Machiawelizm a główne wartości wolnomularskie

Niccolo Machiavelli stworzył w swych pismach, a zwłaszcza w Księciu (1532), początki społecznej teorii wyjaśniającej, w jaki sposób można manipulować ludźmi, oraz jakie cechy i sposoby działania charakteryzują tych, którzy umieją wywierać wpływ na innych.

W latach siedemdziesiątych XX wieku amerykański psycholog Richard Christie na podstawie swobodnych opisów postępowania i charakteru ludzi skutecznie wywierających wpływ na inne osoby skonstruował skalę do mierzenia machiawelizmu. Skala ta pozwala odróżnić osoby o niskim bądź wysokim poziomie tej cechy według stopnia, w jakim akceptują zalecane przez Machiavellego reguły postępowania w stosunkach międzyludzkich.

Przyjrzyjmy się zatem syndromowi cech tworzących machiawelistyczną osobowość. Współcześni naśladowcy Machiawellego przede wszystkim przyznają się do tego, że:

1/ uznają relatywne normy społeczne. Na przykład zgadzają się z opinią, że „Uzasadnione kłamstwo jest często dobrą rzeczą”, a zatem

2/ oszukują, ale nie czynią tego częściej niż inni, lecz lepiej. Gdy kłamią, patrzą rozmówcom prosto w oczy, zapewniając, że mówią prawdę.

3/ Są odporni na dysonans pomiędzy swoim publicznym zachowaniem a osobistymi postawami i wiedzą.

4/ Nie reagują emocjonalnie na zachowanie innych ludzi, a swoje własne starannie kontrolują. Postępują według zasady: „Zachowaj zimną krew, gdy inni wychodzą ze skóry”. Pozwala im to „wykańczać psychicznie” swoich przeciwników.

5/ Inną cechą machiawelistów jest pragmatyzm. Zgadzają się zarówno z zasadą „Cel uświęca środki”, jak i ze stwierdzeniem: „Jeśli coś jest skuteczne, to posłuż się tym”.

6/ Ludzi traktują jak narzędzia do realizacji własnych planów, w ograniczonym stopniu zdolne do autonomicznego działania. Uzasadniają to tym, że „Ludzie nie zawsze wiedzą, co jest dla nich naprawdę dobre”.

Pod względem sposobów działania machiaweliści starają się „dbać o pozory” i rzadko posługują się awersyjnymi środkami takimi jak bezpośrednie i dotkliwe kary. Zdobywają się częściej na postawę zezwalającą, czyli nie przeszkadzają partnerom robić co chcą, licząc na kary pochodzące od ich środowiska społecznego lub przyrodniczego. Kiedy są pewni, że ktoś ubierając się nieodpowiednio ośmieszy się, albo po prostu zmarznie, świadomie rezygnują z nadzoru. Inną chętnie stosowaną przez nich taktyką jest naprowadzanie, czyli sterowanie procesem rozwiązywania jakiegoś problemu, zwłaszcza decyzyjnego, za pomocą odpowiednio dobranych wypowiedzi tak, aby osoba, której „pomagają” była przekonana, że sama doszła do rozwiązania.

Specyficzne kierowanie ludźmi jest następną taktyką machiawelistów. Podobnie jak naprowadzanie, realizowane jest ono tak, że z jednej strony stwarza pozorne możliwości wyboru różnych sposobów działania, a z drugiej skutecznie ogranicza zachowania niepożądane. Nie kojarzy się zatem z utratą niezależności i przymusem. Jak pisze klasyk liberalizmu Charles de Tocqueville: „Wola ludzka nie zostaje zniszczona, ale zmiękczona, skrzywiona i pokierowana. Ludzie rzadko są zmuszani […] do określonego działania, lecz są skutecznie od czegoś powstrzymywani”. Machiaweliści lubią także uzależniać ludzi od przedmiotów. Zachęcanie do kupowania modnych towarów, do korzystania z używek i hazardu, do poszukiwania ekstremalnego ryzyka, albo wirtualnej rzeczywistości w ramach spędzania wolnego czasu, to tylko elementy narzucanego przez nich współcześnie stylu życia. Przedmiotami uzależnienia mogą być także ludzie. Łatwo dostępna pornografia i bezosobowe usługi erotyczne mieszczą się dobrze w tej kategorii.

Manipulowanie umysłami, czyli perswazja ma dwie formy preferowane przez machiawelistów. Są to reklama i propaganda. Różnią się one tym, że reklama ma jasny cel, którym jest zbycie określonego towaru lub usługi, zaś potencjalny klient ma swobodę odmowy zakupu. Musi się jednak oprzeć naciskowi powodowanemu przez zastosowane środki przekonywania. Należą do nich przede wszystkim powtarzanie, wystudiowana estetyka i ekspozycja, wychwalanie nie zawsze prawdziwych zalet towaru przy absurdalnie niskiej cenie, nacisk osobisty i wiele innych, nad którymi pracują specjaliści planujący w szczegółach kampanie reklamowe. Starają się przy tym unikać kontrowersji, czyli uszanować różne społeczne tabu, takie jak np. umieranie, choroba psychiczna, uprzedzenia etniczne itp.

Propaganda nie wyklucza żadnej z form nacisku używanych przez reklamę ani nie liczy się z żadnymi tabu. Odkąd istnieje demokracja, ludzie przyzwyczaili się już do używania kary śmierci, aborcji, eutanazji, czy homoseksualizmu jako tzw. kiełbasy wyborczej. Propaganda manipuluje ponadto politycznymi celami, które są nieprawdziwe, niejasne lub całkowicie ukryte. Możliwości oparcia się jej „dyskretnemu urokowi” są niewielkie zważywszy na język, którym się posługuje. Propagandyści korzystają pełną garścią z faktu, że w języku określonej społeczności zawarte są ważne społeczne generalizacje i różnicowania. Jest to repertuar etykiet lub stygmatów, które łatwo przywierają do grup lub poszczególnych jednostek. Nazwanie kogoś „nazistą” czy „fanatykiem” skupia na tej osobie wrogie emocje i zachowania, podczas gdy określenia „patriota” czy „entuzjasta” wpływają na postawy audytorium całkiem odwrotnie. Fakty społeczne i zachowanie ludzi są często tak wieloznaczne, że nadanie im nazw właściwie je stwarza. Stąd bierze się wielka odpowiedzialność ludzi kontrolujących media czy wymiar sprawiedliwości. Oprócz odpowiednio dobranego nazywania propaganda używa też sztucznych generalizacji. Tak jak w reklamie obok rewelacyjnego proszku do prania, który należy natychmiast kupić, są pozostałe nazywane „zwykłymi”, „popularnymi” lub „tanimi”, tak i w propagandzie obok wyraziście przedstawionych poglądów lansowanych przez władzę, poglądy przez nią nie uznawane nazywane są, bez wdawania się w szczegóły, „wstecznymi”, „niesłusznymi” lub po prostu „anty…”, czyli „ nie naszymi”. Inne techniki perswazji, takie jak edukacja i pranie mózgów są przez machiawelistów niechętnie stosowane. Edukacja nie jest wygodna ze względu na konieczność całkowitego ujawnienia celów, uszanowania autonomii wychowanka i uwzględnienia jego interesów. Pranie mózgów jest z kolei sytuacją otwartej przemocy, której machiaweliści raczej unikają.

Jednym ze sposobów „oswojenia” wszechobecnej manipulacji, czyli machiawelistycznych praktyk wdzierających się do każdej dziedziny życia, jest, jak sugeruje amerykański behawiorysta Skinner, sprawiedliwy system rządzenia, gwarantujący wszystkim równy dostęp do stosowanych metod kontroli, a jeśli nie jest to możliwe, zapewniający jawność stosowania tych metod. Oznacza toz jednej strony utrudnienie dla nieuczciwych manipulacji, a z drugiej odsłonięcie mechanizmów działania władzy i zasad dystrybucji społecznych kar i nagród. Taka wiedza czyni reguły gry społecznej bardziej czytelnymi i przewidywalnymi.

justice1copier

Machiawelizm jest przeciwieństwem bliskiej wolnomularstwu laickiej, normatywnej etyki, polegającej na konsekwentnym służeniu pewnym uniwersalnym wartościom, uznawaniu absolutnych norm i dążeniu do spójności między przekonaniami a zachowaniem. Machiawelizm to zaprzeczenie Wolności, Równości i Braterstwa, czyli zniewolenie, nierówność i wrogość.

Pełna realizacja wartości wolnomularskich jest ideałem nieosiągalnym, ale pracując nad sobą i uzyskując kolejne stopnie wtajemniczenia, powoli się do niego zbliżamy.

Wolność jest z natury ograniczona. Luminarz literatury wolności, Leibniz, na początku jednej ze swych rozpraw pisze: „[…] wolność polega na możności robienia tego, co się chce robić”, lecz kończąc dodaje: „[…] lub na możności pragnienia tego, co osiągalne”. Encyklopedysta Voltaire zaś pisze: ”[…] gdy mogę robić to co chcę, jest to dla mnie moja wolność”, lecz konkludując dodaje bardziej otwarcie: „[…] ale nie mogę pragnąć tego, czego rzeczywiście pragnę”. Możność pragnienia wskazuje na to, że wolność jest kwestią swobody wewnętrznej. Swoboda ta kształtuje się z jednej strony pod wpływem uświadomienia sobie swych pragnień, a z drugiej pod wpływem oceny dostępności upragnionych działań lub obiektów. Pragnienia i dostępność tworzą iloraz przy którym zerowa wartość każdego z tych czynników sprowadza do zera swobodę wybierania działania, czyli wolność. Z tego punktu widzenia bardzo pożyteczne jest ciągłe monitorowanie własnych dążeń oraz konfrontowanie ich z możliwościami realizacji. Jest to, inaczej mówiąc, systematyczne budowanie porządku wewnętrznego. Zwłaszcza, gdy porządek zewnętrzny wielce ogranicza swobodę działania, wycofanie się do wewnątrz jest skutecznym sposobem wydobycia się spod niepożądanej kontroli. Anthony de Mello pisze o tym tak:

Uczeń prosił o słowo mądrości. Mistrz odrzekł:
– Idź usiądź w swojej celi, a ona nauczy Cię mądrości.
– Ależ ja nie mam żadnej celi. Nie jestem mnichem.
– Ależ masz ją, wejrzyj w siebie.

Wolnomularskie hasło równości sprzyja tolerancji, zapobiegając dzieleniu ludzi na swoich i obcych. Powinno być ono powtarzane jak zaklęcie, żyjemy bowiem w świecie nierówności, a gotowość do wyszukiwania różnic i ksenofobię mamy bez mała w genach. Na poziomie społecznym wyraża się to w naiwnej socjologii polegającej na przecenianiu różnic między grupami społecznymi i podobieństw wewnątrz tych grup. Taki punkt widzenia, być może ewolucyjnie słuszny, zwłaszcza odniesiony do grupy „naszej” i „obcej”, sprawia, że wskutek podkreślania różnic „obcy” stają się tak niepodobni do „nas”, że bez mała przekształcają się w przedmioty. Można ich zatem podstępem wykorzystać albo nawet fizycznie zniszczyć. W taki sposób myślą niektóre dzieci o dorosłych, kobiety o mężczyznach, przestępcy o frajerach, młodzi o starych, żołnierze o rekrutach itd. Tak też myślą machiaweliści o „gawiedzi”. Sprzyja temu fakt, że nasze interakcje z innymi ludźmi są zbyt częste, a przez to zredukowane do minimum, pokawałkowane i anonimowe. Ponadto istnieje coś w rodzaju rynku nieskomplikowanych sposobów na tzw. zaistnienie, od uczestniczenia w kontrowersyjnych manifestacjach do bicia rekordów w jedzeniu obrzydliwości. Castingi na wszelkiego rodzaju idoli kreujące ponadprzeciętne jednostki, które uzyskują przyzwolenie na traktowanie bliźnich z wyższością, trwają bez przerwy i nie omijają nawet niemowląt. Dlatego za jeden z najważniejszych obowiązków wolnomularzy uważam ciągłe przypominanie zarówno tym, co dążą do sukcesu za wszelką cenę, jak i wszystkim innym bez wyjątku, że ludzie są równi choć niejednakowi.

Czym w kontekście naszych rozważań o machiawelizmie jest wolnomularskie braterstwo? Machiaweliści uważają, że ludzie, podobnie jak dzieci, nie zawsze wiedzą, co jest dla nich dobre. Nie rozumieją na przykład korzyści, które daje wojna prewencyjna. Dlatego trzeba im pomóc w dążeniu do szczęścia, zastępując ich indywidualne, ułomne cele, celami ludzi sprawujących władzę lub kontrolę. Dlatego wysyłając wojska w rejon konfliktu zbrojnego wybiera się kadrę odpowiednio wyszkoloną technicznie, która otrzymuje wysokie wynagrodzenia i dużą dawkę propagandy. Niezależnie od tego, czego dotyczą podobne praktyki, wywołują one z jednej strony, wcześniej czy później, próby wydobycia się ofiar manipulacji spod kontroli (choćby tak niefortunne jak zwiększone stosowanie używek), z drugiej zaś generują u nich wrogość wobec źródła nacisku, a także zawiść wobec tych, którym udało się uniknąć manipulacji. Tworzą się pierwotne i wtórne konflikty interesów, których rozwiązywanie z pomocą różnych arbitrów i negocjatorów trwa czasem latami. Braterstwo, które wolnomularze próbują wcielać w życie, jest działaniem na rzecz innych ludzi w ich interesie, a nie w swoim własnym. Opiera się ono na wzajemnym zrozumieniu i przekształceniu celów indywidualnych w cel wspólny, jednakowo pożądany dla wszystkich. Przeciwdziała to powstawaniu konfliktu między celami poszczególnych osób lub grup, a tym samym wszelkim podziałom.

Powiedziałam.

Loża Prometea, 16 kwietnia 2005 r.