FAQ: Czyż amerykański dolar nie zawiera symboliki masońskiej?

dol1

Zatem Ameryka znajduje się pod władzą masonów!

Bywają poziomy, do których człowiekowi kulturalnemu zniżać się nie należy. Jednym z nich są dysputy o związkach pomiędzy napisami na biletach dolarowych i masonerią. Owszem, twórcy Stanów Zjednoczonych byli nierzadko masonami, co od czasu do czasu prowadziło do wykorzystania określonych elementów masońskiej ornamentyki tu i ówdzie. Całe te dyskusje o Ameryce jako o ‘kraju masonów’, przenikniętym do szpiku kości ich złowrogą ideologia przypominają mi wypowiedzi protestanckich Holendrów, którzy jeszcze 30 lat temu poważnie myśleli, że niebawem zaleje ich ‘katolicka fala’ i że ich ‘papistyczni’ rodacy na powrót wprowadzą krwawe zwyczaje znane z czasu rządów księcia Alby. Niedawno b. premier Ruud Lubbers opowiadał, że jego profesor ekonomii z Rotterdamu kiedyś wezwał go do siebie i powiedział: “Panie Lubbers, pan jest inteligentny, więc zapewne zdobędzie pan sobie wysoką pozycję w tym katolickim rządzie. Niech mi pan obieca, że będzie pan choć odrobinę miły dla nie-katolików!”.

Amerykańskie wolnomularstwo jest co prawda bardzo liczne, ale – może właśnie ze względu na to – jego poziom intelektualno-duchowy pozostawia bardzo wiele do życzenia. Od dziesięcioleci spełnia ono przeważnie rolę miłego klubiku dla starszych panów, którzy nie wyrośli jeszcze z harcerskich krótkich spodenek. Panowie ci spełniają chwalebną rolę w działalności charytatywnej, co jest owszem bardzo istotne, ale poza tym zajmują się głównie sobą i miłym spędzaniem wolnego czasu oraz wymyślaniem i zdobywaniem nowych pompatycznych tytułów (USA to jeden z niewielu krajów, w których, jeśli się ma odpowiednią ilość dolarów na koncie, w ciągu jednego weekendu można przejść iście zawrotną ‘masońską karierę’ ‘awansując’ o 30 stopni Rytu Szkockiego! Kto tak podchodzi do tej sprawy, nie traktuje swego bycia masonem zbyt poważnie, nieprawdaż?). Jeśli chodzi o prezydentów, to od czasów F.D. Roosevelta, do bractwa należeli: Truman, prawdopodobnie Eisenhower i Johnson.

Wpisał: Jarosław R. Kubacki
26.01.2006.