Członkowie partii Marine Le Pen w masonerii?

wolnomularstwo.pl, 27 kwietnia 2026, źródło zdjęcia: Źródło: Unsplash / Jim Robinson

We Francji pojawiło się zamieszanie wokół loży masońskiej „Abbé Suger”, działającej w strukturach Wielkiej Loży Narodowej Francuskiej (Grande Loge Nationale Française) – jedynej we Francji obediencji uznawanej przez Londyn (Wielką Zjednoczoną Lożę Anglii). Według doniesień prasowych, wśród jej członków lub osób z nią związanych mają znajdować się politycy i sympatycy Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National), ugrupowania kojarzonego z Marine Le Pen. Informacje te opisał francuski dziennik L’Humanité, a następnie podchwyciły media, między innymi w Polsce.

Sprawa wywołała dyskusję, ponieważ część środowisk masońskich deklaruje apolityczność oraz dystans wobec sporów partyjnych. Według relacji medialnych, kierownictwo obediencji zapowiedziało analizę sytuacji tej konkretnej loży.

Komentatorzy zwracają uwagę, że podobne napięcia nie są nowe: organizacje o charakterze elitarnym lub ideowym często mierzą się z pytaniem, czy członkostwo osób aktywnych politycznie wpływa na ich wizerunek i wewnętrzną równowagę. W tym przypadku spór dotyczy przede wszystkim granic pluralizmu politycznego, reputacji instytucji oraz relacji między prywatnym zaangażowaniem członków a oficjalnym stanowiskiem organizacji.

więcej:

https://www.humanite.fr/politique/police/chez-les-francs-macons-les-accointances-de-la-loge-de-labbe-suger-avec-le-rn-font-grincer-des-dents

https://dorzeczy.pl/opinie/878995/oburzenie-w-masonerii-loza-przyjela-niewlasciwych-politykow.html

Zabawna masoneria i sztuka filmowa

Agata Wolna, Miasto Bielsko-Biała, 21 kwietnia 2026, fot. Lucjusz Cykarski/BCK

(…) Jak na masonerię przystało, panowie wystąpili w stosownych kostiumach. Jacek Proszyk przywdział coś będącego kombinacją czarnej togi i peleryny z koca zakończonego ozdobną wycinanką, przepasał się szarfą w kolorach miejskiej flagi, na nos założył binokle i dokleił sobie cesarsko‑królewskie wąsy i bokobrody, a na piersi zawiesił medalion – podobno oryginalny znak Schlaraffii. Jacek Kachel z kolei miał radcowski frak cały w czerwonych cekinach i solidne wąsy z bokobrodami, do tego stosowne ordery i fartuch masoński. Obaj historycy na głowy założyli Stańczykowe czapki z oślimi uszami – inspiracji dostarczyły ilustracje zamieszczone w poemacie Statek głupców XV‑wiecznego satyryka niemieckiego Sebastiana Branta – bo bielskiej Schlaraffii bliska była idea głupców zmierzających do ziemi obiecanej.

Jak tłumaczyli historycy, Schlaraffia była paramasonerią – stowarzyszeniem służącym kultywowaniu zabawy, dobrego humoru i sztuki. Jej początków należy szukać w Pradze, a założyli ją artyści wykorzystujący masońskie rekwizyty i rytuały oraz żartobliwe tytuły dla mocno zabawowych spotkań uwalniających od szarej codzienności. Symbolem Schlaraffi stała się sowa – a konkretnie puchacz – przy czym w średniowieczu sowa wcale nie kojarzyła się z mądrością, jak w tradycji greckiej, ale wręcz przeciwnie. Nasza rodzima Schlaraffia Bilitia znalazła swoja siedzibę w Hotelu Pod Czarnym Orłem, gdzie dla dobrej zabawy gromadzili się zacni mieszkańcy obu miast rozdzielonych Białą. Jak zaznaczył Jacek Kachel, te spotkania, choć w pełni ludyczne, miały też uboczny skutek socjalny – podobno suma równa tej wydanej na alkohol trafiała na fundusz potrzebujących mieszkańców.

Schlaraffianom przewodził Puchacz, zadowolenie i pozdrowienia wyrażali okrzykiem: Lulu, wielkie zadowolenie: Ululu. Oba te okrzyki dało się co chwilę słyszeć z ust rozbawionej publiczności. Schlaraffia posiadała również własną rachubę czasu – liczono go w latach puchaczowych

Jak zapowiedziano w tytule spotkania – Schlaraffia reaktywacja, czyli sFERMENTowana Masoneria Bielska i Białej w filmowym sosie – żartobliwe opowieści o rodzimych paramasonach przeplatane były…

więcej:

Chrześcijańska Kabała a masoneria

Żydowski Instytut Historyczny / Jewish Historical Institute, kwiecień 2026

Aktualizacja: poniżej przedstawiamy zapis video spotkania:

Żydowski Instytut Historyczny zaprasza na seminarium naukowe, które poprowadzi dr hab. Tadeusz Cegielski.

Z punktu widzenia rozważań prelegenta, które dotyczą relacji pomiędzy kabałą a wolnomularstwem, istotne znaczenie ma konstatacja, iż zarówno w dobie renesansu, jak i w XVII wieku, kiedy narodziła się doktryna różokrzyżowców, chrześcijańska formuła kabały stanowiła ważny element – przecież tylko jeden z wielu – nowożytnej heterodoksji oraz szerokiej tradycji ezoterycznej. Kabała chrześcijańska pozostawała w nieustannym dialogu z neoplatonizmem, filozofią hermetyczną, alchemią, astrologią czy dyscyplinami magicznymi. Swoją rangę ma również fakt, że chrześcijańska wersja kabały rodziła się równolegle i niezależnie od jej właściwego, żydowskiego pnia.

Wydarzenia polityczne schyłku XV wieku sprawiły wszakże, iż myśl rozwijająca się dotąd w zamkniętych ośrodkach kultury żydowskiej w Hiszpanii, wskutek wypędzenia Żydów z tego kraju w 1492 roku, znalazła szerszy rezonans w świecie łacińskim. Wyświetlenie związków masonerii z kabałą – w obu jej wersjach, hebrajskiej i łacińskiej, chrześcijańskiej – wymaga ujęcia fenomenu wolnomularstwa w szerokim kontekście nurtów i tradycji ezoterycznych. Pójścia śladem włoskiego filozofa i wolnomularza, Giuliano Di Bernardo (ur. 1939), autora traktatu Filosofia della Masoneria (1987). Uczony zauważa, że masoneria ani nie jest systemem filozoficznym, ani też nie stworzyła skończonego systemu:

„Wolnomularstwo stanowi pewną koncepcję człowieka – konstatuje – zgodnie z którą powinien on dążyć do osiągniecia celów etycznych, nacechowanych pierwiastkiem transcendencji – a to dzięki obrzędom wtajemniczenia. […] Zasada wtajemniczenia, zakorzeniona w odwiecznej Tradycji ezoterycznej jest właśnie tym, co stanowi o wyjątkowości wolnomularstwa, i co pozwala odróżnić je od wszystkich innych koncepcji człowieka (religijnych lub świeckich)”.

W podobnym ujęciu fenomenu masonerii niżej podpisany znajduje jedną z przyczyn, dla których ruch ten od swych początków w XVII wieku nie tylko inspirował się kabałą, ale też poszukiwał wspólnych źródeł z mistyką żydowską. W kolejnym, XVIII stuleciu, prawdziwe czy tylko domniemane związki rodzącej się masonerii spekulatywnej ze świętą kabałą stanowiły istotny element legitymizacji nowego ruchu w oczach brytyjskich elit.

***

Fot.: Żydowski uczony trzymający kabalistyczne drzewo życia. Rycina z książki Paulusa Riciusa „Portae lucis” (Augsburg 1516), będącej łacińskim przekładem dzieła Josefa ben Abrahama Gikatilli „Szaare ora” („Bramy światłości”) (The British Museum, domena publiczna).

Proces byłych członków francuskiej loży Athanor

People, 1 kwietnia 2026

Z wielką przykrością opisujemy skandal związany z działalnością przestępczą w jednej z francuskich lóż. Nasz portal nie zajmuje się hagiografią ani propagandą, i uważamy za nasz obowiązek pokazywać nie tylko poprawne działanie wolnomularstwa, ale także wypaczenia. Ktoś mógłby powiedzieć, że taka, jak opisana poniżej sytuacja, to wyjątek, który potwierdza regułę. Tak czy owak, oby była przestrogą i dodatkowym impulsem, by w polskch lożach dbać nadal jak najstaranniej, kogo się przyjmuje na wolnomularza i kogo podnosi się potem na drugi i trzeci stopień, a w razie niepokojących nieprawidłowości trzeba natychmiast danego delikwenta, albo całą lożę, z masonerii usuwać (o zawiadamianiu właściwych organów w sytuacji bardziej poważnej nie wspomnimy, bo to oczywiste)…

redakcja

Prasa francuska opisuje ostatnio głośny proces, w którym 22 osoby są oskarżone o udział w zorganizowanej działalności przestępczej powiązanej z lożą masońską Athanor pod Paryżem. Sprawa wyszła na jaw w 2020 roku po nieudanej próbie zabójstwa bizneswoman Marie-Hélène Dini, co uruchomiło szerokie śledztwo i doprowadziło do odkrycia całej siatki przestępczej.

Według prokuratury grupa działała jak mafia: zlecała pobicia, napady, a nawet morderstwa, często motywowane prywatnymi konfliktami lub interesami biznesowymi. W centrum sprawy znajdują się członkowie loży Athanor, w tym Jean-Luc Bagur, który miał zlecić zabójstwo swojej rywalki zawodowej za ok. 70 tys. euro. Zlecenie miało przejść przez kolejne osoby – w tym innych masonów i byłych funkcjonariuszy służb – aż do grupy wykonawczej.

Kluczowym momentem było zatrzymanie dwóch żołnierzy sił specjalnych, którzy czekali pod domem Dini z bronią. Twierdzili oni, że działają na zlecenie państwa i że kobieta jest agentką Mossadu. Śledztwo wykazało jednak, że była to manipulacja – zlecenie pochodziło nie od władz, lecz od prywatnych osób powiązanych z lożą.

W toku dochodzenia ujawniono, że grupa mogła odpowiadać także za inne przestępstwa, w tym zabójstwo kierowcy wyścigowego w 2018 roku, prawdopodobnie związane z długiem finansowym. Jednym z kluczowych świadków stał się lider wykonawców, który przyznał, że brał udział w przestępstwach, wierząc, że działa dla służb państwowych.

Wśród oskarżonych znajdują się osoby z różnych środowisk: masoni, byli agenci wywiadu, policjanci, przedsiębiorcy, lekarz czy inżynier. Większość nie miała wcześniej kryminalnej przeszłości. Trzynastu z nich grozi dożywocie.

Proces ma potrwać kilka miesięcy i ujawnia nie tylko potencjalną działalność przestępczą, ale też niepokojące powiązania między środowiskami biznesu, służb i zamkniętych organizacji, w których prywatne interesy mogły przerodzić się w zorganizowaną przemoc.