Masoni w Chile

Attache kulturalny i prasowy ambasady chilijskiej, pan Alfredo Lastra Norambuena przekazał nam tekst niedawnego wystąpienia prezydenta Republiki Chile w Wielkiej Świątyni masońskiej tego kraju. Przemówienie ukazuje związki przemian demokratycznych z aktywnością polityczną i ideologiczną masonerii, co w Europie rzadko jest jawnie eksponowane. Redakcja “Dziś”

chile_1

Image Wystąpienie prezydenta Republiki Chile, Ricarda Lagos Escobara przed chilijską Wielką Lożą Masońską

Przyjaciele,

Dziękuję za zaproszenie na tę podniosłą uroczystość. Obecni są tutaj członkowie Wielkiej Loży Chile i ważne osobistości z naszego kraju, parlamentarzyści, przedstawiciele władzy sądowniczej i wykonawczej oraz instytucji pozarządowych. Tym, co nas tu sprowadza, jest organizacja, której korzenie splecione są mocno z historią Chile.

Masoneria i Republika

Image To, że siedziba Wielkiej Loży Masońskiej, w której się właśnie zgromadziliśmy, nosi nazwę Klubu Republiki, nie wynika ze zbiegu okoliczności, ale w moim przekonaniu – fakt ten jest bardzo znaczący. Ideały wolności, równości i braterstwa, o których Loża zawsze nam przypominała, były obecne w naszej historii od czasów walki o niepodległość narodową do dnia dzisiejszego.

Bractwo masońskie było w naszym kraju jednym z głównych wyrazicieli humanizmu, podnoszącym kwestię wolności sumienia i autonomii myśli wobec wszelkich ograniczeń, jako najistotniejszego elementu dla swobodnego rozwoju umysłu. Ta wolność jest niezbędna, aby umysł człowieka mógł nakreślić swoją własną drogę poszukiwania prawdy, nie ograniczany niczym innym, niż granicami pojmowania. Właśnie humanizm podkreśla rolę otwarcia umysłu, nieskrępowaną konfrontację idei i krytyczną analizę wydarzeń i pojęć.

Aby zastosować praktycznie wspomniane zasady, konieczny był i jest taki rodzaj organizacji politycznej i społecznej, w którym możliwa byłaby wolność między równymi sobie jednostkami i w której braterstwo mogłoby w pełni się rozwijać. Taką organizacją jest Republika Chile, w której rzeczywiście dokonuje się przemiana poddanych w obywateli, wolnych od jakiejkolwiek kurateli i podporządkowanych jedynie prawu, jakie oni sami sobie nadali, poczynając od tych najpotężniejszych, aż do najbiedniejszych.

Masoneria była niewzruszonym obrońcą zarówno autonomicznej władzy państwa. jak i wolności obywateli, a także prawa wszystkich obywateli do uczestniczenia w kształtowaniu losów narodu.

Image

Należy tutaj przypomnieć, że w czasie walk narodowowyzwoleńczych w Ameryce Łacińskiej, słowa przysięgi tak zwanych Rycerzy Rzymu z Wielkiej Rady Amerykańskiej i z Loży Lautaro, brzmiały: „Za prawomocny rząd mojej ojczyzny będę mógł uznać jedynie taki rząd, który zostanie wybrany przez wolną i spontaniczną wolę narodu”. W tej deklaracji, zawarta jest istotna część tych wartości, które posiadaliśmy pierwotnie jako naród i których piętno nosimy do dzisiaj. Dlatego tutaj, w tej sali, możemy powiedzieć, że odczuwana jest w powietrzu obecność tych, którzy myśleli, że ta ziemia może być niepodległa i że można będzie zbudować na niej niezależną i wolną ojczyznę.

Społeczeństwo obywatelskie i tolerancja

Chciałbym podkreślić dzisiaj znaczenie takich stowarzyszeń jak to, które nas obecnie gości. Chile potrzebne jest społeczeństwo obywatelskie, otwarte i zróżnicowane, zachęcające wszystkich do uczestniczenia w jego życiu, i które jasno wyrażać będzie dążenia, niepokoje i interesy wszystkich obywateli. Masoneria była – pod tym względem – pionierską instytucją w naszej historii. Skupiała wolnych obywateli w tym celu, aby myśleli o Chile bez żadnych ograniczeń, oprócz tego jednego, jakim jest przekonanie każdego człowieka o tym czym jest prawda, które kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka.

W miarę, jak coraz więcej osób i grup będzie się organizować i wyraźnie zaznaczać swoją obecność, w miarę jak będziemy coraz bardziej gotowi do prowadzenia dyskusji na odpowiednim poziomie i bez lęków, nasze społeczeństwo stawać się będzie bardziej demokratyczne. Mówię to w najszerszym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi tu tylko o zmodernizowanie głównych instytucji w taki sposób, aby nadążały za współczesnymi czasami. Chodzi mi o to, na ile jesteśmy zdolni, aby pobudzać naszą umiejętność prezentowania swoich idei, aby słuchać innych i jak sprawić, aby rozkwitała różnorodność punktów widzenia, jaka charakteryzuje wolnych obywateli, zarówno kobiety jak i mężczyzn w Chile, ponieważ właśnie z tej różnorodności rodzi się w znacznej mierze bogactwo naszego kraju. To dzięki różnorodności pojawia się konfrontacja, a z konfrontacji wywodzi się nowe spojrzenie osób konfrontujących swoje poglądy i punkty widzenia. I wtedy, moim zdaniem, pojawia się wartość, będąca zawsze przedmiotem troski instytucji, w której gościmy: tolerancja. Kultywowanie tolerancji spowodowało, od początku istnienia masonerii, jej szersze otwarcie na nieskrępowane ścieranie się idei, na rozwój nauki, na poszerzanie horyzontów sztuki, filozofii i polityki.

Sądzę, że obecnie potrzebujemy nowych bodźców tego rodzaju. Możemy podziwiać rozwój społeczeństwa chilijskiego, dzięki któremu stało się ono bardziej złożone i zróżnicowane. Ktoś powiedziałby może, że nabrało przez to cech globalistycznych. Jest prawdą, że globalizacja wymaga również wzmocnienia lokalnej tożsamości, i tak też naszą lokalną tożsamość czynimy mocniejszą, aby wchodzić w coraz bardziej zglobalizowany świat. Sądzę, że to zjawisko zmusza nas do poczynienia nowych kroków, które zapewniłyby takie współistnienie, które opierać się będzie na szacunku i umiejętności postrzegania różnic nie jako zła, ale jako czynnika pozytywnego, który wzbogaca nas jako naród.

Znakomity humanista, José Saramago, wypowiedział się niedawno przeciwko tolerancji. Tak, dobrze państwo usłyszeli, przeciwko tolerancji. Oczywiście, popieranie nietolerancji nie było jego celem, powiedział jednak: „bycie tolerancyjnym ma także aspekt ograniczający, ponieważ oznacza wytrzymywanie, akceptację czegoś, ale nie oznacza wspólnego dzielenia się tym”. A zatem Saramago, korzystając z tej wolności, na jaką mogą sobie pozwolić wielcy humaniści, powiedział, że w istocie wolałby mówić nie o tolerancji, ale o czymś co nazwał igualancia (od hiszp. igual – równy, jednakowy), określając ją jako postawę otwartą, która uznaje inne sposoby pojmowania rzeczywistości jako równe własnemu podejściu i która pozwala na rozwój różnorodnych idei, a przede wszystkim charakteryzuje się umiejętnością przyjęcia innego punktu widzenia niż własny. Takie podejście – jak powiedział – powinno być naszym celem w przyszłości, a stanowiło ono również jeden z ideałów Loży Masońskiej. Jest to, moim zdaniem, przywołanie tych wartości, które charakteryzowały zawsze bractwo masońskie, a które dzisiaj są potrzebne. aby społeczeństwo chilijskie stało się bardziej otwarte i pluralistyczne. Bardziej pluralistyczne i, powiedziałbym, bardziej tolerancyjne, zakładając, że tolerancja ta będzie czymś szlachetniejszym, niż zwykła uprzejmość.

Celem tolerancji jest nie tylko kontemplowanie tego, co inne. Rozumiemy. że tolerancja nie oznacza tylko obojętnej akceptacji, nie polega na zajmowaniu wygodnej pozycji w każdej sytuacji. Tolerancja oznacza raczej otwarte podejście człowieka, gotowego zawsze brać pod uwagę inne spojrzenie na te same kwestie i sprzyjać rozwojowi różnych idei, który jest zdolny wyobrazić sobie inny-punkt widzenia i porównać go z własnym. Tolerancja nie jest zatem tylko zwykłą akceptacją. Zaakceptować naprawdę cudzy pogląd oznacza rozumieć, że zawiera on elementy, które mogą wzbogacić nasz własny punkt widzenia.

Sądzę, że nie oznacza to uległości wobec każdej idei i każdego stanowiska. Tolerancja jest raczej zrównoważonym osądem społeczeństwa złożonego z indywidualności, które każdego dnia wskazują nam właściwą drogę. I w ten sposób może nam się uda pogłębiać naszą mądrość i naprawiać błędy, które popełniliśmy kierując się tylko własnym osądem.

Chile potrzebuje obecnie nowych bodźców. Oczywiście zawsze istnieje pokusa. aby to, co jest inne, przedstawiać w sposób karykaturalny. redukując obraz osób i ich poglądów do wymiaru ideologicznych przesądów, nie patrząc kim naprawdę są i co zamierzają osiągnąć. Tak łatwo przychodzi nam demonizować przeciwników. tak łatwo stworzyć obraz człowieka ze słomy i następnie go zniszczyć. Czasami w naszym społeczeństwie spotykamy osoby przekonane. że posiadają prawdę absolutną, które nie są w stanie przyjąć, że może istnieć inna wizja rzeczywistości. Istnieje zawsze pokusa, aby instytucje pozostawały takimi jakimi są, bez względu na dynamikę przemian zachodzących w całym społeczeństwie.

Dlatego chcę wyrazić przekonanie, że członkowie Loży będą w dalszym ciągu przyczyniać się do kształtowania społeczeństwa otwartego, wnosząc jeszcze więcej przestrzeni dla swobodnego wyrażania myśli przez obywateli naszeąo kraju, jeszcze więcej wolności, jeszcze więcej szczerego dialogu, co pozwoli, aby powiały tu te same wiatry, które przypomną nam naszych przodków, tych, którzy wiele lat temu wyobrazili sobie, że jest możliwe coś tak drastycznego i rewolucyjnego, jak wyzwolenie się z zależności od Hiszpanii. I wspominając te wydarzenia myślę, że tak jak tolerancji, także i wolności nie dostajemy za darmo. Musimy ją zdobywać. zachowywać i wzbogacać każdego dnia naszym wysiłkiem i poświęceniem. Nie. Wolność nie jest dana raz na zawsze. Demokracja obecnie, jak wspominał tu dzisiaj Luis Fernando Luengo (Wielki Mówca), jest jedynym systemem zdolnym zharmonizować wolność i sprawiedliwość z porządkiem. Dlatego demokracja, jako forma i filozofia życia, stanowi paradygmat wartości wolnościowych. I z tego względu, w tym miejscu zostało powiedziane: popieramy demokrację.

A w warunkach demokracji i wolności, Loża Masońska uznała wiele lat temu, że edukacja jest jedną z najważniejszych kwestii, o które należy się troszczyć. Innymi słowy, że edukacja jest tym, co daje jednostce prawdziwą wolność i co sprawia, że może się rozwijać, stając się w ten sposób rzeczywistym potencjałem naszego kraju. Edukacja jest kluczem, bez którego człowiek w nadchodzącym stuleciu nie będzie w stanie stać o własnych siłach, ani w pełni korzystać ze swojej wolności.

chile_2

Masoneria i edukacja

Sądzę, że bez odpowiedniego systemu edukacyjnego, wolność staje się pustym słowem. I może właśnie z tego względu tak wielki był wkład Loży Masońskiej w wieku 19. i 20. w otwieranie przestrzeni dla wolności, co oznaczało tworzenie odpowiedniej przestrzeni dla edukacji. Powinniśmy być jej wdzięczni za odegranie takiej roli, gdy patrzymy na historię Chile, w której członkowie tego stowarzyszenia zawsze zwracali uwagę na konieczność przyjęcia przez państwo odpowiedzialności za edukację, za ich wkład w przyznawanie tytułów i stopni naukowych, oraz w uchwalenie w 1920 roku ustawy o obowiązku powszechnego nauczania na poziomie podstawowym.

Image Dzisiaj wszyscy mówimy o sprawiedliwej edukacji jako 0 obowiązku społeczeństwa, o tym, że państwo nie może być obojętne w tej materii, gdyż obojętność oznaczałaby, że odmawiamy młodzieży, która w najbliższej przyszłości dorośnie. podstawowego prawa do wolności. I dlatego jest niezbędne, aby społeczeństwo, poprzez instytucje państwowe, przyjęło główną rolę w ustanowieniu takiej polityki edukacyjnej, która zapewni równe szanse wszystkim, która będzie sprawiedliwa, pluralistyczna i będzie bronić wolności sumienia każdej jednostki.

Jak powiedział wiele lat temu, w 1919 roku, w Teatro Municipal w Santiago, poseł Pedro Aguirre Cerda: „Najpoważniejszym przewinieniem, jakie może popełnić obywatel, jest blokowanie Ustawy o obowiązku powszechnego nauczania podstawowego z tego powodu, że – jak mówią niektórzy – do jej realizacji potrzebne jest trzydzieści czy więcej milionów pesos. Tak jakby 60 proc. chilijskich dzieci, które dzisiaj są analfabetami, nie miało prawa domagać się, aby część narodowego budżetu przeznaczona była na ich edukację!”

Minęło 80 lat od kiedy Pedro Aguirre domagał się wprowadzenia Ustawy o nauczaniu podstawowym, bezpłatnym i obowiązkowym oraz wygospodarowania środków niezbędnych do wprowadzenia jej w życie. Poczyniliśmy postępy w tej materii, to pewne, ale obecnie stajemy przed większym wyzwaniem. Dzisiaj dzieci w naszym kraju nie są już analfabetami i jesteśmy dumni, że nauka szkolna trwa średnio 10 lat. Jednakże nasza duma maleje, gdy okazuje się, że 20 proc. młodzieży pochodzącej z rodzin o wyższych dochodach, uczy się średnio przez ponad 12 lat. ale 40 proc. młodych ludzi pochodzących z domów o dochodach niskich, uczy się przez zaledwie 7 lat.

Osiągnęliśmy postęp od czasów Pedro Aguirre Cerda, w kwestii podstawowego nauczania, ale równość wciąż wygląda niejednakowo, gdyż młody człowiek pochodzący z zamożnej rodziny będzie się kształcił przez 12 lub więcej lat, a ten, który pochodzi z rodziny biednej, prawdopodobnie zakończy swoją edukację po 7 latach. Ta różnica pomiędzy 12 a 7 sprawia, że jesteśmy wciąż bardzo daleko od tego wzorca, o którym wcześniej wspominałem, a mianowicie, że „edukacja jest podstawą, na której w systemie demokratycznym opiera się możliwość przemian wewnątrz społeczeństwa”. Jeśli zdamy sobie sprawę z zawrotnej szybkości zachodzących przemian, musimy mieć świadomość, że bez wykształcenia pozostawiamy w tyle znaczną część naszych rodaków. I to jest zapewne wielkie wyzwanie, jakie stoi przed nami teraz, na progu 21. wieku, kiedy mając rozwiązany problem edukacyjnej podstawy, powinniśmy doprowadzić do tego, aby cała chilijska młodzież miała rzeczywiście równe możliwości kształcenia się.

Przyjaciele,

Wolność sumienia, poszanowanie różnorodności są to zasady powszechnie dziś uznawane. Normy i instytucje prawne, polityczne, ekonomiczne i społeczne są poważane i uznawane za prawomocne jedynie wówczas, gdy są zdolne wprowadzać w życie takie wartości jak wolność, równość i braterstwo.

Prawa człowieka i demokracja pluralistyczna wyznaczają kierunek polityki na początku 21. wieku. Umiejętność zapewnienia przez dany rząd praw cywilnych. politycznych, ekonomicznych i społecznych obywatelom, stała się podstawą oceny skuteczności działania danego rządu. Obecnie w Chile wspomniane ideały :ą powszechnie uznawane, zarówno przez przedstawicieli humanizmu laickiego jak i religijnego. Dobrze jest pamiętać, jak długa i trudna była droga, która prowadziła do spotkania się Chilijczyków w tej kwestii. Powinniśmy też pamiętać, że ludzkości zagrażały przez znaczną część 20. wieku totalitarne wizje, które doprowadzić mogły do globalnej wojny, w których jedni sądzili, że aby stworzyć przestrzeń dla wolności należy skończyć z równością, drudzy zaś, pod pretekstem dążenia do równości. Niszczyli wolność.

Także nasza ojczyzna doświadczyła podziałów i zniszczenia swoich instytucji. Obecnie, chociaż odżyły tradycje republikańskie, które w przeszłości były powodem naszej dumy, mamy przed sobą długą drogę. Chciałbym skorzystać z tej okazji. aby wyrazić na ręce szanownego Wielkiego Mistrza moje uznanie dla członków masonerii za ich udział w obradach Stołu Dialogu. Uczestnicząc w tych obradach. wspólnie z przedstawicielami Kościoła katolickiego i innych wyznań religijnych. a także wraz z przedstawicielami naszych sił zbrojnych, z prawnikami, obrońcami praw człowieka i innymi reprezentantami społeczeństwa, przyczynili się do tego porozumienia, które dzisiaj jest powodem dumy nas wszystkich. Jest nim nie tyle ze względu na ustalone procedury, prowadzące do rozwiązania poszczególnych kwestii, ale raczej z powodu zasad, w oparciu o które ma się kształtować taki rodzaj społeczeństwa, jakie chcemy budować.

Czeka nas wiele pracy, tak dużo kwestii wciąż czeka na rozwiązanie, aby nasz porządek instytucyjny stawał się lepszy. I ż tego miejsca, z tej wielkiej świątyni. w której czujemy, że stanowi ona część historii Chile, pozwolę sobie na jeszcze jedną refleksję. W ciągu naszych dziejów różne były konstytucje naszego kraju. poczynając od tych, które zmieniały tak szybko charakter dopiero co odzyskanej niepodległości, aż do tej kolejnej, autorstwa Mariano Egaña, z roku 1933, która przyniosła reformy wprowadzone w życie dopiero przez autorów nowego porządku konstytucyjnego z 1970 roku. Wspomnieć też chciałbym konstytucję z roku 1925, która przyniosła reformy wprowadzone w życie decyzją parlamentu z roku 1943, a także naszą obecną konstytucję, liczącą sobie już dobre 20 lat. Sądzę, że chociaż zawiera ona elementy, które mogą być konfliktogenne, powinniśmy nie tylko być w stanie znaleźć rozwiązanie dla tych kwestii, lecz również powinniśmy dostosować ją do wymagań, jakie niesie ze sobą wiek 21. Dlatego, gdy poruszamy temat porządku konstytucyjnego Chile, nie chciałbym, abyśmy robili to w innym duchu niż ten, który towarzyszył naszym poprzednikom, gdy stawali przed tym samym zadaniem, a które rozumieli jako zadanie dotyczące wszystkich obywateli. Nie można bowiem w inny sposób tworzyć konstytucji. Jej celem ostatecznym jest nauka o tym, w jaki sposób dane społeczeństwo jest jednomyślnie zgodne co do tego, jak traktować różnice cechujące jego członków. Tym właśnie jest każda konstytucja: określeniem sposobu traktowania różnic w społeczeństwie, co do którego jesteśmy większością głosów zgodni. A uchwalenie konstytucji odbywało się zawsze w atmosferze daleko idącego porozumienia.

chile_3

Chciałbym prosić, abyśmy byli skłonni do równie głębokiego porozumienia wobec tych zmian, które musimy wprowadzić, nie tylko dlatego, że są w konstytucji elementy, które nam się nie podobają, lecz z powodów o wiele ważniejszych. Jesteśmy zdania. że należy unowocześnić konstytucję w świetle tych potrzeb, jakie niesie ze sobą wiek 21.

Jestem przekonany, że tak samo jak osiągnęliśmy wysoki stopień porozumienia przy obradach Stołu Dialogu, osiągniemy go również w tej kwestii i że pozostaniemy wierni naszej tradycji w tym sensie, że będziemy mieć ustawę zasadniczą, z której my wszyscy, którzy myślimy w różny sposób, będziemy jednakowo dumni, gdyż będzie reprezentować nas wszystkich.

Panie i Panowie,

Chciałbym szczerze podziękować za tę uroczystość zorganizowaną przez Wielką Lożę Chile. Chcę podziękować Wielkiemu Mistrzowi i Wielkiemu Oratorowi za ich wystąpienia i każdemu z państwa za obecność tutaj. Był to wspaniały wieczór, z przyjemnością wysłuchaliśmy koncertu chóru i innych wystąpień muzycznych.

chile_4

Kiedy słuchałem „Chóru niewolników”, przeniosłem się w myślach do pewnego bardzo skromnego miasteczka w rejonie Valle Central w Chile, w gorące sobotnie popołudnie, do bardzo zniszczonej sali kinowej, takiej jakie już prawie zniknęły z naszych miasteczek. Odbywało się tam spotkanie z kandydatem na prezydenta, w atmosferze typowej dla takich sytuacji pyszałkowatości. Następowały po sobie obowiązkowe przemówienia i nagle, w trakcie tego spotkania, w tym jakże biednym kinie, w tej skromnej prowincji regionu Valle Central, wystąpiła mała dziewczynka i zaśpiewała nam „Chór niewolników”, ten sam utwór, którego wysłuchaliśmy w tak doskonałej interpretacji dzisiejszego wieczoru. I zapytałem sam siebie, co takiego jest w naszej ojczyźnie, że w miejscu tak odległym i ubogim może pojawić się nagle ktoś, kto z takim samym uczuciem i entuzjazmem jak wykonawcy dzisiejszego koncertu, zaśpiewa „Chór niewolników”. I pojawiło się pytanie, czy rzeczywiście budujemy takie społeczeństwo, w którym dziewczynka, pochodząca z tak skromnego środowiska, jak ta, która z entuzjazmem śpiewała kandydatowi na prezydenta, będzie mogła w pełni rozwijać swoje zdolności. Poza wszystkim temu właśnie ma służyć działalność publiczna, a członkowie tego stowarzyszenia zaangażowani byli w działalność publiczną w ciągu całej naszej historii.

Na ile jesteśmy zdolni udowodnić, że ta dziewczynka może marzyć o tym, że będzie śpiewać i kształcić się muzycznie i że zrealizuje swoje marzenie tak jak ci. którzy dzisiejszego wieczoru dostarczyli nam tak wielkiej przyjemności? Mam nadzieję, że jest to możliwe i dziękuję za wkład masonerii w to, co w ciągu najbliższych lat uda nam się uczynić, aby nie zawieść dziewczynki z Valle Central. która tak pięknie śpiewała.

Przełożyła Paulina Bojarska-Gargulińska. Miesięcznik “Dziś”, nr 5/2001

Wpisał: Ricardo Lagos
05.03.2007.