Byliśmy ofiarami rewolucji

Doraźna polityka jest dla nas tabu, jednak to my wymyśliliśmy hasła wolność, równość, braterstwo – mówią dwaj czołowi francuscy masoni.
Na ile wiernie rytuały masońskie opisane zostały na kartach “Wojny i pokoju” i jak wiele z nich zachowało się do tej pory?

Jean-Pierre Blonde, Jacques Lacombe: Każda loża decyduje na własną rękę o obowiązujących w jej obrębie rytuałach. Proszę wybaczyć, ale nadal ważna jest zasada, by osoby spoza kręgu adeptów nie dowiadywały się zbyt wiele o szczegółach obrzędowości. Można jednak stwierdzić, że Tołstoj dochował wierności prawdzie. Warto tylko pamiętać o różnicach między poszczególnymi procedurami: rytuał wtajemniczania nowych braci należy do skomplikowanych. W rytuałach tych kryje się swoisty urok, podnoszą też one na duchu osoby, które trafiają na zgromadzenie loży po wyczerpującym dniu. Sami doświadczyliśmy tego, że często zmęczenie znika jak ręką odjął, ustępując miejsca szczególnemu pobudzeniu duchowemu i wyostrzeniu uwagi.

Jaki jest panów stosunek do polityki?

Loże nie angażują się w działalność polityczną: to dla nas tabu. Co prawda wielu wybitnych polityków wywodziło się z masonerii, zawsze jednak był to ich indywidualny wybór. Warto przypomnieć, że hasła “wolność, równość, braterstwo”, które znalazły się na sztandarach rewolucji francuskiej, trafiły tam wprost z lóż. Tyle że pierwotnie zasady te służyły jako wzorzec nie dla społeczeństwa jako całości, ile dla naszych członków. Inna rzecz, że loże znalazły się wśród ofiar rewolucji, mimo że pośród jej przywódców niemało było adeptów. Właśnie za te trzy słowa wolnomularstwo prześladowane było przez wszystkie systemy totalitarne.

Czyli nawet “wolności, równości i braterstwa” staracie się nie narzucać innym?

Na tym właśnie polega “autonomia” wolnomularstwa: nie podsuwamy światu programów, nie zamierzamy przekształcać go na swój wzór. Wszystkie nasze plany dotyczą pracy w obrębie samych lóż. Masoneria nigdy nie stanie się organizacją masową. W skład lóż wchodzą zresztą wyznawcy judaizmu, chrześcijanie, muzułmanie. Zdarzają się nawet ateiści, choć uważamy, że wolnomularz powinien zachować wiarę w istnienie nadprzyrodzonej siły stwórczej.

Czy na posiedzeniach loży nie porusza się zagadnień politycznych?

Owszem, zdarza się, nie można tego jednak nazwać “dyskusją”. Każdy z adeptów ma prawo wypowiedzieć się na każdy temat, nie wolno jedynie podejmować z nim polemiki.

A czy poszczególne loże utrzymują związki organizacyjne?

Tak, jeśli tylko należą do jednego obrządku. W naszym przypadku delegujemy braci na posiedzenia Wielkiej Loży Francuskiej, która praktykuje Ryt Szkocki. 33 delegatów tworzy swego rodzaju “parlament w miniaturze”, który wybiera Wielkiego Mistrza, Skarbnika i Sekretarza.

Czy decyzje i werdykty Wielkiej Loży obowiązują w poszczególnych świątyniach?

Od chwili, gdy Wielka Loża zajmie stanowisko, staje się ono obowiązujące dla wszystkich.

Ilu wolnomularzy działa dziś we Francji?

Jeśli uwzględniać loże kobiece, jest nas przeszło 100 tysięcy.

Czy loże podlegają rejestracji?

Zgodnie z ustawą z 1901 r., rejestrujemy się jako stowarzyszenia kulturalne. Ustawa powstała w apogeum Trzeciej Republiki (1871-1940), której władze zaliczyć można do czysto wolnomularskich. Nie przypadkiem to właśnie wówczas wypracowane zostały we Francji mechanizmy państwa opiekuńczego.

I.CHISAMOW, W.MALAWIN, W.WIDEMAN

Jean-Pierre Blonde, Mistrz Loży Diderot, jednej z ośmiuset funkcjonujących współcześnie we Francji.

Jacques Lacombe posiada najwyższy, 33 stopień wtajemniczenia w rycie szkockim.
“Ekspiert”, 22.9.2003. Przedruk za “Forum”, nr 46, 23.11.2003.

Wpisał: Jean-Pierre Blonde, Jacques Lacombe
03.08.2005.