Największa tajemnica holenderskiej masonerii

cmc
Siedziba Wielkiego Wschodu Niderlandow (Grootoosten der Nederlanden), najstarszej i największej holenderskiej obediencji masońskiej (ok. 6000 braci) mieści się w okazałej osiemnastowiecznej kamienicy patrycjuszowskiej przy Prinsessegracht 27, w sąsiedztwie kilku ambasad i międzynarodowych przedstawicielstw handlowych. Na tyłach budynku biegnie o wiele skromniejsza uliczka, Jan Evertstraat. Postać Jana Everta należy do największych tajemnic holenderskiego wolnomularstwa. Wielu młodych haskich masonów spędziło, na polecenie starszych braci, długie godziny nad encyklopediami, leksykonami biograficznymi i podręcznikami historii, poszukując jego śladów. Bezskutecznie. Bowiem ‘brat Jan’ po prostu nigdy nie istniał. Geneza nazwy ulicy jest nieco inna. Otóż, w przeszłości mieściły się przy niej wozownie, w których garażowano powozy, należące do patrycjuszy, mieszkających przy Prinsessegracht. Powożący nimi woźnice słynęli z tego, że ‘za kołnierz nie wylewali’, co okolicznym mieszkańcom przysparzało hałasu. Dlatego nazwali oni swą uliczkę (wówczas o wiele mniej zaciszną niż teraz) ‘Jeneverstraat’, od nazwy słynnej holenderskiej jałowcówki. Nazwa przyjęła się, ale zarząd miejski był zdania, że nie wolno w ten sposób reklamować alkoholu i przemianował uliczkę na – podobnie brzmiącą – Jan Everststraat.

Nie posądzajmy jednak holenderskich masonów o bezsensowne ‘znęcanie się’ nad uczniami. Poszukując ‘Jana Everta’ wielu młodych masonów złożyło bowiem, za radą swych dozorców, po raz pierwszy wizytę w jednej z tych dawnych wozowni, dzięki czemu poznali oni kolejną tajemnicę holenderskiej masonerii – tym razem jak najbardziej prawdziwą. W budynku przy Jan Evertstraat 9 mieści się jedna z największych masońskich bibliotek, muzeów i archiwów świata: Cultureel Maçonniek Centrum (CMC), nie bez powodu często zwane ‘skarbnicą Sztuki Królewskiej’.

Bibliotheca Klossiana

W 1854 r. ówczesny Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Niderlandów, Fryderyk książę Niderlandów (1797-1881) zakupił zbiór składający się z 7 tys. książek i 2 tys. manuskryptów, należących do legendarnego niemieckiego kolekcjonera, dr. Georga Klossa. Wówczas ta ‘Bibliotheca Klossiana’ obejmowała mniej więcej całą dostępną literaturę na temat masonerii i dużą liczbę dzieł z dziedziny symboliki, ezoteryki, mistyki, religioznawstwa i filozofii. Po dzień dzisiejszy tworzy ona trzon zbiorów książkowych, które jednak w międzyczasie rozrosły się do 50 tys. pozycji książkowych, ponad 10 tys. manuskryptów oraz wielu czasopism (wśród nich nie brakuje również kilku numerów polskiego czasopisma ‘Ars Regia’). Szczególną cechą tej biblioteki jest, że dostarcza ona odpowiedniej literatury zarówno badaczom, zajmującym się zaawansowanymi naukowymi studiami źródłowymi, jak i kompletnym laikom chcącym np. zapoznać się z fenomenem wolnomularstwa.

Eksponaty muzealne

Gościom, zwiedzającym nienależący bynajmniej do największych budynek CMC, nie mieści się często w głowie, że ukrywa on – obok biblioteki – także kolekcję 25 tys. eksponatów dotyczących Sztuki Królewskiej. Są wśród nich fartuchy i inne części masońskiego ubioru, przedmioty używane w rytuałach, masońskie kielichy i inna zastawa stołowa, upominki i bibeloty. Rzecz jasna, jedynie mikroskopijna część tej kolekcji jest wystawiona w maleńkiej salce ekspozycyjnej, ale nawet stała wystawa, którą można tam obejrzeć, daje obraz niesamowitego bogactwa, które obejmuje muzeum.

Archiwa

Nie tylko Wielki Wschód, lecz również poszczególne loże tradycyjnie przekazują do CMC swoje archiwa (w tym spisy członków). Dla odwiedzających Centrum jest to, oczywiście, niewyczerpalne źródło wiadomości. Niejednokrotnie Centrum jest w stanie pomóc np. ludziom, poszukującym własnych korzeni, którzy nawiązują kontakt, poszukując odpowiedzi na pytanie w rodzaju: ‘Mój pradziadek był “kimś ważnym” w jakiejś loży w Holenderskich Indiach Wschodnich, gdzieś w pierwszej poł. XIX stulecia. Chyba nawet wielkim mistrzem. Czy macie cos o nim?’. CMC zazwyczaj dysponuje odpowiednimi informacjami, aczkolwiek najczęściej okazuje się – ku sporemu rozczarowaniu potomków – że ów ‘wielki mistrz’ w rzeczywistości piastował o wiele mniej eksponowaną godność. Poniesione w ten sposób ‘straty moralne’ muszą być wówczas przez współpracowników Centrum rekompensowane dodatkową filiżanką kawy…

Pomoc

Aczkolwiek CMC zatrudnia tylko jednego pracownika etatowego (jest nim Konserwator Zbiorów Zakonu – stanowisko obecnie sprawowane przez br. Everta P. Kwaadgrasa, niezrównanego znawcę wszystkiego, co w jakikolwiek sposób wiąże się z wolnomularstwem), goście zawsze mogą liczyć nie tylko na całkowicie zautomatyzowany katalog, lecz również na fachową pomoc współpracowników. Także pracujący społecznie w Centrum bracia dysponują wiedzą, pozwalającą im w fachowy sposób udzielić pomocy w poszukiwaniach odpowiedniej książki, rękopisu, fragmentu zbiorów archiwalnych czy – najbardziej nawet wyszukanego – masońskiego bibelotu.

Odzyskane zbiory

Gdy ma się okazję obserwować z jakim pietyzmem pracownicy traktują powierzone ich pieczy skarby, wydaje się wręcz niewyobrażalne, że nie zawsze tak było. W 1866 r. Książę Fryderyk przekazał zbiory dr. Klossa na własność Zakonowi. Przez dziesięciolecia spoczywały one w budynku przy Fluwelen Burgwal w Hadze (również podarowanym przez Księcia), gdzie do 1993 r. mieściła się siedziba Wielkiego Wschodu. W 1940 r. okupacyjne władze nazistowskie przystąpiły do systematycznego rozgrabiania kolekcji. Częściowo wykorzystano ją do organizowanych na terenie całej Rzeszy ‘wystaw odsłaniających prawdę o antynarodowej działalności masonerii’, po części znalazły się one w prywatnych zbiorach hitlerowskich bonzów. W 1945 większość nich wpadła w ręce aliantów. Część znajdująca się w posiadaniu okupacyjnych władz brytyjskich, amerykańskich i francuskich, stosunkowo szybko znalazła się z powrotem w Hadze, gdzie zaopiekował się nią ówczesny Konserwator, br. B. Croiset van Uchelen (1925-1997). Wiele zbiorów (w tym praktycznie wszystkie eksponaty muzealne) zaginęło jednak. Ku wielkiej radości br. Everta Kwaadgrasa kilka lat temu z Moskwy nadeszły wieści, że w rosyjskich depozytach muzealnych odnaleziono przedmioty, będące własnością holenderskich masonów (różnych obediencji). Po kilkuletnich negocjacjach br. Evertowi udało się te przedmioty odzyskać i przywieść do Hagi.

Centrum dostępne dla wszystkich

CMC nie ma na celu przyciągania ogromnych rzesz zwiedzających. Ani warunki techniczno-lokalowe, ani możliwości personalne nie pozwalałyby na to. Mimo to Centrum jest dostępne DLA KAŻDEGO, kto wykazuje zainteresowanie solidną wiedzą na temat masonerii (a więc również dla nie-wolnomularzy). Ponieważ jego działalność opiera się w dużym stopniu na pracownikach nieetatowych, konieczne jest jednak, przed wizytą, nawiązanie kontaktu z personelem, aby się upewnić, że w danych godzinach będzie ktoś obecny. Wszelkie dane można znaleźć śledząc odpowiedni link na stronie internetowej Grootoosten der Nederlanden . I jeśli będziecie dzwonić (współpracownicy Centrum władają zazwyczaj kilkoma językami zachodnioeuropejskimi, więc z porozumieniem się nie powinno być problemu), nie dziwcie się, że odbierający telefon przedstawi się jako ‘Prins Frederik’. W tym nie ma akurat nic tajemniczego. Na cześć swego założyciela CMC nosi oficjalnie to imię. A jeśli wykażecie się przytomnością umysłu, reagując ‘Dzień Dobry, Wasza Królewska Mość’, żart zostanie ‘kupiony’. Filiżanka dobrej kawy na powitanie murowana…

Wpisał: Jarosław R. Kubacki
24.01.2006.