O tolerancji i wyrozumiałości w masonerii

Autor: Basza Selim Achmedowicz
(Z TEKSTU WYSTĄPIENIA W CZERWCU 6004 W LOŻY EUROPA)

Szanowni Bracia,
Każdy z nas przyszedł do Wolnomularstwa obarczony bagażem swojego życiorysu. Każdy z Braci – jeszcze jako profan – odbył trzy rozmowy kwalifikacyjne z Braćmi wyznaczonymi przez Czcigodnego Mistrz Loży, a Loży, a ogół Braci te wywiady zaakceptował. W czasie inicjacji każdy złożył ślubowanie przestrzegania reguł zawartych w Konstytucji i Regulaminie naszego Bractwa. Tym samym wszyscy Wolnomularze przyjęli nowokreowanego Masona za swojego Brata, z jego dobrymi, jak i niekorzystnymi cechami charakteru. Przyszedł do nas po Światło!

Co powinno różnić wolnomularza od profana? – a no to, że mason walczy przede wszystkim ze sobą – zwalcza swój egoizm i zapiekłość, zwalcza swoje słabości i swoje wady. Nikt z Braci od tych natrętnych przywar nie jest wolny.

Dla tego szczytnego celu przed laty powstał ruch masoński, żeby ludzie w nim zbratani mogli się w sposób spokojny i kulturalny różnić między sobą. Żeby cechowała ich pracowitość, punktualność i odpowiedzialność. A nade wszystko, by hodowali w sobie i rozwijali tolerancję.

Nie oznacza to, że czasami, temu, czy innemu z Braci nie puszczą nerwy. Jednakże do istoty człowieczeństwa należy zdolność do wybaczania i zapominania.

Wolnomularz powinien przede wszystkim nauczyć się oceniać siebie w loży – zamiast koncentrowania się na krytycznym patrzeniu na współbraci – to on w sobie buduje Świątynię, z której z łatwością nawiąże z nimi kontakt. Od oceniania i prowadzenia prac jest tylko Czcigodny Mistrz Loży. Jeżeli w czasie rocznego sprawowania swojej funkcji się nie sprawdzi, w czerwcowych wyborach przyjdzie na jego miejsce inny, wybrany przez Lożę Brat.

Thomas Merton napisał:

„Co przyjdzie nam z żeglowania na księżyc, nie potrafimy przekroczyć przepaści, która oddziela nas od siebie samych? To najważniejsza z wypraw badawczych – bez niej inne są nie tylko bezużyteczne, ale i zgubne”.

Zadaniem Masonerii jest uświadomienie Jej członkom, że mają w sobie rozwijać cechy pozytywne: uczciwość, punktualność, tolerancję i skromność, oraz szacunek dla współbraci.

W loży wszyscy są sobie równi! Ta równość przejawia się od tworzenia lożowej architektury, aż po banalne czynności jak zamiatanie i porządkowanie miejsca spotkań, zarówno przez uczniów, czeladników, jak i mistrzów. Nie ma świętych krów!

Jesteśmy Stowarzyszeniem braterskim, demokratycznym w pełnym słowa tego znaczeniu.

Kto stwierdzi, że nie odpowiada mu ta prawda, ma wolną wolę do uśpienia.

Kiedy nasi Bracia nauczą się wymienionych zalet i zbudują w sobie Masońską Świątynię, a więc wolnomularską obyczajowość, wówczas obudzi się w każdym zdolność do braterskiej miłości, współczucia bliźnim, zdolność do wybaczania – reszta jest Symbolem.

Na zakończenie mojego apelu zacytuję tybetańskiego Mistrza buddyjskiego SZATIDEWI:

Dopóki trwa przestrzeń
I dopóki pozostają czujące istoty,
Obym trwał i ja
By rozpraszać nędzę tego świata.