Suknia i fartuszek w Holandii

W Holandii nie ma masonerii kobiecej. Istnieje co prawda nieco dziwna organizacja, nazywająca się Zakon Prządek (Orde der Weefsters), założona w latach 40-tych przez braci z regularnego Wielkiego Wschodu Niderlandów, głównie dla swoich żon, używająca trochę podobnych rytuałów, zgrupowanych w 3 stopnie, ale nie jest to organizacja masońska. Zresztą owo naśladowanie masonerii przez “Prządki” nie jest zbyt wysokich lotów.

Są natomiast w Holandii trzy obediencje mieszane.

‘Le Droit Humain’ (LDH) ma loże w praktycznie wszystkich większych miastach (22 loże), ale ich stan bywa różny: niektóre kwitną, inne pogrążone są w stagnacji i rozwijają ‘koektrommel-mentaliteit’.

Wielka Loża Holenderska Wolnomularstwa Mieszanego (Nederlandse Grootloge der Gemengde Vrijmetselarij, NGGV) jest zainstalowana w Amsterdamie (właściwie Amstelveen), Rotterdamie, Hadze, Maastricht i Utrechcie. Poza lożą rotterdamską, która właśnie przechodzi okres sanacji, wszystkie inne funkcjonują w miarę przyzwoicie, atmosfera jest dobra.

Średnia wieku holenderskich masonów (a zwłaszcza masonek) leży dość wysoko. Większość sióstr w loży mojej żony (LDH) mogłoby z powodzeniem być jej matkami (Barbara ma 28 lat) a z 50% populacji i role babci mogłoby spełniać. NGGV próbuje temu zapobiegać, starając się skrupulatniej dobierać kandydatów, natomiast większość lóż ‘LDH’ starzeje się w zastraszającym tempie.

W NGGV zwraca się uwagę, by loże były rzeczywiście mieszane, tzn. by liczba kobiet nie przekraczała zanadto liczby mężczyzn (zawsze jest więcej kandydatek, bowiem panowie wybierają częściej Wielki Wschód). Natomiast wszystkie znane mi loże ‘LDH’ składają się w 80%-90% z kobiet.

I wreszcie najmniejsza obediencja: Holenderski Związek Wolnomularzy (Nederlandsch Verbond van Vrijmetselaren, NVV) składa się tak naprawdę z jednej loży (druga jest praktycznie w uśpieniu). Ta loża – ‘Rakoczy’ na Wschodzie Hagi – jest prężna, ma interesujący przekrój społeczny i wiekowy, perfekcyjnie obchodzi się z rytuałami, ale od zarania znajduje się pod silnymi wpływami teozoficznymi.

Ta ostatnia kwestia jest zresztą bardzo istotna. Masoneria mieszana w Holandii (podobnie jak w Polsce) powstała pod wpływem ‘skrzydła angielskiego’ z siostrą Besant & co. Przez wiele lat bycie członkiem LDH lub NVV równało się członkostwu Towarzystwa Teozoficznego, a często również Kościoła Liberalno-Katolickiego (vide casus gen. Karaszewicza-Tokarzewskiego). Wpływy teozoficzne w ostatnich dziesięcioleciach spadają. ‘Stara teozoficzna gwardia’ powoli wymiera, ale wciąż można spotkać loże, w których masoneria jest silnie zmieszana z teozofią.

Jedynie dwie loże w Holandii pracują bez Biblii i symbolu Wielkiego Budowniczego Wszechświata (obydwie LDH):

‘Maria Deraismes’ na Wschodzie Hoorn – pracuje w oparciu o rytuał z 1893 r., napisany przez Marię Deraismes i Georgesa Martina dla wszystkich lóż LDH (czyli w oparciu o rytuał oryginalny LDH, sprzed późniejszych wpływów teozoficznych).
‘Emergo’ na Wschodzie Terneuzen – wspaniały holendersko-belgijski warsztat, pracuje w belgijskiej wersji ‘Rytu Francuskiego’ (lub ‘Nowoczesnego’) – identycznej z tą, której używa Wielki Wschód Belgii; loża z której niedawno wyszedłem, z braku czasu na dojazdy.
Aby nie mieć nic wspólnego w teozofią, lepiej nie wybierać loży pracującej w ‘rycie angielskim’ (‘Emulation’ przerobiony przez Leadbeatera na podstawie wizji, które jakoby otrzymał od Hrabiego de Saint Germain vel Księcia Siódmego Promienia, Wielkiego Mistrza Wszystkich Prawdziwych Wolnomularzy… więcej na ten temat nie powiem, bowiem kończy mi się zasób braterskiej tolerancji). ‘Ryt Szkocki’ lub ‘Ryt Francuski’ są ‘czyściej’ masońskie, bez obcych naleciałości. Na szczęście liczba loży ‘angielskich’ spada, poza tym niektóre są naprawdę przyzwoite, ale trzeba to odrobinę lubić: kadzidło, białe togi, śpiewy, sakralna atmosfera etc.

Na koniec mała wskazówka książkowa: s. Jacqueline Beckers, Echo En Ego – Gemengde Vrijmetselarij – Dialoog En Perspectief (Echo i Ego: masoneria mieszana. Dialog i Perspektywa). Jest to książka autorstwa założycielki i pierwszej Czcigodnej ‘Emergo’, wieloletniej redaktorki naczelnej pisma ‘Dialoog en Perspectief’. Książka jest świetnym wprowadzeniem do masonerii jako takiej, a zwłaszcza do masonerii mieszanej. Jacqueline jest cudowną masońską ‘anarchistką’, w ciągłym konflikcie z Wielkim Namiestnikiem (pewnie 33 st. to ona w życiu nie dostanie…), ale to wspaniała siostra i wielka znawczyni tematu. Notabene, Jacqueline była moją poprzedniczką na stanowisku mówcy w ‘Emergo’.

W Holandii jest czymś normalnym nawiązywanie kontaktu z obediencją za pośrednictwem Internetu. A więc można pisać do: LDH, NGGV oraz NVV.

Wpisał: Jarosław R. Kubacki
31.12.2005.