Światło i mrok

Światło i mrok

                      

Niech się stanie światłość!

Czym jest światło – prozaiczna definicja mówi, że jest to promieniowanie elektromagnetyczne, przekazywane przez kwanty zwane fotonami, o długości fali od 10nm do 1mm. Jednak odpowiedź na pytanie co ono symbolizuje jest o wiele bardziej złożona.

W toku dziejów ludzkości światło postrzegane było wprost bądź pośrednio jako siła sprawcza i przymiot istot boskich. Bóg bądź bogowie kreowali światło by oświetlić mroczny chaos istniejący przed aktem tworzenia. Co ciekawe, rozliczne mity religijne zawierają podobne w swej konstrukcji logicznej opisy stworzenia zawierające opis tej kreacji.

Jeszcze bardziej interesującym jest spostrzeżenie, że teorie fizyczne niejako popierają mityczne przekazy. Teoria Wielkiego Wybuchu, jak dotąd najbardziej trafna z teorii dotyczących genezy Wszechświata, zakłada że światło, tak jak i pozostała część promieniowania elektromagnetycznego, są niezbędnym składnikiem materii, nosicielem oddziaływań najbardziej we wszechświecie powszechnych. Być może istnieją wszechświaty, w których obowiązują prawa fizyki odmienne od naszych i nie pozwalające na istnienie światła, zapewne jednak są one puste i bez życia. Skąd ten wniosek? Światło i szerzej – promieniowanie elektromagnetyczne, są nosicielami informacji. Życie istnieje, dzięki nieustającej wymianie energii, a co za tym idzie, informacji o jej poziomie i lokalizacji. Jest to najbardziej podstawowa przyczyna, dla której światło powinno się utożsamiać z życiem.

Z jakich przesłanek korzystali starożytni dając swym bogom świetliste atrybuty? Najpewniej kierowali się spostrzeżeniami dotyczącymi cyklu słonecznego i wpływu nasłonecznienia na zbiory. Możliwe też, że ich atencja dla światła była wynikiem prostego i zasadniczego faktu, że człowiek jest ssakiem o dziennym trybie życia i nie czuje się komfortowo w ciemnościach.

Symbolika związana ze światłem nie ogranicza się jednak do tak podstawowego poziomu. Większość odniesień do światła i jasności łatwo nam jednak umyka. Gwoli kronikarskiego obowiązku przytoczę kilka przykładów, pewien jednak jestem, że każdy zna ich wiele więcej.

Z językowych zastosowań światła, najbardziej dla mnie oczywistym jest używane potocznie określenie „Jasne”. Na temat rozlicznych zastosowań tego słowa można by napisać sążniste tomisko, poprzestańmy zatem na tej wzmiance. Sięgnąwszy do angielskiego, od razu znalazłem dwa dobre przykłady. Jako wykrzyknik określający miłe zaskoczenie czymś bardzo przemyślanym, można rzec sprytnym, często używa się słowa „brilliant”. Jest to także określenie osoby wybitnej pod względem możliwości jej umysłu, błyskotliwej. Inne określenie, również często spotykane, to „bright idea”. Oznacza ono, celny i użyteczny pomysł.

Te dwa przykłady z języka angielskiego pokazują częste w kulturze powiązanie między symboliką dotyczącą jasności a myśleniem i procesem twórczym.

Pozostając jednak w kręgu języka polskiego, przy najbardziej oczywistych zwrotach, wspomnieć należy, choćby ze względu na przyczynę napisania przeze mnie tego wywodu, o słowie definiującym poniekąd stan ducha i umysłu, choć jego znaczenie jest znacznie szersze.

„Oświecenie” – osiągnięcie stanu pełnej wiedzy – to pierwsze tego słowa znaczenie. Oświecony, to człowiek, którego umysł obejmuje Wszechświat, jednoczy się z nim i staje się tożsamym. Oświecenie to pozbycie się bariery ułomnego ciała. Oświecony to w buddyzmie, Budda – przebudzony, nie bóg, lecz równy bogu bo tak samo świadomy istnienia.

Oświecenie ma nie tylko tak radykalne znaczenie. To także określenie procesu, procesu dawania wiedzy, przekazywania idei, kształtowania ducha i umysłu, to wreszcie przekształcanie profana w masona.

Oświecenie to także nazwa epoki, w której dano światu światło wolności i rozumu, która zrodziła takich ludzi jak Voltaire.

Idąc dalej tropem światła, nie sposób pominąć rozmaitych bóstw i mitów. Światło, jak wspomniałem na wstępie, utożsamiane jest z wieloma bóstwami. By nie uczynić mego wystąpienia rozprawą religioznawczą, wspomnę o dwóch znaczących przykładach. Ponad trzy tysiąclecia przed naszą erą w panteonie bóstw Egiptu zasiadał Aton – uosobienie tarczy słonecznej, emanacja stworzyciela, boga Re. Zapewne jego historia starsza jest niż historia faraonów, kulty solarne należą bowiem do najstarszych na Ziemi.

Być może jego imię znane byłoby jedynie egiptologom, gdyby nie faraon o długich palcach i kobiecych biodrach, Amenhotep IV, powszechniej znany pod imieniem Echnaton. Tysiąc trzysta lat przed narodzeniem pewnego proroka z Nazaretu, który mówił o sobie “Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”, Echnaton wyniósł Atona do rangi jedynego, wszechmocnego Boga. Potomkom Jakuba idea ta bardzo przypadła do gustu.

Skoro wspominam o bóstwach, warto wspomnieć także o postaciach mitycznych nie dorównujących bogom. W mitach greckich Prometeusz jest tym, który dał ludziom ogień i ucywilizował ich. Ogień to światło, światło ujarzmione w służbie człowieka. Prometeusz za ten dar wiedzy srogo zapłacił, bogowie bywają czasem zazdrośni.

Inną mityczną postacią, wspomnianą w Biblii, jest Lucyfer. W hebrajskim oryginale określany jako świetlisty syn jutrzenki, co w Wulgacie zgrubnie przełożono na niosącego światło. To chyba pierwszy cień na tej świetlistej historii symboliki światła.

Skoro już przytaczam negatywne konotacje światła warto wspomnieć o jego niszczycielskiej naturze, choćby w opozycji do przymiotów twórczych. Pewnej lipcowej nocy nad pustynią w pobliżu Alamogordo rozbłysło światło silniejsze od tysięcy słońc. Jeden z obecnych przy tym ludzi zacytował ślokę z Bhagawat-Gity – „Stałem się śmiercią, burzycielem światów”. Nieco później, dziewięćdziesiąt tysięcy ludzi z miasta Hiroszima stało się uzasadnieniem tego cytatu. Cytującym był miłośnik hinduskich wed, fizyk, Robert Oppenheimer, „ojciec” bomby atomowej.

Przytoczywszy tych kilka przykładów, zapewne zadajecie sobie pytanie – „a co z symboliką masońską?”. Cóż, będąc nieco ironicznym, mógłbym stwierdzić, że bez odwołań do jasności i światła, moglibyśmy się spokojnie rozejść do domów. Spotykamy się ze światłością przestając być profanem – otrzymujemy światło, światło wiedzy hermetycznej i niedostępnej reszcie ludzi. Światło świecy towarzyszy nam już od izby rozmyślań. Gdyby uważniej przyjrzeć się symbolice wystroju loży, można by pomyśleć, że jesteśmy na zjeździe oświetleniowców. Na początku prac naliczyłem minimum 9 zapalanych świateł, trzy okna winny oświetlać lożę. Oficerowie zwani są światłami loży, wszyscy bracia tworzą małe świetliste uniwersum. Bracia zapewne mogą mnie wspomóc w wynajdowaniu symboliki związanaj ze światłem. Jest to o tyle proste, że większość symboli związanych z bielą powiązana jest ze światłem.

By nie dostać oczopląsu od świetlnych refleksów w loży, wspomnieć chciałbym o symbolach, czy też odczuciach symbolicznych, które nazwałbym terminalnymi. Na każdym krańcu ludzkiego życia pojawia się światło. Przychodząc na świat wyłaniamy się z przytulnego mroku łona by pierwszy raz ujrzeć światło i zaczerpnąć powietrza. Może właśnie dlatego, światło niezależnie od kultury, symbolizuje życie. Odchodząc, podąża się pono w stronę światła, jednak cel tej podróży i jej realność trudna jest do określenia ze względu na niedostatek wiarygodnych świadków, którzy tą podróż już przebyli.

Co prawda moja inwencja jeszcze się nie wyczerpała, przykładów świetlnych odwołań w kulturze jest niezliczona ilość, niemniej czeka na nas mrok, kusi tajemnicą i obiecuje niezapomniane przeżycia.

Mrok

Mrok, pod względem odwołującej się do niego symboliki, nie ustępuje światłu. Mrok stoi w opozycji do światła, przez to, wszystko co odwołuje się do światła, ma swój odpowiednik po ciemnej stronie. Gasimy światła loży – przechodzimy do świata profanów, szachownica nie byłaby szachownicą, bez czarnych pól. Mrok jest stanem braku światła, jeśli więc światło utożsamiamy z życiem, a co za tym idzie z dobrem – mrokowi przypisujemy znaczenia odnoszące się do śmierci i zła.

Poza wszystkimi, negatywnymi konotacjami mroku, analogicznymi do konotacji czerni, ma on także znaczenia pozytywne, bądź chociaż nie negatywne. Mrok jest tajemniczy, nie bardzo wiadomo co się w nim kryje. Skojarzenia pozytywne wiążą się właśnie z tą tajemniczością. Mrok, może być przytulny gdy odgradza od zgiełku świata, może być obiecujący, szczególnie w aspekcie seksualnym.

Pozwolę sobie nierozbudowywać wątku mroku tak znacznie jak światła, nie wspomnę też o mrocznych symbolach masońskich – działają one bowiem na zasadzie dopełnienia, o czym później. Zaproponuję raczej pewne ćwiczenie. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie by spostrzec coś, co kojarzy się nam z mrokiem. O ile w przypadku światła znajdowanie analogii nie jest łatwe, o tyle w przypadku ciemności przychodzi bez trudu, w każdym razie w moim przypadku. Zastanowił mnie ten fakt – czemu tak wiele symboli odwołuje się do ciemności, dlaczego są tak oczywiste? Moja własna teoria na ten temat jest dosyć prosta – o ile informację o pozytywnym zdarzeniu odbieramy z radością, lecz nie przykładając się do jej zapamiętania, o tyle informacja o zdarzeniu negatywnym, potencjalnie dla nas traumatycznym, jest zapamiętywana dużo dokładniej – zwyczajnie dbamy o własne bezpieczeństwo.

Nim podsumuję mój wywód, chciałbym podkreślić jeden fakt, który jak dotąd pomijałem chcąc uwypuklić znaczenie symboli światła i ciemności. Ich niezwykła siła i wpływ na cywilizację wynikają z kontrastu. Kontrast natomiast wynika z wzajemnego ich dopełniania się. Opisując świat, jako dopełniające się wartości, tworzą zupełny system opisu. By jednak tę zupełność pokazać zanurzę, przy innej już okazji, w rozważania nad wszelkimi odmianami szarości, półcieni i półmroku.

Światło i mrok towarzyszą nam przez całe życie. Jako byty realne i jako symbole. Moim celem było wykazanie ich absolutności i pierwotności, mam nadzieję, że skutecznie.

Deska Alberta Chorowskiego przedstawiona w loży Wolność Przywrócona w dniu 25 października 6006 r.p.ś.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments