Nazywać masonów satanistami to głupota

Nazywać masonów satanistami to głupota

Jeśli rację ma dr James Holly z Beaumont, to George Washington, ojciec naszego kraju, był czcicielem diabła. Kimś takim musiał być także M. Zindler.
To samo dotyczy Sama Hustona jak i prezydentów Jamesa Monroe, Andrew Jacksona, Jamesa Polka, Jamesa Buchanana, Andrew Johnsona, Jamesa Garfielda, Teddy Roosevelta, Williama Tafta, Harry Trumana czy Geralda Forda.
Wyciągając konsekwencję z tego co twierdzi James Holly, także Irving Berlin był pod wpływem szatana, gdy pisał swoją »White Christmas«. Również John Wayne, grając w filmie »True spirit«. A astronauta Buzz Aldrin, lecąc na Księżyc, też działał w służbie szatana i urzeczywistniał jego dzieło.
Co sprawiło, że ci wszyscy ludzie stali się satanistami? Otóż, jak powiada Holly, sprawił to fakt, iż wszyscy oni b y 1 i względnie s ą WOLNOMULARZAMI. Członkami najbardziej w świecie znanego Bractwa, które w samych tylko Stanach Zjednoczonych Ameryki wydaje na cele dobroczynne 250 milionów dolarów rocznie, łącznie z bezpłatną opieką nad chorymi dziećmi w 22 szpitalach »Shriner«.
Jeśli przyjmiemy za punkt wyjścia twierdzenie Holly’ego iż wolnomularstwo to »diabelski pomiot piekielny, pochodzący wprost od ojca kłamstwa Lucyfer a«, ponieważ traktuje ono ludzi o różnych religijnych poglądach jako b r a c i, to znajdziemy się w sytuacji, w której nasi przyjaciele zaczną nam tłumaczyć, iż powinniśmy pilnie zbadać stan naszej kory mózgowej.
Gdy jednak baptysta Holly napisał traktat o tym, iż wolnomularstwo jest opętane przez satanistów, Południowa Konwencja tegoż Kościoła (Southern Baptist Convention) poleciła zbadać, czy przynależność do masonerii nie stoi aby w sprzeczności z kanonami wiary. Traktatu tego nie potraktowano jako świadectwo głupoty Holly’ego. Wygląda na to, iż niektórzy ludzie dysponują zbyt wielkim nadmiarem czasu. Gdyby, biorąc przykład z miliona innych baptystów, którzy są wolnomularzami, to znaleźliby wśród nich ludzi potrafiących nieść pomoc bliźnim. W dzienniku »SATURDAY EVENING POST« można było przeczytać, że wolnomularze przestrzegają na ogół tradycji, aby zachować ciszę w obliczu dotyczącej ich krytyki. Przekonali się bowiem, że nieświadomość nie zapewnia zbawienia. (…)
To wstyd, że ksiądz Ed Young, wspaniały kaznodzieja 2 Kościoła Baptystów i prezydent Południowej Konwencji Baptystów, nie skorzystał ze swej pozycji gwiazdora kościelnej ambony i nie odciął się od tak oczywistego przejawu głupoty. (…)
Holly próbuje określić masonerię jako r e 1 i g i ę. Ksiądz Norman Vincent Peale, który sam jest wolnomularzem, mówi, że tak nie jest. – »Masoneria nie ma żadnych dogmatów ani teologii – powiada. -Uczy ona, iż ważne jest, aby człowiek miał prawo wyboru takiej religii, która mu odpowiada, oraz aby mógł jej wiernie służyć«. Zdaniem księdza Normana Vincenta Peale – »Dobry mason poprzez
członkostwo w wolnomularstwie może stać się tym lepszym człowiekiem wierzącym«.
Według Holly’ego najcięższym grzechem wolnomularstwa są jego ostateczne związki z diabłem. Jeden z przywódców masonerii, Allan D. Large, ma na te oskarżenia godną uwagi odpowiedź: – »Gdy się weźmie pod uwagę, ile złego zdziałał brak tolerancji, na przykład jeśli chodzi o Inkwizycję, masakry mieszkańców Jerozolimy dokonane przez uczestników wypraw krzyżowych, palenie na stosach protestantów, okropieństwa i zbrodnie Hitlera czy Stalina. pola bitewne Kambodży – to trudno uwierzyć, iż tolerancja pochodzi od diabła«.
A tak na marginesie: ja wcale nie jestem wolnomularzem.

Paul HARASIM „The Houston Post”, 1993; przedruk wg. „The Pennsylvania Freemason” nr 3/93