Liberalny potencjał na XXI wiek

Rozmowy o masonerii belgijskiej

Redaktorzy portalu wolnomularstwo.pl przeprowadzili krótkie rozmowy z trzema wolnomularzami z lóż belgijskich:

br. Ronaldem Copem, Czcigodnym Mistrzem (przewodniczącym) loży Les Elèves de Thémis na Wschodzie Antwerpii – należącej do Wielkiego Wschodu Belgii, założonej w roku 1806, czyli starszej niż sam GOB,
br. Guy’em Bottu z loży Catena Fraternitatis na Wschodzie Brukseli, należącej do Wielkiej Loży Belgii, oraz z
br. Josem z loży Wenteltrap należącej do Droit Humain (nr 1688).
Sytuacja wolnomularstwa belgijskiego przedstawia się bardzo interesująco, zwłaszcza jeśli je zestawiamy z wolnomularstwem holenderskim. Okazuje się bowiem, że oba te niewielkie i sąsiadujące ze sobą kraje Beneluksu mają bardzo różne tradycje wolnomularskie, co uwarunkowane było odmiennymi doświadczeniami historycznymi, głównie na tle stosunków z Kościołem katolickim. Jak wyznaje br. Cop, w jego loży najwięcej jest nauczycieli, prawników, policjantów, urzędników gminnych, miejskich, prowincjonalnych i państwowych.

Rozmowy przeprowadzono oddzielnie, jedynie dla przejrzystości obrazu zestawiono je razem.

Wolnomularstwo w Belgii:
Wielki Wschód (GOB) – 10 tys. członków, 104 loże
Droit Humain – (DH) – 6 tys. członków, 61 lóż
Wielka Loża (GLB) – 2,5 tys. członków, 52 loże
Wielka Loża Żeńska (VGL) – 1,5 tys. członków, 29 lóż
Wielka Loża Regularna (RGLB) – 1,4 tys. członków, 42 loże
Łącznie: 21,4 tys. członków, 288 lóż (błękitnych)

wolnomularstwo.pl: Jak wiemy, w Belgii wolnomularstwo pozostaje pod wpływem francuskiego i zachowuje charakter liberalny, podczas gdy w Holandii dominuje wpływ angielski i masoneria tradycjonalistyczna, podchodząca rygorystycznie do wiary w Wielkiego Architekta. Co się złożyło na ten diametralnie różny obraz sąsiadujących krajów?

Br. Jos (DH): W XIX wieku Belgia była bardzo katolickim krajem i kler wywierał wielki wpływ na politykę i społeczeństwo. Wówczas to liberalne belgijskie wolnomularstwo szykanowane przez Kościół rzymsko-katolicki i belgijskich księży postanowiło wykreślić symbol Wielkiego Architekta Wszechświata. Za to Wielki Wschód Belgii (Grootoosten van België, GOB) przestał być uznawany przez angielską Wielką Lożę za organizację wolnomularską. To spowodowało wewnątrz GOB nową schizmę, w wyniki której powstały GOB i GLB (Belgische Grootloge – Wielka Loża Belgijska). Dość długo GLB było popierane i uznawane przez angielską Wielką Lożę, ale kiedy wyraźne się stało, że członkowie GLB w przeważającym stopniu są ateistami i wolnomyślicielami, nastąpił nowy rozłam. W ten sposób powstała RGLB (Reguliere Grootloge van België – Wielka Regularna Loża Belgijska) – respektująca zarządzenia angielskiej Wielkiej Loży.

Papieskie zakazy z XIX wieku nie dotyczyły Holandii. Holenderskie loże są ukierunkowane teozoficznie, co na pewno nie ma miejsca w Belgii, oczywiście oprócz członków RGLB.

Br. Guy Bottu (GLB): Prawdą jest, że holenderskie wolnomularstwo znajduje się pod angielskim wpływem. Lecz nie można zapominać, że w Holandii też są loże liberalne i mieszane. Ale to prawda, że pod tym względem Holandia nie idzie za postępem i nie dopasowuje się do nowoczesnych idei. Niestety, w Holandii wielu starszych braci wciąż myśli po staremu. Wielu Holendrów przyjeżdża do nas – nieoficjalnie, bo można przez to stracić uznanie ze strony UGLE.

Czy wszystkie holenderskie loże całkowicie przestrzegają zarządzeń Wielkiej Loży Anglii?

Br. Jos: Moja loża należy do Le Droit Humain. Jesteśmy racjonalnie myślącymi ateistami lub agnostykami. Podczas gdy w holenderskich lożach Le Droit Humain pracuje się na chwałę Wielkiego Architekta, my pracujemy czcząc Człowieczeństwo. Regulamin LDH dopuszcza wybór jednego z tych dwóch kierunków.

Jak wolnomularze regularni pojmują Wielkiego Architekta? Czy oznacza boga czy dopuszczalne są także inne interpretacje?

Br. Guy Bottu: Wielki Architekt jest także symbolem dla liberalnych wolnomularzy i wypełniany jest takimi pojęciami, jak: energia, zasady, ludzkość itd. W Belgii w niektórych lożach jest przywoływany, w innych nie. Często jest to zależne nie od obediencji, lecz od samej loży. W lożach anglosaskich jest to tożsame z Bogiem, nie w jego chrześcijańskim rozumieniu, lecz ogólnym, uniwersalnym. Sądzę, że to jest obecnie jednym z największych problemów wolnomularstwa. W Holandii na pewno są loże pracujące bez Architekta w jego boskim znaczeniu, ale wiadomo, że holenderski Wielki Mistrz jest bardzo konserwatywny.

Proszę przedstawić ogólną sytuację wolnomularstwa w Belgii. Czy jest prężne, efektywne, czy może przeżywa kryzysy i zatraciło swego ducha? Czy mówi się o konieczności jakichś reform w wolnomularstwie?

Br. Ronald Cop (GOB): Każdego roku wiele nowych mężczyzn i kobiet dostępuje wtajemniczenia, każdego roku w każdej obediencji przybywają nowe loże. To oznacza ciągły rozwój wolnomularstwa w Belgii. Ostatnim przeżywanym kryzysem był ten z roku 1960, kiedy nastąpił rozpad Wielkiego Wschodu na Wielki Wschód i Wielką Lożę. (Wielki Wschód zachęca swoich braci i siostry do czynnego udziału w świeckich organizacjach wolnomyślicielskich. Wielu braci przeciwnych temu i uważających, że uczestnictwo w masonerii nie zobowiązuje do innych aktywności w organizacjach paramasońskich, odeszło w 1960 roku do Wielkiej Loży. Ankieta z 1961 roku wykazała, że tylko 45 % było za takim uczestnictwem. W miarę czasu ten odsetek wzrastał). Obecnie nie oczekuje się nowych przekształceń.

W Belgii oprócz pięciu obediencji: GOB, GLB, DH, kobiecej VGL, RGL, istnieją loże szkockie, wyższych stopni (od 4 do 33) z różnymi kapitułami i areopagami, zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.

Br. Guy Bottu: Od niedawna można stwierdzić, że nastąpiło znaczne zbliżenie między różnymi organizacjami wolnomularskimi w Belgii. Podpisano Układ Przyjaźni między czteroma obediencjami. Tylko Regularna Wielka Loża nie wzięła w tym udziału.

Czy belgijscy masoni utrzymują jakieś ściślejsze kontakty lub współpracę z organizacjami wolnomyślicielskimi?

Br. Guy Bottu: Wielu wolnomularzy jest członkami organizacji humanistycznych lub innych grup wolnomyślicielskich, lecz robią to jako osoby prywatne a nie jako wolnomularze.

Br. Ronald Cop: W Belgii najważniejsze humanistyczne organizacje to HVV (Humanistisch Vrijzinnig Vormingswerk, Edukacja Humanistyczno- Wolnomyślicielska) i Unia Stowarzyszeń Wolnomyślicielskich (Unie van Vrijzinnige Verenigingen). Chociaż wielu wolnomularzy należy do tych organizacji, to robią to nie jako wolnomularze i oficjalnie nie ma współpracy.

Czy belgijscy wolnomularze nastawieni są wyłącznie do wewnątrz czy może także na zewnątrz, na społeczeństwo. Czy wolnomularze podejmują jakieś społeczne inicjatywy w Belgii, czy wypowiadają się publicznie?

Br. Guy Bottu: Społeczne inicjatywy są podejmowane przez wolnomularzy tylko indywidualnie, a nie w imieniu loży. Wielokrotnie proszono obediencję, aby podjęła inicjatywę jako organizacja, ale do dzisiaj jest to przez większość nieakceptowane. Wiele lóż podejmuje inicjatywy samodzielnie lub z innymi lożami, ale robią to nie w imieniu wolnomularstwa.

Br. Ronald Cop: Wolnomularze na pierwszym miejscu stawiają pracę nad sobą (ociosanie surowego kamienia) i poprawienie społeczeństwa poprzez dawanie przykładu i poprzez swoją postawę (budowa Świątyni Ludzkości). Loże nie podejmują społecznych inicjatyw, lecz poszczególni członkowie są aktywni w polityce, społeczeństwie i organizacjach charytatywnych, gdzie często zajmują kierownicze role. Niektóre organizacje składają się tylko z wolnomularzy.

W Polsce co jakiś czas organizowane są różne nagonki na wolnomularzy, czasami dość hałaśliwe. Jak to wygląda w Belgii, czy masonów spotykają jakieś przykrości, nagonki, czy może przeciwnie – cieszą się społecznym uznaniem i szacunkiem?

Br. Guy Bottu: W Belgii wolnomularze budzą także mało zaufania. Często są też bez powodu obwiniani za różnorodne intrygi i układy, szczególnie w politycznym świecie. Zazdrości się wolnomularzom belgijskim tego, że ich członkostwo przynosi im korzyści społeczne.

Jak zatem wygląda kwestia jawności z jednej a dyskrecji z drugiej strony w wolnomularstwie belgijskim? Czy masoni chętnie przyznają się do swej lożowej przynależności, czy wprost przeciwnie? Czy wiadomo jakie osobistości życia publicznego należą do masonerii czy pozostaje to w obrębie plotek?

Br. Jos: Do dzisiaj wolnomularze belgijscy są bardzo dyskretni i nie ujawniają się, jak to jest praktykowane w innych krajach.

Br. Ronald Cop: Każdy wolnomularz może się ujawnić, natomiast nie wolno mu ujawnić swych kolegów. Ogólnie w Belgii panuje dyskrecja, ujawnienie się jest często niekorzystne dla własnej kariery. Przez dyskrecję mało wiadomo o tym, kto jest wolnomularzem. Niektórzy politycy i dziennikarze mówią, że są wolnomularzami, lecz większość uważa to za prywatną sprawę. Obecnie pojawiło się wiele książek na temat wolnomularstwa w Belgii i nawet Kościół Katolicki nie uważa wolnomularzy za wrogów. Jednak wśród członków belgijskich obediencji (oczywiście oprócz Wielkiej Loży Regularnej) nie ma katolików i muzułmanów, ponieważ łacińsko ukierunkowane wolnomularstwo (Francja, Belgia i Włochy) odrzuca wszelkie dogmaty.

Br. Guy Bottu: Ja osobiście dopiero teraz, po przejściu na emeryturę, ujawniłem swoje członkostwo.

Jarosław R. Kubacki (NGGV, Holandia): Znam osobiście masonów wywodzących się z katolickiego południa Holandii, nie mówiąc już o Belgii, którzy, gdy ich pytam czemu ukrywają swoją przynależność do bractwa, patrzą się na mnie jak na idiotę, a potem opowiadają o przypadkach wyrzucenia z pracy, usunięcia z katolickich towarzystw ubezpieczeniowych, skreślenia z listy pacjentów przez katolickich lekarzy, odmowach pochowku… O sytuacji w Polsce już nie wspomnę. Znam lożę, która spotyka się w domu prywatnym, w pobliżu miasta w którym jest zarejestrowana i której członkowie, nauczeni smutnymi doświadczeniami z przeszłości, robią co mogą, by ukryć prawdziwy cel swych spotkań. Ciekaw jestem nota bene czy to przypadek, że miastem tym jest Toruń, gdzie miejscowy biskup wybrał sobie dawny budynek loży jako siedzibę i jeszcze niedawno zabiegał o usuniecie zeń masońskich symboli, czemu zapobiegła jedynie interwencja miejskiego konserwatora zabytków. Czy w tej sytuacji jest aż tak dziwne, że niektóre środowiska masońskie pozwalają sobie na godny skądinąd pożałowania antykatolicyzm? Nie popieram, ale pewnego zrozumienia mi nie brakuje.

Przejdźmy do kwestii podziałów wewnątrzmasońskich. Jak daleko sięga współpraca różnych stowarzyszeń masońskich. Kto ze sobą współpracuje a kto nie. Czy utrzymujecie jakieś relacje ze stowarzyszeniami – z Belgii i ze świata – “prawowiernymi”, podporządkowanymi UGLE?

Br. Guy Bottu: Współpraca dotyczy wspomnianego wyżej Układu Przyjaźni czterech obediencji. Oznacza to, że wolnomularze z jednej organizacji są traktowani przez trzy pozostałe jak członkowie, kandydaci są ogólnie znani czterem obediencjom, istnieją kontakty między sekretariatami i oficjalnie można składać sobie wizyty. Z regularnymi lożami nie utrzymuje się oficjalnie kontaktów. Oczywiście istnieją indywidualne spotkania. Z różnymi zagranicznymi warsztatami podpisano poza tym układy o przyjaźni, co naturalnie dotyczy tylko obediencji liberalnych.

Br. Ronald Cop: Belgijskie obediencje współpracują ze sobą i podpisały różne porozumienia. Mężczyźni mogą zawsze uczestniczyć we wszystkich spotkaniach GOB, GLB i DH ( nie zawsze w VGL), kobiety zawsze w DH i VGL, lecz w GOB i GLB tylko przy niektórych okazjach ( wtajemniczenia itd.). Obediencje wymieniają informacje o kandydatach itd. Ten rodzaj współpracy prowadzony jest też z Francją.

Jakie ryty praktykują belgijskie obediencje?

Br. Guy Bottu: Przede wszystkim Ryt Francuski Nowoczesny. Pojedyncze warsztaty praktykują także Ryt Szkocki Dawny i Uznany, a dla wyższych stopni jest to zasadą. Dalej są ryty Memphis Misraim i Szkocki Rektyfikowany. Także regularne loże praktykują nowoczesne ryty. Niedługo wszystkie obediencje będą praktykowały te same ryty. Zresztą wybór rytów jest zależny od decyzji warsztatu a nie obediencji.

Czy w belgijskim wolnomularstwie dominują loże nastawione racjonalistycznie czy ezoterycznie i mistycznie?

Br. Guy Bottu: Zależne jest to od loży, ale przede wszystkim racjonalnie.

Br. Ronald Cop: Większość lóż ma profil racjonalistyczny, lecz można także znaleźć rożne tendencje – od agnostycznego do ateistycznego, również buddyjski i panteistyczny. Ezoterię można spotkać w niektórych wyższych stopniach (masoneria czerwona).

Belgia jest z pewnością obok Francji bastionem liberalnego wolnomularstwa, a jak to wygląda w innych krajach europejskich, jakie są wpływy masonerii liberalnej?

Br. Guy Bottu: Liberalne wolnomularstwo jest w większości we Francji i w Belgii. W Niemczech jest całkowicie inaczej. Nie wiem czy w tym momencie regularna masoneria przeżywa stagnację, chociaż ma wciąż coraz mniej członków.Image

Br. Ronald Cop: W innych europejskich krajach wolnomularstwo liberalne jest w małym stopniu lub zupełnie nie obecne. Holenderskie i brytyjskie loże mają oficjalnie zabronioną współpracę z lożami belgijskimi lub francuskimi, co w praktyce właściwie nic nie oznacza: nawet w Anglii belgijscy i francuscy masoni są przeważanie gościnnie przyjmowani. W Belgii nie ma żadnej formy współpracy lub jakiegokolwiek kontaktu z obediencją “regularną”.

A jak oceniana jest w Belgii masoneria amerykańska. Często słyszy się o jej stagnacji czy wręcz kryzysie. Zachowują wiarę w Wielkiego Architekta, lecz redukują wiele innych standardów masońskich. To jednak nie przeszkadza uznawać ich regularność przez UGLE.

Br. Guy Bottu: To raczej service club z niewieloma momentami zadumy podczas działalności klubu.

Br. Ronald Cop: Amerykańskie wolnomularstwo jest często powodem żartów i drwiących uwag. Otwartość, marsze w przebraniu, dostępność dla każdego, wielka liczba członków, tablice w każdej wiosce wskazujące “Masonic Temple”… Wydaje się całkowicie komercyjne i jest właściwie service club, gdzie się zostaje członkiem ze względu na stosunki towarzyskie i kontakty.

Na zakończenie, jak widzicie przyszłość masonerii europejskiej. Czy bracia w fartuszkach pasują do XXI wieku?

Br. Guy Bottu: Obecnie zderzamy się z problemami z rekrutacją, co spowodowane jest między innymi pracą zawodową, która wymaga dużo poświęcenia, szczególnie u młodych ludzi, na progu kariery zawodowej. Oni mają stale coraz mniej czasu. Obecnie do lóż przychodzą przeważnie ludzie z administracji państwowej, urzędnicy i nauczyciele. Prawdopodobnie mają oni więcej czasu niż pozostali.

Wolnomularstwo oferuje podłoże do szukania odpowiedzi na pytania dotyczące życia, które są tak ważne dla wszystkich. Masoneria nie musi spełniać żadnej roli społecznej, ponieważ daje możliwość indywidualnego rozmyślania i refleksji. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze. Dlatego też sądzę, że nigdy nie zaniknie.

Tłum. I. Vijn

04.01.2006.
Zmieniony ( 26.01.2006. )