Po co nam masoneria w XXI wieku?

Autor: Artur Ksawer

Bardzo często rozmawiamy o przeszłości masonerii, wspominamy naszych wielkich braci i siostry oraz ich dokonania. Patrzymy za siebie, ale mało rozmawiamy o tym, co przed nami, dokąd zmierzamy i jakie powinny być nasze cele – co najwyżej pada hasło „szczęście powszechne ludzkości”! Ale co to znaczy i jak do tego dojść?

Nowoczesna masoneria rozkwitła na bazie Oświecenia. Targana wojnami i konfliktami XVIII-wieczna Europa, zdominowana przez feudalne absolutyzmy stanęła w martwym punkcie. Nowy ruch społeczny propagujący kult PRAWDY, PIĘKNA i DOBRA szybko zyskał zwolenników. Wzorowany na dawnych korporacjach zawodowych propagował budowę nowego porządku w oparciu o samopoznanie i samodoskonalenie. Nowoczesne bractwo skupiające na równych zasadach ludzi bez względu na pochodzenie, stan, religię czy narodowość było wyzwaniem dla feudalizmu opartego na kastowym porządku. Wolność, Równość i Braterstwo – aczkolwiek rozumiane w specyficzny sposób, było hasłem do zmian i budowy nowej, lepszej przyszłości.

Rewolucja republikańska – obalenie lub reforma monarchii, budowa demokracji liberalnych była efektem rozwoju ruchu masońskiego. To masoni byli awangardą zmian społecznych i politycznych na całym świecie. To masoni zbudowali społeczeństwo obywatelskie – największe osiągnięcie naszej cywilizacji. Nie ma kraju, ruchu politycznego czy społecznego, na którym masoni i rozwijane przez nich wartości nie odcisnęłyby znaczącego piętna.

To oczywiście historia, przeszłość – piękna i wartościowa, ale już zamknięta. I co dalej? Po upadku bloku sowieckiego ogłoszono koniec historii – ostateczne zwycięstwo liberalnej demokracji i wolnego rynku. Koniec utopii, zniewolenia. Nastała wolność i nieograniczony rozwój. Czy aby na pewno? Czy Wolność, Równość, Braterstwo połączyły ludzi na całym świecie? Czy zapanowało powszechne szczęście a upiory cywilizacji zniknęły? Oczywiście, że nie! Współczesny świat nie jest rajem a postęp gospodarczy i społeczny nie zlikwidował nienawiści, nędzy, nietolerancji. Demokracja i braterstwo nie są powszechne a zdaniem wielu powoli zanikają. Nie trzeba szukać daleko, aby wskazać kraje, gdzie rządzi policja polityczna, zamiast wyborów mamy spektakl a ludzie wymawiający słowo wolność znikają po spotkaniu z „nieznanymi sprawcami” lub trafiają do więzień. Na Bałkanach jeszcze są świeże groby ofiar ludobójstwa, które możemy porównać jedynie do Holokaustu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że każdego dnia na Ziemi kilka tysięcy ludzi umiera z powodu chorób na które lekarstwa są powszechnie znane – umierają, bo ich nie stać na lekarstwa. Produkujemy tyle żywności, że można wykarmić trzy razy więcej ludzi niż liczy sobie populacja ziemian, ale każdego dnia tysiące umierają z głodu.

Nawet w bogatej Europie są ludzie, których nędza jest niewyobrażalna a mur dzielący bogatych i biednych ciągle rośnie. Bogactwo i co za tym idzie: władza, skupia się w rękach coraz mniejszej grupy. Coraz więcej decyzji politycznych zapada nie za pośrednictwem demokratycznych instytucji, ale w cieniu gabinetów i coraz częściej interes ekonomiczny dominuje nad interesem społecznym. Niewiele państw jest tak silnych, aby samodzielnie negocjować z koncernami czy grupami kapitałowymi. Ostatnie 30 lat to gigantyczny proces konsolidacji, fuzji, przejęć w wyniku których powstały ponadnarodowe giganty rządzące się swoimi własnymi prawami i wartościami. Giganty zdolne powalić na kolana gospodarki i rządy większości krajów – czy ktoś pamięta atak na brytyjskiego funta? Grupa finansistów postanowiła zarobić na wahaniu kursów tej waluty i przeprowadziła kilka transakcji na międzynarodowym rynku, aby osłabić jego wartość. Rząd brytyjski potrzebował kilku tygodniu i miliardów funtów, aby ustabilizować swoją walutę. Ofiarami tej akcji stali się obywatele oraz budżety krajów, które uderzył kryzys walutowy. Podobnych zdarzeń można przytoczyć więcej – 20 lat temu byłoby niemożliwe, dzisiaj to realne zagrożenia czyhające każdego dnia.

To oczywiście są sprawy globalne na które mamy bardzo mały wpływ, ale spójrzmy na nasze własne podwórko. Polska niewątpliwie jest krajem demokratycznym, aczkolwiek zdarzenia ostatnich miesięcy budzą niepokój. Arogancja władzy, naginanie prawa, budowanie atmosfery nienawiści i konfrontacji są niebezpieczne w kraju, który nie zbudował jeszcze silnych instytucji społeczeństwa obywatelskiego.

Teoretycznie żyjemy w kraju wolności religijnej, gdzie jest rozdział państwa i kościoła. Ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że ta teoria jest daleko od praktyki dnia codziennego. Faktycznie Polska to kraj zdominowany przez jedną religię, która wywiera dominujący wpływ na wszelkie aspekty życia codziennego a prawa innowierców i osób niewierzących są łamane powszechnie.

Koniec PRLu i wejście Polski na ścieżkę demokracji i wolnego rynku wywołały olbrzymi ferment intelektualny i moralny. Nowa rzeczywistość wymagała olbrzymich zmian w kulturze i ogólnie mówiąc w sferze moralnej. Dzisiaj wiemy, ze ta zmiana nie nastąpiła. To co w społeczeństwach Europy Zachodniej jest normą u nas kuleje. Uczciwość, odpowiedzialność, wrażliwość; wartości wydawało się powszechnie akceptowane są w Polsce sporą abstrakcją.

To wszystko jest olbrzymim wyzwaniem dla całego ruchu masońskiego. Oczywiście nasz ruch jest słaby i ma ograniczone możliwości. Nie mamy tylu członków co loże we Francji czy Niemczech, nie jesteśmy tak dobrze zorganizowani jak oni. Nie mamy takiej akceptacji społecznej ani swobody działania. Nie jest tajemnicą, że spora część ruchu masońskiego stała się organizacjami o charakterze klubów towarzyskich. Funkcjonowanie w bogatych krajach, gdzie wartości demokratyczne i republikańskie są powszechne, nie wymagała od nich już takiego wysiłku a pozycja ruchu masońskiego dała im komfort działania. To oczywiście wpłynęło na styl i formę działania tych organizacji.

My jesteśmy jeszcze na innym etapie i czeka nas długa droga, aby dogonić naszych braci. Co więc nas czeka? Podstawą jest oczywiście praca nad sobą – samodoskonalenie i rozwój. Każdy z nas musi być wizytówką a raczej pochodnią od której bije światło podstawowych wartości: uczciwości, braterstwa, poszanowania pracy i wolności. Proste i trywialne, ale bardzo ważne. Świat profański w którym żyjemy jest niczym droga pełna kałuż i błota, swoją postawą w życiu codziennym musimy pokazać, że można iść bez babrania i wzajemnego obrzucania się.

Kolejny etap to loże. Już dzisiaj nasze środowisko ma olbrzymi potencjał, są wśród nas ludzie o olbrzymim dorobku naukowym, zawodowym i odpowiedniej pozycji w swoich środowiskach. Współpraca i wymiana doświadczeń w ramach naszego masońskiego światka pomoże nam stworzyć loże, które będą silnymi ośrodkami wpływającymi na otaczający nas świat.

W Polsce jest wielu ludzi, którzy wyznają bliskie nam wartości. Niektórzy z nich samodzielnie starają się walczyć z wszechobecnym złem, wielu z nich zamyka się we własnym hermetycznym świecie. Naszym największym wyzwaniem musi być otwarcie na takich ludzi. Musimy ich przekonać, że razem możemy dużo dokonać, zmienić otaczający nas świat. Praca każdego z nas, każdej loży, musi być nakierowana na jeden podstawowy cel: budowanie elity. Dzisiaj to słowo ma w Polsce negatywne zabarwienie. Elity i układy są zbiorowym wrogiem publicznym numer jeden. No cóż, nie od wczoraj „przychylne” nam środowiska obarczają nas winą za całe zło. Niech więc tak będzie; zbudujmy elitę, która będzie silna i wpływowa.

Nie jesteśmy partią polityczną ale to nie oznacza, że nie mamy możliwości wpływu na świat profański. Mamy i musimy mieć jeszcze większy. Praca w lożach to jedno a współpraca w świecie profańskim to drugie. Masoneria działa na zewnątrz jedynie poprzez swoich członków. Wbrew temu, co o nas piszą nie jesteśmy superrządem ani superpartią. I nigdy nie będziemy. Ale musimy działać w świecie profańskim razem, wspierać się. Angażować w działania społeczne, budowanie instytucji społeczeństwa obywatelskiego – aktywnie uczestniczyć w jego strukturach. Nie dla swojej chwały czy zysku, ale dla rozwoju społecznego. Może brzmi to infantylnie i trywialnie, ale to jedyny sposób, aby krzewić idee na których tak nam zależy. Niech każdy z nas działając w świecie profańskim ma poparcie nas wszystkich.

Nie możemy zapominać, że jesteśmy częścią ogólnoświatowego ruchu. Kontakty i pomoc braci z innych krajów jest nam bardzo potrzebna i musimy nauczyć się z niej korzystać. Musimy czerpać z dorobku intelektualnego całego ruchu masońskiego, ale nie można zapominać, że te kontakty i pomoc muszą mieć także charakter bardziej organizacyjny. W wielu działaniach profańskich nasi bracia z innych organizacji mogą służyć nie tylko swoim doświadczeniem, ale bardzo konkretną pomocą.

Oczywiście są wśród nas bracia, którzy wolą coś innego. Skoro nie ma klimatu dla masonerii, skoro dominuje klerykalizm i konserwatyzm moralny, skoro ciągle jesteśmy wrogiem publicznym to lepiej się nie wychylać. Poczekajmy na lepsze lata, działajmy jako intelektualne kółko towarzyskie upajając się swoją historią. Mnie taka postawa przeraża. Z całym szacunkiem, ale ja dziękuję. Moja decyzja o wstąpieniu w szeregi masonerii związana była z przekonaniem, że jest to towarzystwo ukierunkowane na rozwój. Środowisko ludzi światłych, zdecydowanych co do swojej postawy i wyznawanych wartości. Jak każdy z nas w czasie swojej inicjacji wyszedłem z mroku i otrzymałem światło. Jak każdy złożyłem przysięgę, że będę pracował nad poszerzeniem kręgu światła. Ja swoje zobowiązanie rozumiem dosłownie i nad tym zamierzam pracować. To od nas samych zależy jaka będzie masoneria i w jakim kraju będziemy żyli. To masoneria musi być awangardą, pochodnią rozświetlająca mroki. Nikt za nas tego nie zrobi.

C. L. W. P. N. W. W.

Wpisał: Artur Ksawer
11.10.2007.