Masoni i wolnomyśliciele

Wielu polskich masonów było zarazem wolnomyślicielami, ale nie każdy. Wielu wolnomyślicieli było masonami, ale nie każdy… O wzajemnych, często niełatwych i burzliwych relacjach na przestrzeni dziejów mówiono na kolejnym, listopadowym Spotkaniu pod Akacją w Atelier OPOKA na Nowym Świecie w Warszawie.

Na początek nieco wspomnień. W 1987 r. byłam świeżo upieczonym doktorem nauk politycznych, obronionym na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmowałam się wówczas m.in. historią ruchu wolnomyślicielskiego i od dwóch lat publikowałam szkice na ten temat w tygodniku „Argumenty”, związanym z Towarzystwem Krzewienia Kultury Świeckiej. Usystematyzowane i poszerzone eseje zebrałam w książeczkę, którą w tak zwanej małej poligrafii wydano nakładem TKKŚ (rok później otrzymałam za to nagrodę – odznakę im. Tadeusza Kotarbińskiego za zasługi dla ruchu laickiego w Polsce). Towarzystwo obchodziło wówczas okrągłą rocznicę -80-cio lecie zorganizowanego ruchu wolnomyślicielskiego na ziemiach polskich. W słowie wstępnym nawiązałam właśnie do tej rocznicy:
– Jedną z cech Polaków jest skłonność do świętowania – pisałam. My – ateiści, wolnomyśliciele czy zwolennicy laicyzmu, od tego wzorca w niczym nie odbiegamy. Świętujemy więc w roku 1987 osiemdziesięciolecie powstania zorganizowanego ruchu laickiego na ziemiach polskich.
Okolicznościowe artykuły, przemówienia, szkice publikowane przy świątecznych okazjach są u nas w Polsce przeważnie dość smutnym kompromisem między szacunkiem dla dziejów ojczystych, dążeniem do rozświetlenia zakamarków historii, a aktualną sytuacją polityczną.
Jestem głęboko przekonana, że pisanie w ten sposób o dziejach Myśli Wolnej jest tej myśli zwykłym gwałceniem! Nurt wolnomyślicielski cechowała zawsze niepokorność, zadziomość, sprzeciw wobec nietolerancji, dogmatyzmowi myślenia, nie było w nim nigdy jednolitości, boć czy może być jakikolwiek ruch idei tam, gdzie wszyscy myślą to samo i tak samo?
Chcąc więc oddać cześć dziełu kilku pokoleń polskich wolnomyślicieli, nie należy ich historii upiększać i wygładzać. Nikt nie ma monopolu na prawdę, nie mieli jej częstokroć i oni. Warto jednak znać dzieła swych poprzedników; nawet te, które nie wytrzymały próby czasu choćby po to, by uczyć się na nich i nie powtarzać tych samych błędów.
Będąc publicystką „Argumentów”, szperając po bibliotekach i archiwach jako historyk prasy polskiej z wykształcenia i zamiłowania, odnajdywałam co rusz ślady działalności masonów i ich organizacji – wolnomularstwa. Ten wątek nie interesował mnie jednak wówczas zupełnie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że był niemile widziany w Polsce Ludowej; nie wiedziałam, że bliskie mi hasła Wolności, Równości i Braterstwa są hasłami nie tylko Rewolucji Francuskiej, ale i wolnomularstwa.
Kontakt z masonerią francuską – jej częścią liberalną konkretnie rzecz biorąc – znalazłam już w nowych warunkach społeczno-politycznych w 1993 r. We wrześniu tego roku zostałam uczennicą wolnomularską w paryskiej loży Róża Wiatrów, jednej z wielu lóż Wielkiej Żeńskiej Loży Francuskiej rozsianych po całym świecie. Nasze grono, inicjowanych nad Sekwaną Polek powiększało się stopniowo. Po siedmiu latach rzucone ziarna wzeszły nad Wisłą. W sobotę 4.11.2000 r. zostały zapalone światła w warszawskiej loży PROMETEA, pierwszej w historii masonerii loży kobiecej w Polsce, której jestem członkinią.
Z wolna powracały też moje stare zainteresowania publicystyką światopoglądową. Nie tak dawno odnalazłam na półce napisaną przed 17 laty, na pół zapomnianą książkę o ruchu
wolnomyślicielskim i laickim w Polsce. Ku mojej autentycznej satysfakcji zaczęłam w niej
odnajdywać nigdy nie rozwinięte przeze mnie wątki masońskie: pojawiali się fascynujący ludzie, idee, organizacje. Postanowiłam rzecz napisać na nowo i zatytułować „Ruch wolnomyślicielski w Polsce a masoneria”.
O swoich poszukiwaniach, odkryciach, wątpliwościach i nadziejach opowiedziałam na kolejnym, listopadowym Spotkaniu pod Akacją. Była mowa o Wielkim Budowniku Wszechświata, o rozłamie w światowej masonerii, o osobistych przemyśleniach i lożowych doświadczeniach poszczególnych wolnomularzy. Glos w dyskusji zabrali m.in. Honorowy Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski Zbigniew Gertych, Prezydent Polskiej Federacji Droit Humain Cezary Leżeński oraz gospodarz spotkania Prezydent Grupy Narodowej Uniwersalnej Ligi Masońskiej Adam Wysocki. Dyskusja na tym spotkaniu przyczyni się niewątpliwie do wzbogacenia planowanej puublikacji, co znajdzie swoje odbicie na łamach „Wolnomularza Polskiego” oraz w jego wersji internetowej.

Warszawa, grudzień 1997 r.
***
“Posiadamy wiarę, lecz nie tę wiarę w jakąś potęgę nadprzyrodzoną, pozaziemską, nadludzką, zrodzoną przez potrzeby ignorancji i interesy tyranii. Posiadamy wiarę w nas samych, w naszą siłę, w naszą wolę, w naszą odwagę. Wiemy, że człowiek, który na początku świata koczował słaby, nagi i bezbronny, padając ofiarą wszelkich wrogich sił przyrody, musiał ulec uczuciu strachu i stworzył sobie bałwany, poza którymi usiłował znaleźć schronienie. Lecz czasy te minęły…

Jesteśmy wierzącymi, wierzącymi w przyszłość ludzkości, wierzymy, że praca ludzka rozwiąże wszystkie zagadnienia, usunie wszystkie przeszkody, otworzy wrota wiodące ku ideałowi.
Gdyby chodziło o ujęcie w jedną formułę naszego credo, aby je przeciwstawić wyznaniu wiary dawnych religii, to powiedziałbym co następuje:

Wierzę w człowieka, w człowieka wszechmogącego, władcę przestrzeni, w człowieka, którego geniusz stworzył cuda, wobec których cuda dawnych mitologii wydają się śmieszne i nikłe. Wierzę w człowieka, którego praca wydała wkońcu gleby, zapłodnionej przez pracę wieków, wspaniałe plony prawdy, sprawiedliwości, światła i miłości…” (przewodniczący konwentu br. Victor Mennier, Biuletyn Wielkiej Loży Francji, październik 1922)

Wpisał: Mirosława Dołęgowska-Wysocka
14.10.2005.