Wolnomularstwo, Kościół, polityka

kosciolmasoni
Wedle encyklopedycznych definicji, polityka pojmowana jest trojako: sztuka rządzenia państwem, co łączy się z pojęciem władzy; sfera działalności społecznej związanej z dążeniem do lub utrzymaniem władzy w państwie; określony program lub kierunek takiej działalności. Można więc powiedzieć, że politykę rozumie się jako teorię lub jako praktykę sprawowania władzy w państwie.

Innym nieco rozróżnieniem mógłby być podział polityki na strategię i taktykę, z wyodrębnieniem w strategii w szczególności domeny ideologii jako warstwy czy poziomu najwyższego, zawierającego pewne ogólne zasady i długofalowe makrocele.

Przejdźmy do odpowiedzi na pytanie, czym jest masoneria, inaczej wolnomularstwo?

Już na wstępie wypadnie zauważy, że jest ona ruchem bardzo zróżnicowanym i niejednorodnym. Jeśli idzie o współczesność, wygląda inaczej na przykład w Anglii, we Francji i w Niemczech, a i w Polsce działają dwie orientacje – liberalna i narodowa (regularna).
O całym współczesnym wolnomularstwie polskim można powiedzieć, że jest ono elitarnym ideowym ruchem filozoficzno-etycznym skupionym w na poły jawnych i autonomicznych stowarzyszeniach – lożach praktykujących swoistą obrzędowość, która sięga pamięcią do zburzonej Świątyni Salomona, nawiązuje do pewnych wątków Nowego Testamentu z postaciami obu Janów na czele, odwołuje się do historii templariuszy, różokrzyżowców i średniowiecznych bractw muratorów katedr, a pracuje w rycie francuskim lub szkockim. Obrzędowość ta wiąże emocjonalnie braci masońskich.

Wolnomularstwo polskie zrzesza przedstawicieli inteligencji, zróżnicowanych pod względem zawodowym, osoby, które – niezależnie od ich przekonań światopoglądowych i wyborów politycznych – jednoczy umiłowanie pewnych wspólnych ogólnych wartości humanistycznych. Wyraża je najpełniej triada: Wolność – Równość – Braterstwo. Jeśli masoni biorą udział w życiu politycznym oświadczył niedawno długoletni wielki mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski, Janusz Maciejewski („Trybuna” z 31 marca 2000) – to tylko poza lożą jako członkowie i działacze poszczególnych partii.

W imię tolerancji loże gromadzą ludzi różnych poglądów, którzy – w imię demokracji – wymieniają między sobą bez zacietrzewienia różne, nieraz sprzeczne opinie, aby zweryfikować je w świetle generalnych celów masonerii. W obediencji Wielkiego Wschodu Polski wspólnym celem długofalowym jest „rozszerzenie człowieczeństwa” jako braterstwa wolnych ludzi i narodów. Według Tadeusza Cybulskiego, w Polsce – w okresie obecnej transformacji – wolnomularstwo może być miejscem poszerzania wolności, podobnie jak to było w 18. wieku w Anglii. Historyk polskiej masonerii Ludwik Hass informuje, że są w niej ludzie o poglądach lewicowych i prawicowych, jednak wyjąwszy partie i grupy ekstremalne. Dlatego uważa, że wolnomularstwo może stać się forum, gdzie ludzie znajdą oparcie dla swoich poglądów („Przegląd” z 3 stycznia 2000).

Mówiąc o uczestnictwie masonów w polityce i wskazując na złożoność tego zjawiska, wielki mistrz Wielkiego Wschodu Polski, Andrzej Nowicki oświadczył w wywiadzie przed dwoma laty („Sukces” z kwietnia 1998 r.): „Jeśli amerykańscy prezydenci Wilson czy Roosevelt wpływali na losy świata, nie wynikało to z bogactwa czy „tajemnych powiązań”, ale z ich wielkich wizji i demokratycznego mandatu wyborczego”.

Dla pełnego obrazu podkreślmy dodatkowo, że ani w założeniach wolnomularstwa, ani też w przysiędze, nie występuje w ogóle słowo polityka. Jest to wszakże, masonerii wizerunek własny.

Jednak dla rozstrzygnięcia problemu „masoneria a polityka” trzeba liczyć się także z zewnętrznym wizerunkiem masonerii. Ten zaś jest zróżnicowany, zależnie od profilu światopoglądowego i politycznego danej grupy osób wyrażających opinie. Przeważnie jest to portret negatywny i nastawiony na wywołanie wrogości. Dlatego trudno zgodzić się z konkluzją Krzysztofa Wakara, zamykającą jego przegląd pt. „Obraz masonerii w prasie polskiej w latach 1993-1994” („Ars Regia”, 1997), że „Tematyka wolnomularska wzbudza duże zainteresowanie. (…) Przeważnie jednak stosunek prasy jest życzliwy i w miarę obiektywny, chociaż istnieją środowiska, w których masoneria postrzegana jest negatywnie”.

Na marginesie, w związku z kierowanymi pod adresem masonerii zarzutami o żydokomunistyczne knowania, godzi się wtrącić, że zarówno kręgi rabinackie, jak i partie komunistyczne potępiły wolnomularstwo. Te ostatnie uczyniły to na 4 Kongresie Międzynarodówki Komunistycznej w 1922 roku, zabraniając komunistom przynależności do wolnomularstwa.

Powstaje tu istotne pytanie: jak na przestrzeni historii przedstawiał się i jak obecnie wygląda stosunek Kościoła katolickiego i masonerii do polityki, a to dlatego, że obie te instytucje głoszą oficjalnie, iż były i są apolityczne. Weźmy tu pod uwagę właśnie Kościół katolicki, a nie jakąś inną organizację religijną, ponieważ w naszym obszarze kulturowym odgrywa on rolę kluczową. Nie znaczy to, że w przypadku sąsiadów Polski od wschodu i zachodu nie należałoby uwzględniać pozycji Kościoła prawosławnego bądź Kościołów protestanckich.

Jakkolwiek na gruncie polskiej współczesności zapowiadane zestawienie zakrawa na porównywanie słonia i mrówki, okaże się, iż zabieg ten pozwoli wydobyć istotne prawidłowości.

Kościół od zarania swoich dziejów uprawiał politykę nie tylko w sferze teorii, ale i praktyki, Co ilustrują – pomijamy tutaj olbrzymie cywilizacyjne i kulturotwórcze zasługi Kościoła – wzięte wybiórczo wydarzenia: Canossa (Grzegorz VII contra Henryk IV – 1077 rok), wyprawy krzyżowe (11.-13. wiek), krucjata przeciwko albigensom (1209-1229), wytracenie, z wyjątkiem zbiegów do Szkocji, zakonu templariuszy (spalenie Jacquesa de Molay w 1314 r.), cała Święta Inkwizycja (od 1215 roku aż do połowy 19. wieku), nawracanie Indian, a obecnie – całkowicie zmieniając tonacje – na przykład w Polsce wystąpienia większości biskupów z kardynałem Glempem i biskupem Gocłowskim na czele, jeśli nawet pominąć masowe nawoływanie z ambon i za pomocą kartek do określonego sposobu głosowania, nie mówiąc już o faszyzujących wyskokach prałata od św. Brygidy, Jankowskiego.

Osobną kartę, w danym wypadku niejawną, stricte politycznej działalności Kościoła stanowi Opus Dei, wielotysięczna, nazywana pogardliwie przez jezuitów “białą masonerią”, niesłychanie wpływowa organizacja kryptokościelna, założona w 1928 roku przez księdza Jose Marie Escrivę de Belaguer, beatyfikowanego notabene w 1992 roku przez Jana Pawła II. Dodajmy przy okazji, że obecny papież zawarł w swoim czasie nieoficjalne, choć powszechnie znane, przymierze polityczne z prezydentem USA Ronaldem Reaganem.

W przeciwieństwie do sygnalizowanej skrajności politycznej działalności Kościoła katolickiego, aktywność polityczna masonerii nie była w wymiarze historycznym ani tak spektakularna, ani tak bezwzględna w znaczeniu bezpośrednich wyniszczeń, chociaż zaciekli wrogowie wolnomularstwa przypisują mu perfidne międzynarodowe praktyki spiskowania w celu obalenia chrześcijańskiego i w ogóle ludzkiego ładu moralnego.

Natomiast większość w miarę obiektywnych publikacji poświęconych wolnomularstwu podnosi znaczącą, a niekiedy i wiodącą rolę nie tyle masonerii jako organizacji, co masonów jako myślących niezależnie wybitnych ludzi (jak to ujął w swojej „Księdze Zakazów” Mikołaj Kozakiewicz) – w dziele przeobrażenia 18-wiecznych stowarzyszeń w nowoczesne partie polityczne. „Liberalne – pisał – zwalczające nierówności feudalne, tolerancyjne światopoglądowo, a przy tym zakonspirowane i solidne loże masońskie przygotowały intelektualnie większość rewolucji, jakie miały wstrząsnąć Europą w końcu XVIII wieku i przez cały wiek XIX”. Dorzućmy od siebie, że wolnomularze uformowali także konstytucje Stanów Zjednoczonych.

Równie wyraźnie, jak Mikołaj Kozakiewicz, kwalifikuje wpływy masońskie Janusz Maciejewski, stwierdzając: „Rewolucja francuska przejęła hasła wolności, braterstwa, równości i tolerancji właśnie od wolnomularstwa – choć sama daleka była od masonerii niechętnej gwałtownym zmianom społecznym, ceniącej umiar i środki perswazji, nie zaś przemocy fizycznej” („Trybuna” 31.03.br.).

Analogiczne wpływy masonerii, czy raczej masonów, można odnotować również w nowożytnych dziejach Polski, żeby wspomnieć tylko relatywną nowoczesność Konstytucji 3 Maja i manifestu połanieckiego.

Zamiast przytaczać obszerne zagraniczne i rodzime rejestry eminentnych i prominentnych wolnomularzy, czynnych per excellence politycznie, trzeba zwrócić uwagę na znamienny fakt. Oto ludzie ci pochodzili z różnych, ba, wręcz wrogich sobie lub przeciwnych, obozów i frontów. Wystarczy wskazać na wszystkich marszałków Napoleona oraz księcia Wellingtona i admirała Nelsona, tudzież głównodowodzącego Kutuzowa i wielu jego oficerów, a na współczesnej polskiej glebie – na wspomnianą wcześniej odmienność profili masonerii liberalnej, skupionej w Wielkim Wschodzie Polski i pomawianej o lewicowość, a z drugiej strony, w Wielkiej Loży Narodowej polski, posądzanej o sympatie centroprawicowe.

Może dlatego, mimo wymienionych przedtem osiągnięć w skali ideologicznej, wolnomularstwo, zwłaszcza dzisiaj u nas, jest słabe i nie wywiera znaczniejszego wpływu na życie polityczne i społeczne, jeśli nie brać pod uwagę (choć jest to krzywdzące) pewnego wkładu braci na niwie charytatywnej, a także na polu filozofii, literatury i publicystyki.

Ale czy można winić masonerię za to, że nie widać, aby uszlachetniała społeczeństwo, lub za to, że członkowie lóż masońskich należą do różnych opcji, skoro również katolicy walczyli i walczą po obu stronach wielu barykad i że także tak potężnej organizacji jak Kościół katolicki nie udaje się temu zapobiec? Bierze snadź górę ułomność ludzkiej natury, nie mówiąc o wielu innych uwarunkowaniach.

Specyficzną piętą Achillesową, ale i siły masonerii jest również swoisty splot rytuału i tajemniczości w połączeniu z obowiązującą w wolnomularstwie zasadą wzajemnego wspierania się braci. Wszakże owa obrzędowość, będąca łatwym przedmiotem ataków sił wrogich masonerii, stanowi jej cechę nader charakterystyczną.

Dzieci wdowy po legendarnym Hiramie cenią swoją symbolikę, swój trwający od 18. wieku rytuał, także swoje fascynujące i magnetyczne legendy. Są one bowiem nośnikiem przypowieści i moralitetów, które wspólnie z rytuałami przyczyniają się do wyciszenia namiętności i napięć zewnętrznego świata. To ważna dziedzina sacrum, oddzielająca od profanum Na zarzut, że to swoiste sacrum może zniechęcać do wolnomularstwa niektórych przychylnych mu skądinąd, lecz nastawionych racjonalistycznie, intelektualistów, wolnomularze odpowiadają, że obyczaje te wolno traktować liberalnie – jako pewne emocjonalne wiązadło i wewnętrzne spoiwo o tyle istotne, o ile sprzyja ono, a przecież sprzyja, wzajemnej łączności braci w imię wspólnych ideałów. To prawda, jest to pewien ukłon w stronę parapsychologii, ale czyż cywilizacja techniczna ma zawładnąć człowiekiem bez reszty?

Co wynika z tego skrótowego porównania stosunku dwóch instytucji – Kościoła katolickiego i masonerii – do polityki? Obraz ten nie jest biało-czarny

Po pierwsze, jak to przyznaje Andrzej Nowicki, również w dziejach masonerii były ciemne karty. Obok takich zasłużonych polskich masonów, jak Kazimierz Pułaski, Henryk Dąbrowski, Józef Bem, Joachim Lelewel, czy Gabriel Narutowicz, znaleźli się wśród wolnomularzy ludzie niegodni, zdrajcy, targowiczanie (wywiad w „Sukcesie” z kwietnia 1998 r.).

Również w wymiarze międzynarodowym masoneria często ulegała pokusom władzy. Dotyczy to na przykład Francji i Anglii. I tak oto w okresie III Republiki (1871-1940), kiedy to Wielki Wschód Francji wywierał największy wpływ na życie polityczne, Loża inspirowała uchwalenie w 1905 r. ustaw o rozdziale Kościoła katolickiego od państwa i o zniesieniu lekcji religii w szkołach publicznych. Luc Nefontaine, autor rozprawy pt. „L’Eglise et la franc-maconnerie”- (Wyd. Mame, Paris), pisze między innymi, że Emilowi Combesowi z Wielkiego Wschodu Francji udało się uczynić ze swojej obediencji organizację polityczną, która rzeczywiście utożsamiała się z państwem. Combes, będąc przewodniczącym Najwyższej Rady Szkolnictwa, zamknął w 1904 roku 14 tys. szkół zakonnych spośród 16 tys. A z dalszych wywodów tegoż autora dowiadujemy się, że na początku 20. stulecia dochodzi do tajnego porozumienia między obediencją a republiką, w wyniku którego nastąpiła czystka wśród oficerów armii francuskiej na podstawie kartotek przysyłanych przez Wielki Wschód.

Złowieszczo, zdaniem Ewy Kerr, przedstawia się obecnie działalność masonów w Wielkiej Brytanii, co przejawia się – pisała w swoich „Relacjach” dla „Trybuny” (28 sierpnia 1998 r.) – w „dogadywaniu się” przedstawicieli opozycyjnych partii, aby razem można było załatwiać lukratywne interesy, takie jak przyznawanie firmom zaprzyjaźnionych masonów uprawnień do wykonawstwa robót publicznych czy zakup przez gminy określonych dóbr od znajomych biznesmenów, także masonów.

Osobna, szczególnie niechlubną kartę w dziejach wolnomularstwa włoskiego zapisała potężna loża masońska „Propaganda 2”, lepiej znana jako P2, której przewodził wielki mistrz Licio Gelli, zamieszany w głośny w swoim czasie krach watykańskiego Banco Ambrosiano. Przypomniano przy tej sposobności listę 121 wysokich prałatów wraz z datami ich zapisania się do wymienionych z nazw lóż. Z drugiej strony, nie możemy prezentować działalności politycznej Kościoła wyłącznie w ciemnych barwach.

Nie zajmujemy się tutaj religią jako taka, która stanowi doniosła domenę przeżyć i przekonań większości ludzi, stanowiąc dla nich ostoję egzystencji i źródło najwyższych wartości. Toteż w tym wymiarze trudno przecenić głęboko humanistyczna rolę Kościoła Katolickiego, zresztą wszelkiego autentycznego związku religijnego, jako instytucji organizującej życie duchowe ludzi wierzących.

Pozostaje jednak olbrzymia, a może nawet przemożna, dziedzina doczesnych – społecznych, a w tym i politycznych – oddziaływań Kościoła. Nas interesują te ostatnie. Dotykaliśmy ich w dotychczasowych wywodach, ale jednostronnie, zasugerowani narzucającym się na pierwsze wejrzenie, tradycyjnie nieprzyjaznym masonerii stereotypem stosunku do niej przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce, łącznie z większością jego hierarchów.

Image
Trzeba odnotować jednak także inny punkt widzenia, wypowiadany przez brata z Wielkiej Loży Narodowej Polski, Janusza Maciejewskiego. Stwierdza on mianowicie, że dzisiejszy Kościół katolicki w Polsce jest zupełnie inny, niż przedwojenny, że na czele powojennego Kościoła stali tacy ludzie, jak Wyszyński, Wojtyła, Kominek – otwarci na problemy społeczne, wyczuwający ducha ekumenizmu („Trybuna” 31.03.br.).

W tym kontekście specjalnej wymowy nabiera fakt, iż Jan Paweł II błogosławił nie tylko Lecha Wałęsę i Mariana Krzaklewskiego, ale kontaktował się także z Wojciechem Jaruzelskim, a ostatnio – i to wielokrotnie – z Aleksandrem Kwaśniewskim, który określa obecnego papieża jako człowieka najgłębiej zaangażowanego zarówno w proces godzenia skłóconych narodów, jak i jednoczenia Europy.

Należy także skonstatować, że stosunek Kurii Rzymskiej do wolnomularstwa ulega na przestrzeni czasu istotnej ewolucji, od licznych bulli potępiających, począwszy od ekskomuniki Klemensa XII z roku 1738, a na niedawnych, względnie łagodnych, listach kardynała Ratzingera kończąc. Biskupi polscy są jednak w tej mierze szczególnie dogmatyczni i surowiej od Ratzingera interpretują prawo kanoniczne.

W konkluzji można stwierdzi, że obie instytucje, mimo iż głosiły i deklarują dalej apolityczność, w rzeczywistości nie są wcale wolne od udziału w polityce. Jednakże zaangażowanie to było i jest wyraźnie różne. Podczas gdy Kościół oficjalnie obwieszczał swoje stanowisko i ferował wyroki, dopilnowując zarazem ich wykonania, masoneria, jako instytucja, pozostawała w cieniu, choć bynajmniej nie zawsze, a jej członkowie, przeważnie ludzie mający coś do powiedzenia, nierzadko wręcz wybitni, działali zazwyczaj dyskretnie i nie w cieniu organizacji, lecz raczej na własną rękę, skupiając się w dodatku, choć znów nie wszyscy, na filozofii i legislacji. A zatem kiedy Kościół uczestniczył w polityce, nie tylko w teorii ale i w praktyce, wolnomularstwo było w niej aktywne przeważnie niejawnie i pośrednio, to jest poprzez swoich ludzi, a do tego głównie w sferze teorii.

*

Tekst napisany dla Przeglądu Społecznego “Dziś”. Publikowany w Serii Wydawniczej “Ex Oriente Lux”, grudzień 2000.

Wpisał: Ryszard Radwiłowicz
19.12.2005.