O przysiędze masońskiej i obowiązku zachowania tajemnic masońskich

BoSK - Wielki Wschód i Wielka Loża Francji - obraz do lat 30. XX w

Poniżej zamieszczamy czwartą część wstępu do książki Filozofia Masonerii u progu Siódmego Tysiąclecia prof. Andrzeja Nowickiego.

Cele masonerii to poszukiwanie prawdy, podnoszenie poziomu umysłowego ludzkości, krzewienie idei masońskich żywym słowem i drukiem, a przede wszystkim własnym przykładem.

Powstaje pytanie: jak realizować te cele, skoro w czasie inicjacji składa się przysięgę, w której znajdują się m in. następujące słowa: „zobowiązuję się bezwzględnie zachować tajemnicę masońską, nigdy nie mówić ani nie pisać o tym, co mógłbym zobaczyć czy usłyszeć, a co dotyczyłoby masonerii”.

Jak krzewić idee masońskie nie ujawniając tego, czego dowiedzieliśmy się uczestnicząc w pracach loży? Jak oświecać ludzi, jak podnosić ich poziom umysłowy ukrywając przed nimi wiedzę tajemną? Wielu myślicieli masoń­skich zwracało uwagę na tę sprzeczność, twierdząc, że ukrywanie prawdy jest niemoralne i sprzeczne z zasadami etycznymi masonerii. Wyciągali stąd wniosek, że przysięga masońska jest staroświeckim przeżytkiem i należy ją usunąć z obrzędów masońskich, publicznie oświadczając, że masoneria nie ma nic do ukrycia.

A może nie ma tu sprzeczności?

Cała wiedza, jaką można zdobyć uczestnicząc w zebraniach lóż może być podzielona na trzy podstawowe obszary:

  • jeden obejmuje adresy lóż, nazwiska osób należących do masonerii oraz ich wypowiedzi,
  • drugi dotyczy celów i zadań masonerii, jej zasad etycznych, modelu stosunków między ludźmi i między narodami, sposobu rozumienia haseł Wolności, Równości, Braterstwa,
  • trzeci dotyczy formy obrzędów oraz ukrytego znaczenia symboli wskazujących na istnienie „tajemnej wiedzy”.

Obowiązek zachowania tajemnicy dotyczy przede wszystkim pierwszego obszaru i związany jest z konkretną sytuacją społeczno- polityczną w której działały i działają loże. Rzecz jasna, że w krajach gdzie silne wpływy mają wrogowie masonerii, gdzie działają bojówki nacjonalistyczne i klerykalne, napadające na lokale lóż i na mieszkania masonów, nie należy ujawniać adresów, nazwisk ani wypowiedzi, bo naraża się w ten sposób ludzi na prześladowania i szykany. Każdy mason powinien sam decydować o tym, czy chce, żeby wiedziano, że jest masonem; nie może być narażony na to, że jakiś gadatliwy brat ujawni jego przynależność do loży.

Tym bardziej dotyczy to krajów, w których działalność masonerii jest zakazana i ujawnienie nazwisk jest równoważne z donosem powodującym uwięzienie i surowe kary.

Czasami zdarzało się, że władza państwowa deklarowała swoje poparcie dla lóż. Na przykład cesarz Józef II, Napoleon czy car Aleksander I tolerowali istnienie lóż sądząc, że masoneria stanie się posłusznym narzędziem ich polityki. Opieka cesarska oznaczała przede wszystkim kontrolę policyjną nad działalnością masonerii, loże były zobowiązane do składania policji wykazu braci i dokładnych sprawozdań z posiedzeń, a wprowadzeni do lóż tajni agenci uzupełniali to dodatkowymi raportami.

W krajach demokratycznych, gdzie za przynależność do loży nie grożą żadne prześladowania, adresy lóż podawane są do publicznej wiadomości, drukuje się także wykazy imienne osób należących do lóż, nawet z fotografiami, a także informacje o ich działalności.

W takich krajach jak Polska, gdzie rozwój sytuacji politycznej jest nieprzewidywalny i wszystko może się jeszcze zdarzyć, to co wydaje się dziś bezpieczne, jutro – w przypadku przejęcia władzy przez ugrupowania klerykalne i nacjonalistyczne – może okazać się groźne. Wynika stąd wniosek, że obowiązku zachowania tajemnicy dotyczącej składu osobowego lóż nie należy lekceważyć.

Cele masonerii i jej zasady etyczne nie mogą być przedmiotem tajemnicy masońskiej; wręcz przeciwnie, każdy mason jest zobowiązany do ich rozkrzewiania i wyjaśniania.

Co do trzeciego obszaru należy uwzględnić fakt, że to, co dotyczy formy obriędów masońskich, inicjacji, wystroju lóż, stopni masońskich, itd. było wielokrotnie opisywane, znajduje się w licznych, łatwo dostępnych, drukowanych wydawnictwach, a więc nakaz zachowania tajemnicy nie ma w tej dziedzinie większego sensu, skoro każdy może pójść do biblioteki i w ciągu paru godzin zaspokoić własną ciekawość.

W łatwo dostępnych książkach są także wyjaśnione znaczenia wszystkich symboli masońskich. Tak było już dwieście lat temu i właśnie w związku z tym należący do masonerii filozof Johann Gottlieb Fichte (1762-1814) postawił Ignacemu Aureliuszowi Fesslerowi (1756-1839) pytanie, czy poza tymi wszystkimi informacjami, które można znaleźć w pracach drukowanych, masoneria zna jeszcze jakieś prawdy tak głęboko ukryte, że nie zostały one nigdzie zapisane i można je poznać jedynie uczestnicząc w pracach loży. W drukowanej odpowiedzi Fessler wymienił nazwiska tych starszych od siebie masonów, którzy ustnie przekazali mu część swojej tajemnej wiedzy. Odpowiedź Fesslera nie mogła być wyczerpująca, bo gdyby wydrukował to, co przekazuje się ustnie, okazałoby się, że przekaz ustny jest zbędny, bo wszystko już zostało wydrukowane.

Sądzę, że można zaproponować taką interpretację wypowiedzi Fesslera, która – z pomocą narzędzi pojęciowych filozofii języka – wyjaśnia, jak należy rozumieć przekazywanie tajemnic masońskich i zakaz ich ujawniania.

Według mniemania potocznego przeczytanie tekstu, w którym została napisana jakaś myśl, jest równoznaczne z poznaniem tej myśli. Tymczasem ktokolwiek prowadził zajęcia ze studentami filozofii, ten wie doskonale, że studenci czytając po raz pierwszy jakiś tekst Arystotelesa, Kanta, Hegla czy Husserla dalecy są od uchwycenia sensu ukrytych w tym tekście myśli. I to wcale nie dlatego, że wymienieni filozofowie chcieli coś przed nimi ukryć, ale dlatego, że czytelnicy nie po siadają jeszcze dostatecznej wiedzy, żeby czytany tekst zrozumieć. Jedni otwarcie się do tego przyznają inni zarozumiale sądzą, że zrozumieli tekst i że nie ma w nim nic więcej poza tym, co potrafili z niego za pierwszym razem wyczytać.

W rzeczywistości istnieje wiele sposobów rozumienia tego samego tekstu. Między płytkim sposobem rozumienia, który chwyta tylko to, co znajduje się na powierzchni i nie przeczuwa nawet kryjących się pod nią głębi, a głębszym wniknięciem w sens studiowanego tekstu – pisał wybitny polski geofizyk i pedagog, Antoni Bolesław Dobrowolski (1872-1954) – różnica poziomów rozumienia może sięgać nawet stu pięter.

Każdy historyk filozofii wie, z własnego doświadczenia, że kiedy po kilku latach zaczyna ponownie studiować dzieła wielkiego filozofa, to ta ponowna lektura odsłania przed nim głębsze warstwy znaczeń, których w czasie poprzednich lektur nie zauważył. Dzieje się tak wtedy, gdy w okresie, który upłynął od ostatniego czytania, powiększyła się jego wiedza, umysł wzbogacił się o wiele nowych doświadczeń i przemyśleń, a więc nie jest on już tym samym czytelnikiem, którym był kiedyś, ponieważ potrafi sięgać głębiej. Wybitny filozof i psycholog, Johann Friedrich Herbart (1776 -1841) wyjaśniał to w ten sposób, że tę bardziej wnikliwą umiejętność czytania zawdzięczamy bogatszym masom apercepcyjnym, które wplywająna sposób percepcji.

To samo dotyczy masona, który przeczytał kilka książek o masonerii i czuje coś w rodzaju rozczarowania, że uczestnicząc w pracy lóż nie poznaje nowych prawd, ale słyszy tylko to, co już zna z książek. Dopiero po pewnym czasie, gdy zaczyna się poważnie zastanawiać nad ideami masonerii, samodzielnie dochodzi do odkrycia, że mają one głębszy sens. Słowa, którymi została wyrażona jakaś idea masońska, pozostają te same, ale zmienia się ich sposób rozumienia.

Otóż o to właśnie chodzi, żeby do tajemnic masonerii każdy dochodził sam, własnym wysiłkiem umysłowym. Zadaniem braci, którym zależy na jego rozwoju duchowym, nie jest wcale przekazywanie mu gotowych prawd do wierzenia, ale wprawienie jego umysłu w ruch, żeby sam odkrywał głębiej ukryte znaczenie prawd. Nie należy uwalniać go od trudu samodzielnego myślenia i pozbawiać tej radości jaką jest samodzielne odkrywanie prawdy.

Starsi, bardziej doświadczeni masoni – pisze Ulisse Bacci w Księdze Włoskiego Masona – nie przekazują młodszemu bratu doktryny ukrytej w symbolach i znakach; czynią do niej tylko aluzje, ponieważ znajdujący się pod ich opieką mason, Jeśli ma odpowiednie kwalifikacje umysłowe i duchowe (…) powinien sam, zastanawiając się, rozumując, wnikając,

samodzielnie, dochodzić do odkryć i głębszego sposobu rozumienia”. Zadaniem masonerii nie jest przekazywanie określonej sumy wiedzy, ale pobudzanie do myślenia, „ćwiczenia rozumu, wyostrzenie inteligencji, rozbudzanie zainteresowań, aby umysł sam spontanicznie się rozwijał”.

Przykładem może być znane wszystkim masonom określenie, że masoneria jest przede wszystkim „organizacją filozoficzną”. Otóż w mniemaniu potocznym książką filozoficzną jest książka, która przekazuje czytelnikowi określoną wiedzę z zakresu filozofii. W znaczeniu głębszym, książką filozoficzną jest tylko taka książka, która pobudza czytelnika do myślenia i uczy sposobów samodzielnego poszukiwania prawdy. Podobnie wykładem filozoficznym nie jest wykład o charakterze czysto informacyjnym, ale taki, który budzi u słuchacza potrzebę zastanowienia się nad omawianym problemem. Jeśli więc nazywamy masonerię organizacją „filozoficzną”, to nie chodzi o to, żeby uczynić z loży coś w rodzaju wydziału filozoficznego wyższej uczelni, ale o ten głębszy sens, jakim jest rozbudzanie potrzeby samodzielnego dochodzenia do prawdy. W tym akcentowaniu potrzeby samodzielności kryje się wprawdzie niebezpieczeństwo, że poszczególni bracia – myśląc samodzielnie – dochodzić będą do bardzo różnych sposobów rozumienia prawd składających się na skarbiec idei masońskich. Otóż tego właśnie masoneria się nie lęka, ponieważ jest przeciwna wszelkim totalitarnym dążeniom do ujednolicenia ludzi, do narzucenia im jakiejś jednej doktryny: ponieważ uważa, że różnorodność umysłów to wielka wartość kulturalna, czynnik rozwoju i wzbogacenia kapitału myślowego. Wyjaśnienie tej sprawy jest zasługą polskiego filozofa, masona i teoretyka masonerii, Bronisława Trentowskiego.

Czytaj dalej:

Dodaj komentarz