Kościół Rzymskokatolicki a wolnomularstwo

Autor: Tomasz Mondan

Masoneria nie jawi się Kościołowi jedynie jako organizacja, której założenia są niezgodne z doktryną kościoła rzymskokatolickiego, ale jako groźna herezja wyrosła na jego łonie, śmiertelny wróg usiłujący zbudować świat, w którym nie ma miejsca dla chrześcijańskiego Boga, a więc i dla kościoła rzymskokatolickiego. Stąd rodzą się pomówienia o szatańskim pochodzeniu wolnomularstwa, o jego dążeniu do złożenia świata pod kopyta Bafometa, czy Lucyfera. W rzeczywistości u podstaw tej nienawiści stoi strach, że masoneria wyrwie współczesnemu człowiekowi z rąk kule przestarzałych doktryn i utwierdzi go w przekonaniu, że jest zdolny do samodzielnego kroczenia ku pełnemu poznaniu siebie i otaczającego go świata. Samodzielnego, ale nie samotnego, gdyż wolność, równość i braterstwo to dla masona słowa “święte”.

Od samego początku istnienia Wolnomularstwa kolejni hierarchowie kościoła rzymskokatolickiego wypowiadali się w jednoznacznie negatywny sposób na jego temat, widząc w nim osobistego wroga i zabraniając członkom Kościoła przynależności do masonerii pod karą ekskomuniki.

Począwszy od encykliki In eminenti Apostolatus speculo z 28 kwietnia 1738 roku, autorstwa Klemensa XII, kościół rzymskokatolicki wielokrotnie atakował wolnomularstwo w słowach i czynach, nie szczędząc mu najbardziej nawet absurdalnych oszczerstw, których przytaczanie w tym miejscu jest bezsensowne.

Inne ważniejsze oficjalne dokumenty kościoła to:

– „A quo die…” (14 września 1758), „Ut Primum…” (3 września 1759), „Christianae reipublicae salus…” (25 grudnia 1766) Klemensa XIII;
– „Inscrutabile…” (25 grudnia 1775) Piusa VI;
– konstytucja potępiająca tajne towarzystwa (13 sierpnia 1814) i „Ecclesiam a Jesu Christo…” (3 września 1821) Piusa VII;
– „Qui Graviora…” (13 marca 1825) Leona XII;
– „Traditi Humilitate…” (21 maja 1829) Piusa VIII;
– „Mirari vos…” (15 sierpnia 1832) Grzegorza XVI;
– „Qui pluribus…” (9 listopada 1846), „Quibus quantique…” (20 kwietnia 1849), „Quanta Cura…” (8 grudnia 1864), „Multiplices inter…” (25 września 1865), „Etsi multa luctuosa…” (21 listopada 1873) Piusa IX;
– „Humanum Genus…” (20 kwietnia 1884), „Quod multum…” (22 sierpnia 1886), list do biskupów Bawarii „Officio Sanctissimo…” (22 grudnia 1887), allokucję do pielgrzymów z Meksyku (5 maja 1888), allokucję do ludu Italii (20 kwietnia 1890), list do duchowieństwa Italii „Del’alto Dell Apostolico Seggio…” (15 października 1890), list do ludu Italii „Custodi Di Quella Fede…” (8 grudnia 1892) czy wreszcie „Praeclara Gratulationis Publicae…” (22 czerwca 1894) Leona XIII;
– „Vehementer…” (11 lutego 1906) i list do Francji „Une fois encore…” (6 stycznia 1907) Piusa X.

Opinie kościoła rzymskokatolickiego na temat masonerii i przyczynę jego otwartej wrogości można streścić w jednym zdaniu napisanym przez Zbigniewa Sucheckiego OFMCovnv w jego książce Kościół a Masoneria: Masoneria, niezależnie czy to inspiracji brytyjskiej, czy francuskiej, okazywała zawziętą nienawiść wobec religii wszędzie, gdziekolwiek działała, a w szczególności wobec myśli i religii chrześcijańskiej.

Warto mieć na uwadze ten aspekt stosunku kościoła rzymskokatolickiego do masonerii: nie mamy tu bowiem do czynienia jedynie z wykazaniem różnic doktrynalnych i światopoglądowych, ale ze wskazaniem masonerii jako aktywnego wroga religii, a chrześcijaństwa w szczególności.

Oczywiście, z punktu widzenia prawa kanonicznego można mówić o pewnym procesie “normalizacji” stosunków kościoła rzymskokatolickiego do masonerii.

Podczas gdy w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 27.05.1917 roku, kanon 2335 mówił, iż „Nomen dantes sectae massonicae aliisve eiusdem generis associationibus quae contra Ecclesiam vel legitimas civiles potestates machinantur, contrahunt ipso facto excommunicationem Sedi Apostolicae simpliciter reservatam. (katolicy, wstępujący do sekty masońskiej względnie do jej podobnych stowarzyszeń, walczących z Kościołem i z legalnymi władzami cywilnymi, popadają tym samym w ekskomunikę, zarezerwowaną Stolicy Apostolskiej simpliciter)”, to już w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego z 26.11.1983 nie ma tego kanonu, a znajduje się w nim jedynie kanon 1374, który mówi: „Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciwko Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem”. Jak widać nie ma tu wyraźnie mowy o wolnomularstwie. Jednak aby uniknąć nieporozumień i posądzenia o zbliżenia z masonerią, w przeddzień ogłoszenia nowego kodeksu kanonicznego ukazał się dokument, w którym kard. Joseph Ratzinger przypomina, że: „Negatywna ocena Kościoła o wolnomularskich zrzeszeniach pozostanie niezmieniona, ponieważ ich zasady były zawsze uważane za nie do pogodzenia z nauką Kościoła i dlatego też przystąpienie do nich pozostaje nadal zabronione. Wierni, którzy należą do wolnomularskich zrzeszeń, znajdują się więc w stanie ciężkiego grzechu i nie mogą przyjmować Komunii Świętej”.

abusemason

Cóż jest w masonerii tak złego, że jej członkowie podlegają nadal w pewnym sensie ekskomunice, gdyż są de facto odsunięci od sakramentów budujących jedność kościoła i będących prawem każdego katolika, nabytym w momencie chrztu?

Konferencja episkopatu Niemiec, stwierdziła na początku lat ’80, po trwających 6 lat oficjalnych rozmowach z przedstawicielami masonerii, że istnieją “fundamentalne i niepokonywalne przeciwności”. Oto one:

 

1) Relatywizm i subiektywizm w podejściu do religii stanowią dwie fundamentalne zasady postawy masońskiej;

2) Zgodnie z masońską koncepcją prawda jest czymś subiektywnym. Zaprzecza się tam jakiejkolwiek możliwości obiektywnego poznania prawdy, a takie podejście uniemożliwia przyjęcie katolickich prawd dogmatycznych;

3) Koncepcja religii jest relatywistyczna, głosi ona, iż wszystkie religie są jedynie próbami wyrażenia prawdy o Bogu, a co za tym idzie, wszystkie powinny być stawiane na tym samym poziomie;

4) Przewijająca się w masonerii idea Wielkiego Architekta Wszechświata ma niewątpliwie charakter deistyczny. Bóg nie będący osobą sprowadzony jest z pozycji “kogoś” do roli “czegoś”;

5) Masoneria nie uznaje możliwości Bożego Objawienia, głoszone przez nią pojęcie Boga nie jest zgodne z chrześcijańską wizją Boga objawiającego się w Chrystusie;

6) Głoszona przez wolnomularzy tolerancja w równym stopniu co osób dotyczy idei, bez względu na to czy są one ze sobą niesprzeczne;

7) Rytuały masońskie nie będąc sakramentami starają się sprawiać takie wrażenie tworząc niejako “konkurencję” dla przemiany sakramentalnej;

8) Cnota, a nie łaska stanowi prawdziwą wartość, człowiek może sam na drodze samoodkupienia osiągnąć doskonałość;

 
Wymienione powyżej argumenty są natury filozoficznej i teologicznej (poza jednym).

Można powiedzieć, że masonerii zarzuca się relatywizm i subiektywizm religijny, zaś pozostałe punkty są jedynie rozwinięciem tej tezy. Nic w tym dziwnego, zważywszy, że chrześcijaństwo jest religią objawioną i dogmatyczną. Identyczną ocenę masonerii mogłyby wystawić islam, czy religia mojżeszowa. Mimo to dziwi podobna argumentacja, jako że wolnomularstwo nie jest religią, ale stowarzyszeniem niewyznaniowym, które nie wymaga od swych członków rezygnacji z własnych poglądów religijnych, przeciwnie szanuje je i poddaje swoistej ochronie przed krytyką ze strony współbraci, zabraniając poruszania tematów religijnych podczas prac lożowych. Czyli mason może uznawać możliwość Objawienia Bożego, wierzyć w bóstwo Chrystusa itd. Masoneria nie narzuca, jak czyni to kościół katolicki, jedynie słusznej drogi zbawienia, ale kładąc podstawy ogólnoludzkie, wspomaga każdego brata w jego indywidualnej drodze ku pełnej realizacji swego człowieczeństwa.

Trudno uwierzyć, że kościół rzymskokatolicki tego nie rozumie. Przecież nie spotkaliśmy się dotąd z potępieniem Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii, mimo że skupia ono w jednej organizacji teistów, deistów, ateistów czy agnostyków pragnących doskonalić się intelektualnie, ani nie atakuje z zaciekłością szkół wschodnich sztuk walki, chociaż proponują one swym adeptom własną duchowość i drogę realizacji opartą na naukach niechrześcijańskich mędrców.

Dlatego motywy niechęci kościoła rzymskokatolickiego sięgają dużo głębiej i doszukiwać się ich należy w różnicach antropologicznej wizji człowieka.

Luigi Neri, biskup diecezji S.Marino – Montefeltro w swoim artykule Chiesa e massoneria: luomo tra verita’ e potere twierdzi, że masoneria wywodzi się z gnozy pojętej jako “próba interpretacji wydarzenia jakim jest chrześcijaństwo wewnątrz struktury kulturowej i filozoficznej, zamiast przyjąć, że to wydarzenie Chrystusa osądza rozum, a zatem kształtuje poznanie człowieka w inny sposób”. To właśnie gnoza daje masonerii prawo interpretacji chrześcijaństwa nie jako wydarzenie, ale jako przesłanie, które w pełni podlega interpretacji, w tym interpretacji moralistycznej. Masoneria, pojmowana tu jako herezja gnostyczna, w pewnym momencie w historii wyłania się, według Neriego, z cienia, stając się czynnikiem promującym pewien rodzaj dechrystianizacji życia społecznego. Kościół głosi, że właściwa antropologia “objawia się w wydarzeniu Chrystusa”. W tym kontekście “głęboka prawda o nas jest nam dana”; człowiek nie potrafi zrozumieć kim jest i jego życie nie ma sensu, zanim nie spotka Chrystusa, który objawia człowiekowi całą prawdę o nim. Neri pisze: “To jest właśnie antropologia chrześcijańska: rodzi się z wydarzenia Chrystusa, które jest łaską i powierza się wolności, ponieważ łaska odnosi się do wolności, uważając wolność za wielką destynatariuszkę jej obecności, zatem łaska pobudza wolność”. Masoneria, według Neriego, radykalnie zmienia scenariusz antropologiczny, zastępując antropologię wolności antropologią władzy, antropologię osoby antropologią jednostki, która ma wartość sama w sobie. “Serce masona jest w modernizmie, który jest budowaniem świata bez Boga. Masoneria znajduje się zatem wewnątrz współczesnego laicyzmu i podziela z nim ogromne pragnienie zbudowania takiego świata, jakby Bóg nie istniał; być może formalnie nie przeciw Bogu, ale jakby Bóg nie istniał”.

W tym kontekście masoneria nie jawi się jedynie jako organizacja, której założenia są niezgodne z doktryną kościoła rzymskokatolickiego, ale jako groźna herezja wyrosła na jego łonie, śmiertelny wróg usiłujący zbudować świat, w którym nie ma miejsca dla chrześcijańskiego Boga, a więc i dla kościoła rzymskokatolickiego. Stąd rodzą się pomówienia o szatańskim pochodzeniu wolnomularstwa, o jego dążeniu do złożenia świata pod kopyta Bahometa, czy Lucyfera. Zakonnik Maksymilian Maria Kolbe do tego stopnia znienawidził masonerię, że utożsamił ją z biblijnym wężem, ojcem wszystkich herezji i wszelkiego zła na świecie. Z kolei rytuały masońskie postrzegane są jako parodia sakramentów kościoła, czy wręcz ich “konkurencja”, od czego krok do przekonania, że masoni sprawują czarne msze. Jeśli podobne absurdalne oskarżenia nie padają z ust wyższych dostojników kościoła rzymskokatolickiego i pozornie ich stosunek do wolnomularstwa uległ poprawie, to ich bezsprzeczną winą jest ciche przyzwolenie na te nieustanne, podstępne ataki.

W rzeczywistości u podstaw tej nienawiści stoi strach, że masoneria wyrwie współczesnemu człowiekowi z rąk kule przestarzałych doktryn i utwierdzi go w przekonaniu, że jest zdolny do samodzielnego kroczenia ku pełnemu poznaniu siebie i otaczającego go świata. Samodzielnego, ale nie samotnego, gdyż wolność, równość i braterstwo to dla masona słowa “święte”.

Kościół rzymskokatolicki, który w przekonaniu o własnej, niezmiennej doskonałości zwalcza w ruchach oświeceniowych to, co mu nie odpowiada, z tą samą wrogością z jaką zwalczał poglądy Galileusza i Kopernika, usiłuje odebrać masonom prawo do budowania świata nie wolnego od Boga, ale wolnego od Boga przymuszającego.

Wzruszając się głęboko nad głębią religijnego natchnienia Requiem Mozarta, kościół zdaje się zapominać, że ten ostatni potrafił pogodzić szczerą wiarę z drogą masońskiego udoskonalenia i odbiera jego współbraciom prawo do sakramentów, które i dla wielu z nich są środkiem do pogłębienia religijności.

Czy kościół ma jakiekolwiek wątpliwości co do słuszności swojej decyzji?

Absolutnie nie. Cytowany wcześniej biskup Luigi Neri, nawiązując do zakazu przystępowania do komunii świętej członkom masonerii, twierdzi, że “Święta Kongregacja wskazuje wiernym, że taka przynależność jest obiektywnie grzechem ciężkim i precyzując, że członkowie stowarzyszenia masońskiego nie mogą przystępować do komunii świętej, pragnie oświecić sumienia wiernych co do poważnych konsekwencji jaka może wynikać z tejże przynależności”.

Innymi słowy, przynależność chrześcijanina do masonerii, bez względu na jego poziom wiary i moralności, jest złem, zaś zabronienie masonowi przystępowania do sakramentów, jest aktem duszpasterskiej troski wynikającej z matczynej miłości kościoła.

Coś za bardzo ta logika pachnie mi oczyszczającymi stosami średniowiecza, zważywszy, że kara jest nieproporcjonalna do winy, jako że dla praktykującego katolika śmierć w grzechu ciężkim oznacza wieczne potępienie.

Nietrudno się domyślić dokąd prowadzi to nieprzejednanie wrogie stanowisko kościoła rzymskokatolickiego wobec stowarzyszeń nie uznających jego kontroli, widząc coraz bardziej opustoszałe kościoły w państwach autentycznie neutralnych światopoglądowo.

Rzekłem

11.02.2007.