Polubić wolnomularstwo

1. Najkrótsza definicja

Najstarsza definicja określa wolnomularstwo (masonerię) jako „szczególny system etyki, osnuty alegoriami i przedstawiony za pomocą symboli”. Zgodnie z wolnomularską koncepcją człowieka, winien on dążyć przede wszystkim do etycznego doskonalenia. Wolnomularstwo to równocześnie międzynarodowy ruch, mający na celu duchowe doskonalenie jednostki i praktyczne braterstwo ludzi różnych religii, narodowości i poglądów. Ruch ten powstał w Anglii na przełomie XVII i XVIII wieku, ale jego źródła ideowe (i jak twierdzi część historyków, także organizacyjne) są znacznie starsze niż on sam.

Z historycznego punktu widzenia mówić możemy o dwóch formach wolnomularstwa: operatywnym oraz spekulatywnym. Pierwsze – to średniowieczne związki budowniczych: architektów, murarzy, rzeźbiarzy, drugie – to nowożytne organizacje zrzeszające ludzi nie związanych ze sztuką architektury, ale zainteresowanych problematyką etyczno-filozoficzną, szukających nowego ideału życia.

2. Masoneria czy wolnomularstwo?

Polskie terminy „mason” – „masoneria” pochodzą wprost od angielskiego mason czy francuskiego maçon – czyli mularz. Już w średniowieczu znany był Anglikom termin freemason, którego odpowiednikiem polskim jest wolnomularz – osoba inicjowana, przyjęta do loży wolnomularskiej. Stąd określenie całego zjawiska czy ruchu – wolnomularstwo. Bardziej rozpowszechniony termin o obcym rodowodzie – „masoneria” – w Polsce nabrał w ostatnim stuleciu pejoratywnego zabarwienia. W prymitywnej propagandzie antywolnomularskiej mason stał się synonimem wroga i używany jest zamiennie z określeniem Żyd. Z drugiej strony znaczna część polskiego społeczeństwa nie zna terminów wolnomularz, wolnomularstwo. W niniejszym tekście posługuję się obu określeniami, przy czym preferuję upowszechniony już w XVIII wieku termin wolnomularstwo. Wykorzystuję również dawną nazwę własną ruchu – „sztuka królewska”.

3. „Sztuka Królewska”

Wywodząca się z tradycji alchemicznej nazwa własna wolnomularstwa – sztuka królewska – posiada odpowiedniki we wszystkich językach europejskich, choć nie we wszystkich krajach upowszechniona jest w równym stopniu. Anglicy często posługują się terminem the Royal Art, Niemcy der königliche Kunst, Francuzi l’art royal. Mniej znany jest łaciński odpowiednik „sztuki królewskiej” – ars regia. „Ars Regia” to także tytuł wydawanego w Polsce od 1992 roku czasopisma poświęconego wolnomularstwu. Sztuka królewska ma aż trzy znaczenia – jest ona tożsama kolejno z alchemią, wolnomularstwem i „sztuką wyzwoloną” architektury. Pierwsze rozumienie ma najstarszy rodowód, który sięga czasów antyku. Utożsamienie architektury ze „sztuką królewską” znane było autorom późnośredniowiecznych statutów cechowych. Najmłodszą gałęzią tak rozumianej sztuki jest masoneria.

4. Ideał życia, etyka wolnomularska

Wolnomularski ideał życia uznaje samopoznanie i samodoskonalenie jako środki prowadzące do harmonii pomiędzy jednostką i społeczeństwem, pomiędzy człowiekiem i światem przyrody. Wolnomularz dąży do ładu i równowagi, w każdej sytuacji stara się zachować umiar i powściągliwość. Nastawiony jest prospołecznie – wrażliwy na potrzeby innych, zwłaszcza słabszych i potrzebujących pomocy, nie ogranicza się do filantropii. Pomagając, czyni to bez ostentacji, nie wywyższając siebie i nie poniżając obdarowanego. Wolnomularz kształtuje swoje życie tak, jak artysta tworzy dzieło sztuki. Do rangi cnoty wyniósł sztukę przyjaźni i umiejętność współżycia z innymi ludźmi. Korzysta z darów ofiarowanych przez bliźnich i sam ich obdarowuje. Myśląc o innych nigdy nie jest samotny. Potrafi cieszyć się życiem, a jako ufający Opatrzności nie musi bać się śmierci.

Naszkicowany tu wolnomularski ideał życia bazuje na takich zasadach etyki jak: miłość braterska, tolerancja religijna i polityczna, poszanowanie praw, godności i odmienności innych ludzi. Konstytucja Wielkiej Loży Narodowej Francuskiej głosi, że założenia wolnomularstwa sprowadzają się do dwóch zasad: „poznaj samego siebie” i „kochaj bliźniego jak siebie samego”. W centrum wolnomularskich wartości znajdują się również: praca na rzecz wspólnego dobra oraz lojalność wobec państwa i jego instytucji.

5. Związek inicjacyjny

Zasady etyki wolnomularskiej odkrywane są adeptowi w procesie wtajemniczenia, czyli inicjacji, a sam proces duchowego doskonalenia przyrównywany jest często do podróży, wędrówki przez labirynt życia. Pierwszym i dla wielu braci najważniejszym etapem tej podróży – ze względu na głębię towarzyszącego mu przeżycia – jest inicjacja uczniowska. Bogaty rytuał inicjacji pierwszego stopnia, symbolizuje śmierć i ponowne narodziny kandydata w oczyszczających podróżach-próbach. Nawiązuje on do obrzędowości średniowiecznych cechów budowniczych, głównie jednak do wartości propagowanych przez wyznawców tzw. alchemii duchowej. Dzięki temu rytuałowi kandydat może wstąpić na niekończącą się nigdy drogę wiodącą do doskonałości, do wewnętrznego spokoju i harmonii ze światem i ludźmi. Pomocą w tych dążeniach będą mu inni bracia. Wielką wagę ma tu również fakt, że loża, w której pracuje, oddziela go od zgiełku i konfliktów zewnętrznego świata. W głównym nurcie wolnomularstwa, nazywanym masonerią błękitną (od symbolicznej barwy dominującej w wystroju loży) lub świętojańską (od patrona, św. Jana Chrzciciela) proces doskonalenia zamyka się w trzech stopniach wtajemniczenia – Ucznia, Czeladnika i Mistrza. Doświadczony, „prawdziwie rozumiejący sztukę” wolnomularz wie przecież, że kresem podjętej podróży jest wyłącznie śmierć.

6. Wyższe stopnie wtajemniczenia

Niektórzy adepci uważają, że ezoteryczna nauka wolnomularska winna zostać pogłębiona w lożach wyższych stopni – tzw. czerwonych lub szkockich. Pierwsza nazwa nawiązuje do symbolicznej barwy dominującej w urządzeniu pomieszczenia lożowego, druga do domniemanego szkockiego pochodzenia systemu. Najpopularniejszy i zapewne najbogatszy ryt czerwony to trzydziestostopniowy (od 4° do 33°) Ryt Szkocki Dawny Uznany, istniejący od 1801 roku. W okresie międzywojennym praktykowany był przez wolnomularzy z Wielkiej Loży Narodowej Polski. Systemy masonerii „szkockiej” tworzą dziś – inaczej niż w międzywojniu – odrębne struktury organizacyjne, niezależne od wielkich lóż lub wielkich wschodów. Posiadają wzniosły charakter i przesycone są chrześcijańską symboliką. Nie są jednak – jak podejrzewają wrogowie „sztuki królewskiej” – zawoalowaną religią.

7. Wolnomularstwo a religia

Etyka masońska nie jest częścią żadnej konkretnej filozofii czy religii, posiada jednak odniesienie do transcendentnego Boga, symbolizowanego przez Wielkiego Architekta (Budowniczego) Wszechświata, do obiektywnego, ustanowionego przez Niego porządku. Wolnomularstwo nie neguje prawd religii objawionych, zaprzecza jedynie totalnemu charakterowi poszczególnych religii, przyznając wszystkim równy status. Chrześcijanom oferuje wartości szczególnie im bliskie, zawarte w Biblii, do muzułmanów przemawia językiem Koranu, zaś do Żydów – Tory. Nie nakazując, ale i nie wzbraniając żadnych poglądów w dziedzinie religii, wymaga od swych adeptów, aby poglądy te były szczere. W dążeniu do maksymalnej harmonii i zrozumienia pomiędzy braćmi, zakazuje im podczas zebrań lożowych podejmowania jakichkolwiek dyskusji na tematy religijne. Ten sam zakaz dotyczy również polityki. Wolnomularstwo nigdy nie walczyło i nie walczy z Kościołami jako instytucjami religijnymi. Większość Kościołów chrześcijańskich odnosi się też życzliwie do zasad „sztuki królewskiej”. Inaczej Kościół rzymsko-katolicki, który często zwalczał masonerię. Dzisiaj stosunek hierarchii katolickiej do wolnomularstwa nie jest ani jednolity ani jednoznaczny i waha się pomiędzy potępieniem a życzliwą neutralnością i współpracą z instytucjami lożowymi. Hierarchami znanymi w XX w. z otwartego stosunku do wolnomularstwa i dialogu z lożami byli m.in. arcybiskup Paryża – kard. Jean-Marie Lustiger (1926-2007) oraz arcybiskup Wiednia – kard. Franz König (1905–2004). Ważną rolę w budowie intelektualnego dialogu między Instytutem Kościoła a wolnomularstwem w głównym jego nurcie odgrywał po II wojnie światowej katolicki uniwersytet w Louven (Belgia).

Dialog, który toczył się i toczy do dnia dzisiejszego w większości krajów Unii Europejskiej, nie oznacza przecież, że Kościół rzymski zrezygnował z podkreślania doktrynalnych różnic pomiędzy teologią i pryncypiami wolnomularstwa. Odrzuca on w szczególności zasady „sztuki królewskiej” dotyczące równości wszystkich religii objawionych, wyobrażenia Boga, swobody interpretacji dogmatów religijnych itp. Niezgodę na pryncypia masonerii manifestują kościoły prawosławne, szczególnie konserwatywna cerkiew moskiewska.

Inaczej z kolei podchodzą do kwestii wolnomularstwa kościoły reformowane: ewangelicko-augsburski (luterański) oraz ewangelicko-reformowany (kalwiński) w Niemczech, Holandii, krajach skandynawskich czy kościół anglikański w Wielkiej Brytanii i USA. W Anglii, Holandii i w krajach Skandynawii głowami narodowych kościołów są monarchowie, którzy jeśli nie piastują równocześnie funkcji wielkich mistrzów lokalnych obediencji, to przynajmniej są ich formalnymi protektorami (jak królowa Anglii i królowa Danii). Zazwyczaj stanowisko wielkiego mistrza przypada w tych krajach następcom tronu, względnie – jak obecnie w Anglii – członkowi rodziny królewskiej. Zasady te podkreślają państwowy charakter tak kościołów jak i masonerii i utwierdzone są tradycją, która sięga połowy XVIII w. Teolodzy wyznań reformowanych traktują niekiedy wolnomularstwo jako ezoteryczną manifestację religii chrześcijańskiej. Stanowisko to, choć życzliwe wobec masonerii, nie jest jednak akceptowane przez wolnomularzy, ponieważ zaciera granicę pomiędzy „sztuką królewską” i religią.

8. Dwanaście zasad wolnomularstwa

Przywołane tu normy etyczne i ideał życia upowszechniany przez masonerię, ujmowane są zazwyczaj w tzw. dwunastu zasadach wolnych mularzy regularnych. Brzmią one następująco:

1. Wolnomularstwo jest braterskim związkiem inicjacyjnym, który za swój fundament ma wiarę w Boga, Wielkiego Budownika Wszechświata.

2. Wolnomularstwo opiera się na Dawnych Obowiązkach i Landmarkach oraz respektuje inne tradycje właściwe dla Zakonu, szczególnie zaś te, które dotyczą regularności jego Jurysdykcji.

3. Wolnomularstwo jest Zakonem, do którego należeć mogą wyłącznie osoby wolne, niezależne i dobrych obyczajów, które zobowiązują się wypełniać ideały Pokoju, Miłości i Braterstwa.

4. Wolnomularstwo ma na celu doskonalenie moralne jego członków, a poprzez nich doskonalenie całej Ludzkości.

5. Wolnomularstwo nakazuje swym członkom skrupulatne stosowanie rytuałów i symboli, oraz właściwych tylko jemu, środków duchowych i inicjacyjnych, prowadzących do osiągnięcia Wiedzy i Prawdy.

6. Wolnomularstwo nakazuje swym członkom respektować przekonania i wiarę bliźnich. W swym gronie zabrania wszelkich dyskusji lub polemik politycznych i religijnych. Dzięki temu może pozostawać stałym i pewnym Centrum Braterskiego Związku, w którym panuje zrozumienie, tolerancja oraz owocna harmonia pomiędzy ludźmi, trudna do osiągnięcia w innych warunkach.

7. Wolni Mularze gromadzą się poza zasięgiem świata profanów, w lożach, w których zawsze obecne są i widoczne trzy Wielkie Światła Zakonu, Księga Świętego Prawa, Węgielnica i Cyrkiel – aby pracować rytualnie, godnie, gorliwie i zgodnie z zasadami przepisanymi w Konstytucji i Regulaminie Obediencji.

8. Wolni Mularze składają przysięgę na Księgę Świętego Prawa; dlatego przysięga ta posiada charakter wzniosły, uświęcony i niepodważalny w jej trwaniu.

9. Wolni Mularze mogą przyjąć do swych lóż wyłącznie osoby pełnoletnie, prawe i dyskretne, będące ludźmi honoru, wysoko ceniące swe miano Brata Wolnego Mularza, zdolne ocenić możliwości innych ludzi oraz nieskończonych sił Wieczności.

10. Wolni Mularze kultywują w swych Lożach Miłość Ojczyzny, poszanowanie Prawa i szacunek dla konstytucyjnej władzy. Uznają i honorują pracę we wszystkich jej formach jako najwyższy obowiązek istoty ludzkiej.

11. Wolni Mularze dają innym ludziom aktywny przykład swym stosownym zachowaniem, dzięki czemu Zakon promieniuje na zewnątrz. Czynią to wszakże z zachowaniem tajemnicy wolnomularskiej.

12. Wolni Mularze winni są, w sposób honorowy, okazywać sobie wzajemną pomoc i obronę braterską, nawet z narażeniem własnego życia. Kultywują sztukę zachowania spokoju i równowagi we wszystkich sytuacjach.

Powyższe zasady zostały przyjęte przez główny, zwany regularnym nurt wolnomularstwa, wywodzący się z tradycji najstarszej organizacji wolnomularskiej świata – Wielkiej Loży Anglii. W 1991 roku uznane zostały przez odrodzoną Wielką Lożę Narodową Polski. Wzmiankowane w drugim artykule Dawne Obowiązki to kanon przepisów i zwyczajów utrwalonych w angielskich Konstytucjach stowarzyszenia wolnych mularzy z 1723 i 1738 roku. Landmarkami z kolei nazywane są narodowe lub lokalne tradycje wolnomularskie, akceptowane w masonerii regularnej.

9. Przyjęcie światowego do loży

Loża różni się od zwykłych organizacji miedzy innymi tym, że nie można się do niej po prostu zapisać. Być może trudności, jakie trzeba pokonać, etyczny ekskluzywizm cechujący lożę (o którym była mowa w poprzednim paragrafie), powodują wiele emocji – szczególnie u tych, którzy do „sztuki królewskiej” nie zostali dopuszczeni. Zanim światowy, czyli niewtajemniczony zostanie wolnym mularzem, musi jako postulant, czyli poszukujący „przejść pomyślnie trzy głosowania w loży”. Kandydaturę zgłasza w loży dwóch poręczycieli w stopniu Mistrza, zwanych wprowadzającymi. Po wstępnym zatwierdzeniu kandydatury (zwykłą większością głosów) specjalna komisja (w Polsce zwana inwestygacyjną) przeprowadza rozmowę z postulantem. Komisja przedstawia swoją opinię na rytualnym posiedzeniu loży, której uprawnieni członkowie głosują tajnie przy pomocy gałek czarnych i białych. Dwa (i więcej) głosy negatywne (gałki czarne) powodują odłożenie kandydatury na rok. Trzecie – i ostatnie głosowanie kandydatury ma miejsce po tzw. przesłuchaniu pod opaską. Z zawiązanymi oczyma kandydat zostaje wprowadzony do loży podczas jej rytualnego posiedzenia. Kandydat odpowiada na przygotowane wcześniej pytania dotyczące jego rozumienia podstawowych zasad wolnomularstwa – wyłożonych w Dwunastu punktach wolnych mularzy regularnych.

10. Symbol w wolnomularstwie

Wielu ludzi interesujących się „sztuką królewską”, a nawet niektórzy wolnomularze, skłonni są sądzić, że bogaty, pełen niezrozumiałych dla śmiertelników symboli rytuał, jest co prawda pięknym zabytkiem, dowodem wielowiekowej tradycji ruchu, ale też nie ma żadnego konkretnego zastosowania. Stanowi rodzaj dekoracji lub nawet zasłony dymnej, skrywającej rzeczywistą aktywność lóż. Tymczasem stwierdziliśmy już we wstępie, że wolnomularstwo to „szczególny system etyki, osnuty alegoriami i przedstawiony za pomocą symboli”. Symbol jest więc językiem „sztuki królewskiej” masonerii (tak jak był językiem historycznej poprzedniczki wolnomularstwa – alchemii duchowej. Dzięki temu niecodziennemu językowi, który zbliża masonerię do poezji, każde konkretne rozwiązanie, a więc interpretacja ogólnych założeń, zależała zawsze od samych zainteresowanych. Posługując się uniwersalnym językiem symboli i alegorii, wolnomularstwo może przemawiać wszystkimi językami świata, może zwracać się do wyznawców różnych religii i do przedstawicieli różnych środowisk, do ludzi o różnym poziomie intelektualnym. Zbliżając się do wielkich religii poprzez swój uniwersalizm, wolnomularstwo odróżnia się od nich z racji poznawczego indywidualizmu i subiektywizmu. W przeciwieństwie do innych religii historycznych, nigdy nie stworzyło skończonego systemu, nie wypracowało doktryny.

11. Wygląd loży świętojańskiej

Loża świętojańska trzech pierwszych stopni, a więc Ucznia, Czeladnika i Mistrza to – jak informuje tekst opublikowany około 1810 roku (opisujący jednak znacznie wcześniejsze praktyki): […] sala czworościenna, podługowata […] Ściana, gdzie są drzwi, zowie się „Zachód”. Naprzeciw będzie „Wschód”. Prawa od drzwi „Południe”. Lewa: „Północ” […] Przy całej ścianie wschodniej na podłodze jest zrobiony trzystopniowy pomost. W środku jego ściany wschodniej stoi wielkie krzesło, nad nim przybity baldachim, którego skrzydła zdobią wspaniale tył krzesła […] Nad baldachimem promienisty trójkąt równoboczny, w którym [umieszczono] napis literami żydowskimi: „Jehovah”. Przed krzesłem na pomoście stolik zwany „ołtarzem ruchomym”, dalej na podłodze stoi słup ucięty, czworogranny, architekturą zdobiony, zwany „ołtarz[em] stały[m]”. Na pierwszym leżą: szpada goła i młotek drewniany do komenderowania, na drugim cyrkiel, Biblia, ustawy masońskie i w poprzek tych ksiąg goła szpada do przysięgi […] Ten jest […] szyk w miejscach do siedzenia: Wielebny [obecnie: Czcigodny czyli przewodniczący loży] ma krzesło pod baldachimem. Urzędnicy [tj. Mówca, Sekretarz, Sędzia, Kanclerz] trochę przed nim i po bokach, lecz również w Świątyni, czyli w części wschodniej, gdzie ołtarz. Bracia prości [tj. Uczniowie i Czeladnicy] mają krzesła na południowej i północnej stronie, doskonalsi zawsze w pierwszej siadają. Dozorcy […] z młotkami na Zachodzie, niedaleko drzwi, przy których bliżej dwaj Znawcy [dzisiaj zwani Ekspertami], a najbliżej Brat Straszny – co wszystkie czyni jakby cztery linie z Urzędników i Braci. W środku tych linii plac czworokątny, podługowaty, gdzie się na podłodze robi rysunek lub kładzie malowany kobierzec, który jest osobny dla każdego stopnia, na jaki ma być otwarta loża […]. W trzech kątach kobierca, czyli podług słownika lożowego „w trzech obrazu końcach”: Wschodu, Południa i Zachodu palą się na wysokich drewnianych lichtarzach trzy grube świece woskowe […]. W każdej dobrze urządzonej loży na suficie jest wielki cyrkuł [tj. okrąg] koloru błękitnego, w nim malowane złocistą lub żółtą farbą planety i gwiazdy, co ma znaczyć, że każdy Mason może patrzeć śmiało w niebo. (Por. Franc-Massonia mężczyzn i kobiet symboliczna, czyli niskich stopniów, z dzieła w XII tomach in folio: Cérémonies et coutumes religieuses, a Paris 1809, [b. m.] , ok. 1810, rozdz. I, § 1).

12. Symbole mularskiej pracy

Bracia ubrani są w pentagonalne fartuszki w kolorze białym – dla Uczniów i Czeladników – oraz z czerwoną (lub błękitną) krawędzią – dla Mistrzów. Przepasani są błękitnymi szarfami z czerwonymi krawędziami (gdy fartuszki posiadają już krawędzie w kolorze czerwonym), na rękach mają białe rękawiczki, u boku szpady. Piersi Czcigodnego Mistrza, Dozorców i Oficerów loży zdobią naszyjniki z symbolami ich funkcji. Są to tzw. klejnoty. W przypadku Czcigodnego Mistrza klejnot tworzy węgielnica odwrócona narożnikiem ku górze. Charakterystyczna dla dwóch pierwszych stopni jest symbolika narzędzi związanych z pracą średniowiecznych muratorów: młotków, kielni, cyrkla, węgielnicy, pionu, poziomicy itp. Jako przykład mogę podać w tym miejscu: cyrkiel zachodzący węgielnicę, ułożony na ołtarzu stałym na lub obok Biblii symbolizujący równowagę wynikającą ze związku pierwiastka aktywnego (cyrkiel) i biernego (węgielnica); Cyrkiel oznacza również siłę duchową, zaś węgielnica fizyczną. Po sposobie ułożenia cyrkla względem węgielnicy, adept natychmiast orientuje się, w jakim stopniu pracuje loża (są tu możliwe trzy warianty). Także drewniany młotek, odznaka władzy Czcigodnego loży i Dozorców symbolizuje unię siły fizycznej i inteligencji – twórczą energię niezbędna do pokonania oporu kamienia nie ociosanego, który winien ulec obróbce i przeistoczeniu się w kamień ociosany – czyli Brata Masona. Nawet drewniany trzon młotka posiada swoje znaczenie: unaocznia, że użyta siła nie może być ani żywiołowa ani brutalna.

13. Najkrótsza historia wolnomularstwa

NA WYSPACH BRYTYJSKICH

Wolnomularstwo „spekulatywne”, czyli symboliczne lub świętojańskie narodziło się w drugiej dekadzie XVIII wieku w Anglii. Jeśli uznamy, że znane nam z Wysp Brytyjskich dobrowolne stowarzyszenia zwane lożami, z jednej strony miały za protoplastów cechowe organizacje budowniczych i kamieniarzy, zaś z drugiej strony skupione na filozoficznej spekulacji stowarzyszenia Różokrzyżowców, data ich powstania przesuwa się znacznie w przeszłość. Poza tym, w ostatnim okresie upowszechniła się teoria szkockiego historyka Davida Stevensona (The Origins of Freemasonry. Scotland’s Century, Cambridge 1990 – Narodziny wolnomularstwa. Wiek Szkocji), który powstanie nowoczesnego wolnomularstwa przypisuje głównie szkockim organizacjom o charakterze kulturowym lub też folklorystycznym. Związki o charakterze zbliżonym do naszych bractw kurkowych, pozbawione od dawna celu zawodowego, za to obarczone misją podtrzymywania wielowiekowej tradycji, miałyby – zdaniem Stevensona – stanowić pośrednie ogniwo pomiędzy wolnomularstwem typu średniowiecznego, cechowym czy też „operatywnym”, a „spekulatywnymi” lożami dżentelmenów i zamożnych przedstawicieli klasy średniej.

Swój udział w kształtowaniu się masonerii nowego, spekulatywnego typu, miały też po zakończeniu wojny domowej (1640-1660) tworzące się w Anglii i Szkocji kluby towarzyskie oraz różnego rodzaju stowarzyszenia o charakterze filantropijnym, samopomocowym, naukowo-kulturalnym. Były to czasy, kiedy nie znano jeszcze ubezpieczeń społecznych. Właśnie loże i współczesne im „stowarzyszenia przyjacielskie” (friendly societes) stanowiły zalążek znanych nam dziś kas oszczędności, kas zapomogowo-pożyczkowym, a także instytucji opieki społecznej i służby zdrowia – w Wielkiej Brytanii stojących zawsze na wysokim poziomie. Obok lożowych organizacji charytatywnych, udzielających pomocy ubogim i chorym, powstawały liczne fundacje wspierające uzdolnioną, a niezamożną młodzież, artystów, pisarzy i naukowców. Szkocja i Anglia to kraje, które przodowały w inwestycjach w szkolnictwo i naukę. Co znamienne, inwestowało nie tyle państwo, co samo szybko bogacące się społeczeństwo. Loże wolnomularskie odegrały pod tym względem – i do dzisiaj odgrywają – zasadniczą, trudną do przecenienia rolę. Każdy, kto przeczytał biografię największego uczonego nowożytności – sir Izaaka Newtona, może się przekonać, że nigdy by się on nie rozwinął, gdyby nie liczne osoby prywatne, fundacje kościelne i lożowe, które w odpowiednim momencie udzieliły wsparcia utalentowanemu dziecku niezamożnej wdowy.

Zanim doszło w londyńskiej gospodzie „Pod Gęsią i Rusztem” do historycznego spotkania czterech lóż w dniu 24 czerwca, to jest na św. Jana Chrzciciela 1717 roku (starego stylu) i powołania pierwszej organizacji masonerii spekulatywnej, Wielkiej Loży Londynu, na terenie Wysp Brytyjskich działały loże innego jeszcze typu. Nazywano je „czerwonymi” – od dominującej barwy fartuszków i innych utensyliów. Później historycy ochrzcili je mianem „jakobickich” ze względu na fakt powiązań z katolickim pretendentem do tronów Szkocji i Anglii, odsuniętym od władzy w 1688 r. Jakubem II Stuartem. Placówki te działały także we Francji, Państwie Kościelnym i w Polsce, dokąd udali się na emigrację zwolennicy Jakuba. Miały charakter odmienny od lóż wyspiarskich. Pełniły nie tylko funkcje samopomocowe, ale i stawiały sobie cel czysto polityczny: restytucję dynastii Stuartów na Wyspach Brytyjskich. Badaniom Ludwika Hassa zawdzięczamy – niestety bardzo niepełne – informacje o obecności lóż jakobickich na terenie Pomorza i innych prowincji Rzeczypospolitej w trzeciej dekadzie XVIII w. Znane były wówczas pod francuską nazwą La Confrerie Rouge (Bractwo Czerwone). Interesujące, że w przeciwieństwie do lóż wyspiarskich, inicjowały do swego grona kobiety. Dzięki nim, oraz dzięki arystokracji, chętnie przyjmującej u progu Oświecenia francuskie i angielskie mody i „nowinki”, kolejne warsztaty wolnomularskie powstały na magnackich dworach, na przykład w dukielskiej rezydencji Mniszchów.

Tymczasem skromna początkowo inicjatywa czterech lóż londyńskich odniosła wielki sukces organizacyjny. Dzięki opublikowanej w 1723 r. Księdze Konstytucji autorstwa pastora Jamesa Andersona (ok. 1680-1739), prezentującej tak ideowe, jak i prawno-organizacyjne podstawy ruchu, Wielka Loża Londynu (Premiere Grand Lodge) nie tylko przekonała do siebie coraz liczniejsze loże Londynu i jego okolic, ale i przyciągnęła przedstawicieli arystokracji, dworu królewskiego, a z czasem (1737) także następcę tronu, księcia Walii Fryderyka. Mózgiem masonerii nowego typu, jej faktycznym „ojcem-założycielem” był przecież syn francuskiego protestanta, który w poprzednim stuleciu emigrował do Anglii, uczony i duchowny hugenocki – John Theophilus Désaguliers (1683-1744). Wybitny fizyk, popularyzator teorii Newtona i przyjaciel wielkiego uczonego stał się łącznikiem pomiędzy mieszczańskim środowiskiem lożowym a intelektualnymi i politycznymi elitami epoki.

NA ŚWIECIE

Żywe wciąż związki pomiędzy brytyjską metropolią a jej amerykańskimi koloniami, stały napływ migrujących z ojczyzny Irlandczyków, Szkotów, wszelkiej orientacji religijnych i politycznych dysydentów spowodował, że zasady „sztuki królewskiej” szybko upowszechniły się po zachodniej stronie Oceanu Atlantyckiego. Kierownictwo Wielkiej Loży Londynu, później zaś Anglii nie robiło zresztą nikomu trudności i nie stosowało żadnych ograniczeń, jeśli idzie o „czarterowanie” lóż za granicę. Warunkiem było przyjęcie zasad ideowych i organizacyjnych zawartych w Księdze Konstytucji z 1723 r. (i późniejszych jej wydań). Do rangi symbolu urasta fakt, że pierwszym amerykańskim wydawcą – w 1734 r. – londyńskich Konstytucji był Beniamin Franklin (1706-1709), samouk, drukarz, założyciel Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego i badacz zjawisk przyrody, w przyszłości współtwórca Stanów Zjednoczonych – jedna z najwybitniejszych osobowości stulecia. Masoneria północnoamerykańska z miejsca przybrała bardziej otwarty i demokratyczny charakter od brytyjskiej – tak jak kolonie tworzyły otwartą i demokratyczną przestrzeń życiową.

Inaczej było na terenie Francji i innych państw kontynentu europejskiego, gdzie po zakończeniu epizodu „jakobickiego” – loże stały się w latach 30. XVIII w. modną ciekawostką, absorbującą arystokratyczne salony, zawsze ciekawe tego, co dzieje się w Albionie. Urok nowości szybko przecież minął i zwolennicy masonerii musieli wynaleźć jakąś nową jej formułę, aby zapewnić lożom dopływ nowych członków. Osobą, która dokonała skutkującej do dziś reformy wolnomularstwa, był kawaler Andrew Ramsay (1686-1743), z pochodzenia Szkot, wybitny emigrant jakobicki zamieszkały w Francji. W 1737 r. na inauguracji „czarterowanej” z Anglii paryskiej Wielkiej Loży wygłosił on słynną Mowę, w której przedstawił wizję masonerii jako chrześcijańskiego bractwa rycerskiego, wywodzącego się od zakonu joannitów. Bractwo takie miałoby do spełnienia misję na miarę tej, którą prowadzili krzyżowcy – zjednoczenia i odnowy chrześcijaństwa. Fundamentem tej odnowy winna być nauka i sztuka. Ramsay kreślił w swej mowie wizję ponadnarodowego związku uczonych i artystów, pracującego nad kodeksem całej wiedzy ludzkiej – „biblioteką uniwersalną”. Już kilka lat później wizja masonerii zarysowana przez Ramsay’a upowszechniła się w wersji o templariuszach. Rzadziej jednak podkreślano w niej uniwersalizm idei wolnomularskiej i jej związek z postępem wiedzy, bardziej zaś fakt rzekomego przechowywania przez braci jakiejś hermetycznej, niedostępnej zwykłym śmiertelnikom wiedzy.

Ideę „rycerskiego” zakonu podchwycił niemiecki wolnomularz, baron Carl Gotthelf von Hund und Altengrotkau (1722-1776), założyciel Ścisłej Obserwy (Stricte Observance Templière, S.O.T.), obediencji wpływowej w Niemczech, Francji, Włoszech, a także w Polsce. W nowej obediencji pojawili się liczni przedstawiciele arystokracji, a nawet osoby panujących, niemieccy książęta i król Polski – Stanisław August Poniatowski. W statutach S.O.T. i pokrewnych jej systemów, które mnożyły się do końca XVIII stulecia, pojawił się przepis, nieznany demokratycznej masonerii brytyjskiej: wyłączność szlachty rodowej przy obejmowaniu godności w zakonie. Rytuały eksponowały elementy kultury rycerskiej i wprowadzały fantastyczne tytuły, np. „mistrza tajemnicy”, „kawalera Różanego Krzyża”, „księcia Wschodu i Zachodu”, także herby i zakonne imiona. Znamiona tego typu wolnomularstwa nosi do dziś tzw. system szwedzki, popularny w krajach Skandynawii, w których też na czele wielkich lóż stoją do dziś następcy tronu.

Wraz z błędnymi rycerzami von Hunda znaleźliśmy się na antypodach epoki Oświecenia francuskich encyklopedystów i „republiki literackiej” Woltera. Ludzie żyjący w tamtych czasach zyskali dzięki masonerii potężne narzędzie w walce o realizację swych ideałów, a loże stały się dzięki nim prawdziwymi kuźniami nowych idei. W istocie, symboliczny i enigmatyczny charakter niektórych zapisów Księgi Konstytucji, szczególnie tych dotyczących ideowych podstaw związku, umożliwiał podłożenie pod pseudośredniowieczne statuty całkiem nowoczesnych idei wolności jednostki, tolerancji religijnej, równości i braterstwa ludzi. To w paryskich lożach narodziła się ideowa triada czasów Rewolucji roku 1789: Wolność – Równość – Braterstwo. Trzeba jednak pamiętać, że w swej genezie hasła te nie miały charakteru politycznego, którego nabrały w toku rewolucyjnych wydarzeń, ale ściśle etyczny i teoretyczny. Wolność – tak, ale wolność myśli i sumienia, równość – tak, ale tylko podczas zebrań lożowych, kiedy zegarmistrz, kuchmistrz czy nauczyciel tańca zasiąść może obok księcia krwi. Jednak po wyjściu z wolnomularskiej świątyni wszyscy powrócić muszą do przypisanych im ról społecznych.

Rewolucja Francuska i epopeja napoleońska zakończona w 1815 r., położyły definitywny kres konserwatywnej, zarazem romantycznej wizji „sztuki królewskiej” jako spadkobierczyni średniowiecznego rycerstwa oraz depozytariuszki pewnej wiedzy tajemnej. Szczególnie masoneria niemiecka dokonała wyraźnego zwrotu – pod wpływem pism Lessinga, Kanta, Fichtego i innych pisarzy końca XVIII wieku – ku prostym, etycznym pryncypiom. W nowej interpretacji wolnomularstwo stało się bardziej praktyczną receptą na godne, bardziej rozumne i szczęśliwsze życie. Ważne znaczenie przypisane zostało uprawianej przez braci filantropii. Tym samym „sztuka królewska” powróciła do pierwotnych pryncypiów ukształtowanych na Wyspach Brytyjskich. Nowym zasadom towarzyszyło coraz głośniejsze potępienie politycznych aspiracji masonerii, tak ze strony jego zwolenników, jak i przeciwników. Uwięziwszy głośnego awanturnika i masona, Józefa Balsamo (1743-1795), znanego jako hrabia Cagliostro, kuria rzymska na pokazowym procesie w 1790 r. oskarżyła go o spisek przeciwko monarchii francuskiej i Kościołowi katolickiemu. Cagliostro ratując skórę, przyznał się do wszystkiego, ale w tym momencie narodziła się czarna legenda masonerii, zgodnie z którą działać ma ona niejako z definicji na szkodę tronów i ołtarzy.

Dziś wiadomo dzięki badaniom historyków, takich jak np. Alec Mellor, że masowy udział francuskich lóż i wolnomularzy w dziele Rewolucji Francuskiej (Cagliostro na rzymskim procesie mówił o 180 tys. braci płacących regularnie po 100 franków w złocie rocznie) należy do mitów, upowszechnianych przez autorów o prawicowej orientacji, ale też chętnie podtrzymywanych przez „wypinających pierś po ordery” francuskich wolnomularzy.

Napoleon odbudował wolnomularstwo we Francji i w krajach sobie podległych. Nadając mu nową, propaństwową formę, podporządkowując swojej rodzinie, zadbał równocześnie, aby stało się platformą pojednania pomiędzy „starą i „nową” klasą, szlachtą i burżuazją. Instrumentalizacja idei wolnomularskiej, symbioza lóż z napoleońskim Cesarstwem – to jednak brzemienne w skutki precedensy dla powstałej w 1773 r. obediencji – Wielkiego Wschodu Francji (Grand Orient de France). Wiek XIX przyniósł jeszcze jedną nowość: wiele europejskich lóż związało się z ideologią nacjonalistyczną (polskie Wolnomularstwo Narodowe Waleriana Łukasińskiego, ruchy zjednoczeniowe we Włoszech i w Niemczech), co wzmocniło je liczebnie, zdemokratyzowało i uwypukliło zarysowaną już w poprzednim stuleciu rolę klasy średniej. We Francji także ostatnie lata drugiego Cesarstwa były widownią ewolucji Wielkiego Wschodu w stronę demokracji – część jego liderów uznała, że republika stanowi główny cel ruchu. Pierre Chevallier, dziejopisarz masonerii francuskiej, nazwał ówczesny Grand Orient „Kościołem Republiki”. W swym republikańskim okresie, Wielki Wschód zrezygnował z fundamentalnej zasady, zgodnie z którą etyka wolnomularska posiada metafizyczne źródło, symbolizowane przez Wielkiego Architekta Świata. Stało się to jednym z powodów, dla których angielska Wielka Loża zerwała stosunki z francuską siostrą, a inne obediencje poszły jej śladem. Jednak bardziej praktyczna, niż teoretyczna kwestia zaangażowania lóż w politykę stała się źródłem trwającego do dziś rozłamu w europejskim i powszechnym wolnomularstwie.

Kolejny punkt zwrotny w dziejach światowej masonerii to następstwo wybuchu I wojny światowej w 1914 r. Wówczas to stanęły na przeciw siebie nie tylko rządy i armie, ale i wielkie loże narodowe. Reakcję na tę kompromitację zasad „sztuki królewskiej” stanowił – po raz kolejny od końca XVIII w. – powrót do idei uniwersalistycznych. Tak bliskie prezydentowi Stanów Zjednoczonych – Woodrowi T. Wilsonowi (1856-1924) kwestie, miały się ucieleśnić w programie Ligi Narodów. W jakimś też stopniu wolnomularski uniwersalizm okazał się komplementarny (ale nie tożsamy!) z ideami socjalistycznymi, manifestującymi się w lożach Zachodu na przełomie XIX i XX wieku. W okresie międzywojennym różne pokrewne socjalizmowi wizje „sprawiedliwości społecznej” i „nowego, bezklasowego społeczeństwa” konkurowały w lożach Francji, w Niemczech i odrodzonej w 1918 r. Rzeczypospolitej z dążeniem do zachowania społecznego status quo. Ekspansja różnego typu totalitaryzmów, z faszystowskim we Włoszech i Niemczech oraz bolszewickim w Rosji, położyła stopniowo kres wolnomularstwu nie tylko w tych krajach, lecz także – w wyniku II wojny światowej – niemal we wszystkich regionach Europy. Po zakończeniu wojny w 1945 r., odbudowa struktur wolnomularskich dokonała się w krótkim czasie w demokratycznych państwach Zachodu, także w okupowanej przez USA, Wielką Brytanię i Francję części Niemiec. W krajach takich jak Węgry, Czechosłowacja, zatrzymana została w latach 1948-1949, tuż po komunistycznych przewrotach politycznych. Na długie lata panowanie ZSRR nad całą środkowo-wschodnią częścią Europy uniemożliwiło rozwój demokratycznych ruchów społecznych, w tym i masonerii. Jedynie w Polsce istniała od 1961 r. zalążkowa, tajna struktura wolnomularska – warszawska loża „Kopernik”, stanowiąc ewenement na skalę światową.

W dłuższej historycznej perspektywie zwyciężyć miała czysto etyczna wizja wolnomularstwa. Sprawiły to dramatyczne wydarzenia początku lat 90. XX w. i upadek „realnego socjalizmu” w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Odrodzenie „sztuki królewskiej” na Węgrzech (jeszcze u schyłku rządów komunistycznych w 1988 r.), w Polsce, Czechosłowacji, Rumunii, Bułgarii, w krajach byłej Jugosławii, w dawnych bałtyckich republikach radzieckich – na Litwie, Łotwie i w Estonii, na Ukrainie, wreszcie w Rosji, postępowało równolegle do wyraźnego kryzysu wolnomularskiej formuły w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i wielu krajach Europy Zachodniej. Wydaje się, że szybko rozwijający się ruch „sztuki królewskiej” w niedawno jeszcze postkomunistycznych, dziś już „nowych państwach” Unii Europejskiej odegrał i nadal odgrywa istotną rolę w dziele społecznej rekonstrukcji, pokonywania bolesnych podziałów ideowych i politycznych.

W POLSCE

Obediencja londyńska – The Premier Grand Lodge, powstała w 1717 r., odegrała zasadniczą rolę w inspirowaniu trzeciego, dojrzałego etapu rozwoju masonerii w polsko-litewskiej Rzeczypospolitej. Powołana dyplomem dnia 4 sierpnia 1780 r. przez wielkiego mistrza Wielkiej Loży Anglii, George’a Montagu – ks. Manchesteru, polska prowincja wolnomularska przyjęła nazwę Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polskiego i Litewskiego. Jej wielkim mistrzem został Ignacy Potocki (1750-1809), późniejszy lider Stronnictwa Patriotycznego na Sejmie Czteroletnim i współautor Konstytucji 3 Maja. Stworzone w roku następnym, w dniu 27 grudnia, a więc dniu patrona masonerii – św. Jana Ewangelisty, struktury organizacyjne przetrwały – choć z przerwami wywołanym upadkiem państwa – do 1822 r. Wówczas to zostały rozwiązane dekretem imperatora rosyjskiego – Aleksandra I. Carski zakaz działalności lóż na niemal całe stulecie uniemożliwił rozwój wolnomularstwa w Królestwie Kongresowym, a także na terenie istniejącej do 1846 r. tzw. Rzeczypospolitej Krakowskiej. Z kolei w zaborze pruskim, narodowościowy i polityczny konflikt niemiecko-polski, jaki wybuchł w okresie Wiosny Ludów (1848-1849) uniemożliwił Polakom obecność w działających tam lożach niemieckich.

Masoneria polska odrodziła się wraz z Państwem Polskim w latach 1918-1920. Niektórzy autorzy (np. dziennikarz Wojciech Giełżyński) uważają, że odegrała ona zasadniczą rolę przy politycznej, militarnej i kulturalnej odbudowie Rzeczypospolitej. Autor niniejszego opracowania sądzi przecież, że lepiej jest mówić o udziale wolnomularzy w dziele rekonstrukcji państwa, niż o wpływie masonerii na przebieg procesu historycznego. Na pewno trudno sobie wyobrazić dzieje II Rzeczypospolitej bez ludzi z najbliższego otoczenia Józefa Piłsudskiego, takich jak: prof. Kazimierz Bartel, płk Adam Koc (1891-1969), marsz. Edward Rydz-Śmigły (1886-1941), gen. Felicjan Sławoj-Składkowski (1885-1962), płk Walery Sławek (1879-1939), Andrzej Strug (1871-1937), płk Bolesław Wieniawa-Długoszowski (1881-1942), August Zalewski (1883-1972), czy gen. Kordian Zamorski. Wszystkie wyliczone osoby, dłużej (jak A. Strug, A. Zalewski, K. Zamorski) czy krócej (jak A. Koc, E. Rydz-Śmigły, W. Sławek, F. Sławoj-Składkowski, B. Wieniawa-Długoszowski,) działały w strukturach Wielkiej Loży Narodowej Polski. Warto też pamiętać, że pomimo późniejszej wrogości do masonerii, byli z nią przez pewien czas związani zarówno Roman Dmowski, jak i działacze Komitetu Narodowego Polskiego. To właśnie nagonka na wolnomularstwo prowadzona przez przez Narodową Demokrację stała się przyczyną delegalizacji masonerii w Rzeczypospolitej dekretem Prezydenta z dnia 22 listopada 1938 r. Na szczęście obeszło się bez osadzania wolnomularzy w obozach koncentracyjnych, czego głośno domagała się narodowo-katolicka opozycja.

Wolnomularstwo polskie przetrwało mroczne czasy okupacji hitlerowskiej i stalinizmu dzięki takim ludziom, jak profesor Jerzy Langrod (1903-1991), wybitny prawnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który reaktywował po wojnie założoną w Paryżu wiosną 1940 r. emigracyjną lożę „Kopernik”, czy Tadeusz Gliwic (1907-1994), syn przedwojennego działacza politycznego i wolnomularza – Hipolita, który jako najstarszy żyjący w Polsce adept „sztuki królewskiej” (inicjowany został w 1934 r.) okazał się mądrym i do końca niezmiernie aktywnym pośrednikiem pomiędzy dawnymi i nowymi czasami. To brat Gliwic, przez lożową społeczność nazywany „panem Tadeuszem”, stanął na czele reaktywowanej 27 grudnia 1991 r. Wielkiej Loży Narodowej Polski. Historyczne wydarzenie miało miejsce w pałacu w Dłużewie (k. Mińska Mazowieckiego), w mroźną i śnieżną noc, podczas której nastąpiła awaria prądu i telefonów – okoliczności, których nie przestraszyła się grupka zagranicznych braci i towarzyszących im małżonek.

Trzon odrodzonej Wielkiej Loży stanowili członkowie loży-matki „Kopernik” działającej w Warszawie, w pełnej konspiracji od lutego 1961r. Poza przyszłym wielkim mistrzem byli to między innymi: Jerzy Jasiński (1930-1998, profesor prawa), Jakub Karpiński (publicysta, literaturoznawca), Janusz Maciejewski (ur. 1930, profesor – polonista), Aleksander Małachowski (1925-2003, publicysta, marszałek sejmu), Jan Olszewski (ur. 1930, prawnik, późniejszy premier RP), Jerzy Płudowski (1927-1994, publicysta, działacz Października 1956). Na pierwszym, inauguracyjnym konwencie WLNP wspomniano i uczczono wybitnych braci, którzy nie doczekali się odrodzenia loży narodowej: Jana Józefa Lipskiego (polonisty, publicysty i działacza KOR), który był spiritus movens owej działającej w podziemiu masonerii, Antoniego Słonimskiego (1895-1976, poety), Klemensa Szaniawskiego (1925-1990, filozofa, rektora – elekta Uniwersytetu Warszawskiego), Jana Kielanowskiego (1910-1989, profesora – genetyka, działacza KOR).

Ponad trzydziestoletnia konspiracyjna aktywność loży-matki „Kopernik” nabrała z czasem wymiaru legendy i stała się źródłem polskich landmarków – odrębnych, przecież uznawanych i szanowanych w wolnomularskim świecie obrzędów i symboli. W rocznice powołania WLNP, podczas uroczystych zgromadzeń powtarzany jest rytuał z czasów konspiracji – wraz ze wszystkimi malowniczymi, a kiedyś koniecznymi rozwiązaniami: braćmi siedzącymi wokół stołu, z cyrklem i węgielnicą z papieru (aby można było je połknąć), kieszonkową Biblią, z herbatą i ciasteczkami (na wypadek, gdyby ktoś niepowołany znalazł się w miejscu zebrania). Do legendy przeszła również pierwsza międzynarodowa konferencja wolnomularska, zwołana w Ciążeniu nad Wartą (pałac we władaniu Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, miejsce przechowywania słynnej kolekcji druków masońskich) w dniach od 5 do 6 września 1992 r., na które przybyli liczni i prominentni goście z Francji, Włoch, Czechosłowacji i Stanów Zjednoczonych. Po spotkaniu pozostał pamiątkowy plakat oraz wspomnienie ekip telewizyjnych i radiowych, ukrytych w zaroślach wokół pałacu. Te harcerskie niemal podchody nie były potrzebne, ponieważ zarówno gospodarze, jak i goście chętnie i bez żadnych ograniczeń udzielali wywiadów. Były to pierwsze w historii polskiego wolnomularstwa publiczne wystąpienia jego liderów. Rejestracja sądowa z początkiem 1993 r. zakończyła długi historyczny proces nie tylko odbudowy, ale i modernizacji zasad oraz struktur wolnomularstwa regularnego. Dawne idee i programy nie tylko już nie wystarczały, ale i stały się anachronizmem – jak ukształtowana jeszcze w XIX w. postromantyczna idea „wolności konspiracji” – liberum konspiro. Wyrosła ona z przekonania, że – parafrazując słowa Józefa Piłsudskiego – „Dla Polaków można wszystko zrobić, z Polakami – niczego. Chyba że niejawnie, wbrew nim samym”. Wielka Loża Narodowa zakończyła okres działania zarówno nieformalnego, jak i niejawnego (względnie półjawnego, jak w latach międzywojennych) i otworzyła się na nowe środowiska, wychodząc z inteligenckiego getta lat trzydziestych. Nawiązała również rozległe stosunki międzynarodowe – od Alaski po Kamczatkę. Aktualnie pod młotkiem wielkiego mistrza WLNP pracuje 9 placówek: w Warszawie (pięć lóż), w Krakowie, w Poznaniu, w Gdańsku i w Katowicach (po jednej loży). Jedna z placówek WLNP – loża La France – prowadzi prace w języku francuskim, inna zaś – Iwan Łuckiewicz – w języku białoruskim. Trwają przygotowania do erygowania lóż w kolejnych miastach Rzeczypospolitej.

Nakierowana na legalizację obediencji i jawność pracy masońskiej linia WLNP wyznaczyła normy działania także innych, szybko tworzących się w Polsce organizacji „sztuki królewskiej”. W ślady reaktywowanej w grudniu 1991 r. Wielkiej Loży Narodowej Polski poszły inne ugrupowania i kierunki „sztuki królewskiej”. W Polsce obecny był od początku XX wieku nurt wolnomularski, konkurencyjny wobec londyńskiego, bardziej liberalny i otwarty na dyskusje w kwestiach religijnych i politycznych – kierunek ideowy reprezentowany przez Wielki Wschód Francji. Bardzo wcześnie, bo już jesienią 1989 r. zainaugurował on swą jawną obecność w Polsce, choć nie do końca w fortunny sposób, bowiem za pośrednictwem anonsu na łamach dziennika „Życie Warszawy”. Szybko, począwszy od loży „Wolność Przywrócona” w Warszawie, konstytuowały się warsztaty związane z Wielkim Wschodem Francji (także w Krakowie, Katowicach, Mikołowie, Poznaniu). W dniu 11 listopada 1997 r. „wielkowschodowcy” powołali do życia Wielki Wschód Polski, po nim zaś pojawiła się odrodzona (działała bowiem w II Rzeczypospolitej) Jurysdykcja Polska Międzynarodowego Zakonu „Prawo Człowieka”. Na koniec, w 2002 r. rejestrację otrzymał Suwerenny Zakon Rytu Szkockiego Dawnego Uznanego, niezależna od Wielkiej Loży Narodowej, choć powiązana z nią personalnie, organizacja wyższych stopni wolnomularskich. Inaczej niż w okresie II Rzeczypospolitej, jurysdykcja Rytu Szkockiego została w pełni prawnie i organizacyjnie oddzielona od WLNP. Od kilku lat działa w Warszawie pierwsza od XVIII stulecia loża kobieca. Nazywa się „Prometea” i stanowi formalny odłam Grand Loge Feminin de France (Wielkiej Loży Kobiecej Francji), z centralą w Paryżu. Wszystko wskazuje na to, że dawna konspiracyjna zasada polskiej masonerii, liberum konspiro, została pogrzebana wraz z nastaniem demokratycznego, obywatelskiego państwa. Członkostwo Polski w Unii Europejskiej stwarza też warunki dla kontynuowania procesu otwierania się wolnomularstwa na społeczeństwo i dialog z tymi siłami, które skłonne byłyby dialog taki podjąć.

*

Tekst stanowi fragmenty pracy: T. C e g i e l s k i, Zrozumieć Masonerię. Krótkie wprowadzenie w sekrety i symbole „sztuki królewskiej”, Wydawnictwo „Klio” Sp. z o.o., Warszawa 2008. [ w druku]

Wpisał: Tadeusz Cegielski
23.04.2009.