Tomasz Krok, 30 stycznia 2026
Już wcześniej Grzegorz Rossoliński-Liebe zhańbił pamięć Juliana Spitosława Kulskiego haniebnie umieszczając go na okładce swojej pełnej manipulacji pracy poświęconej odpowiedzialności polskich samorządowców za Holokaust a obecnie kontynuuje ten sam zabieg w tekście opublikowanym we wczorajszym wydaniu “Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Artykuł ten jest bezpardonowym i metodologicznie wadliwym atakiem na dobre imię Juliana Kulskiego komisarycznego burmistrza Warszawy w okresie niemieckiej okupacji, wybitnego wolnomularza oraz inicjatora reaktywacji loży Kopernik w 1961 roku.
Kulski zostaje instrumentalnie wciągnięty w narrację zbiorowej winy, bez elementarnego rozróżnienia między sprawstwem i przymusem, inicjowaniem polityki okupacyjnej i funkcjonowaniem pod terrorem, a kolaboracją ideologiczną i administracyjną adaptacją w warunkach brutalnej asymetrii władzy.
Nie jest to rzetelna analiza historyczna, lecz retoryczny zabieg, w którym jednostkowa biografia zostaje podporządkowana tezie publicystycznej. Autor co prawda wspomina o pomocy udzielanej Żydom, lecz próbuje ją zredukować do kręgu rodzinnego przemilczając fakt, że Kulski pomagał także innym osobom żydowskiego pochodzenia, a ponadto był związany z polskim podziemiem i podejmował działania zmierzające do ograniczania skutków okupacyjnego terroru. Zamiast analizy otrzymujemy prostacką sugestię winy.
Polskie wolnomularstwo nie powinno milczeć gdy jeden z jego wybitnych reprezentantów jest publicznie obciążany odpowiedzialnością zbiorową na podstawie metodologicznych skrótów i moralnych uproszczeń.
Wolnomularstwo na świecie jest podzielone i Polska nie stanowi tu wyjątku, jednak niezależnie od obediencji w tej sprawie powinna obowiązywać elementarna solidarność i odpowiedzialność za prawdę historyczną.
Milczenie nie jest neutralnością, lecz przyzwoleniem. Nie chodzi tu o relatywizowanie zbrodni ani budowanie apologetyki, lecz o elementarną uczciwość historyczną i sprzeciw wobec niszczenia reputacji konkretnych osób w imię ideologicznie zaostrzonej narracji. To jest moment, w którym polscy wolnomularze powinni zaprotestować przeciwko lżeniu dobrego imienia Juliana Kulskiego i jasno powiedzieć, że wolność badań nie oznacza dowolności oskarżeń, ani prawa do manipulowania faktami.

nota od redakcji portalu:
Niniejszy artykuł stanowi wyraz publicystycznej krytyki oraz autorskiej oceny poglądów i tez przedstawianych przez Grzegorza Rossolińskiego-Liebe w jego publikacjach, wystąpieniach lub działalności publicznej.
Tekst nie przypisuje autorowi faktów nieistniejących ani nie zarzuca mu popełnienia czynów bezprawnych. Przedstawione opinie mieszczą się w granicach dozwolonej krytyki, wynikającej z wolności słowa, debaty historycznej i prawa do polemiki.
Autor artykułu odnosi się wyłącznie do treści publicznie dostępnych oraz ich interpretacji. Czytelnik jest zachęcany do samodzielnego zapoznania się z krytykowanymi materiałami i wyrobienia własnej opinii.
Redakcja pozostaje otwarta na polemikę i publikację stanowiska osoby, której dotyczy artykuł.
Artykuł stanowi polemikę w ramach debaty historycznej i intelektualnej. Krytyka dotyczy wyłącznie argumentów, metod interpretacyjnych i wniosków prezentowanych przez autora, a nie jego osoby, życia prywatnego ani reputacji poza sferą działalności publicznej.
redakcja wolnomularstwo.pl






