Szkoci przeciwko Francuzom

Określenie ‘Szkoci’ pochodzi od jednego z najczęściej używanych rytów wolnomularskich: Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego (poza nim istnieje jeszcze – silnie nasycony elementami zaczerpniętymi z ezoterycznego chrześcijaństwa – Ryt Szkocki Rektyfikowany). Ryt Szkocki Dawny i Uznany (który zresztą ze Szkocją nie ma nic wspólnego!) zawiera 33 stopnie wtajemniczenia i praktykuje się go w wielu masońskich obediencjach, niezależnie od ich charakteru ideowego, a więc zarówno w tzw. obediencjach ‘regularnych’, jak i ‘liberalnych’.

Na czym polega to rozróżnienie. Jego wyjaśnienie należałoby rozpocząć od rozprawienia się z kolejną natarczywą plotką: o tzw. ‘międzynarodowej masonerii’. Poza jednym, niewielkim, Zakonem Masonerii Mieszanej ‘Le Droit Humain’, który owszem stworzył struktury międzynarodowe (nota bene również oparte na Rycie Szkockim), masoni pracują w lożach, skupionych w obediencjach zwanymi Wielkimi Wschodami lub Wielkimi Lożami, które bez wyjątku mają charakter krajowy. Te organizacje utrzymują ze sobą kontakty rytualne na podstawie tzw. ‘uznania’. ‘Uznanie’ oznacza, że dana obediencja jest zdania, że inna obediencja jest organizacją masońską, pracującą w sposób regularny.

Jednak uznanie ze strony jednej obediencji uznaniu ze strony innej nierówne. Kogo uznaje jakaś mikroskopijna Wielka Loża działająca w kraju X, w sumie mało kogo interesuje (poza członkami tejże, a i to nie zawsze, bo masoni to ludek niepokorny, również wobec decyzji własnej ‘zwierzchności’!). Czyją regularność jednak uznaje i z kim chce utrzymywać stosunki najstarsza obediencja świata, powstała w 1717 r. United Grand Lodge of England, ma zupełnie inny ‘kaliber’. Ta zaś posługuje się w tym celu określonymi własnymi kryteriami, wśród których znajdziemy m.in.: miejsce symbolu Wielkiego Architekta Wszechświata w rytuale musi być zagwarantowane, na masońskim ‘ołtarzu’ musi spoczywać Biblia, w loży zabronione są spory na tematy religijne i polityczne (co często – w sposób dość asekurancki – oznacza, że się na te tematy nawet nie rozmawia!), dana obediencja ma prawo zrzeszać jedynie loże pracujące w 3 pierwszych stopniach wtajemniczenia (tzw. ‘stopnie wyższe’, słuszniej zwane ‘innymi sposobami pracy’, są zgrupowane w ramach innej organizacji) oraz dana obediencja ma mieć charakter krajowy i nie naruszać suwerenności obediencji innego kraju, wreszcie last but not least, na uznanie mogą liczyć tylko obediencje skupiające wyłącznie mężczyzn. Kto się do tych zasad nie stosuje, nie zostanie uznany przez Londyn za ‘regularną masonerię’. Nie oznacza to jednak, że nie jest to obediencja masońska, bowiem – na szczęście – United Grand Lodge ma co prawda wielki autorytet dla sporej części masonów, ale nie jest to autorytet absolutny, bowiem te role spełniać w masonerii może tylko indywidualne sumienie każdego masona, który, by ubiegać się o członkostwo, musi być ‘wolnym człowiekiem o dobrym imieniu’.

W wieku XIX część obediencji masońskich zrezygnowała z obowiązku stosowania w rytuałach symbolu Wielkiego Architekta Wszechświata (co nie oznacza, że tego zabroniła!). Na ‘ołtarzach’ (w tej tradycji chętniej zwanych po ‘kamieniami kubicznymi’) nie było już obowiązku składania Biblii. Jej miejsce zajęła np. konstytucja danego kraju, ‘Uniwersalna Deklaracja Praw Człowieka’ bądź księga z nie zapisanymi stronami. Dlaczego tak się stało? Bynajmniej niekoniecznie z powodów antyreligijnych. Wśród XIX-wiecznych wolnomularzy francuskich czy belgijskich bez wątpienia nie brakowało antyklerykałów czy nawet wojujących ateistów (aczkolwiek byli również ludzie o głębokiej pobożności!), ale warto pamiętać, że np. promotorem decyzji o usunięciu Biblii z masońskiego piedestału był pastor-mason. Skąd więc ta decyzja? Otóż od zarania loża miała być ‘center of union’, skupiającym ludzi, ‘którzy, gdyby się nie spotkali w loży, pozostaliby w oddaleniu od siebie’ (za masońskimi ‘Konstytucjami’ autorstwa brata – i pastora – Andersona). By to urzeczywistnić, należało stworzyć określone podwaliny ideowe, mogące funkcjonować na zasadzie moralno-duchowego konsensusu wszystkich członków. W początkowej fazie istnienia masonerii wystarczyło w tym celu odwołać się do wolności religii, bowiem wszyscy masoni byli ludźmi wierzącymi. Jeśli jednak loża miała nadal próbować spełniać szczytne zadanie jednoczenia ze sobą jak najróżniejszych ludzi, musiała przejść od wolności religijnej do wolności sumienia, aby dzięki temu skupiać – obok ludzi religijnych – agnostyków i ateistów, chcących przyłączyć się do bractwa. Biblia oraz Symbol Wielkiego Architekta wzbudzały zbyt jednoznaczne konotacje religijne i stały się raczej przeszkoda aniżeli narzędziem do urzeczywistnienia tego celu. Pierwszymi obediencjami, które zaczęły propagować wolność sumienia były Wielki Wschód Belgii i Wielki Wschód Francji. One stały się też trzonem masonerii zwanej ‘liberalną’. ‘Londyn’ zerwał z tego powodu stosunki rytualne z tymi obediencjami, ale nie oznacza to, że nie są one organizacjami masońskimi! Pod koniec XIX w. do rodziny ‘liberalnej’ dołączyły jeszcze obediencje skupiające (również) kobiety, z których największą (choć nadal stosunkowo niewielką!) jest wspomniany Zakon ‘Le Droit Humain’. Co ciekawe, wśród organizacji mieszanych i kobiecych jest wiele, które owszem pracują ku czci Wielkiego Architekta i z Biblią na ‘ołtarzu’ i stosują się do innych kryteriów ‘regularności’, ale – rzecz jasna – nie zostają ‘uznane’ przez ‘Londyn’ właśnie z uwagi na obecność kobiet w ich szeregach.

Podziału na masonerię ‘regularną’ i ‘liberalną’ nie należy jednak mieszać z podziałem na ‘szkotów’ i ‘francuzów’. W Rycie Szkockim Dawnym i Uznanym pracuje wiele obediencji, bez względu na to, czy mają one charakter ‘regularny’ czy ‘liberalny’. Podobnie jest z Rytem Francuskim (zwanym tez Nowoczesnym). Do tego dochodzi jeszcze mnogość innych rytów (szwedzki, schröderiański, emulation i in.). Zjednoczona Wielka Loża Anglii np. WŁAŚNIE NIE PRACUJE w rycie szkockim, lecz używa Rytu Emulation, uzupełnionego stopniem Świętego Królewskiego Sklepienia (Holy Royal Arch). Z kolei Wielki Wschód Francji stosuje również w kwestii rytów zasadę wolności. W jego lożach używa się większości znanych rytów wolnomularskich.

Mówiąc o ‘sporze’ między ‘szkotami’ i francuzami’ popełnia się więc błąd nieco podobny do tego, który popełnia ktoś, kto nie rozumie, że w rożnych kościołach używa się rożnych rytów. Fakt, że w Kościele greko-katolickim używa się Liturgii św. Jana Chryzostoma nie oznacza, że dzieli ów kościół jakikolwiek spór z jego zwierzchnością w Rzymie. I vice versa: pomimo, że istnieją kościelne wspólnoty prawosławne ‘rytu zachodniego’, używające Mszału Rzymskiego, nie oznacza, iż ich członkowie są rzymskimi katolikami. To jest tylko porównanie, bowiem masoneria nie jest ani religią, ani kościołem, ale sadzę, że nie jest ono całkiem chybione.

Wpisał: Jarosław R. Kubacki
26.01.2006.