|
„Jesteśmy stworzeni z tej samej materii, co nasze sny” W. Szekspir, Burza IV, 1. Linia tych wywodów przebiega od uprzytomnienia istoty pojęcia archetypu poprzez wskazanie na brak wśród jungowskich archetypów pary Adama i Ewy, mimo iż posiada ona wszystkie stosowne cechy - aż po uwidocznienie jej silnej pozycji w literaturze i sztuce, a także w życiu. Archetypy  Mythos znaczy z greckiego: „mowa, słowo, rada, opowieść”. Streszczając lapidarnie Władysława Kopalińskiego, mit to opowieść, wierzenie, pogląd, uważane zawsze za prawdziwe przez członków jakiejś grupy (Kopaliński, 1987, s. 699-700). To przekaz z pokolenia na pokolenie, który relacjonuje w formie opisowych obrazów czyny i postacie mające dla ludzi trwałe i wciąż aktualne znaczenie. Historie odnoszą się do ludzi, lecz ich bohaterami są bóstwa i niezwykli herosi realizujący jakiś fantastyczny scenariusz. Mity są nimi o tyle tylko, o ile są żywe, przeżywane bezdyskusyjnie w wierze jakiegoś ludu, praktykowane w - trakcie obrzędów liturgicznych... Mit jest początkiem ludzkiej refleksji i myślenia, choć z gruntu jest nieprzemyślany i irracjonalny. Badania Junga zmierzały do wykazania, że mit jest funkcją zbiorowej nieświadomości (Auzou, 1990, s. 17-20 ).
Mity wchodzi w skład szerszego pojęcia archetypów. Te ostatnie są dziedziczonymi nieświadomymi ideami i wyobrażeniami, należącymi do zbiorowej nieświadomści (Reber, 1985, s. 85). Archetypy to pierwotne obrazy - symbole, pradawne dominanty zbiorowej nieświadomości, tworzące zasadniczą strukturę ludzkiej psychiki. Nieświadomość zbiorowa reprezentuje wspomnienia całej ludzkości (Żygulski, 1998, s. 563-568).
Słowo „archetyp” składa się z dwóch członów: arche i typos. Pierwszy oznacza początek, władzę, zasadę, a drugi - odbicie, obraz, wzorzec, co daje łącznie „praobraz”. Niezadowolony wszakże z tego tłumaczenia, Karol Gustaw Jung pozostał przy oryginalnej nazwie, którą zapożyczył od Pseudo-Dionizego Areopagity. Jednakże - jak przyznaje - główną inspiracją były „idee” platońskie i „ideae” św. Augustyna. Chodziło o możliwie celne nazwanie owych uniwersalnych nieświadomych motywów i symboli, które - jak pisze wierna uczennica Junga, Jolande Jacobi - wywierają przemożny wpływ na całe życie psychiczne człowieka. Stanowią one od pradziejów dominantę zbiorowej nieświadomości ludzi (Jacobi, 1996, s. 61). „Praobraz, czyli archetyp, pisze Jung, jest postacią - demona; człowieka albo procesu - która powraca w toku dziejów tam, gdzie swobodnie przejawia się twórcza fantazja. jest to więc przede wszystkim postać mitologiczna” (Jung, 1993, s.396). „Archetyp - cytujemy ponownie Jacobi - jako praźródło ogólnoludzkiego doświadczenia spoczywa w nieświadomości" (Jacobi, 1996, s. 72). „Archetypy są odbiciem instynktowych, to jest psychicznie koniecznych reakcji na określone sytuacje. Dzięki wrodzonym predyspozycjom [człowieka, ludzi - przyp. R.R.] doprowadzają one, omijając świadomość, do takiego sposobu postępowania, który wynika z konieczności psychicznych” (ibidem, s. 72). Jak pisze Z.W. Dudek, „archetypy manifestuje się w psychice jednostki, organizując całość jej życia psychicznego - zarówno świadomego, jak i nieświadomego - idee, dogmaty, mitologię, twórczą fantazję, wierzenia, ideologię, wzorcowe myślenie, postawy życiowe itp.” (Dudek, 2002, s. 1.51). Dodajmy, że Jung wprowadza rozróżnienie między archetypem jako takim (utożsamianym z jaźnią) a archetypem dostrzegalnym, zaktualizowanym, występującym w formie obrazu, wyobrażenia czy procesu. Wyjaśnia też, iż pojęcie to nie implikuje „wrodzonych idei”, lecz dziedziczoną możliwość, to jest wrodzone typy psychicznego funkcjonowania przypominające na przykład ów konstytucjonalnie zdeterminowany sposób, w jaki kurczę wykluwa się z jajka czy ptaki budują gniazda... Innymi słowy, pojęcie to oznacza „wzorcowe zachowania” (Prokopiuk, 1970, s. 390). Treścią naszej świadomości możemy w dużym stopniu kierować i kontrolować ją, podczas gdy nieświadomość odznacza się ciągłością i niezależnym od nas ładem. Archetypy są jej ośrodkami i polami siły (Jacobi, 1996, s. 63). Zawarta w archetypie skłonność odnosi się do tworzenia nie tylko mitów, ale także wszelkich tworów fantazji i większości marzeń sennych (Pajor, 1992, s. 62). I jeszcze jedno. Jung podkreśla, iż różne archetypy przenikają się wzajemnie, toteż trudno je jednoznacznie opisać. To naczynia, które nie są nigdy w zupełności ani pełne, ani puste. Trwają od tysiącleci, ale trzeba je wciąż na nowo określać (Jung, 1992, s. 134). Z przytoczonych przybliżeń definicyjnych wynika, że w systemie Junga archetypy to doniosłe, organizujące energię psychiczną składniki zbiorowej, nawarstwiającej się przez wieki nieświadomości ludzkich społeczeństw. Są to - dopowiedzmy - „obrazy mitologiczne” wspólne w zasadzie różnym kulturom i wierzeniom, występujące w postaci wszelkiego rodzaju symboli. Oddziałują one na życie ludzi, powodując ich określone zachowania (Prokopiuk, 1970; s. 41, Jacobi, 1992, s. 90-91). Jung wyróżnia przede wszystkim takie główne archetypy, jak Wielka Matka (bogini), syn Wielkiej Matki, czyli bóg-wojownik, Ojciec (Bóg), Cień, Mag - mędrzec i pochodne od tych pierwszych - w tradycji katolickiej - Matka Boska i Chrystus. Ponadto zaś oddzielnie występują archetypy Animy i Animusa, będące pierwiastkami kobiecości u mężczyzn i męskości u kobiet. Brak Adama i Ewy  Wgląd w dzieła tak samego Junga, jaki jego interpretatorów, że przywołany tutaj cytowaną parokrotnie J. Jacobi, a spośród polskich autorów J. Bąbla (2000), Z.W. Dudka (2002), M. Kreutza (1946), T. Kuchtę (1919), K. Pajora (1992) Z. Zaborowskiego (1998) - nie ujawnia w ogóle postaci Adama i Ewy, będących wszak biblijnymi protoplastami całej ludzkości. A przecież wydaje się, że już choćby z tego tytułu należało tę parę wyróżnić. Luki takiej nie może wypełnić tzw. syzygia Anima i Animus, ponieważ - nie będąc parą we właściwym sensie - realizuje ona zgoła inne, kompensacyjne funkcje (Jung, 1988). Jest rzeczą zastanawiającą, iż pisząc o różnych archetypach powiązanych z Animą i Animusem, autorzy Krytycznego słownika analizy jungowskiej wymieniają całą plejadę znaczących postaci, poczynając od Afrodyty, a kończąc na Romeo, ale ani słowem nie wspominają po imieniu o praprzodkach człowieka (Samuels, Shorter, Plaut, 1994, s. 39-47). Nie napomknął o nich bezpośrednio także Jung, chociaż pisał, że „bez grzechu nie byłoby żalu za grzechy, a bez żalu za grzechy nie byłoby zbawiającej go łaski, bez peccatum originale nie mogłoby nigdy dojść do aktu zbawienia świata” (Prokopiuk, 1970, s. 390). W tekstach jungowskich i okołojungowskich można wprawdzie znaleźć pewne wzmianki bliskie Adamowi i Ewie, lecz są one tylko śladowe i rozproszone. Dosadnej ilustracji dostarcza pod tym względem Jacobi, pisząc - „Motywy obrazów archetypowych są jednakowe... we wszystkich mitologiach, bajkach, tradycjach i misteriach... Prometeusz kradnący ogień, Herakles zabijający smoka, liczne mity o stworzeniu, grzech pierworodny, misteria ofiarne, narodziny z Dziewicy, podstępne zdradzenie bohatera, poćwiartowanie Ozyrysa... Określone motywy i treści zbiorowej nieświadomości reprezentują również postacie i wyobrażenia węża, ryby, sfinksa, świętych zwierząt, drzewa świata, Wielkiej Matki, a także zaczarowanego księcia, puer aeternus, maga mędrca, raju itd...” (Jacobi, 1996, s. 70-71) Dodatkowo warto zwrócić uwagę na pewne osobliwe zjawisko występujące w dziejach mitu Adama i Ewy. Polega ono na wprawdzie mało powszechnie znanych, ale przecież godnych odnotowania faktach traktowania niejako niezależnie jednego z elementów tej pary od drugiego. Tak współcześnie postępuje z Adamem Ken Wilber, a przed wiekami podobnie działali w związku z postacią Ewy niektórzy kabaliści. Oto stosowne krótkie ilustracje. Wilber - „(...) Adamowe rozgraniczanie, klasyfikowanie i nazywanie natury dało początek sprawowaniu przez człowieka (uosabianego przez Adama - przyp. R.R.) władzy nad naturą za pomocy technologii... O ile jednak każda granica niesie ze sobą władzę technologiczną i polityczną, o tyle jest także źródłem wyobcowania i konfliktu. Kiedy bowiem ustalasz jakiś granicę, aby uzyskać nad czymś kontrolę, jednocześnie się od tego separujesz i wyobcowujesz. Stąd upadek Adama w wyobcowanie, zwany grzechem pierworodnym” (Wilber, 1990 ). Według Alfabetu Ben Sira (VIII-X w. n.e.) Bóg miał stworzyć Lilit z gliny dokładnie tak, jak ulepił Adama. Jednakże pierwsza para nie żyła zgodnie, ponieważ Lilit sprzeciwiała się stale swemu mężowi, jako że... nie chciała leżeć pod nim... W XIII wieku w kabale Yitshaqha-Cohena - Lilit, będąc żoną Diabła, doprowadziła razem z nim do upadku Adama i Ewy... Zapewne dlatego na niektórych i obrazach średniowiecznych (np. u van der Goesa, ale także u renesansowego Michała Anioła) węża przedstawiano z głową, a nawet torsem kobiety... Początkowo Lilit nie wiedziała, że Bóg uznał Adama za istotę wyższą. Pragnęła, aby oboje byli równymi sobie partnerami (Rakusa-Suszczewski, 2001, s. 58-59, 63). Oba sygnalizowane kierunki obrazowania określają się jednoznacznie: Adam uosabia dominację, a Ewa (Lilit) dąży do emancypacji. Ponieważ jednak są to komentarze marginalne w stosunku do kanonu Starego Testamentu, uznawanego, jak wiadomo, zarówno przez judaizm, jak i chrześcijaństwo, przeto nie podważają one dogmatycznej egzystencji Adama i Ewy jako pierwszej syzygii, tryli prapary. Wracając do głównej linii naszych wywodów, można więc stwierdzić w podsumowaniu dokonanej sondy literaturowej, że para ludzkich praprzodków Adam i Ewa - nie zyskała w systemie Junga statusu samoistnego archetypu, a w każdym razie pozycji równorzędnej z postaciami Matki, Ojca, Syna czy Maga. Rodzi się więc pytanie - dlaczego? Po części zapewne dlatego, że w przeciwieństwie do Freuda, z którym Jung się rozstał i dla którego libido oznaczało pożądanie płciowe - on używał tego terminu na określenie ogólnej energii życiowej (Kuchta, 1939). Ale czy tylko dlatego? A może także - ponieważ byłaby to jedyna rzeczywista para ludzka pośród postaci pojedynczych. Wszelako z drugiej strony implikowałaby ona dwoistość, a zatem akcentowaną przez Junga jedność i grę przeciwieństw. Rozstrzygnięcie tej kwestii pozostawiamy zainteresowanym ekspertom od psychologii analitycznej. My zaś zajmiemy się w dalszych wywodach obroną tezy, że Adam i Ewa godni są - w konwencji jungowskiej - miana autonomicznego archetypu. Ten pominięty archetyp łączy pokrewne, a rozrzucone w ostatnim cytacie z Jacobi (1996) elementy w jedną spójną całość, dzięki czemu odznacza się ona wewnętrzną logiką i przemożną siłą wpływania na ludzkie umysły i zmysły. Kompletność tę stanowią wyszczególnione wyżej w rozsypce witki, mianowicie: stworzenie, drzewo, wąż i grzech... popełniony przez, o dziwo, nie wymienionych z imienia pierwszych ludzi, którzy sprzeciwili się swojemu Stwórcy, przeistaczając się tym samym z przedmiotu w podmiot. Dowodów na archetypową doniosłość mitu Adama i Ewy dostarczy wgląd w wybrane prace literackie i plastyczne. Zanim jednak przystąpimy do ich analizy, trzeba je będzie najpierw po prostu przedstawić. Z konieczności uczynimy to tylko zarysowo i głównie od strony tematycznej. Prezentacja Nie sposób zliczyć znaczących dzieł literatury i sztuki z różnych epok, poświęconych w części lub w całości Adamowi i Ewie, toteż każda próba ograniczenia się do interpretacji kilku wybranych utworów czy wytworów narażona jest z góry na zarzut arbitralności. Nie mając wszakże innego wyjścia, jak subiektywna selekcja, proponujemy przyjrzeć się bliżej zaledwie kilku dziełom literackim i plastycznym, uznanym przez nas za względnie reprezentatywne, a - co równie ważne - różnorodne. Z dziedziny literatury wybraliśmy następujące źródła: - John Milton: Raj utracony (1667) - Imre Madach: Tragedia człowieka (1862) - Mark Twain: Pamiętnik Adama i Ewy ( 1906 ) - Jan Górec-Rosiński: Mesjasz zbuntowany (2001). Centralną akcją monumentalnego eposu Miltona jest historia upadku Adama i Ewy, z tezą, że przyczyną była próżność i lekkomyślność kobiety kuszonej przez Szatana. Nasi prarodzice zgrzeszyli na skutek namowy, ale ponieważ potem żałowali za niesubordynację, znaleźli pociechę we wzajemnej miłości i uzyskali obietnicę odkupienia. Natomiast Diabeł, ziejący nienawiścią do Boga, wypowiedział mu posłuszeństwo. Dlatego Pan przemienił go w węża i potępił na wieki. Interwencja Chrystusa-Odkupiciela ratuje ludzkość z całkowitej nędzy. Mimo pewnych odchyleń (np. to Jezus stwarza świat), autor utrzymuje się w konwencji chrześcijańskiej ortodoksji (Milton, 1986). Poemat Madacha składa się z 15 obrazów, z których trzeci i ostatni zwą „Gdzieś poza rajem”, a wszystkie środkowe ogniwa tej sekwencji odsłon ukazują. w snach Adamowi i Ewie ich przyszłe losy w różnych epokach i rolach, kiedy to na przykład w Egipcie są faraonem i niewolnicą, w Pradze Janem Keplerem i jego próżną żoną, a w Paryżu Dantonem daremnie chroniącym arystokratkę przed gilotyną. We wszystkich aktach autor przedstawia Adama jako szlachetnego bohatera, który podejmuje kardynalną decyzję pod urokiem pięknej a nieszczęsnej kobiety. Oboje są spragnieni miłości i tragiczni w swoim cierpieniu, które jest zarazem udziałem każdego człowieka (Madach, 1960). Za pośrednictwem fikcyjnego pamiętnika pierwszych ludzi Twain opowiada ze swoistym humorem, jak poznają oni otaczający świat, a przede wszystkim siebie w pierwszym, drugim, ósmym dniu po swoim przyjściu na świat. Ukazuje różne fazy wzajemnego zainteresowania - od zdecydowanej niechęci Adama aż do głębokiej obopólnej miłości. W Adamie autor ceni jego umysł i zmysł praktyczny, a w Ewie wrażliwość na świat i autorefleksję, głównie jednak pierwszą kochającą kobietę, która - ignorując groźbę śmierci - pragnie osiągnąć „wyjątkową wiedzę” (Twain, 1993). Według Jana Góreca-Rosińskiego, na obrzeża teokratycznego, rządzonego totalitarnie miasta-państwa Megadomu zstąpił ponownie Mesjasz. Wieści on przesłanie o miłości, sprawiedliwości i rychłym nastaniu Królestwa Człowieczego na ziemi. Zostaje więc niebawem schwytany, podobnie jak jego obrońca Adam Doctus. Ci dwaj toczą w celi skazańców ustawiczną dysputę światopoglądową wiary z niewiarą. Przy tym argumenty Adama wydają się być o wiele silniejsze (Górec-Rosiński, 2001). Z dziedziny plastyki sięgniemy do czterech dzieł autorstwa dwóch arcymistrzów - Albrechta Dürera i Michała Anioła - oraz dwóch niedawno zmarłych polskich artystów plastyków - Bogdana Stodulnego i Władysława Hasiora (patrz s. 60-62, 67). Oddzielne obrazy Adama i Ewy o naturalnej wielkości namalował Dürer a w 1507 roku, poświęcając całą uwagę ciałom swoich bohaterów i kontemplując ich doskonałe piękno. Jabłko przestaje tutaj być symbolem złamania boskiego zakazu, podkreśla jedynie urodę modeli. Oboje są tak nadobni i beztroscy, że wręcz uosabiają niewinność, której nie podważa widok niedużego zgrabnego węża, wręcz usługującego Ewie. Adam kojarzy się z Apollinem, a oboje poruszają się z gracją tancerzy, ledwie dotykając ziemi (Wielcy malarze..., 1999b). Niemal w tym samym czasie (1509-1510) Michał Anioł, wierny przekazowi biblijnemu, ukończył „Stworzenie Ewy” oraz „Grzech pierwszych rodziców i wypędzenie z raju” - dwa freski, którymi ozdobił pierwszą część Kaplicy Sykstyńskiej. Na „Grzech...” składają się dwie sceny: lewa przedstawia kuszenie, a prawa wygnanie. Siedząca pod drzewem Ewa przypomina grecką boginię. Jej piękne, silne, pełne życia ciało zostało ukazane w takim ruchu, jaki pozwala przejąć jabłko z ręki węża o niewieścim torsie, przechodzącym w olbrzymi ogon owinięty wokół pnia. Obok Ewy stoi Adam, który jedną ręką trzyma gałąź, a drugą sięga po owoc z drzewa. Natomiast prawa strona ukazuje twarze i pozy zrozpaczonych wygnańców, już tylko zwykłych ludzi, kontrastujące z boską urodą tejże pary na lewej części fresku (Wielcy malarze..., 1999a). Obraz Bogdana Stodulnego przedstawia stojącą nagą parę młodych ludzi, połączonych miłosnym uściskiem, a wkomponowanych w podwójne wyraziste tło. Po pierwsze jest nim wielobarwne, otoczone błękitem drzewo genealogiczne, zbudowane z nieprzebranego, ale złożonego z jednostek tłumu ich potomstwa, a po drugie pisany ręcznie, lecz nieczytelnie tekst jakiegoś zapewne ważnego komunikatu czy przesłania, zapełniający gęstym ściegiem całą powierzchnię płótna. „W moich pracach - powiedział przed dziesięciu laty Władysław Hasior jest metafizyczna ilustracja warunków, w jakich żyjemy” (Szymkiewicz, 1994). Słowa te odnoszą się bez reszty do jego „Raju”, dużego assemblage'u, prezentującego w stylu nikiforowej ikony pierwszą parę z wianuszkiem liści i w aureolach. On przyciska do siebie rękoma dwa duże bochenki chleba, podtrzymując jednocześnie ów wianuszek. Pomaga mu w tym Ewa lewą ręką, a prawą obejmuje Adama. U stóp obojga leży nienapoczęte małe zielone jabłko. Niżej rozgościł się na półmisku smakowity kawałek pieczonego schabu w towarzystwie ziemniaków. Wszystko to na tle złocistego papieru do owijania masła extra, przybranego gdzieniegdzie jasełkowymi aniołkami i jedną ptaszyną. Ale jednocześnie oczy tych dwojga wyrażają jakiś niepokój, niepewność o trwałość ich zgrzebnego dobrobytu połowy lat osiemdziesiątych. Kryteria i wyniki analizy Każda analiza mająca na celu ocenę czegoś wymaga użycia określonych kryteriów. Toteż i my - biorąc pod uwagę wielką różnorodność nasuwających się znaczeń mitu Adama i Ewy - staraliśmy się ustalić różne odpowiadające im punkty widzenia. Możliwie wszystkie te, które pozwoliłyby scharakteryzować wybrane utwory, ale później również dowolne inne, pod kątem kluczowego pytania: Czy i na ile przedstawiona w nich para - Adam i Ewa - posiada znamiona archetypu? Najpierw prawie intuicyjnie, ale następnie już całkiem świadomie zbudowaliśmy poniższą wieloaspektowa listę kryteriów. Oczywiście cechy te nabierają znaczenia dopiero wtedy, gdy ich każdorazowe zestawy przemawiają do odbiorcy, czyli są żywotne. Tak właśnie jest z nieprzemijającymi wytworami kultury. Wykaz kryteriów (aspektów, wymiarów) uwzględniających w analizie ośmiu wybranych dzieł literackich i plastycznych Z - złamanie zakazu (wymiar emancypacyjno-poznawczy) K - naruszenie kodeksu obyczajowego (wymiar konwencjonalny) N - ekspozycja nagości (wymiar estetyczny) S - ekspozycja seksu (wymiar erotyczny) M - ekspozycja miłości (wymiar emocjonalny, międzyludzki) P- ekspozycja płodności (wymiar prokreacyjny) C - ekspozycja charakterów i temperamentów (wymiar charakterologiczny) D - ekspozycja dyskusji i dyskursu (wymiar dyskursywny) T - ekspozycja tragizmu (wymiar egzystencjalny) R - podkreślenie rezygnacji i posłuszeństwa (wymiar subordynacyjny) O - akcent na optymizm i radość życia (wymiar optymistyczny) W - wola walki i dążenie do autonomii (wymiar autonomiczny) Przy ocenie każdego obiektu pod kątem poszczególnego aspektu operowaliśmy skalą trzystopniową, gdzie: „0” oznacza brak wystąpienia danej cechy (kryterium), „1” - umiarkowaną obecność, „2” - wyraźne nasilenie. Wyniki tak wykonanej analizy przedstawia poniższe zestawienie całościowe (patrz tabela 1). Tabela 1. Wyniki analizy czterech dzieł literackich i czterech plastycznych pod kątem dwunastu kryteriów | Twórcy | Aspekty | | Z | K | N | S | M | P | C | D | T | R | O | W | | Pisarze | Milton | 2 | 0 | 0 | 0 | 2 | 1 | 1 | 2 | 2 | 2 | 0 | 0 | | Madach | 2 | 0 | 0 | 0 | 2 | 0 | 1 | 2 | 2 | 1 | 1 | 1 | | Twain | 0 | 0 | 1 | 0 | 2 | 0 | 2 | 1 | 0 | 0 | 2 | 0 | | Górec-Rosiński | 0 | 0 | 0 | 0 | 2 | 0 | 2 | 2 | 2 | 0 | 0 | 2 | | Malarze | Durer | 0 | 2 | 2 | 2 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 2 | 0 | | Michał Anioł | 2 | 2 | 2 | 2 | 1 | 0 | 1 | 0 | 2 | 0 | 0 | 0 | | Stoduln | 0 | 0 | 2 | 2 | 2 | 2 | 0 | 0 | 0 | 0 | 2 | 0 | | Hasior | 0 | 0 | 0 | 0 | 1 | 0 | 0 | 0 | 1 | 0 | 2 | 0 | Interpretacja Spojrzenie na powyższą tabelę nasuwa wiele uwag. Wszystkie one nawiązują pośrednio do zasadniczej tezy Junga, iż fantazja twórcza polega na aktualizacji, a nawet ujawnianiu się archetypowych treści nieświadomości. Dotyczy ona tyleż dziedziny literatury, co i sztuki. ~ Wszystkie kryteria okazały się przydatne. Wprawdzie jedne dały się zastosować częściej, a inne rzadziej, ale przecież okazało się, że każdą rozpatrywaną pracę można było zakwalifikować naraz z kilku punktów widzenia. Fakt ten świadczy o tym, że każda jest swoista, szczególna, a zarazem zdolna oddziaływać silnie, bo kilkuaspektowo. ~ Oznacza to, że wszystkie przyjęte przez nas kryteria są rozdzielcze, dzięki czemu różnicują charakteryzowany materiał. ~ Rozbiór ośmiu wybranych dzieł pod kątem całej wiązki dwunastu aspektów odsłonił dużą różnorodność tych prac, co potwierdza pośrednio trafność ich wyboru. ~ Dane analizowanego zestawu nie upoważniają jednak do jakichkolwiek uogólnień wykraczających poza rozpatrywany materiał, który stanowi tylko skromną ilustrację pobudzającą do refleksji na temat bezspornej doniosłości mitu Adama i Ewy, noszącego - naszym zdaniem - znamiona archetypu. ~ Bliższe wejrzenie w rozkład nasileń w ramach pól przeznaczonych do oceny od strony treści, osobno literatury i plastyki, ujawnia, że wyraźnie więcej, bo 25 notowań, uzyskały utwory literackie, aniżeli plastyczne (19 napisów), co może sygnalizować, iż przyjęte przez nas kryteria nadają się bardziej do ewaluacji tych pierwszych niż drugich. ~ Trzeba przyznać samokrytycznie, że zarówno w odniesieniu do literatury, jak i plastyki, ograniczyliśmy się do kryteriów treściowych, natomiast pominęliśmy formę, czyli wartości artystyczne. Zubożyło to szczególnie ocenę dzieł sztuki, jako że to forma komunikuje treść. Usprawiedliwieniem może być jedynie to, że w obu zakresach sięgnęliśmy do prac pierwszej rangi. Zarówno w literaturze, jak i w sztuce siła oddziaływania dzieł wybitnych na ludzką psychikę w warstwie świadomości i, osobliwie, nieświadomości, jest tak duża, że - mimo wytkniętej samokrytycznie luki metodologicznej - przemawiają one na korzyść tezy o obecności i aktywności archetypu Adama i Ewy. ~ Dodatkową ważką okolicznością umacniającą to stanowisko jest ogólna wymowa wytworów niepospolitych. Należą do nich wszystkie rozważane przez nas dzieła. W tym kontekście wskażemy specjalnie na assemblage Władysława Hasiora, który - jakkolwiek metafizycznie ilustrował tamte czasy - wykroczył zarazem daleko poza nie. Artysta naigrawa się bowiem, przy użyciu prowokująco prostych środków ekspresji, z ułudy ludzkiej szczęśliwości, rozumianej jako zaspokojenie określonych podstawowych potrzeb. „Dzieło pisał Jung - daje wypracowany obraz w najszerszym rozumieniu tego słowa. Obraz ten jest dostępny analizie, o ile potrafimy rozpoznać w nim symbol” (Jung, 1993, s. 395). Dla podkreślenia pozaczasowej powszechności dobrej literatury i sztuki, jak zresztą także znaczących dokonań człowieka na innych polach kultury, łącznie z nauką i techniką, warto zacytować tutaj wiersz współczesnego poety rosyjskiego Wiaczesława Kuprijanowa pt. „Równowaga” Podnieśmy jabłko Ewy: Piękny jest upadek, Za którym kryje się wzlot Namiętności. Podnieśmy jabłko Newtona: Piękny jest upadek, Za którym kryje się wzlot myśli. Most życia Taki wąski Nad otchłanią. Chcąc iść I nie upaść Nieśmy w każdej ręce Po jabłku. Wymowne wcielenia W odróżnieniu od inkarnacji Adama i Ewy, zmyślonych przez Madacha, znany satyryk Eryk Lipiński przywołał w swoich dowcipnych rysunkach i komentarzach aż 55 fortunnych, a jednocześnie tragicznych „Słynnych kochanków” (Lipiński. 1985). Z tego znamienitego pocztu my wybierzemy tylko piętnaście najbardziej znanych par. Dają one bowiem wystarczające świadectwo na to, jak władczo i pod różnymi postaciami mit pierwszej ludzkiej pary przedostaje się ze sfery zbiorowej nieświadomości do świadomości i zbiorowej, i indywidualnej: Orfeusz i Eurydyka, Parys i Helena, Odyseusz i Penelopa, Antoniusz i Kleopatra. Tristan i Izolda, Dante i Beatrice, Romeo i Julia, Zygmunt August i Barbara, Sobieski i Marysieńka, Napoleon i Pani Walewska, Chopin i George Sand, Balzac i Pani Hańska, Rudolf (austriacki) i Vetsera, Jesienin i Izydora, Edward VIII i Pani Simpson. Osoby te, często fikcyjne bądź przeważnie historyczne, wydobyte z całej mnogości innych, różnych, a przecież mniej lub bardziej podobnych, dowodzą wielkiej siły poezji, która przenika w formie wzorców prozę codziennego życia tzw. zwykłego człowieka, a więc większości ludzi. Te nazwane i nienazwane postacie uosabiają, każda na swój sposób, określone istotne (w danym przypadku właśnie dla „kochanków”) cechy, ujęte w owej liście dwunastu kryteriów, głównie zaś: złamanie zakazu, seks, piękno, a nade wszystko miłość. Jeśli do tego dodać ponadczasowość i moc oddziaływania, to okaże się, że są to znamienne wyróżniki archetypu. W konkluzji zatem Adam i Ewa proszą, za pośrednictwem autora, o przyjęcie do rodziny jungowskich archetypów. Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0 PL++ Polska adaptacja - © Copyright 2005 by APW Zwiastun - Joomla Demo PL |