Kościół Ewangelicki a wolnomularstwo

Autor: Leopold Schikora

STOSUNEK KOŚCIOŁA EWANGELICKIEGO DO MASONERII

Protestantyzm to zjawisko bardzo złożone, podobnie jak i pojecie wolnomularstwa; nie każdy protestant to automatycznie ewangelik, ale każdy ewangelik to protestant. W ramach protestantyzmu istnieje wiele denominacji, które w swoich doktrynach są już tak bezkompromisowo fundamentalistyczne jak np. kościoły ewangelikalne (ewangeliczne) lub tzw. charyzmatyczne, z góry wrogo nastawione do wolnomularstwa, ale nie tylko do niego, lecz do wszystkiego, co nie odpowiada ich chrześcijańsko-ewangelikalnej ideologii. A tam gdzie fundamentalizm i fanatyzm, tam małe szanse na wolna myśl wolnomularską.

W niniejszym opracowaniu pragnę jednak zająć się jednym z najstarszych nurtów protestanckich, którym jest Kościół Ewangelicki.

W grudniu 1972 oraz w maju i październiku 1973 roku miały w Niemczech trzykrotnie miejsce rozmowy pomiędzy delegowanymi reprezentantami Ewangelickiego Kościoła Niemiec (EKD) a reprezentantami Zjednoczonych Wielkich Lóż Niemiec (VGLvD). 13 października 1973 roku opublikowany został przez synod Kościoła Ewangelickiego raport, w którym przedstawiono pozycję tegoż Kościoła wobec masonerii.

W dziesięciu punktach oznajmiono, iż wolnomularstwo nie jest zrzeszeniem wyznaniowo-religijnym ani nie konkuruje z kościołami chrześcijańskimi czy z jakąkolwiek inną religią. Dalej stwierdzono, iż wolnomularstwo jest etyczną wspólnotą, której celem jest moralne udoskonalanie człowieka, posługując się w tym celu min. wolnomularskimi rytuałami i symbolami. Następnie oświadczono, iż masoneria nie jest przeciwieństwem chrześcijaństwa czy jakimkolwiek “Antykościołem”, pomimo iż w jej szeregu znajdują sie nie tylko chrześcijanie, a interpretacja Boga nie jest jednolita. Kościół Ewangelicki doszedł do wniosku, iż wolnomularski rytuał absolutnie nie jest przez masonów rozumiany jako alternatywa dla nabożeństw kościelnych czy sakramentów (Kościół ten zna tylko dwa sakramenty: chrzest i eucharystię). W siódmym punkcie stwierdzono, iż według reprezentantów Kościoła Ewangelickiego nie ma żadnych zastrzeżeń aby ewangelicki chrześcijanin mógł wstąpić do loży masońskiej. Ta decyzja winna opierać sie jedynie na wolności sumienia. W następnych punktach reprezentanci Kościoła Ewangelickiego apelują do obydwu stron o wzrost wzajemnej tolerancji, poszanowanie i szerzenie dialogu. Szczegółowy tekst tego raportu można przeczytać w książce Wilhelma Quenzera pt. “Königliche Kunst” („Sztuka Królewska”) wydanej w 1974 roku.

W 2005 roku z inicjatywy Kościoła Ewangelickiego Niemiec (EKD) została wydana publikacja autorstwa teologa ewangelickiego i naukowego referenta Ewangelickiej Centrali d/s Światopoglądowych (EZW) w Berlinie, dr. Matthiasa Pöhlmanna (opracowana przy współpracy reprezentantów Zjednoczonych Wielkich Lóż Niemiec), pt. “Verschwiegene Männer” („Milczący Mężczyźni”), w której ponownie zostało podkreślone pozytywne stanowisko Kościoła Ewangelickiego wobec wolnomularstwa. Pöhlmann pisze: “Wolnomularstwo jest międzynarodowym ruchem zorganizowanym w loże. W swej klasycznej formie prezentuje się jako czysto męski zakon, chociaż na przełomie stuleci dokonywano prób utworzenia lóż żeńskich i mieszanych. Jak wskazuje tytuł mej książki, moja analiza koncentruje sie szczególnie na tzw. wolnomularstwie regularnym, ponieważ ta forma jest najstarsza i jeśli chodzi o członków największa. Ale oczywiście nie zostały tu pominięte też inne nurty wolnomularskie w Niemczech“. Zawartość tej książki – jak wspomniałem opracowanej przy współpracy wielu lóż nurtu anglosaskiego w Niemczech – daje czytelnikowi do zrozumienia, iż jest w prawdzie tylko jedno wolnomularstwo, ale wiele jego nurtów, tak jak istnieje jedno chrześcijaństwo, lecz wiele kościołów. Niemieckie Wielkie Loże nurtu liberalnego jak “Le Droit Humain“, “Zakon Mieszany Humanitas“, “Wielka Loża Żeńska Niemiec” czy “Suwerenny Wielki Wschód Niemiec” są według tej książki traktowane przez Kościół Ewangelicki Niemiec (jak i niemieckie prawodawstwo) jako odmienne nurty masońskie. Książka ta zajmuje sie również niemiecką paramasonerią, do której zalicza “Bnei Brith”, “Druiden Orden“, “Lions International” oraz “Odd Fellows” i “Rotary“. Także do tej paramasonerii ustosunkowuje się przyjaźnie.

Stosunki kościołów reformacji wobec wolnomularstwa w Niemczech nie były nigdy nacechowane wrogością, jako iż duchowość masońska była “protestancko zafarbowana”. Oznacza to, iż nacechowana była ona luterańskim oporem wobec roszczeń nieomylności, zabobonów, przesądów, absolutyzmom i stagnacyjnej ortodoksji. Owszem, pomimo oficjalnej przychylności wobec masonerii, znalazło się w ramach Kościoła Ewangelickiego wielokrotnie kilku reprezentantów jej nieprzychylnych. Na ogół jednak ewangelicka krytyka wobec wolnomularstwa kierowała i kieruje się wobec jej tradycjonalistycznych struktur: wybitna pastorka, teolog i feministka ewangelicka prof. dr Dorothea Solle zarzucała masonerii tradycjonalistycznej seksizm, absolutnie sprzeczny z humanistycznymi postulatami wolnomularskimi.

W Niemieckim Słowniku Wolnomularskim (Reinhold Dosch – „Deutscher Freimaurer Lexikon”) znajdujemy następującą informację: “Wielu ewangelickich pastorów i teologów należało i należy do wolnomularstwa w Niemczech, ponieważ pomiędzy masonerią a Kościołem Ewangelickim nie ma wrogich przeciwności!“. Wielkim Mistrzem Wielkiej Loży Krajowej w Berlinie był w latach pięćdziesiątych teolog i pastor ewangelicki dr Willy Cossmann. Przewodniczący oficjalnego dialogu pomiędzy Kościołem Ewangelickim a masonerią, pastor Friedrich Wilhelm Haack pisze: “Zarzut, iż prawdziwy chrześcijanin nie może być masonem a mason nigdy nie będzie prawdziwym chrześcijaninem, jest dla Kościoła Ewangelickiego przekroczeniem ósmego przykazania dekalogu. Kościół i wolnomularstwo są w stanie jako instytucje sie wzajemnie rozumieć i uznawać. Obie starają sie pomoc człowiekowi stawać się lepszym”. To bardzo pozytywne nastawienie pastora Haacka wobec wolnomularstwa było powodem wielu ataków na niego ze strony duchownych ewangelikalnych (jak już wspomniano, to nie jest o samo co termin ‘ewangelicki’!), zarzucających mu tajną przynależność do masonerii i sterowanie Kościołem Ewangelickim co do stosunku z nią. Faktem jest natomiast, iż pastor Haack nigdy masonem nie był, a za swój angaż na rzecz porozumienia między Kościołem Ewangelickim i wolnomularstwem otrzymał w 1982 r. “Gernhard Bager” – medal nadawany przez Zjednoczoną Wielka Lożę Niemiec tylko nie-masonom.

Z kolei jeden z braci w mojej loży* to emerytowany, bardzo zasłużony teolog i pastor ewangelicki, który swej przynależności do wolnomularstwa nie musiał nigdy ukrywać. Podczas naszych prac świątynnych zamiast białego krawata nosi koloratkę. Inni członkowie mej loży będący deistami, ateistami albo agnostykami nie mają z nim problemu ani on z nimi. Wręcz przeciwnie – to jest właśnie sztuka Sztuki Królewskiej: tworzenie głębokich przyjaźni opartych na wzajemnym poszanowaniu, pomimo odrębności i różnic, nieraz nawet bardzo fundamentalnych, ale nie godzących w wolność sumienia drugiego.

Na zakończenie mego wywodu, chciałbym podkreślić, iż sam nie jestem protestantem, nie należę też do żadnego innego kościoła czy religii, ale pomimo tego uważam za bardzo ważne pogłębianie stosunków pomiędzy wolnomularstwem a kościołami, jak w ogóle stosunków pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi lub wierzącymi inaczej: stosunków opartych na podmiocie człowieczeństwa. Tu służy Kościół Ewangelicki jako wspaniały przykład. Po przerwaniu moich studiów teologii katolickiej, intensywnie zajmowałem sie różnymi denominacjami protestanckimi i doszedłem do wniosku, iż większość z nich nastawiona jest wobec masonerii przyjaźnie. Wrogość wobec masonerii ze strony Kościoła Rzymskokatolickiego, Prawosławnego, Zielonoświątkowego, Baptystów, Nowoapostolskiego, Mormonów czy Świadków Jehowy wynika jedynie z roszczenia sobie pretensji absolutystycznych tych kościołów i wyznań. W ramach Kościoła Anglikańskiego (Church of England) doświadczyłem podobnej przychylności wobec wolnomularstwa jak ta ewangelicka, aczkolwiek jego stosunek do sztuki królewskiej nie jest jednolity, gdyż spotkać można głosy zarówno skrajnie wrogie masonerii, jak i przyjazne – charakteryzującą się dużą otwartością, a także stanowiska pośrednie. Zresztą wielu duchownych anglikańskich, jak i członków rodziny królewskiej należało i należy do loży. Także Kościół Starokatolicki (Altkatholisch) Uni Ultrechckiej oraz Kościół Wolnokatolicki (Freikatholische) są przyjaźnie nastawione wobec masonerii. Liberalny Kościół Katolicki (Liberal Catholic Church) miał w swoich szeregach wielu duchownych będących też masonami, jak np. Charles W. Leadbeather, biskup tego kościoła, który był również teozofem i zarazem bratem liberalnego zakonu wolnomularskiego („Le Droit Humain”).

Kościół Ewangelicki i masoneria patrzą w przyszłość bardzo idealistycznie, wierząc w możliwość udoskonalania jednostki i społeczeństwa. To pozytywne nastawienie nie słabnie nawet w obliczu coraz to bardziej wzrastającej awangardy antyhumanistycznej, płynącej z fanatyzmu religijnego i ekstremizmu politycznego. Ten idealizm można najlepiej wyrazić znanymi słowami Marcina Lutra: “Gdybym wiedział, że jutro będzie koniec świata, jeszcze dziś zasadziłbym jabłonkę!“.

* * *

KOMENTARZ REDAKCYJNY

Pytanie o możliwość pogodzenia wolnomularstwa z chrześcijaństwem i związana z nim kwestia przynależności chrześcijanina do loży powraca jak bumerang. Tekst Brata Leo jest więc jak najbardziej na czasie. Jak się możemy przekonać czytając artykuł na angielskiej wikipedii pt. „Christianity and Freemasonry” o ile z trzech głównych nurtów chrześcijaństwa katolicyzm i prawosławie reprezentują opcję wolnomularstwu przeciwną (o czym zresztą była w tekście mowa), o tyle protestantyzm charakteryzuje się dużo większym pluralizmem postaw, wynikającym zapewne z ogromnej różnorodności tego nurtu. Możemy więc odnaleźć zarówno wspólnoty i kościoły zupełnie zamknięte na sztukę królewską; ale też takie, które zakaz przynależności ograniczają jedynie do duchownych, jak i takie, które nie tylko swoim członkom nie wzbraniają przynależeć do masonerii, lecz również są otwarte na współpracę i dialog.

Należy nadmienić, iż pod pojęciem „Kościół Ewangelicki”, którym posługuje się autor tekstu, rozumiemy tutaj głównego przedstawiciela niemieckiego ewangelicyzmu. Podkreślenie to jest ważne głównie ze względu na to, iż standardowy podział wyróżnia kościoły ewangelicko-augsburskie (luterańskie) oraz ewangelicko-reformowane (kalwińskie). Swego czasu w Prusach doszło nawet do połączenia obydwu tych wspólnot w Kościół Ewangelicko-Unijny, co spowodowało protest, a w konsekwencji wyłonienie się grupy kościołów ewangelicko-staroluterskich, aktywnych do dziś i raczej negatywnie nastawionych do wolnomularstwa. Jak podaje biskup Józef Sebastian Pelczar („Masonerya”, Poznań 1997) – ich wspólny kongres zabronił swym wiernym przynależeć do masonerii m.in. ze względu na jej rzekomy indyferentyzm religijny. Generalnie jednak w Niemczech termin ‘ewangelicki’ oznacza w ogólnym rozumieniu Kościół Ewangelicko-Augsburski oraz te wspólnoty (np. gminy kalwińskie), które wchodzą wraz z nim w skład Kościoła Ewangelickiego Niemiec.

Można rzec, iż przedstawione przez Brata Leopolda stanowisko Kościoła Ewangelickiego Niemiec jest jednym z najbardziej przychylnych spośród kościołów protestanckich, z jakimi mieliśmy do tej pory do czynienia, również w krajach gdzie Kościół luterański zajmuje pozycję dominującą. Struktura wyznaniowa ludności niemieckiej, jak i charakter części tamtejszej masonerii bardzo przypomina tą, z którą mamy do czynienia w krajach skandynawskich, z Finlandią włącznie. Jednakże w krajach Europy Północnej, w przeciwieństwie do Niemiec, luteranizm jest wyznaniem zdecydowanie dominującym (ok. 90%). Skandynawskie kościoły ewangelickie charakteryzuje po części liberalny protestantyzm na wzór niemiecki, po części jednak podejście staroluterskie, czego dobrym przykładem jest Dania. Również w tych krajach kościoły ewangelickie (nie ewangeliczne) próbowały po bliższym przyjrzeniu się określić doń swój stosunek. Ten ostatni często nie był już tak ciepły jak w przypadku Niemiec. Dla przykładu po publikacji książki Sverre Daga Mogstada na temat masonerii rytu szwedzkiego podejmowano w Norwegii, bezskuteczne zresztą, próby wprowadzenia – na wzór Kościoła Luterańskiego USA – zakazu przynależności swych duchownych do lóż**. Ogólnie mówiąc wspólnoty te przejawiają stosunek do masonerii nie jednoznacznie wrogi, ale raczej zdystansowany i niejednolity. Nie wiąże się to jednak z ograniczeniami dla wiernych tych kościołów, którzy wstąpili do wolnomularstwa. Ciekawych informacji na temat fińskiej masonerii i jej relacji z tamtejszym Kościołem Ewangelicko – Augsburskim dostarcza nam Piotr Cegielski***, który pisze:

Instytut Badawczy Kościoła luterańskiego Finlandii (należy do niego dziewięćdziesięciu sześciu fińskich masonów) opublikował niedawno w swej serii wydawniczej – jako publikację nr 65 – pracę dyrektora Instytutu dr. Harri’ego Heino poświęconą systemowi wartości, etyce i religijności miejscowych wolnomularzy oraz ich stosunkowi do Kościoła i wspólnot religijnych. Wynika z niej, że fińska masoneria, podobnie jak inne regularne obediencje północnej Europy charakteryzuje się pozytywnym stosunkiem do wiary oraz Kościoła, a w swej pracy kieruje się ideami humanizmu, chrześcijaństwa i Oświecenia. Mimo iż w fińskim wolnomularstwie tylko w trzech najwyższych systemach stopni wymagana jest wiara w Trójcę Świętą, aż dziewięćdziesiąt pięć procent masonów deklaruje wiarę w Transcendencję (Wielkiego Architekta Wszechświata), a czterdzieści trzy procent w Boga osobowego (przy średniej krajowej dwadzieścia pięć procent). Nie zmienia to faktu, że kierownictwo Kościoła odnosi się do masonerii z pewną rezerwą, choć nigdy nie zdecydowało się na wprowadzenie zakazu wstępowania do lóż swych duchownych, a w trudnych chwilach występowało w jego obronie. Ostatecznym celem badań przeprowadzonych przez H. Heino (który sam nie jest wolnomularzem) było określenie wpływu doktryny masońskiej na światopogląd poszczególnych wolnomularzy. Autor dowodzi, iż system wartości, norm i religijności u masonów jest bogatszy i szerszy niż u profanów, zaś identyfikacja z lożą oraz satysfakcja z pracy w niej tym większa, im głębsza jest ich religijność. (…).”

Sformułowane w latach siedemdziesiątych stanowisko Kościoła Ewangelickiego Niemiec wobec wolnomularstwa nie było jednakże czymś zaskakującym. Przychylny w najgorszym wypadku neutralny stosunek wspólnota ta przejawiała już od XVIII w., co nie oznacza bynajmniej, że brakowało głosów jednoznacznie wrogich. Roman Dziergwa w artykule „Kościoły niemieckie wobec masonerii” (Ars Regia nr 3/1993) podaje następującą informację:

Do wielu akcji skierowanych (…) przeciwko niemieckim organizacjom wolnomularskim przyłączali się duchowni protestanccy. Byli to najczęściej przedstawiciele ortodoksyjnego skrzydła niemieckiego protestantyzmu. Najbardziej znaczącym spośród nich był niewątpliwie Ernst Wilhelm Theodor Hengstenberg, profesor teologii w Berlinie. W roku 1827 założył on czasopismo „Evangelische Kirchen-Zeitung”, które wkrótce stało się głównym organem prasowym konserwatywno-reakcyjnego nurtu w życiu politycznym Prus. (…) Hengstenberg oskarżył wolnomularzy o wolnomyślicielstwo: „…wolnomularstwo jest zamaskowanym wolnomyślicielstwem. Chodzi o to, aby zwabić takie osoby, które nie dojrzały jeszcze do prawdziwego wolnomyślicielstwa. Koniecznym środkiem jest pewien uroczysty nastrój. Ale gdzie można znaleźć ten uroczysty nastrój, jeśli nie na gruncie Pisma Świętego?”. Większość zarzutów, wysuwanych przez Hengstenberga, opierało się na twierdzeniu o deizmie i antypatii wolnomularzy do wartości chrześcijańskich. Niemniej, przytoczone przez niego dowody ograniczały się z reguły do bezkrytycznego powtarzania pomówień i plotek oraz do cytatów z innych publikacji kościelnych, zwalczających wolnomularstwo. Hengstenberg nie był w żadnym wypadku samodzielnie myślącym uczonym, a jedynie ortodoksyjnie i doktrynersko nastawionym przedstawicielem teologii protestanckiej, zwalczającym krytyczne metody naukowe. Jego antymularskie artykuły i książki wywołały falę replik ze strony niemieckich organizacji wolnomularskich.

Innym głośnym przykładem akcji przedstawicieli luteranizmu, skierowanej przeciwko wolnomularstwu, był list pasterski Johanna Friedricha Möllera, (…) w którym (…) wezwał protestanckich duchownych i nauczycieli do wystąpienia z organizacji wolnomularskich. W sporze, który rozpętał się po ukazaniu się repliki (jej autorami było ośmiu wybitnych duchownych protestanckich z terenu Magdeburga), interweniował sam pruski następca tronu, książę Wilhelm. Intencją księcia było uniknięcie skandalu w środowisku chrześcijan, toteż po otrzymaniu dwóch osobistych listów od księcia Möller zmienił swój punkt widzenia. Co ciekawe, najwyższa rada kościelna udzieliła Möllerowi oficjalnej nagany i zakazała innym dostojnikom Kościoła protestanckiego wypowiadania się na podobne tematy.

Kościół Ewangelicko-Luterański w Niemczech zachowywał daleko posuniętą powściągliwość wobec antywolnomularskich wypadów swojego ortodoksyjnego skrzydła. Wprawdzie zwolennicy ortodoksji nigdy nie zrezygnowali z wrogiej wolnomularstwu orientacji, jednak rzadko wyrażali swe poglądy publicznie. Dopiero po zakończeniu pierwszej wojny światowej doszli do głosu duchowni protestanccy atakujący wolnomularstwo. Poruszali oni niejednokrotnie przy tej okazji kwestię narodową i utożsamiali się z określonymi tendencjami nacjonalistycznymi i narodowosocjalistycznymi.

W tekście Leopolda Schikory nie został niestety podjęty wątek stosunku stricte kalwińskiego ewangelicyzmu do masonerii (prawdopodobnie dlatego, iż – jak wspomniano – w Niemczech stanowi on część EKD), niemniej jednak patrząc na jego główne ośrodki (Szwajcaria i Holandia) można przyjąć, iż jest on zbliżony do Kościoła Anglikańskiego czy też Metodystycznego: tj. ogólnie raczej neutralny i zdystansowany. Zresztą i ten nurt protestantyzmu charakteryzuje zróżnicowanie postaw – od skrajnie konserwatywnej do bardziej liberalnej.

Generalnie jednak deska brata Leopolda pełni również użyteczną funkcję, niejako podważającą monopol informacyjny publicystów i tych badaczy chrześcijańskich (głównie katolickich), którzy problem możliwości pogodzenia wolnomularstwa i chrześcijaństwa podejmują głównie z punktu widzenia doktryny katolickiej, względnie fundamentalistyczno-protestanckiej, przy czym ta ostatnia charakteryzuje się raczej demagogiczną i powierzchowną metodą argumentacji****. Na tym tle jednak, moim zdaniem, należy rozróżnić współczesną, bardziej liberalną acz negatywną postawę Kościoła Rzymskokatolickiego od jednoznacznej wrogości charakteryzującej nurt ewangeliczny czy Świadków Jehowy. Niemniej jak słusznie zauważył Tadeusz Nasierowski („Wolnomularstwo bez tajemnic”, Warszawa 1996) odnosząc się do surowych słów papieża Leona XIII – „Chrześcijaństwo i wolnomularstwo są ze sobą tak zasadniczo niezgodne, że przyłączenie się do jednego oznacza zerwanie z drugim” – chrześcijaństwo to nie tylko KRk (którego przedstawiciele zresztą wspierali nawet swego czasu masonerię jakobicką przy próbie restauracji katolickich Stuartów na dworze królewskim Anglii), ale również rzesza wyznań ewangelickich. Na poparcie zasadności papieskich słów przytacza się zwykle 9 punktów protokołu z 1980 r., sporządzonego przez komisję Konferencji Episkopatu Niemiec po przeprowadzeniu rozmów z przedstawicielami Zjednoczonych Wielkich Lóż Niemiec. Brzmią one następująco*****:

1. Relatywizm i subiektywizm w podejściu do religii stanowią dwie fundamentalne zasady postawy masońskiej.
2. Zgodnie z masońską koncepcją prawda jest czymś subiektywnym. Zaprzecza się tam jakiejkolwiek możliwości obiektywnego poznania prawdy, a takie podejście uniemożliwia przyjęcie katolickich prawd dogmatycznych.
3. Koncepcja religii jest relatywistyczna: głosi ona, iż wszystkie religie są jedynie próbami wyrażenia prawdy o Bogu, a co za tym idzie, wszystkie powinny być stawiane na tym samym poziomie.
4. Przewijająca się w masonerii idea Wielkiego Architekta Wszechświata ma niewątpliwie charakter deistyczny. Bóg nie będący osobą sprowadzony jest z pozycji “kogoś” do roli “czegoś”.
5. Masoneria nie uznaje możliwości Bożego Objawienia, głoszone przez nią pojęcie Boga nie jest zgodne z chrześcijańską wizją Boga objawiającego się w Chrystusie.
6. Głoszona przez wolnomularzy tolerancja w równym stopniu co osób dotyczy idei, bez względu na to, czy są one ze sobą niesprzeczne.
7. Rytuały masońskie, nie będąc sakramentami, starają się sprawiać takie wrażenie, tworząc niejako “konkurencję” dla przemiany sakramentalnej.
8. Cnota, a nie łaska stanowi prawdziwą wartość, człowiek może sam na drodze samoodkupienia osiągnąć doskonałość.
9. W związku z wymaganiem przez masonerię bezwzględnego podporządkowania się adeptów jej duchowości, nie mieliby oni możliwości praktykowania wymagań duchowych Kościoła.

Jak jednak możemy się przekonać czytając oświadczenie Kościoła Ewangelickiego Niemiec niektóre wnioski wysunięte przez stronę katolicką, które w ich mniemaniu mają świadczyć o braku możliwości pogodzenia postawy masońskiej z chrystianizmem, nie są wcale aż tak oczywiste dla największej wspólnoty protestanckiej działającej w tym kraju. Możliwe są więc różne, równie dobrze uzasadnione punkty widzenia na sprawę.
Z pewnością, jeśli chcemy podejść do problemu obiektywnie przyznać należy rację, że wstąpienie do loży może stanowić niebezpieczeństwo dla wierzącego o tyle, że organizacja masońska nie wywyższa konkretnej religii, traktując je na równi i w ten sposób może zachęcać do poszukiwań na innych polach, nie zawsze aprobowanych przez macierzystą wspólnotę wyznaniową adepta sztuki królewskiej. Można jednakże oprócz groźby relatywizacji dostrzec szansę zbliżenia i wzajemnego zrozumienia przy zachowaniu tożsamości i wierności własnym poglądom. Ta druga możliwość niestety nie jest często brana pod uwagę, a przecież niemal w każdym przypadku obok szansy pojawia się też zagrożenie. Pomijam już fakt, że niebezpieczeństwo relatywizacji występuje nie tylko w przypadku przynależności do loży wolnomularskiej, ale w samym fakcie bycia członkiem społeczeństwa wielokulturowego, w którym łatwo może dojść do wymiany myśli między zwolennikami poszczególnych światopoglądów. Poza tym każdy, kto stawia wolnomularstwu zarzuty posługując się argumentem względności, winien wziąć pod uwagę również to, że samo chrześcijaństwo w swym pierwotnym stadium (nawet jeśli uwzględnić wyłącznie szeroko pojętą ortodoksję, skupioną wokół tzw. Wielkiego Kościoła) stanowiło bardzo złożone i pluralistyczne zjawisko – nie tylko pod względem organizacyjnym, ale przede wszystkim teologicznym.
Tytułem podsumowania chciałbym zaproponować, abyśmy wyobrazili sobie sytuację, w której pół szklanki zapełniamy wodą i dajemy do oglądnięcia innym. Jedni dostrzegą, że szklanka jest do połowy pusta, inni że do połowy pełna, a jeszcze inni, że pełna do połowy, a od drugiej połowy pusta. Tak też jest z podejściem do wolnomularstwa: jedni skłonni są wyławiać tylko negatywy, omijając pozytywy, inni zaś wprost przeciwnie. Są również i tacy, którzy potrafią się mu przyjrzeć głębiej, a unikając powierzchownych ocen rozpatrzyć różne przypadki, o czym świadczy omawiane przez Leopolda stanowisko niemieckiego Kościoła Ewangelickiego, jak i wspomnianego przez Piotra Cegielskiego fińskiego Instytutu Badawczego.

Karol Wojciechowski

PRZYPISY:
* Leopold Kasimir Schikora w momencie pisania tekstu był człokiem loży „Clavis Argentinum” w Bremen, która wchodzi w skład Suwerennego Wielkiego Wschodu Niemiec. Przyjęty został do niej w dniu 6 października 2007 r., a 2 maja 2008 nadano mu stopień czeladnika. Z końcem roku masońskiego 6007/6008 PŚ “uśpił się” i obecnie nie jest już związany z jakąkolwiek strukturą wolnomularską.
** Piotr Cegielski, „Norwescy wolnomularze pod pręgierzem”, Ars Regia nr 3 (1993)
*** „Wolnomularstwo w Finlandii w siedemdziesięciolecie pracy w niepodległym kraju”, Ars Regia nr 11-12 (1997)
**** Dobrym przykładem tego typu powierzchownej metody argumentacji jest analiza porównawcza doktryny masonerii i chrześcijaństwa przedstawiona w książce: James D. Shaw & Tom McKenney, „Śmiertelna pułapka”, Exter, Gdańsk 1993 r.
***** Problematykę dialogu Kościoła Rzymskokatolickiego z przedstawicielami masonerii, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec i Austrii, dość szczegółowo omawia Maciej Stępień w pracy „Poszukiwacze prawdy. Wolnomularstwo i jego tradycja”, Lublin 2000 r. (Rozdział 7, w wersji on-line został uzupełniony dodatkową notą).

21.06.2008.