Filozofia masonerii: Trentowski

Filozofia masonerii: Trentowski

Poniżej zamieszczamy dwudziesty pierwszy rozdział książki Filozofia Masonerii u progu Siódmego Tysiąclecia prof. Andrzeja Nowickiego

Ur. 21.01.1808 we wsi Opole koło Włodawy na Podlasiu.

Die Freimaurerei in ihrem Wesen und Unwesen

Studia uniwersyteckie rozpoczął w 1826 w Warszawie, gdzie studiował filozofię pod kierunkiem Krystyna Lacha Szyrmy (1791-1866) i literaturę pod kierunkiem masona, Kazimierza Brodzińskiego (1791-1835). Po ukończeniu studiów wyjechał na krótko do Paryża, gdzie słuchał wykładów Victora Cousina (1792-1867), Francois Guizota (1787-1874) i Abela Francois Villemaina (1790-1870).

Po powrocie do Warszawy otrzymał we wrześniu 1829 nominację na nauczyciela gimnazjum w Szczuczynie (ówczesne woj. Augustowskie). Po wybuchu powstania listopadowego brał jako ułan udział w jedenastu bitwach, uzyskując awans na podporucznika. Po klęsce powstania był nauczycielem domowym u bogatego chłopa we wsi Jungfer, a następnie rozpoczął studia na Uniwersytecie w Królewcu, słuchając tam wykładów Johana Hertgrta (1776-1841).

W 1832 rozpoczął studia na Uniwersytecie w Heidelbergu, a jesienią 1833 przeniósł się do Fryburga w Badenii, gdzie założył rodzinę i osiadł na stałe. Na Uniwersytecie Fryburskim studiował filozofię pod kierunkiem Karola Dauba (1765- 1836). Tytuł doktora uzyskał w 1836 za pracę Grundlage der universellen Philosophie, wydaną drukiem, w postaci rozszerzonej, w roku następnym. Po obronie pracy habilitacyjnej pt. De vita hominis aeterna (1838) rozpoczął, jako prywatny docent, wykłady z logiki, pedagogiki, filozofii, przy rody i teologii.

Do masonerii został przyjęty w 1838 r. Taką datę podaje druk masoński: Mitglieder-ierzeichniss der nach dem System der grossen Mutterloge zim Sowie im Orient von Bayreuth / Loge zur edlen Aussicht im Oriente Freiburg im Breisgau 1866-68, s. 9. Przyjęty został do loży „ Parfaite Harmonie ” w Miluzie (Mulhouse, Mulhausen) w Alzacji. Ten fakt potwierdza Allgemeines Handbuch der Freimaurerei (3 wydanie pracy Lenninga), ale podaje inną datę, mianowicie: 2 lutego 1840r. (t. II, Leipzig 1901, hasło Trentowski, s. 463-464). Tę sprzeczność między datami można wyjaśnić w ten sposób, że w roku 1840 Trentowski uzyskał stopień mistrza.

Dlaczego w Miluzie, a nie we Fryburgu? Dlatego, że w księstwie Badeńskim obowiązywał w owym czasie zakaz działalności lóż masońskich, więc wielu masonów mieszkających we Fryburgu jeździło na zebrania masońskie do Alzacji.

Jeszcze inną datę, mianowicie rok 1839, podaje Wilhelm Boerner w broszurce masońskiej wydanej z okazji setnej rocznicy urodzin działacza masońskiego, który przez kilkanaście lat współpracował z Trentowskim. Broszura nosi tytuł: 1808-1908 August Ficke Zur Feier seines 100 jahrigen Geburtstages in der aufgerichteten Loge „Zur edlen Aussicht” Or (ient) Freiburg im Breisgau, wyd. Bay­reuth 1908.

Wspominamy Gotfried August Ficke (1808-1887), rówieśnik Trentowskiego, był kupcem i fabrykantem. Do masonerii wstąpił w roku 1841 w Hamburgu (loża „St. Georg’) a kilka lat później osiedlił się na stałe we Fryburgu.

W broszurze Boernera podane są funkcje pełnione przez Trentowskiego w masonerii. Dowiadujemy się z niej, że loża fryburska wznowiła działalność 20 lipca 1847 a Trentowskiemu powierzono funkcję mówcy. W latach 1848, 1849 i 1850 Trentowski stał na czele loży,, Zur edlen Aussicht ” (Szlachetna Perspektywa), dzierżąc „pierwszy młotek”, a w 1851 i 1852 znów był mówcą. Działalność Trentowskiego wzbudziła zastrzeżenia władz i po pięciu latach od jej wznowienia została w 1853 zawieszona. Po uzyskaniu zezwolenia na dalsze istnienie, w roku 1857 Trentowski znów został mówcą, pełniąc tę funkcję do końca życia, z wyjątkiem lat 1863 i 1867, kiedy pełnił inne funkcje (zugeordneter Meister).

W 1861 r. Powstał Związek Niemieckich Wolnomularzy, do którego wstąpiło wielu masonów fryburskich, a Trentowski aktywnie zaangażował się w jego działalność. W październiku 1862 r. Loża „Zur edlen Aussicht” opublikowała opracowany przez Trentowskiego okólnik (Sendschreiben an alle logen und Br. Des Bundes), do którego August Ficke dołączył napisane przez siebie Posłowie: Jaki jest cel Związku Wolnomularzy? (Welches ist der Zweck des Freimaurerbundes?).

W końcu marca 1863 r. Ficke i Trentowski doprowadzili do powołania Komisji przez Wielką Lożę „ Zur Sonne ” w Bayreuth, która miała zająć się oceną proponowanej reformy rytuału.

W końcu 1865 r. ukazał się opracowany przez Trentowskiego Rytuał Fryburski (das system der Freimaurerei der Loge „zur edlen Aussicht” in Freiburg und erster Grad).

Po śmierci Trentowskiego (16 czerwca 1869 r.) masoni wzięli udział w uroczystym pogrzebie, utworzyli nad grobem „masoński łańcuch”, a przemówienie żałobne wygłosił w imieniu loży mistrz G. Ree, adwokat fryburski. Było to podobno pierwsze publiczne wystąpienie loży we Fryburgu. (Loża ta istnieje do dziś, ale pod inną nazwą, mianowicie: Humanitas zur freien Burg. W roku 1870 August Ficke opracował nową wersję Fryburskiego Rytuału, usuwając z niej to, co związane było z językiem i filozofią Trentowskiego. Mamy więc odpowiedź na pytanie, kto był autorem Rytuału Fryburskiego Były dwie wersje, autorem pierwszej, z 1865 r. byl Trentowski, autorem drugiej, z 1870 r.. byl Ficke. Ale pracowali nad tekstem wspólnie. W pierwszej wersji Trentowski przeforsował myśli i sformułowania filozoficzne, do których Ficke miał zastrzeżenia. Druga wersja była tekstem Trentowskiego, do której Ficke wprowadził istotne modyfikacje.

W 1840 r. Trentowski opublikował dwutomowe dzieło: Jarstudien zur Wissenschaft der Natur, a potem wszystkie dzieła pisał i drukował po polsku (z wyjątkiem książki o masonerii). W ciągu następnych ośmiu lat opublikował wiele prac w czasopismach poznańskich i warszawskich oraz wydał najważniejsze dzieła (Chowanna, czyli system pedagogiki narodowej jako umiejętności wychowania, nauki i oświaty, słowem wykształcenia naszej młodzieży, Poznań 1842, dwa tomy i Myślini, czyli całokształt logiki narodowej, Poznań 1844, dwa tomy). W latach 1859-1860 przebywał w Paryżu, biorąc czynny udział w życiu publicznym polskiej emigracji. Z prac, które pozostawił w rękopisie, wydano po jego śmierci trzytomowy Panteon wiedzy ludzkiej lub pantologia, encyklopedia wszechnauk i umiejętności, propedeutyka powszechna i wielki system filozofii (Poznań 1873,1874 i 1881) oraz w języku niemieckim Die Freimaurerei in ihrem Wesen und Unwesen (Leipzig 1873, ss.XXIII, 1-393);

Trzy główne dzieła Trentowskiego, napisane i wydane w języku polskim (Chowanna, Myślini, Panteon), liczą łącznie przeszło pięć tysięcy stron druku; trzy wielkie dzieła napisane w języku niemieckim – ponad tysiąc stron. Jest więc z czego wybierać.

Zacznę od myśli najbardziej oryginalnej, która, jak sądzę, jest najcenniejszym wkładem polskiego myśliciela do filozofii masońskiej i najbardziej zgodna z jej duchem. Polega ona na wyraźnym wskazaniu celu, ku któremu zmierzać powinien rozwój kultury.

Rozumowanie Trentowskiego wyrasta z czterech podstawowych założeń:

  • po pierwsze, z przekonania, że godność człowieka polega na korzystaniu z tego wspaniałego daru, jakim jest rozum, a więc na samodzielnym myśleniu własną głową,
  • po drugie, z przekonania, że godność filozofii polega na jej niezależności od wszelkich autorytetów i dogmatów,
  • po trzecie, z przekonania, że człowiek powinien być rzeczywistym podmiotem własnych działań i że ta podmiotowość człowieka powinna przejawiać się i rozwijać także w dziedzinie filozofii,
  • po czwarte, z przekonania, że różnorodność jest wartością kulturalną, nie tylko w sztuce, ale także na terenie filozofii.

Wyciągając logiczne konsekwencje z tych czterech założeń Trentowski widzi pożądaną przyszłość kultury światowej w postaci skrajnego, absolutnego pluralizmu czyli w realizacji przysługującego każdemu człowiekowi p r a w a do budowania własnej filozofii.

Trentowski pisał o tym w kwietniu 1842 r. w polemice z polskim filozofem katolickim, Florianem Bochwicem, który przyjmował zupełnie inne przesłanki, twierdząc, że „wiara nad wszelkie rozumowanie jest wyższą”, że „krynicą wiedzy prawdziwej jest objawienie boże”. Z tych pozycji Bochwic ubolewał nad tym, że istnieją różne systemy filozoficzne i marzył o tym, żeby na świecie była tylko jedna filozofia.

Bochwic pragnie – pisze Trentowski – „żeby filozofia stała się jednością (. . .), zapominając, że właśnie tym sposobem zabiłaby sama siebie i zamieniła się w biblię, kodeks, w wiarę swych zwolenników”, ludzkość przestałaby badać prawdę i „utopiłaby się w stagnacji”. „Chce zjednoczyć filozofię z wiarą, to jest poddać ją pod berło teologii, ale zapomina, że przez to morduje filozofię”.

Tym poglądom Bochwica Trentowski przeciwstawia myśl, że „każdy człowiek, jako stworzenie jednostkowe (…) powinien mieć własną filozofię. Gdy czas nastąpi, w którym okaże się tyle filozoficznych systemów, ile ludzi żyjących, wtedy dopiero każdy człowiek będzie prawdziwym człowiekiem (…). To ludzi nie rozdzieli, ale tym ściślej zjednoczy, bo każdy szanować będzie obcą samodzielność równie jak własną”.

(Trentowski: O Florianie Bochwicu … w: Stosunek filozofii do cybernetyki, Warszawa 1974, s. 426-449, cytowane zdanie na s.446).

Gdyby zapytano mnie, co, moim zdaniem, znajduje się w samym centrum filozofii masońskiej, wskazałbym bez wahania na utożsamianie człowieka z jego dziełami. W masońskich legendach o architekcie Hiramie, którego uważa się za pierwszego wolnomularza, pociesza się tych, którzy opłakują jego śmierć, słowami: „Hiram nie umarł, ale żyje nadal w swoich dziełach”. Warto więc u każdego masona, który pozostawił po sobie pisma filozoficzne, szukać śladów tego wątku, aby sprawdzić, czy i w jaki sposób przyswoił sobie tę prawdę o eksterioryzacji twórcy w wytwarzane przez niego przedmioty, o       nadawaniu im charakteru ergantropijnego (czyli nasyconego obecnością swego twórcy), o możliwości spotkania człowieka w rzeczach, które wytworzył, a także i przede wszystkim, czy i w jaki sposób wzbogacił ten wątek swoimi własnymi myślami.

Sprawdźmy co na ten temat ma nam do powiedzenia Trentowski. Tekst, w którym znajduje się ten wątek, napisany został przez Trentowskiego w maju 1841 r. i został wydrukowany w roku następnym, w siedmiu odcinkach, w „Orędowniku Naukowym”, pod tytułem Siara walka wolności z koniecznością. Dla wyłożenia własnych myśli, a także dla utrwalenia pamięci o trzech studentach, z którymi się przyjaźnił, Trentowski obrał formułę platońskiego dialogu, pisząc:

„Zamiast uczonej rozprawy (…) podajemy tu czytelnikowi swobodną rozmowę, a nad to składającą cześć trzem ziomkom naszym, zmarłym za granicą. Pokój ich prochom! Szkoda ich, bo mieli dobrą głowę, dobre serce, kochali ojczyznę i mogliby z czasem być jej zaszczytem. Mówimy tu o Faustynie Więckowskim z Piotrkowa zmarłym we Fryburgu Bryzgowijskim, o Janie Gruszczyńskim z Kaliskiego zmarłym w Heidelbergu i o krakowiaku Julianie Szotarskim zmarłym w Paryżu. W zimie z roku 1832 na 1833, było nas trzynastu polskich tułaczów na uniwersytecie w Heidelbergu (…). Pałaliśmy wszyscy najszczerszą chęcią do nauki (…). Żyjąc z sobą w najprzykładniejszej braterskiej zgodzie (…) zatrudnialiśmy się rozmową, częstokroć aż w noc późną”.

Struktura dialogu jest taka, że najpierw zabiera głos Więckowski, proponując temat dyskusji, potem dyskutują ze sobą, student medycyny, Szotarski i student prawa, Gruszczyński, a po nich znów zabiera głos Więckowski proponując filozofowi Trentowskiemu podsumowanie dyskusji. Trentowski, który dotąd tylko pilnie słuchał, robi wykład z historii filozofii, przypomina, co na ten temat mówili filozofowie angielscy i niemieccy, do czego ostatecznie doszła filozofia niemiecka i jakie w związku z tym stoją zadania przed f i lozofią polską (Stara walka, cyt. Wyd., s. 371).

Rozmowa ma „drugie dno”. Rozważa się w niej problem filozoficzny, dialektykę wolności i konieczności, a chodzi przecież nie o abstrakcyjną „wolność woli”, lecz o konkretną „wolność polityczną”, o wolność Ojczyzny (Stara walka, cyt. wyd. s. 314).

Najbardziej interesujące jest to, co w tej dyskusji powie, w pewnym momencie Jan Gruszczyński. Dociekania nad tym, czy była to jego własna myśl, są daremne. Rozmowa nie została zarejestrowana na taśmie, bo w latach 1832-1833 nie było jeszcze takich urządzeń. Nie wiemy, czy Trentowski odtwarzał jego rozumowania z notatek, czy z pamięci. Wiele przemawia za tym, że jako autor dialogu obdarzył przywołane przez siebie osoby swoimi własnymi myślami. Za tym, że wypowiedź Gruszczyńskiego, którą za chwilę przytoczę, może i powinna być traktowana jako wyraz myśli Trentowskiego, przemawia treść jego wypowiedzi. Mowa w niej o pisaniu dzieł, a więc o tym, co było czynnością charakterystyczną dla Trentowskiego, autora kilkunastu tomów dzieł filozoficznych, a nie dla Gruszczyńskiego, który studiował prawo, umarł młodo i nie pozostawił po sobie żadnych publikacji.

Przyjmijmy więc, że ustami Gruszczyńskiego mówi do nas, o sobie sam Trentowski:

„Ja pisząc dzieło przelewam w nie me myśli, mą duszę, samego siebie” (Stara walka, cyt. wyd., s. 343).

W innym miejscu Trentowski powiada, że Gruszczyński „rozumuje jak Locke, Search i Palmer” (Stara walka, s.366), ale jest rzeczą mało prawdopodobną, że to u tych autorów należy szukać źródeł tej właśnie myśli. Zakładam, że w tym miejscu Trentowski mówi nam o swoich własnych doświadczeniach, o tym, co czuje wówczas, kiedy pisze, a także wówczas, kiedy odczytuje to co napisał. Pisząc, umieszcza w tekście cząstki własnej osoby, a czytając własny tekst, odnajduje w nim samego siebie. Zna to ze swoich własnych przeżyć, nie potrzebuje więc powtarzać zdań, które gdzieś przeczytał.

W napisanej po łacinie rozprawie habilitacyjnej De vitahominis aeterna (Friburgi Brisigavorfum 1838, przekład polski O życiu wiecznym człowieka, przeł. Leon Joachimowicz, „Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej”, t. 16, 1970, s. 55-116) wierze w nieśmiertelność jednostkowej duszy przeciwstawia Trentowski trzy inne, zawarte w jego systemie filozoficznym, rodzaje „życia wiecznego”:

  • pierwszy polega na roztopieniu po śmierci w nieśmiertelnej Naturze; po zakończeniu życia człowiek „nie zachowuje istnienia jako osoba wyodrębniona od innych rzeczy” (s. 56), ale trwa nadal, ponieważ trwają wszystkie cząstki tego, co było kiedyś jego ciałem i wszystkie cząstki tego, co było kiedyś jego duszą. „Podobnie jak twoje kwitnące ciało użyźni kiedyś pole, jak twoja krew będzie krążyć w górę i na dół w łodygach roślin” (s. 61), tak i dusza roztopi się we „wspólnym morzu wszystkich mórz myśli” (s. 63). Dusza „ rośnie i utrzymuje się przez zapożyczenie od innych dusz, to znaczy cudzymi myślami, systemami, cudzą mądrością, czyli w ten sposób, że jej substancja asymiluje cudzą substancję (…). Jak długo oddychamy i cieszymy się życiem na ziemi, póki mówimy lub piszemy, chętnie wychodzi, by napić się u cudzych dusz, a kiedy w końcu umrzemy, staje się wspólnym pokarmem dla wielu dusz” (s. 86), ponieważ „cudze myśli, gdy je rozumiemy, stają się nasze, a nasze, gdy są rozumiane przez innych, stają się cudze” (s. 87). Tak więc po śmierci „nasze ciało zamienia się w inne ciało. Tak samo nasza dusza przez nas opuszczona rozkłada się i dostarcza pożywienia innym duszom (…) to znaczy zamienia się w inne dusze i tą drogą powraca do wspólnego ducha” (s. 90). „Po naszej śmierci nasza dusza odzywa się w duszach żyjących przyjaciół i w nich jak w swoim wiernym zwierciadle promieniuje światłem swojej indywidualności i cech właściwych. Czytana jest w naszych książkach, oglądana w naszych dziełach różnego rodzaju” (s. 91).
  • drugi nazywany jest „nieśmiertelnością historyczną” i przysługuje tylko ludziom wybitnym, którzy swoimi dziełami i czynami weszli do historii. „Jeżeli staniesz się człowiekiem sławnym i znakomitym, twoje myśli, decyzje i poszczególne czyny pozostaną na wieki publiczną własnością i dobrem wspólnym, podobnie jak dziś jeszcze przypomina się na bieżąco idee boskiego Platona, dekrety Sulli i czyny Aleksandra Wielkiego” ( s. 62). „Historyczna nieśmiertelność to życie zmarłych w pamięci żywych (…) swą siłę zawdzięcza ludziom” (s. 83).
  • najważniejszy jest trzeci rodzaj nieśmiertelności, ponieważ przenosi w „czas wieczny” życie realne w jego jednostkowej odrębności i dotyczy wszystkich, a nie tylko ludzi wybitnych i sławnych; oparta jest na jego teorii „realnego istnienia przeszłości”, przeciwstawiającej się tym filozofiom, które utożsamiają czas i życie jedynie z teraźniejszością. Trentowski odróżnia trzy sposoby istnienia czasu: idealny, efektywny i realny. Czas przyszły istnieje w sposób idealny, jako możliwość; czas teraźniejszy istnieje w sposób efektywny (słowo to, jak sądzę, jest przekładem niemieckiego słowa „wirklich”; w języku niemieckim, kiedy mówi się o rzeczywistości, odróżnia się Wirklichkeit i Realitat; posiadając do dyspozycji te dwa słowa Trentowski przypisuje czasowi teraźniejszemu efektywność czyli Wirklichkeit, a czasowi przeszłemu realność czyli Realitat), czas przeszły istnieje w sposób realny. Według tej koncepcji wszystko, co kiedykolwiek chociaż przez chwilę istniało, istnieć będzie zawsze, ponieważ stało się częścią czasu przeszłego a cała przeszłość, będąc częścią wieczności, istnieje realnie i będzie istnieć wiecznie. „To, co przeszłe – pisze Trentowski – w żaden sposób nie ginie (…) zmarli nie opuszczają dziedziny istnienia, ale pozostają w niej nadal (s. 81). „Ta nieśmiertelność jest całkowita, zupełna i niezawodna, ponieważ najdokładniej obejmuje wszystkich bez różnicy zmarłych, wszystkie ich czyny, słowa i myśli (…). To, co minęło, jest niezatarte. Co raz istniało lub raz się zdarzyło, jest nieodmienne na wieki” (s. 83), ponieważ „ostrzem dłuta” zostało utrwalone „na wiecznych skałach przyszłego czasu”. „Co przeminęło, tego nie można spalić w ogniu, ściąć mieczem, ni zburzyć siłą” (s. 85). „Bo takie jest prawo: co raz było, pozostaje na zawsze (…) zastyga, ale nigdy nie rozwiewa się w nicość” (s. 93).

Realność przyszłości oznacza u Trentowskiego nie tylko niezniszczalność tego, co odeszło w czas przeszły, ale także jej współczesną obecność, ponieważ cały czas przeszły jest częścią „każdego czasu teraźniejszego”. „Czas teraźniejszy nie znosi ani czasu przeszłego, ani przyszłego”. „W każdym czasie teraźniejszym (…) zlewają się: cały czas teraźniejszy i cały czas przeszły i cały przyszły” (s. 81).

Trentowski bywa niekiedy zadziwiająco nowoczesny. Niektóre jego teksty – pisane przeszło 150 lat temu – brzmią tak, jakby napisane zostały dzisiaj.

Weźmy na przykład – tak aktualny dzisiaj – problem wchodzenia Polski do E u r o p y. Można oczywiście twierdzić, że Polska zawsze była i jest częścią Europy, a kultura polska zawsze miała i ma charakter europejski, a tego, kto sądzi inaczej, podejrzewać o brak patriotyzmu. Jednakże, otwierając nieco szerzej oczy, nie można nie zauważyć naszego zacofania kulturalnego, wyrażającego się zwłaszcza

  • w pogardzie, którą kolejne, rządzące Polską ekipy przejawiają dla potrzeb szkół, wyższych uczelni i placówek naukowo-badawczych, dla których przeznacza się wciąż coraz mniejszy procent dochodu narodowego, wbrew powtarzanym przedwyborczym deklaracjom o priorytetowym charakterze potrzeb rozwoju oświaty i nauki,
  • w podatności szerokich kręgów społeczeństwa na indoktrynację klerykalną,
  • w braku dźwigni wspierających u młodzieży pęd do wiedzy, zainteresowania naukowe, ambicje wnoszenia własnego wkładu do nauki światowej; znacznie większe nakłady finansowe przeznacza się na rozbudzanie pragnienia posiadania własnego samochodu, dorabiania się, zainteresowania oglądaniem wyczynów sportowych czy słuchaniem muzyki rockowej, bo to przynosi przemysłowi samochodowemu, organizatorem imprez sportowych, wytwórniom płyt i kaset wymierne zyski.

W liście do swego poznańskiego wydawcy z 11 sierpnia 1842 r. Trentowski wyraża nadzieję, że napisana przez niego Chowanna „zbliży Polskę do Europy” {Listy, wyd. 1937, s. 87).

Szerzej na ten sam temat pisze Trentowski – rok później, a więc gdy Chowanna została już wydrukowana i znalazła wielu czytelników – w liście do nieznanej adresatki:

„Nie tym jesteśmy właściwie, czym się urodziliśmy – bo nawet geniusz nie będzie geniuszem, skoro sam się zaniedbał, skrzydeł nie rozpiął i działać nie zaczął; jesteśmy tym jedynie, czym się zrobiliśmy sami własną siłą i pracą. Niebiosom dzięki za otrzymane wyższe talenta; lecz naszą zasługą i rzeczywistą wartością jest rozwinięcie tych talentów” (s. 116). „ W Poznaniu mówiłem z niektórymi osobami, co przybyły świeżo z Królewca. Zapewniono mnie, że oprócz młodzieży, poświęcającej się w Warszawie prawnictwu i naukom lekarskim, która ma łaknąć światła i wiele rokować na przyszłość, nowe pokolenie męskie zaniedbuje swego ducha bez sumienia i miłosierdzia nad sobą samym. Szczególniej na paniczów wiejskich powstawano” (s. 117). „Dziś szczególniej potrzeba nam głów dobrych; a nie to dobra głowa, co na wieki wieków klinem nieuctwa zabita. Dziś powinni panicze nasi dzień i noc się uczyć, aby zrównali oświatą zachodniej Europie. Powinni kształcić swego ducha, pracować umysłowo za swych dziadów i ojców. Wszak mają czas i majątek po temu. Inaczej biada nam, biada na zawsze” (s. 118, list z września 1843 r ).

Dziś może nam się nie podobać, że Trentowski pisze w tym liście

o wiejskich paniczach. Ale przecież myśl tu jest taka: Zacofanie kulturalne Polski w stosunku do zachodniej Europy wynika stąd, że znaczna część młodzieży polskiej nie ma ani czasu ani środków finansowych na kształcenie się, a ci, którzy „mają czas i majątek” nie odczuwają potrzeby podnoszenia własnego poziomu umysłowego.

I wniosek stąd taki, że w tej sprawie potrzebne są dwa rodzaje działań: z jednej strony tworzenie odpowiednich warunków społecznych, żeby wszyscy, którzy chcą się uczyć, mieli zapewnione warunki do studiowania (m. in. Internaty, domy akademickie, stypendia na studia w kraju i zagranicą, z drugiej strony wytwarzanie w kraju atmosfery szacunku dla wykształcenia i zdobywanych stopni naukowych, aby społeczeństwo wyżej ceniło badaczy, odkrywców, wynalazców, erudytów, nauczycieli, wychowawców, bibliotekarzy niż „ludzi interesu”, dorobkiewiczów, cwaniaków, bokserów, piłkarzy, idoli muzyki rozrywkowej.

W 1937 r. Stanisław Pigoń wydał zebrane przez siebie Listy Trentowskiego. Zbiór obejmuje 239 listów z lat 1836-1869, a także rejestr 131 listów znanych, lecz nie objętych wydaniem. Jest to mała cząstka korespondencji Trentowskiego, który przywiązał wielką wagę do tego, co nazywał listowaniem. 19.04.1957 r. pisał do prof. Aleksandra Zdanowicza (1805-1868): „Czy wiesz, że listowanie moje rozciąga się do Madrytu, Rzymu i Kuby w Ameryce?” (s. 348).

Przy szybkim czytaniu można odnieść wrażenie, że sprawy masonerii są w Listach opublikowanych przez Pigonia niemal całkowicie nieobecne. Jedynie w dwóch przypisach wydawca informuje, że zdania z listu pisanego 28.10.1862 r.: „wziąłem się do pracy – w języku niemieckim (…). Praca moja niemiecka zatrzyma mnie przez rok cały” – odnoszą się „zapewne” (s. 483) do rozpoczętej w tym roku, ale wydanej dopiero po śmierci Trentowskiego książki pt. Die Freimaurerei im ihrem Wesen und Unwesen (Leipzig 1873). Drugi przypis odnosi się do zdania z listu pisanego 30.07.1868 r.

„Dzieło niemieckie ukończone wprawdzie, ale muszę je odczytać od początku do końca jednym tchnieniem i przyłożyć doń ostatnią rękę, nim pocznę szukać nań wydawcy” (s. 519).

Czytając uważniej, wykrywamy w tych listach znacznie więcej interesujących informacji o związkach Trentowskiego z masonerią. Przede wszystkim, badając dokładniej wykaz osób, z którymi Trentowski utrzymywał korespondencję, znajdujemy wśród nich wielu masonów (na przykład Joachim Lelewel, gen. Władysław Zamoyski, Walenty Zwierkowski).

Przebywając, po klęsce powstania listopadowego, na studiach w Heidelbergu, Trentowski zaprzyjaźnił się tam z Faustynem Więckowskim z Piotrkowa, który – jak pisze Trentowski – Jako ofiara wolności długo w więzieniu przed powstaniem trzymana, miał wśród nas najwięcej szacunku” (w: Stosunek cybernetyki, cyt. wyd., s. 314), a w czasie powstania listopadowego był stenografem powstańczego Sejmu. Potem spotkali się we Fryburgu, gdzie – jak wspomina Terentowski – Więckowski przywlókł się do mnie „ na wozie wysłanym pościelą, bym mu zamknął oczy na wieki” (tamże, s. 374). Więckowski zmarł we Fryburgu 13.09.1836 r., ale przed śmiercią powierzył Trentowskiemu doniosły polityczny sekret: miejsce ukrycia dokumentów powstania listopadowego, które, dwadzieścia kilka lat później, gdy nadeszła właściwa pora do ich ujawnienia, Trentowski przekazał upoważnionym do ich odbioru działaczom polskiej emigracji, Henrykowi Nakwaskiemu (1800-1876) i Walentemu Zwierkowskiemu (1784-1859). O Zwierkowskim wiemy, że w latach 1816-1822 był członkiem loży „Przesąd Zwyciężony (w zbiorze Pigonia jest 14 listów Trentowskiego do Zwierkowskiego, z lat 1836-1842).

Prócz tego Więckowski przekazał przed śmiercią Trentowskiemu „puzderko malutkie z cyrklem, węgielnicą i tabliczką tuszu” – pamiątkę własnej przynależności do loży masońskiej (List Trentowskiego do H. Nakwaskiego z 15.06.1856, s. 309).

Doniosłym wydarzeniem w życiu Trentowskiego był wyjazd do Paryża, dokąd pojechał w kwietniu 1859 r., po otrzymaniu zaproszenia od generała hrabiego Władysława Zamoyskiego,bliskiego współpracownika księcia Adama Czartoryskiego. Zaproszenie oznaczało pokrycie kosztów podróży i pobytu, który trwał rok i dziesięć dni (od kwietnia 1859 do kwietnia 1860 r.). Z prac Hassa wiemy, że hrabia Władysław Zamoyski został przyjęty w 1835 r. do loży szkockiej Canongate Kilwinning 2 w Edynburgu, a później, gdy w 1848 r. utworzona została Polska Loża Narodowa (Polish National Lodge), powołano go na członka jej kapituły (Polish National Chapter).

W Paryżu Trentowski zaprzyjaźnił się z młodszym od siebie o trzy lata Leonardem Niedźwieckim (1811-1892), który przez długie lata był sekretarzem gen. Władysława Zamoyskiego i – prawdopodobnie – członkiem tych samych lóż.

Zbiór Pigonia zawierał 28 listów pisanych przez Trentowskiego do Niedźwieckiego (pierwszy z 18.02.1860 r. ostatni z 01.06.1866 r ). Od innych listów opublikowanych przez Pigonia listy do Niedźwieckiego odróżniają się tym, że tylko w nich pojawia się słowo „brat”, z tego w pięciu listach na początku („Kochany Bracie Leonardzie”) i cztery razy na końcu („ściska Cię Twój stary brat”). Wiadomo, że jest to formuła masońska.

Za przynależnością Niedźwieckiego do masonerii przemawia także fakt, że (w świetle zbioru listów Pigonia) jest on j e d y n ą osobą, której Trentowski powierza swój sekret, pisząc 28.10.1862 r., że w sierpniu zaczął pisać książkę o masonerii.

W tym kontekście fragmenty listów Trentowskiego do Niedźwieckiego z uwagami o środowisku fryburskim nasycają dodatkowym znaczeniem. Można wysunąć hipotezę, że charakteryzując środowisko fryburskie Trentowski pisze przede wszystkim o swoich „braciach” z fryburskiej loży. Mam na myśli zwłaszcza zdanie z listu pisanego 21.03.1862 r.:

„Tu nie rozdrażnia mnie polityka; tu Ateny pełne ludzi prawdziwie światłych” (Listy, s. 178).

Wydrukowana w 1873 r. książka Trentowskiego była pierwszą na świecie pozycją zmierzającą do przedstawienia w sposób całościowy „filozofii wolnomularstwa”.

Pisząc tę książkę Trentowski zdawał sobie sprawę z jej wyjątkowego, pionierskiego charakteru. W przedmowie napisanej 1 stycznia 1869 r. mówił:

„Początkowo pisałem tę książkę dla Braci i przeznaczyłem ją do użytku w obrębie lóż. Zamierzałem przedstawić w tej książce ideę masońską, wyłącznie wewnętrzną masonerię, wyłącznie filozofię wolnomularstwa (die Pihilosophie der Freimaurerei), aby w miarę moich sił służyć Związkowi, który, o ile się nie mylę nie posiadał podobnej książki” (s. XIX).

W trakcie pisania doszedł do wniosku, że samo przedstawienie istoty (Wesen) masonerii nie wystarcza i trzeba w tej książce przedstawić także to, co nie jest istotą (Unwesen), a co przez masonów i wrogów masonerii bywa często brane za jej istotę. W ten sposób książka Trentowskiego stała się programem reformy masonerii, programem polegającym na pozostawieniu, umocnieniu i rozwinięciu „istoty” masonerii oraz odrzuceniu wszystkiego, co zagnieździło się w masonerii, a nie należy do jej istoty.

Wyjątkowy w literaturze światowej charakter tej książki wymaga, aby poświęcić jej znacznie więcej miejsca niż innym, omawianym tu pozycjom; tym bardziej że nie została dotąd przełożona na polski, a egzemplarze niemieckiego wydania są trudno dostępne i o ile mi wiadomo, nie ma dotąd opracowań informujących o treści tej książki.

Zacznijmy od pełnego przekładu kart tytułowej:

„Wolnomularstwo w tym, co jest jego istotą i w tym, co nią nie jest. Ze spuścizny pośmiertnej Ferdynanda Bronisława Trentowskiego, doktora filozofii, niegdyś pierwszego mówcy Loży „Zur Edlen Aussichr” (Szlachetna Perspektywa) w Freiburg im Breisgau, wydane przez jego wdowę, Lipsk, F. A. Brockhaus 1873.” Książka liczy przeszło 400 stron druku (dokładnie: XXIII + 1-393). Korzystałem z egzemplarza Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie 56082 II.

Z listu Trentowskiego do Leonarda Niedźwieckiego ( z 28.10.1862) dowiadujemy się, że książkę tę zaczął pisać w sierpniu 1862 r. Sądził, że pisanie zajmie mu rok; w rzeczywistości pisał ją sześć i pół roku – do 1 stycznia 1869 r.

Informacja z karty tytułowej, że był pierwszym mówcą loży „Zur edlen Aussicht”, rodzi natychmiast pytanie o datę inicjacji. Jak długo należał Trentowski do masonerii?

Dokładnej daty nie udało mi się jeszcze ustalić, ale w omawianej książce Trentowski pisze:

„Od przeszło 30 lat (seit mehr ais 30 Jahre) piastowałem i piastuję wciąż w moim Wschodzie, na podstawie swobodnego wyboru dokonanego przez moich Braci raz taką, raz inną spośród najwyższych funkcji” (s. 316).

Widząc, że słowa te pisał na pewno przed 1 stycznia 1869 r. powierzenie mu pierwszej wysokiej funkcji musimy umieścić przed 1839 r. a datę inicjacji przynajmniej o rok, jeśli nie o kilka lat wcześniej. We Fryburgu zamieszkał jesienią 1833 r., tytuł doktora filozofii uzyskał w 1836 r., docentem prywatnym został w 1838 r. Najbardziej prawdopodobną datą wstąpienia do masonerii jest zatem, jak sądzę, rok 1838.

Wdową, która wydała książkę Trentowskiego z rękopisu, była Karolina Trentowska (nazwisko panieńskie: Homburger). Pisownię nazwiska żony Trentowskiego: Homburger, przyjmuję, sądząc, że sprawę tę wyjaśnił definitywnie Jan Garewicz (Biograficzne sprostowania, „Archiwum Historii Filozofii i Myśli społecznej”, t. 28, 1982). W Listach wydanych przez Stanisława Pigonia stosowana byłą pisownia: Humborger.

U rodziny Homburgerów spędził Trentowski pierwsze lata pobytu we Fryburgu. W liście z 19 lipca 1837 r. pisał: „W tym roku żenię się z jedną z córek p. Homburger, u której mieszkam (…) Familia Homburgerów (…) nie jest bogata, ale zacna, (…) Dotąd jestem śród niej lat cztery szczęśliwy” (Listy, s. 13).

Między Przedmową autora a spisem treści Wdowa po Trentowskim zamieściła krótką notkę, w której napisała:

„Mój Małżonek wkrótce po ukończeniu tego dzieła zachorował i po wielomiesięcznych cierpieniach, 16 czerwca 1869 r. został zabrany przez śmierć. Nie był więc w stanie dopilnować sam wydania tego dzieła, ale polecił mi, abym uczyniła to za niego, a ja wyraźnie mu to obiecałam. Wydanie niniejszego dzieła jest więc spełnieniem uroczystego przyrzeczenia, które dałam mojemu Małżonkowi, kiedy umierał (…) Freiburg im Breisgau, 21 stycznia 1873.

Wdowa”.

Książka Trentowskiego składa się z Przedmowy (s. V-XXII) i 19 rozdziałów. Podaję ich tytuły w przekładzie polskim:

  1. – Bóg, wielki Budowniczy wszystkich światów (s. 1-25),
  2. – Człowiek (s. 26-41),
  3. – Światło świętojańskie (s. 42-56),
  4. – Religia (s. 57-81),
  5. – Moralność (s. 82-116),
  6. – Zasługa (s. 117-143),
  7. – Mądrość (s. 144-162),
  8. – Piękno (s. 163-172),
  9. – Siła (s. 173-179),
  10. – Trzy stopnie i trzy razy trzy (s. 180-185),
  11. – Ludzkość (Humanitas. 186-188),
  12. – Główne prawo dotyczące zewnętrznego i wewnętrznego wolnomularstwa (s. 189-201),
  13. – Związek i jego struktura (Bauordnung, s. 202-221),
  14. – Współczesne misteria (s. 222-244),
  15. – Historia i statystyka (s. 245-265),
  16. – Krytyka. Tajemnica, symbolika i wielkie loże (s. 266-303),
  17. – Krytyka c.d. Wyższe stopnie wolnomularskie (Hochmaurerei), opłaty i podział na strefy wpływów wielkich lóż (Sprengelsrecht, s. 304-345),
  18. – Krytyka, dokończenie. Relikty rzemieślnicze (Handwerkertum), filisterstwo (Freigeisterei, s. 346-368,
  19. – Reforma zewnętrznego wolnomularstwa (s. 369-393).

Całość dzieli się dość wyraźnie na dwie części. Część pierwsza, obejmująca pierwsze 9 rozdziałów, stanowi systematyczny wykład tego, co Trentowski uważał za istotę wolnomularstwa. Tę część napisał prawdopodobnie w latach 1862-1863, natomiast część druga, zawierająca krytykę i program reform, obejmująca 10 pozostałych rozdziałów, pisana była kilka lat później, ponieważ związana jest z wydarzeniami z lat 1864- 1868.

Kto zna inne dzieła Trentowskiego, temu rzuca się w oczy moc wzajemnych powiązań. Niemal wszystkie rozwijane w tej książce wątki mają swoje odpowiedniki w innych pracach Trentowskiego i z tego punktu widzenia można powiedzieć, że książkę o masonerii pisał przeszło trzydzieści lat, umieszczając pierwsze wersje poszczególnych fragmentów we wcześniej drukowanych pracach. Dzięki temu, gdyby ta praca zaginęła, historyk filozofii mógłby wydedukować z innych prac Trentowskiego to, co powie nam o masonerii.

Przekartkujmy teraz, strona po stronie, całą książkę opuszczając to, co dziś nie budzi już zainteresowania, notując to, co godne uwagi i przekładając na polski te fragmenty, których myśli stanowią cenny wkład Trentowskiego do filozofii masonerii.

Pierwsze 12 stron Przedmowy możemy sobie darować, ponieważ odnoszą się one do klerykalnych ataków na masonerię, którym Trentowski niepotrzebnie poświęcił zbyt wiele miejsca. Interesujące jest dopiero dokonane przez niego porównanie masonerii z chrześcijaństwem: „Masoneria – pisze Trentowski – podobnie jak chrześcijaństwo czci Boga w człowieku, ale nie daje mu żadnego imienia. Synem Bożym jest dla niej człowiek jako taki, człowiek w ogóle czyli ludzkość” (s. XVII).

Po napiętnowaniu „mrocznych duchów” (finstere Geister), którzy w walce z masonerią posługują się oszczerstwami, Trentowski przechodzi „do właściwej treści Przedmowy”, wyjaśniając, że pierwotnym jego zamiarem było „przedstawienie wyłącznie wolnomularskiej idei, wyłącznie wewnętrznego wolnomularstwa czyli filozofii maso­nerii” (bios die maurerische Idee, bios das innere Maurerthum oder bios die Philosophie der Freimaurerei, s. XIX, podkreślenia moje). Dopiero później poszerzył swoją książkę o inne problemy.

Przytoczony fragment wyjaśnia nam jak rozumieć słowa z tytułu książki: Wesen i Unwesen, które Leon Chajn błędnie przełożył na „byt i niewiedza” (Wolnomularstwo … 1975, s. 101). Jedynie poprawny przekład to „istota” i „to, co nie jest istotą”. Przytoczone zdanie sygnalizuje, że dla Trentowskiego „istotą” masonerii jest „idea wolnomularska” czyli „filozofia masońska” – to jest „wewnętrznym wolnomularstwem”, natomiast wszystko inne jest tylko zewnętrznym dodatkiem i do istoty wolnomularstwa nie należy. Zadaniem, jakie Trentowski przed sobą postawił, jest wyraźne oddzielenie „istoty” (Wesen) wolnomularstwa od tego, co jako zewnętrzny dodatek stanowi „Unwesen”. Jak wszystkie słowa, również słowo „Unwesen” ma wiele znaczeń. W języku filozoficznym oznacza „to, co nieistotne”, w języku potocznym oznaczać może „potwora, monstrum”.

W rozdziale I (s. 1-25) przedstawia nam Trentowski – znane z wielu innych jego prac – własne rozumienie pojęcie „Boga”, nazwanego przez masonów „Wielkim Architektem”. Wyjaśnia, że pojęcie to nie ma nic wspólnego z teologią chrześcijańską (s. 1) i nie zostało wzięte z Biblii (s. 3). Masoneria nie opiera się na autorytecie Biblii ani żadnej innej książki, ale na zasadzie „samodzielnego badania” (selbstandige Forschung). „Dla kogo pierwszym wielkim światłem jest Biblia, ten nie jest masonem, który samodzielnie zmierza do poznania prawdy, ale jest chrześcijaninem, który przysięga na Biblię i ślepo wierzy jej słowom” (s. 5). Jednych samodzielne badania prowadzą do Boga, innych do ateizmu, dlatego – „w związku masonów można spotkać także ateistów; to prawda – przyznaje Trentowski – ale w Kościele katolickim jest ich bez porównania więcej” (s. 2).

Ciekawostką jest to, że pierwszym słowem pierwszego rozdziału książki jest nazwisko: Proudhon, a za nim epitety: „zuchwały ateista, przenikliwy racjonalista, socjalista i materialista, gorliwy zwolennik brutalnej, politycznej przemocy” (s. 1). Trentowski podejmuje z nim polemikę, a dwadzieścia stron dalej pisze że także „ateista może zostać prawdziwym masonem” a dowodem na to jest fakt, że Proudhon – podobnie jak wcześniej Voltaire – został przyjęty do masonerii (s. 22).

Drugą osobą, która pojawiła się w tym rozdziale, jest znany i wysoko ceniony przez Trentowskiego filozof, Karol Christian Friedrich Krause (1781-1832), „jeden z braci najbardziej zasłużonych dla wolnomularstwa”. Informacje o istocie masonerii Trentowski czerpał przede wszystkim z jego książki: Drei altesten Ktmsturkunden (1810), przytaczając obszerne fragmenty m.in. na stronach 3-4, 8-9, 226-227, 253, 267-272, 369-371, 380.

Nie zawsze się z nim zgadzał; jedną z głównych różnic były ich odmienne poglądy na Biblię. Krause uważał, że jest ona „pierwszym wielkim światłem wolnomularskim” (s. 4), natomiast Trentowski wysuwał zarzut, że jest ona związana tylko z judaizmem i chrześcijaństwem, gdy na świecie istnieje także niezliczone mnóstwo innych wyznań religijnych „Wolnomularstwo otwiera swoją świątynię dla wszystkich wiar” (s. 4). Wynika stąd wniosek, że „pierwszego światła” należy szukać nie w Biblii, ale w „świetle wewnętrznym” (s. 43).

Ostrzegał też Trentowski przed bezkrytycznym trzymaniem się starych tradycji masońskich. W zmieniającym się świecie wszystko, co istnieje, powinno się rozwijać, zmieniać, doskonalić. W starej masonerii są liczne relikty średniowiecza, natomiast nowa masoneria powinna opierać się na podstawach naukowych, (s. 7). Od dawna postulowano reformę i unowocześnienie masonerii, i wreszcie taka „całkowita reforma dotychczasowego wolnomularstwa” (die vollstandige Reform der bisherigen Freimaurerei) została dokonana (s. 7).

„Trzymajmy się zatem nowszej, zreformowanej masonerii. A gdzie ją można znaleźć? W Systemie Wolnomularstwa Loży Pod Szlachetną Perspektywą (System der Freimaurerei der Loge zur edeln Aussicht) we Fryburgu Bryzgowijskim lub w tak zwanym Rytuale Fryburskim (Freiburger Ritual (s. 6).

Fragmenty Rytuału Fryburskiego przytacza Trentowski na stronach 26-41, 57-58, 82, 123-129, 132, 134-137, 144, 147-148, 156-159, 170- 172, 184-187, 241-243, 377-379, 383, 391-392 – łącznie jest to przeszło 50 stron. Gdyby nie cudzysłowy, można by uznać te przytoczenia za integralną część książki Trentowskiego i chyba ma rację Leon Chajn, kiedy nazywa go „autorem” Rytuału Fryburskiego (cyt. wyd. s. 101); nie można jednak za Chajnem powtórzyć, że Freiburger Ritual jest „pracą na temat rytuału” (tamże), ponieważ z przytoczonych fragmentów wynika, że była to praca zmierzająca do oddzielenia „idei masońskiej” od tego wszystkiego, co jest „rytuałem”, a więc czymś zewnętrznym, nieistotnym, reliktem średniowiecznej tradycji. W tej sprawie również zasłużony wydawca Listów Trentowskiego, prof. Stanisław Pigoń popełnił błąd, myląc ze sobą dwie różne pozycje: Freiburger Ritual i Die Freimaurerei. Kiedy Trentowski pisał do Leonarda Niedźwieckiego, 28 października 1862 r.: „Rzecz moja niemiecka już drukuje się w Lipsku i muszę wygotować rączo dalszy jej ciąg” (s. 483), to wydawca Listów „poprawia” tę informację autora, stwierdzając, że praca o masonerii została wydrukowana dopiero w 1873 r. Tymczasem Trentowski miał na myśli prawdopodobnie Freiburger Ritual, który został wydrukowany wcześniej, natomiast książka Die Freimaurerei była rozbudowaną, znacznie poszerzoną wersją Rytuału Fryburskiego. Pod względem wydawniczym były to dwie różne pozycje, natomiast z punktu widzenia treści – dwie odmienne wersje tej samej książki.

„Ten Rytuał – pisze Trentowski – ma jeszcze pewne mankamenty, na które wskażę w rozdz. 10, ale zawiera to, co najlepsze z tego, co dziś można znaleźć w literaturze masońskiej. Jego największą zasługą jest dostarczanie nam tego, czego dotąd całkowicie brakowało (. ..) mianowicie dokładnie w nim określono zasadę masonerii i jej cel, naukowo uzasadniono, co jest jej istotą i jasno sformułowano podstawowe zasady” (w oryginale niemieckim, s.7, występują tu terminy: Princip, Ziel, Wesen, Grundsatze, w języku polskim trudno znaleźć odmienne odpowiedniki odróżniające Princip i Grundsatze).

Trentowski zdaje sobie sprawę z tego, że nie tylko „materialiści i panteiści, których jest dość dużo w naszym związku” ale także „większość braci, którzy w sposób zasadniczy z góry odrzucają wszystko, co ma związek z doktryną kościelną”, nie będą zadowoleni z jego propozycji włączenia „osobowego Boga” w światopogląd masonerii (s. 12). Wyjaśnia więc, że loża masońska nie jest kościołem, ale związkiem ludzi, w którym „każdy z nas ma prawo w odniesieniu do religii myśleć co chce” (jeder von uns mag (…) hinsichtlich der Religion denken, Mie er will, s. 18).

Masoneria nie opiera się na żadnym wyznaniu ani na żadnym systemie filozoficznym (s. 18). Przyjmując do masonerii nie pyta się nikogo o jego wyznanie religijne ani o filozofię, „odnosi się z szacunkiem do wszystkich osobistych przekonań”, „nikomu nie narzuca wiary w Boga” (s. 18). „Masoneria buduje swoją świątynię nie dla Boga, ale dla Ludzkośći” (Die Freimaurerei bauteinen Tempęl, nicht far Gott, sondernJur die Menschheit). Jej oddechem nie jest religia, lecz humanitaryzm (Humanitat). Jej celem nie jest służenie Bogu, ale służenie Ludzkości. Skupia swoich adeptów z myślą o tym świecie, a nie o tamtym; nie po to, żeby odmawiali modlitwy,  ale po to, żeby żyli i działali (. . .). Ten czysto humanistyczny duch masonerii pozwala jej na przyjmowanie do swojego grona także ateistów, jeśli nadają się do realizowania celów, jakie stawia przed sobą Związek” (s. 19). Nie można zapominać o tym, że za ateistów uważali się tacy ludzie jak Franklin, Lalande i lord Byron” (s. 20-21). Usuwając ze swego rytuału Biblię, loża fryburska zastąpiła ją „niezapisaną książką”. Książka z pustymi kartkami jest dla loży fryburskiej symbolem niezależnego, samodzielnego badania (s.24).           

W rozdziale drugim omawia Trentowski pojęcie człowieka (s. 26- 41). Cytuje obszerne fragmenty Rytuału Fryburskiego na temat rozwoju duchowego ludzkości. „Jeszcze kilka stuleci temu znano tylko jedną jedyną naukę, mianowicie teologię, która podporządkowała doktrynie kościelnej całość ludzkiej wiedzy (…) dziś mamy niezliczone mnóstwo nauk (…) i wciąż pojawiają się nowe nauki! (…) W każdym mieście uniwersyteckim znajduje się wielka biblioteka, otwierająca przed nami świat, w którym możemy spotykać się z wielkimi duchami minionych stuleci i zawrzeć z nimi bliską znajomość. Prócz tego są muzea, księgarnie, wypożyczalnie książek i księgozbiory prywatne, możliwość nawiązania bliskiego kontaktu z wielkimi duchami żyjącymi w naszych czasach” (s. 27). „Starożytność miała swoje siedem cudów świata. A dziś, jak wiele cudów świata pokazuje nam współczesny przemysł i wynalazczość. Każda fabryka jest prawdziwym światem cudów”, sprawiając, że wciąż „podziwiamy umysł ludzki, który potrafił dokonać tylu odkryć i wynalazków; uwydatniają one twórczą moc człowieka” (die Schópfiingskraft des Metischen, s. 28).

Epoka, w której żyjemy, ma także swoją drugą stronę. „W żadnej epoce nie było tak wielu ateistów, jak obecnie (…) którzy twierdzą, że bogowie to tylko słowa, a Bóg to zwykła chimera” (numina nomina sunt, mera chimaera Deus, s. 35). Warto na marginesie zauważyć, że Trentowski przytoczył po łacinie słowa polskiego ateisty, Kazimierza Łyszczyńskiego (1634-1689) z traktatu De non existentia Dei – ale nie wymienił jego nazwiska.

W rozdziale trzecim Trentowski omawia „Światło świętojańskie” (s. 42-56), przez które rozumie „ogień Prometeusza, który stwarza wszystkie nauki, sztuki i odkrycia”, czynność badawczą, „niezależne poszukiwanie prawdy” (das selbĄtchidige Forschung der Wahrheit, s. 42).

Rozdział czwarty poświęcony jest religii (s. 57-81). Trentowski przypo­mina, że fundamentem masonerii nie jest ani żadna kościelna doktryna ani żaden system filozoficzny (s. 57), i że masoneria – jak to stwierdza Rytuał Fryburski – „walczy o wolność sumienia (Freiheit des Gewissens) i przeciwdziała wszelkiemu przymusowi w tej dziedzinie” (s. 58). A jeśli chodzi o tych masonów, którzy uważają Boga za twórcę świata, to wiara ta nie przeszkadza im w głoszeniu przekonania, że „w dziedzinie nauki, sztuki, wynalazczości również człowiek okazuje się twórcą” (s. 68).

Rozdział piąty dotyczy moralności (s. 82-116). Według Rytuału Fryburskiego moralność polega na ustanowieniu braterskich stosunków między ludźmi (s. 82). Wynika stąd obowiązek pracy nad sobą, doskonalenia się i doskonalenia innych ludzi (s. 85). Przypisując człowiekowi zdolność do postępowania moralnego „masoneria zdecydowanie odrzuca doktrynę grzechu pierworodnego” (s. 88). Prawdziwa moralność jest w pełni autonomiczna; człowiek jest powołany do samookreślenia się, sam decyduje o swoim postępowaniu i jest za nie odpowiedzialny (s. 99). Należy jednak uwzględnić fakt, że to, co nazywamy „głosem sumienia” jest produktem historycznym i mieści się w ramach tego poziomu cywilizacyjnego, na którym dany człowiek znajduje się, a więc na przykład współczesnym Korsykanom czy Serbom sumienie nakazuje krwawą zemstę (s. 101). Warunkiem podniesienia poziomu moralnego jest więc podniesienie poziomu cywilizacyjnego, praca nad oświeceniem ludzkości. Występując przeciwko Oświeceniu Kościół katolicki popełnia „grzech przeciwko Duchowi świętemu” (s. 96).

W religiach pogańskich składano bogom krwawe ofiary, zabijając na ołtarzach ludzi. W Starym Testamencie wzywa się do mordowania ludów zamieszkujących Ziemię obiecaną. Koran uważa udział w świętej wojnie przeciwko niewiernym za najświętszy obowiązek (s. 103). Nie lepiej działo się i dzieje w świecie chrześcijańskim. Nazywano Boga „najwyższą Miłością”, a równocześnie uczono nienawiści do kacerzy i palono ich na stosach, organizowano wyprawy krzyżowe, a dla ludzi inaczej myślących nie było żadnej litości. Prawosławny car prześladuje w Polsce katolików, a papież wzywa do prześladowania masonów (s. 104).

Walcząc z fanatyzmem religijnym, wzywając ludzi do udziału w rozwijaniu nauki, sztuki, przemysłu i do pracy dla dobra ludzkości masoneria również w dziedzinie etyki stoi wysoko i ponad chrześcijaństwem (s. 107). Etyka masońska nakazuje wszystkim samodzielne poszukiwanie prawdy. Dla masonerii „prawda jest świętsza od wszystkich świętych wszystkich świętości wszystkich kościołów” (s. 112).

Pozytywne treści etyki masońskiej przedstawione są w rozdziale szóstym, omawiającym pojęcie zasługi (s. 117-143). Najważniejsze są „zasługi dla Ludzkości”; to one są tym, co „najbardziej boskie na tej ziemi” (s. 118). Zasługi może mieć każdy, nawet małe dzieci, jeśli pilnie się uczą, żeby w przyszłości stać się ludźmi użytecznymi społeczeństwu. Wielką zasługę ma młody człowiek, jeśli wybiera zawód odpowiadający swemu powołaniu, zainteresowaniom i zdolnościom i jeśli ma szlachetną ambicję, żeby w wybranej przez siebie dziedzinie stać się mistrzem (s. 119).

„Żeby służyć społeczeństwu trzeba się na czymś znać, coś umieć i coś potrafić. To wszystko zdobywa się poprzez uczenie się, badanie, eksperymentowanie, przez ćwiczenia zmierzające do osiągnięcia mistrzostwa, jednym słowem przez pracę. Jeśli chce się mieć zasługi dla ludzkości, to nie wystarcza sama praca, potrzebna jest także działalność twórczość” (s. 122).

Opowiadania o raju, w którym żyli pierwsi ludzie, są bajką. W rzeczywistości Adam i Ewa byli troglodytami, dzikimi półludźmi (s. 123). Dopiero tysiąclecia ciężkiej pracy sprawiły, że ziemia pokryła się siecią szkół, uniwersytetów, towarzystw naukowych, bibliotek i że filharmonie rozbrzmiewają cudownymi symfoniami, a teatry operami Mozarta i Beethovena, Meyerbeera, Rossiniego, Belliniego, Donizettiego, gdy w raju Adam i Ewa mieli tylko węża (s. 123).

Trentowski cytuje w związku z tym fragmenty Rytuału Fryburskiego. „Na początku ziemia była pustkowiem. Dopiero ręce pracowitej ludzkości przekształciły ją w dzisiejsze Eldorado. Prastare bory zostały przekształcone w pełne owoców sady, bezludne tereny w miłe wioski i gęsto zaludnione miasta. Dzikie zwierzęta zostały oswojone (…) Dzięki parze i drutom telefonicznym panujemy nad czasem i przestrzenią. W coraz większym stopniu stajemy się panami natury. Jeśli Matka Ziemia jest przeznaczonym dla nas boskim światem, to my zbudowaliśmy na niej nasz ludzki świat, w którym tak cudownie świecą tysiące gwiazd Nauki, Sztuk Pięknych i całej wciąż rozwijającej się Kultury. Komu zawdzięczamy to wszystko, jeśli nie twórczej pracy, która uszlachetnia Naturę i Ludzkość?” (s. 123-124).

Widać z tego – dodaje Trentowski – że „praca odgrywa w masonerii bardzo doniosłą rolę. Uważa się ją za najważniejszy sposób samonob i 1 i t a c j i (das Hauptmittel zur Selbstveredelung) w służbie Ludzkości” (s. 124). „Powinniśmy więc czcić tych, którzy wywierali dobroczynny, osobisty wpływ na całą Ludzkość, a nawet po swej śmierci przez setki tysiące lat nadal ten wpływ wywierają; tych, którzy przez swoją wewnętrzną doskonałość, swoje czyste życie i swoje szlachetne działanie służą światu za wieczny wzór podobieństwa do boga. Takie słońca Ludzkości jak na przykład Sokrates, świecą jasno ziemi jako realizacje wielkiego humanistycznego ideału , a pochodzą nie z fikcji poetyckiej, lecz z rzeczywistości (. . .) Za tymi półbogami rodzaju ludzkiego, w drugim rzędzie, mamy herosów Oświecenia, uczonych światowej sławy i wszystkich ludzi nauki, którzy służą świętojańskiemu światłu swoja pracą i promienieją swym blaskiem jak złote gwiazdy na Niebie Ducha. No bo czy Platon, Arystoteles, Galen, Euklides, Kopernik, Newton, Kant, Humboldt, wielcy językoznawcy, badacze przyrody itd. nie uczynili świata jaśniejszym?” (s. 125).

A twórcy wielkich religii i reformatorzy kościelni, którzy „zgodnie z potrzebami czasu poprawiali przestarzałą wiarę”? „Mojżesz, Zoroaster, Konfucjusz, założyciele chrześcijaństwa, Mahomet, Luter, Kalwin itd. Dawno umarli, ale ich nauki pozostały i nadal działają” (s. 125). „Następnie wielcy prawodawcy, zasłużeni na polu doskonalenia prawa jak Likurg, Solon, Justynian, Napoleon itd. Podobnie jak sprawiedliwość, tak i dzieło tych ludzi jest ludziom drogie. Dalej mamy wysoko cenionych poetów pisarzy, ludzi obdarzonych geniuszem muzycznym, zachwycających malarzy, rzeźbiarzy, architektów (…) swoimi powszechnie dostępnymi dziełami podnoszą oni Ludzkość na wyższy poziom. Czy Homer, Wergiliusz, Dante, Goethe, Schiller, Mozart, Beethoven, Rafael, Canova, Erwin itd. nie są ludźmi, których dzieła powszechnie ceni się i podziwia? Dalej odkrywcy i wynalazcy, a także pionierzy przemysłu, czy nie byli wielkimi dobroczyńcami przyczyniającymi się do podnoszenia ludzkości”, na przykład Kolumb, albo „Erichthonius, który zbudował pierwszy wóz, czy nie zasłużył się ludzkości bardziej od wszystkich papieży i pustelników? Gutenberg jako wynalazca sztuki drukarskiej bardziej przyczynił się do oświecenia ludzkości, niż mogły to uczynić przed nim najlepsze szkoły i akademie. A jak podnosi na wyżyny poziom cywilizacji i gloryfikuje nas wynalazek okrętów parowych, kolei żelaznych, telegrafów, fotografii itd.” (s. 126).

„Związek masoński czci wszystkich dobroczyńców Ludzkości jako swoich świętych”. To nie są „etyczne ideały”, ale „etyczne realia”, nie wymyślone, lecz rzeczywiste (s. 126).

Trentowski cytuje fragmenty Rytuału Fryburskiego adresowane do „herosów Wiedzy (…) którzy jaśnieją na niebie człowieczeństwa jak gwiazdy pierwszej wielkości” (s. 126-127), a także do każdego człowieka, który „chce pracować nad podnoszeniem Ludzkości na wyższy poziom”:

„Wybierz sobie tylko taki humanistyczny cel, który najbardziej odpowiada twojemu umysłowi i najbardziej ci leży na sercu (…) Szukaj tych, którzy chcą tego samego i połącz się z nimi. Nie staraj się stawać na czele, ale działaj tak, żeby twoją gwiazdą przewodnią było Dobro powszechne. To, co rzeczywiście wielkie, rzadko może zostać osiągnięte przez samotną jednostkę; łatwiej będzie osiągnięte jeśli wielu ludzi połączy swoje siły” (s. 127-128). Dążąc do wielkich, dalekosiężnych celów, nie należy tracić z oczu tego, co może być osiągnięte i wykonane już dziś (s. 129).

Wolnomularze są „ludźmi Postępu” (Manner des Fortschritts), mają pewną wizję Przyszłości, zgodnie z którą chcą nadać światu nowy, doskonalszy kształt. „Przeszłość stawia zacięty opór (…) to, co Nowe, musi toczyć walkę z tym, co Stare i zwyciężyć (…) Bez takiej walki nie da się urzeczywistnić żadnej wielkiej rzeczy, a nawet małej”. Bracie Wolnomularzu, Jako obraz Boga, jako człowiek, syn ziemi i obywatel świata, jako mason, jesteś powołany do udziału w tej walce” (s. 130-131).

Prowadząc tę walkę wolnomularz naraża się na prześladowania, więzienie – jak Silvio Pellico (s. 133) – a nawet na tortury i śmierć. Ale Jeśli kochasz Ludzkość i swoją niebiańską ideę bardziej niż siebie samego, będziesz gotów do poświęceń” (s. 135). Zwłaszcza, że każdy z nas musi kiedyś umrzeć (s. 137).

Powtarzając niektóre myśli ze swojej pracy habilitacyjnej De vita hominis aeterna (1838), Trentowski odróżnia „życie wieczne” i „nieśmiertelność”. Życie wieczne będzie udziałem każdego człowieka (ponieważ przeszłość istnieje realnie i wszystko, cokolwiek się zdarzyło rzeczywiście, staje się – jako element przeszłości – częścią tej realności), natomiast „na nieśmiertelność trzeba sobie zasłużyć”. Immortalitas est nihil aliud, nisi gloria hominis aeterna (nieśmiertelność to nic innego, jak wieczna chwała człowieka, s. 141; formułę tę spotykamy także w innej wersji, zamiast gloria hominis – gloria nominis – chwała imienia; sens jest ten sam).

„Filolog, który przeczyta tę moją książkę – pisze Trentowski – zauważy z pewnością w masonerii odrodzenie się starożytnego, wolnego i wspaniałego helleńskiego ducha, który nie znał żadnej dogmatyki i nie był skuty łańcuchami autorytetów (…) i nie słyszał nic o grzechu pierworodnym (…) Tak, to prawda, w lożach masońskich mieszka duch starożytnej Hellady! (…) Zadaniem Związku Masońskiego jest nie tylko troska o to, żeby ludzie byli prawdziwymi ludźmi, ale także wychowywanie ludzi na Wielkich ludzi i Dobroczyńców Ludzkości” (s. 142-143).

W rozdziale siódmym Trentowski omawia pojęcie mądrości (s. 144- 162). Wyjaśnia, że „mądrość masońska (die maurerische Weisheit) nie jest teologią, co więcej, toczy z teologią walkę na śmierć i życie, ponieważ nie uznaje żadnego nadnaturalnego objawienia, żadnych bożyszcz i fetyszów” (s. 145). Mądrość masońska nie jest także teorią, ale „mądrością praktyczną”. Tak rozumiał mądrość Sokrates, który „nie zbudował żadnego systemu filozoficznego, nie pozostawił po sobie żadnej Biblii, ale uczył mądrości (…) Sokrates służy masonowi prawie pod każdym względem za najprzedniejszy wzór jako urzeczywistniony, wysoki ideał (…) Jednakże nie jesteśmy jego uczniami, lecz samodzielnymi ludźmi, tak jak On” (s. 146-147).

Gdyby potrzebna była jakaś nazwa dla tej masońskiej mądrości, Trentowski proponuje nazwanie jej mądrością świętojańską (Sanct- Johannismus, s. 147).

Trentowski zdaje sobie sprawę z tego, że w umyśle czytelnika jego książki mogą zrodzić się wątpliwości, o czym on właściwie pisze: czy przedstawia w tej książce swój „własny system filozoficzny, za który tylko on jest osobiście odpowiedzialny”, czy pisze „o masonerii, która posiada od dawna swoją własną filozofię” (s. 148).

Próbując rozproszyć te wątpliwości Trentowski pisze:

„Wolnomularstwo respektuje u każdego ze swych adeptów prawo do posiadania swobodnego własnego przekonania i do wyrażania dowolnych sądów na każdy temat, a więc także na temat masonerii. Oznacza to, że od każdego adepta wymaga umysłowej samodzielności (die Selbstandigkeit). Ta jednak u każdego rozwija się w inny sposób, ponieważ każdy posiada inne pojęcie Boga i inne pojęcie mikrokosmosu. Tak więc w tej książce, ani ja nie ponoszę odpowiedzialności za poglądy masonerii, ani ona nie ponosi odpowiedzialności za moje poglądy. Każdy mason posiada własne przekonania i każdy rozumie istotę masonerii na swój własny sposób (Jeder Maurer hat seine eigenen Ansichten und versteht die Freimaurerei auf seine Weise). Każdy mason ma prawo powiedzieć mi: – „Nie zgadzam się z tobą. Wkładasz w to, co nazywasz istotą masonerii, swoje własne myśli.” Ja natomiast mam prawo odpowiedzieć mu: – „A czy ty nie czynisz tego samego? Nie mogę myśleć twoją głową, ponieważ mam swoją własną. Mój pogląd jest równie uprawniony jak twój”. Więc w imię Wolności, Równości i Braterstwa, (…) pozostańmy przyjaciółmi” (s 149-150).

W tym miejscu czytelnik może powiedzieć: „- Jeśli każdy mason ma prawo rozumieć mądrość Związku (die Weisheitdes Butides) w taki sposób jak potrafi i jak mu się podoba, to będzie tyle różnych masonerii, ilu jest masonów”. Masz rację! (s. 150).

„W takim razie – powiesz – nie ma u was żadnej jedności i tożsamości poglądów (. ..) ale jest nieskończone rozproszenie ducha (eine unendliche Zersplittermig des Geistes)”, Jesteście Saharą, w której istnieje odrębnie każde ziarenko piasku (…) w waszym kręgu nie ma żadnego centrum” (s. 150).

Odpowiem: „- Mamy taką jedną myśl, a nawet takie jedno słowo, które nas jednoczy i czyni braćmi (…). Wielkość i różnorodność przekonań przynosi naszemu Związkowi wielki zaszczyt, ponieważ jest dowodem na to, że jego podstawą są wolność i samodzielność (Freiheit wid Selbstandigkeit) wszystkich należących do niego braci (…) Trzymamy się razem i opasujemy naszym braterskim łańcuchem cały ziemski glob. Wszyscy za jednego i jeden za wszystkich. Nasza solidarność jest powszechnie znana” (s. 150).

”Związek pozwala każdemu ze swoich adeptów myśleć o Bogu i o religii tak, jak mu to dyktuje jego własne przekonanie; związek odsłania prawdę, ale nie zmusza do ślepej wiary i przysięgania na jego słowa. Muzułmanin i Żyd, tybetański bonza i katolicki ksiądz, Niemiec i Francuz, biały, czerwonoskóry i Murzyn, Krótko mówiąc przedstawiciele wszystkich wyznań i wszystkich ludów zapominają pod humanistycznym tchnieniem Związku o kościelnej i narodowej nienawiści (…) obejmując się jak bracia (…) Znajdują oni w lożach, mimo różnicy przekonań, zgodę i pokój. Związek nikogo nie nawraca, ale przeciwnie, wytwarza stale podniety do samodzielnego myślenia i badania, a to akceptują wszyscy bracia” (s. 153).

Dlatego właśnie loża ”Szlachetna Perspektywa” (Edle Aussicht) we Fryburgu Bryzgowijskim usunęła ze swojej symboliki Biblię, przyjmując zamiast niej czysty biały papier nie zapisanej księgi. „Nie uznajemy żadnych autorytetów – powiada Rytuał Fryburski – więc ten symbol pasuje nam. Każdy sam zapisuje tę księgę, toteż symbolizuje ona naszą umysłową samodzielność” (s. 156). Rzeczą godną uwagi jest, że ta, jak by się mogło wydawać, bardzo nowa myśl miała swój prototyp w starożytnych misteriach egipskich. Znały one „kamień mądrości” czyli bryłę białego marmuru bez żadnych wyrytych hieroglifów, a Mistrz wyjaśniał inicjowanemu, że Kamień ten oznacza mądrość, której jeszcze nie ma i którą dopiero należy wytworzyć” (s. 157).

„Mądrość masońska opiera się na samodzielności każdej osoby. Nie można jej zdobyć przez słuchanie wykładów wygłaszanych przez profesorów ani wyuczyć się jej z czytanych książek; zdobywa się ją wyłącznie przez własne badania i rozmyślania Powinna ona mieć charakter całkowicie osobisty, ponieważ to, co całkowicie osobiste cenione jest przez Związek najwyżej (…). Masoneria nie wpaja adeptom własnych nauk, ale dąży do tego, żeby każdy z nich samodzielnie szukał prawdy” (s. 158), i żeby „sam dokonał odkrycia że przeznaczeniem i najwyższym szczęściem człowieka jest żyć i pracować dla Ludzkości” (s. 159).

„Masonerii nie są potrzebni żadni wysłańcy niebios, nie potrzebuje ona żadnego ponadziemskiego objawienia, żadnych mistycznych sakramentów, żadnej spowiedzi i żadnego odpuszczania grzechów, mówiąc krótko żadnych środków uświęconych przez ślepą wiarę” (s. 160). Kościół wymaga wiary i posłuszeństwa, żeby wychować ludzi na „dobrych chrześcijan”. Masoneria, respektuje samodzielność i osobisty sposób myślenia każdego ze swoich adeptów, wychowuje ich na ludzi dzielnych i wolnych, na dobroczyńców Ludzkości (s. 160).

Kościół dąży do ujednolicenia ludzi, chce, żeby wszyscy wierzyli w ten sam sposób, unicestwia samodzielne myślenie badanie, wszelkie osobiste poglądy; masoneria sądzi, że każdy człowiek może i powinien posiadać swoją własną mądrość. Pozornie prowadzi to do duchowego chaosu, ale właśnie z tego chaosu wylania się nowy świat (s. 161).

Rozdział ósmy wyjaśnia pojęcie piękna (s. 163-172). Istotą piękna jest „odsłonięcie prawdy” (s. 163). Masoneria nie domaga się od swoich adeptów, żeby każdy z nich był artystą stwarzającym nowe światy; chce tylko tego żeby kochał piękno i sztukę (s. 167).

Rozdział dziewiąty zajmuje się pojęciem siły (Starke, s. 173-179). Przykładami siły duchowej są Markiz Poza z dramatu Schillera, Sokrates, Hus i Leonidas.

Rozdział dziesiąty zajmuje się trzema stopniami (uczeń, czeladnik, mistrz, s. 180-185).

Rozdział jedenasty odpowiada na pytanie ze strony 150 o to jedno jedyne słowo, które jednoczy wszystkich masonów i streszcza całą filozofię masońską. Słowem tym jest Człowieczeństwo (Humanitat, s. 185-188). Słowo to jest szersze, niż wszystkie kościoły i państwa, stany, ludy i narodowości. „Mamy w ten sposób całe wolnomularstwo w jednym jedynym słowie” (s. 187).

Rozdział dwunasty przedstawia „podstawowe prawo dla zewnętrznego i wewnętrznego wolnomularstwa” (s. 189-201). W lożach wysoko ceni się „samodzielność, samookreślenie się i wolność ducha”; idea masońska zmierza do zbudowania masońskiego świata, będącego obrazem Przyszłej Ludzkości (s. 169). Ten masoński świat opiera się na zasadzie nieograniczonej decentralizacji (s. 192). Nie ma jakiegoś jednego środka wszechświata, każda z gwiazd nieba jest ogniskiem nieskończoności i to samo dotyczy każdego człowieka. Świat masoński jest światem nieskończonej różnorodności (s. 193- 194), choć ożywia ją od wewnątrz jeden duch. Filozofia uczy że wielość i jedność przenikają się wzajemnie (s. 189).

Rozdział trzynasty o Związku i jego strukturze (s. 202-221) zaczyna się od okólnika (Sendschreiben), który loża „Pod Szlachetną Perspektywą” we Fryburgu Bryzgowijskim wysłała 22 listopada 1867 r. do braci innych lóż. Okólnik ten składa się z 9 punktów:

  1. – zasada i cel wolnomularstwa dadzą się streścić jednym słowem: Człowieczeństwo (s. 203),
  2. – Związek nie ma żadnej dogmatyki. Istnieje w nim bezwzględna swoboda interpretowania zarówno pojęcia człowieczeństwa jak całej idei masońskiej (s. 204),
  3. – jednym z najświętszych praw każdej loży jest swoboda w zakresie ustalania własnego rytuału (s. 205),
  4. – każda loża ma prawo do ustalenia ilości stopni potrzebnych do realizacji zadań masońskich (s. 207),
  5. – wolnomularstwo otwiera swoją świątynię cnotliwym ludziom wszystkich wyznań, ludów i stanów, jeśli chcą służyć Ludzkości (s. 209),
  6. – trzech mistrzów tworzy lożę, pięciu czyni ją sprawiedliwą, siedmiu doskonalą. Posiadają oni uprawnienia do tworzenia i otwierania lóż (s. 210),
  7. – każda loża jest samodzielna i niezależna; wszystkie loże są sobie równe; Wolność, Równość i Braterstwo obowiązują także w stosunkach pomiędzy lożami (s. 211), „siła związku polega na jego decentralizacji, zapewniającej samorząd (Selfgoveninmit) każdej loży”; „każda loża ma prawo, bez pytania kogokolwiek o zgodę do usunięcia raz na zawsze starego kramu z tajemnicami masońskimi”, jeśli zechce, może się ujawnić i pracować na oczach wszystkich; to, co stare i martwe należy do historii; wolność oznacza także swobodę podążania z Postępem (s. 212),
  8. – loże mają prawo do zawierania ze sobą porozumień i związków lóż, określania ich kompetencji, zwoływania kongresów, ratyfikowania ich postanowień; prócz tego każdy brat ma prawo do tworzenia historycznych, naukowych stowarzyszeń do badania istoty wolnomularstwa, wydawania czasopism masońskich i pisania dzieł na temat masonerii, samodzielnie decydując o tym, czy praca jego ma być dostępna wyłącznie dla braci, czy też dla szerszej publiczności (s.213),
  9. – związek składa się z pojedynczych lóż i pojedynczych braci. Do nich należy realizacja wszystkich zadań (s. 215).

Bezpośredni po punkcje dziewiątym Trentowski cytuje broszurę masońską Fiat lux, która streszcza zadania masonerii w następujących dziewięciu punktach:

  1. – w dziedzinie moralności: przeciwdziałanie pojedynkom, likwidacja loterii i jaskiń gry, walka z alkoholizmem, zakaz prostytucji,
  2. – w dziedzinie prawa: rozszerzenie praw kobiet, zniesienie kary śmierci i kar cielesnych, popieranie wolnego handlu, potępienie wojen,
  3. – w dziedzinie polityki wewnętrznej: zniesienie monopolu cechowego, wolność rzemiosła, troska o czystość miast i zdrową żywność, o higienę i ochronę przed chorobami zakaźnymi, zastąpienie policji przez ochotniczą straż obywateli,
  4. – w dziedzinie dobroczynności: utworzenie funduszu zapomóg dla wdów i sierot, domów opieki dla osób niezdolnych do pracy, zakładów pracy dla ludzi, którzy chcą pracować, budowa osiedli mieszkaniowych dla robotników, opieka nad emigrantami, wprowadzenie ubezpieczeń od pożaru, gradu i innych klęsk żywiołowych,
  5. – w dziedzinie wychowania: rozpowszechnianie literatury popularnonaukowej, kształcenie kobiet, przeciwdziałanie przesądom i zabobonom,
  6. – w dziedzinie nauki: wprowadzenie uniwersalnego języka i uniwersalnego pisma, ogłaszanie wyników badań poszczególnych nauk, wspieranie niezależnych badań, stosowanie nauki do życia społecznego, doskonalenie telekomunikacji, kolejnictwa, oświetlenia, rolnictwa,
  7. – w dziedzinie sztuki: wspieranie talentów artystycznych,
  8. – w dziedzinie religii: problem oddzielenia kościoła od państwa, zakaz dyskryminowania ludzi ze względu na osobiste przekonania, umacnianie prawa do wolności sumienia, uwalnianie ludzi od jarzma nieracjonalnych dogmatów,
  9. – w dziedzinie działalności wolnomularskiej: odrzucenie bajek o zakonnej i cechowej genezie masonerii, rozpowszechnianie postaw niechętnych tajemniczości, ceremoniom, stopniom, zakaz wszelkiej wyłączności wyznaniowej lub etnicznej, rozważenie problemu uczestnictwa kobiet w życiu lóż (s. 216-217).

Oto ogromne pole dla pożytecznej działalności, odważne podejmowanie aktualnych zadań i palących kwestii współczesności, ale te szczegółowe problemy nie powinny przesłaniać głównego, ogólnego, humanistycznego celu Związku, jakim jest przede wszystkim „niesienie światła”, podnoszenie kulturalnego poziomu społeczeństwa. Masoneria nie może ograniczyć się do działania wyłącznie w kręgu ludzi wykształconych, powinna zdobyć dla swej idei 1 u d , bo inaczej nie zrealizuje swoich zadań. „To przecież lud jest tą Ludzkością, dla której budujemy naszą świątynię!” (s. 221).

Rozdział czternasty poświęcony jest „nowożytnym misteriom” (s. 222- 224). Jedyny rozdział ozdobiony ilustracją (między s. 228 a 229); widzimy na niej słońce, księżyc, młotek, cyrkiel, węglownicę, dwie kolumny i inne symbole masońskie. Zdaniem Trentowskiego symbole te są zewnętrznym dodatkiem do tego, co jest istotą masonerii; mogą więc być zastąpione innymi. Na przykład zamiast fenickiego architekta Hirama można wziąć Greka Ktesifonta, który zbudował świątynię Diany w Efezie (s. 241).

Rozdział piętnasty zawiera informacje historyczne i statystyczne (s. 245-265). Głównym źródłem Trentowskiego jest dwutomowa Geschichte der Freimaurerei, którą napisał mason Gottfried Josef Gabriel F i n d e 1 (1828- 1905) a także popularna broszura Adhuc siat!, którą napisał autor wcześniej wspomnianej broszury Fiat lux! Trentowski nie podaje nam jego nazwiska, ale skądinąd wiemy, że nazywał się Otto H e n n e (informację tę podał Findel, t. II, s. 409). Z całego rozdziału interesujący jest tylko jeden akapit, w którym Trentowski przytacza ze wspomnianej broszury wykaz sławnych masonów:

„Cel Związku Wolnomularzy jest najczystszy i najszlachetniejszy ze wszystkich celów, jakie może sobie stawiać stowarzyszenie, toteż od momentu jego powstania należało do niego wielu największych i najszlachetniejszych ludzi, na przykład: Blucher, Borne, Burger, Claudius, Draseke, Ferdynand książę_Brunszwiku: Fichte, Franklin, Fryderyk Wielki, Goethe, Herder, Hottinger, Karol August książę Weimaru, Lessing, Swedenborg, Uz, Voltaire, Voss, Washington, Wieland, Zschokke. Można wymienić jeszcze tych, którzy poświęcili swe życie działalności masońskiej i wciąż jeszcze je poświęcają, dokonując wielkich rzeczy w zakresie piśmiennictwa masońskiego: Bechstein, Bluntschli, Fessler, Findel, Krause, Kloss, Marbach, Mosdorf, A. W. Muller, Schletter, Schróder, Seydel, Zille” (s. 259).

Wykaz taki byłby jednak znacznie bardziej interesujący, gdyby Trentowski sam zadał sobie trud sporządzenia katalogu najwyżej przez siebie cenionych masonów, zamiast przepisywać nazwiska z cudzej broszury.

Trzy następne rozdziały (XVI, XVII i XVIII, s. 266-368) zawierają krytykę tych wszystkich dodatków zewnętrznych, które – zdaniem Trentowskiego – nie mają związku z „istotą” masonerii.

Wszystko na świecie ma zarówno swoje blaski jak swoje cienie. „Również masoneria – pisze Trentowski – ma swoje ciemne strony” (s. 266). Do takich ciemnych stron należy obowiązek zachowania tajemnicy. „Jeśli jednak idea masońska jest najbardziej szczytną mądrością ludzką, to utrzymywanie masońskiej tajemnicy, czyli ukrywanie tej idei jest największym nonsensem” (s. 267). Wskazywał na to już Krause, z którego Trentowski cytuje obszerne fragmenty, liczące łącznie 5 stron (s. 267-272). W podobnym duchu wypowiada się broszura masońska Fiat lux!, książka Das allgemeine Handbuch der Freimaurerei i mason Rudolph Seydel w Mittheihmgen aus dem Yereine deutscher Freimaurer (s. 272-276).

Drugą ciemną stroną masonerii jest symbolika. Prawdziwym masonem nie jest dla Trentowskiego ten, kto trzyma się starych symboli i ceremonii, ale ten, co szerzy, rozwija i realizuje idee masońską. Tylko ta idea ma przed sobą przyszłość, a wszystko inne powinno być ze współczesnej masonerii usunięte (s. 280). „Należy więc oczyścić masonerię z jej tajemnic i jej symboliki!” (s. 282). Przekonanie to podpiera Trentowski cytowaniem obszernych fragmentów z broszury Fiat lux! (s. 282-288).

Nie wszystkie argumenty Trentowskiego przeciwko symbolice można zaakceptować. Z filozoficznego punktu widzenia relacja pomiędzy obrazowym symbolem a związanymi z nim myślami jest znacznie bardziej skomplikowana. Trentowski nie zauważa estetycznej i mnemotechnicznej funkcji symboli, nie zauważa tego, jak bardzo użyteczne są w myśleniu filozoficznym ułatwiając operowanie wielkimi masami myślowymi. Ma rację tylko wtedy, gdy nadmierne przywiązanie do symboli czyni z nich sprawę najważniejszą, usuwając w cień to, do czego się one odnoszą, czyli idee.

Znacznie większą wagę mają niezwykle śmiałe rozważania Trentowskiego na temat relacji między masonerią a państwem. W okresach prześladowania masonów przez aparat kościelny i środowiska klerykalne masoni szukają niekiedy opieki u władz swego kraju. Zdarza się, że król, książę, minister czy dyrektor policji podejmuje się opieki nad masonami i toleruje istnienie lóż masońskich, ale żąda w zamian „haniebnego serwilizmu”, domaga się, aby informowali rząd o wszelkich spiskach i sprzysiężeniach, chce, aby zostali szpiegami i donosicielami. Niektóre loże umieściły w swoich statutach podobne deklaracje lojalności wobec aparatu władzy, a to wystarcza, żeby uczciwy człowiek nie chciał mieć z takimi lożami nic wspólnego (s. 292).

Omawiając obrady Kongresu Masońskiego (Grossmeistertag) z dnia 31 maja 1869 r. w Berlinie, Trentowski zwraca uwagę na to, że nazywano tam masonerię „zakonem wolnomularskim” (Freimaurerorden), nie pamiętając o tym, że już pięćdziesiąt lat temu tacy wolnomularze jak Herder, Lessing, Krause i inni wybitni myśliciele słusznie odrzucili tę kościelną nazwę i że „współczesne wolnomularstwo od dawna tej nazwy nie używa” (s. 298).

Wielcy mistrzowie okazali się ludźmi staroświeckimi, zacofanymi, mówiącymi martwym językiem. „Czy nie zauważacie ogromnej różnicy między takimi nazwami jak zakon i związek? Zakon skupia szczupłą garstkę obskurantów (. . .) natomiast Związek otwiera się na całą Ludzkość (. . .). Zakon pielęgnuje tajemnice, symbole, ceremonie, fartuszki i inne dziecinne zabawki, natomiast Związek interesuje się postępem wiedzy” (s. 299).

Od takiego kierownictwa, jak to, które obradowało w Berlinie nie można spodziewać się niczego dobrego (s. 301). Odnowa masonerii nie przyjdzie „z góry”, ale jedynie w wyniku oddolnej aktywności poszczególnych braci i lóż. „Nie z góry, ale od dołu (Nicht von oben, sotiderti von imten); nie od autorytetów, ale od masońskiego, wolnego światła świętojańskiego”, nie od strażników średniowiecznych tradycji, ale od ludzi wielkiej inteligencji i kultury (s. 301-302).

Po kilkunastu stronach informacji o charakterze historycznym, Trentowski rozpatruje zarzut przeciwników masonerii, którzy twierdzą, że wstępując do loży, człowiek staje się narzędziem w rękach nieznanych mu przywódców, wobec których musi być ślepo posłuszny. Trentowski trafnie odpowiada, że nie znając masonerii klerykalni przeciwnicy wyobrażają sobie, że jest ona podobna do Kościoła katolickiego, i posiada jak on strukturę scentralizowaną i hierarchiczną. W tym kontekście ujawnia, że od przeszło 30 lat piastuje różne wysokie funkcje z wolnego wyboru braci i nigdy nie miał do czynienia z żadną masońską zwierzchnością. „Byliśmy zawsze lożą suwerenną”, „nawet nasza własna wielka loża nie miała prawa narzucania nam, co mamy myśleć i co mamy robić. Gdyby to uczyniła, natychmiast bez żadnego wahania wystąpiłbym z masonerii” (s. 316). Centralizacja jest z gruntu obca duchowi masonerii; „nie posiada ona żadnego centrum”, albo raczej ma ich tyle, ile jest lóż (s. 316).

Na następnych 40 stronach opisuje Trentowski obrzędy masońskie, nie ukrywając, że uważa je za przestarzały, nieistotny dodatek do sprawy najważniejszej,  jaką jest idea masońska. Nie posuwa się jednak tak daleko jak współcześni mu masoni francuscy, którzy chcieli uwolnić masonerię od wszystkiego co łączy ją nie tylko z obrzędami kościelnymi, ale także z religią. Trentowski wspomina o tym że na francuskich kongresach wolnomularskich stawiano wniosek, aby z rytuału masońskiego usunąć „wszystko, co pachnie teologią”, a więc również Boga (s. 355).

Oto jak zmieniały się czasy. W pierwszym okresie swego istnienia masoneria nie przyjmowała ateistów do swoich lóż. Dziś – powiada Trentowski – „ateiści chcą usunąć z lóż i prac masonerii to, co najświętsze (s. 355).

Wysoko ceniąc Fichtego jako filozofa i „gorliwego masona, który wygłaszał wspaniałe wykłady na temat królewskiej sztuki”, Trentowski przypomina, że swego czasu loża „Royal York pod Przyjaźnią długo zwlekała z wyrażeniem zgody na afiliowanie go, ponieważ podejrzewała go o ateizm. Dopiero Fessler uzyskał dla niego afiliację i zapoznał go z projektami reformy masonerii. Fichte zażądał, żeby w tych projektach wysunąć na pierwszy plan ideę masońską; wywiązała się między nimi polemika, w której Fessler bronił tradycji, a Fichte – zdaniem Trentowskiego – reprezentował słuszne stanowisko, wyprzedzając o kilkadziesiąt lat to, co później uczyniła fryburska loża „Pod Szlachetną Perspektywą” (s. 357).

Kilka stron dalej Trentowski podaje jeszcze raz, tym razem własną, listę wybitnych masonów. W okresie swego rozkwitu „najwięksi mężowie Anglii, Francji i Stanów Zjednoczonych jak na przykład Washington, Franklin, Voltaire, Guizot stanęli pod jego sztandarami; Lessing, Wieland, Herder, Blumauer, prawie wszyscy, co stali wówczas na szczycie kultury duchowej w Niemczech należą do niej; głęboki myśliciel Fichte i obdarzony wielkimi zdolnościami Schiller w niej szukają światła i natchnienia (. ..). Markiz Poza z dramatu Schillera Don Carlos to po mistrzowsku sporządzony wizerunek prawdziwego masona” (s.364).

Nawiązując do tych tradycji loża fryburska „Pod Szlachetną Perspektywą” wysunęła projekt reformy Masonerii. Z podobnymi projektami wystąpiły także inne loże, publikując je w masońskich czasopismach. Dla realizacji tych projektów utworzony został „Związek Niemieckich Masonów”, na którego czele stanęli Rudolph Seydel, A. Schiitz z Bochum, J.G. Findel, G. van Da 1 en z Berlina i F.W. Flasche z Barmen (s. 367).

Rozdział dziewiętnasty nosi tytuł: Reforma zewnętrznego wolnomularstwa (s. 369-393). Jest to ostatni rozdział książki Trentowskiego. Zaczyna się od cytowania obszernych fragmentów książki Krausego, jako pioniera ruchu na rzecz reformy. Krause pisał: „Twierdzę, że tradycja jako taka, z tego powodu, że została nam przekazana nie posiada żadnego prawa do tego, żeby obowiązywać po wszystkie czasy; obowiązywać powinna tylko wtedy, gdy jest zgodna z duchem współczesnych czasów” (s. 370). Tych spraw nie można rozstrzygać drogą głosowania, ponieważ większość może się mylić. „Nawet gdybym z moimi przekonaniami był w Związku zupełnie sam, to i tak nie miałoby to znaczenia, ponieważ Prawda nie zależy od tego, ilu ludzi ją uznaje, wiele milionów, czy tylko jeden” (s. 370). „Swobodnie dążyć do prawdy i swobodnie ogłaszać wyniki badań to prawo i obowiązek każdego człowieka” (s. 371). „Przekształcenie i odnowienie naszego wolnomularskiego bractwa w duchu współczesnego, bardziej oświeconego człowieczeństwa jest historycznie uprawnione, moralnie nakazane i absolutnie konieczne (. . .) bracia i loże, które to uczynią, staną się dobroczyńcami Ludzkości” (s. 371). Takie myśli wypowiadał Krause w 1810 r.

Wielką zasługę ma w tej dziedzinie brat M. S . P o 1 a k, jako „pierwszy reformator przestarzałej masonerii” (s. 372), który w 1864 r. powołał do życia pierwszą zreformowaną lożę „Post Nubila Lux” (Po chmurach światło) w Amsterdamie (s. 373). W Niemczech sprawę reformy wziął w swoje ręce Związek Niemieckich Masonów (Verein deutcher Freimaurer). Skupiający małe loże. Nie z góry, ale od dołu, z inicjatywy małych lóż powinna rozpocząć się reforma (s. 375). Przykładem może być to, co uczyniła fryburska loża „Pod Szlachetną Perspektywą” (s. 375). W tym kontekście Trentowski ujawnia nazwisko czcigodnego, stojącego na czele loży: August Ficke (s. 378). Między innymi odrzucona została nazwa „zakon”, a zamiast niej używa się nazwy „związek”, z obrzędu inicjacji usunięta została „czarna izba”, obnażanie lewej łydki, zdejmowanie jednego pantofla, straszenie adepta trucizną i opłaty za inicjację; usunięto też wzmianki o świątyni Salomona i inne elementy biblijne, jako coś związanego z jedną określoną religią, a więc sprzeczne z ogólnoludzkim charakterem masonerii (s. 378-379).

Jednym z elementów reformy zaprojektowanej i przeprowadzonej przez fryburską lożę „Pod Szlachetną Perspektywą” była rezygnacja z osłaniania swej działalności tajemnicą. Nie mamy nic do ukrycia – mówił Trentowski, cytując fragmenty Rytuału Fryburskiego. Już sama nasza nazwa „Związek Wolnomularzy” mówi o tym, że nie chcemy burzyć, ale budować (nicht zerstóren, sontern bauen, s. 383). „Jesteśmy związkiem pokoju (ein Friedensbimd), wspieramy dobro i nie potrzebne są nam żadne tajemnice” (s. 383).

Osoby należące do loży „Pod Szlachetną Perspektywą” nie są zobowiązane do utrzymywania czegokolwiek w tajemnicy, ale przeciwnie, mają obowiązek szerzenia idei masońskiej słowem i pismem. Biorą oni przykład z tych zasłużonych masonów, którzy wydali swoje pisma masońskie drukiem i adresowali je do szerokich kręgów (s. 384). Dlatego właśnie – pisze Trentowski o sobie – „mogę tę moją książkę przekazać czytelnikom nie sprzeniewierzając się w niczym mojej loży, która nie jest bytem z dalekiej przeszłości, ale żyje współcześnie i zamierza mieć przyszłość” (s. 384).

W ostatnim akapicie jego książki czytamy:

„Wolnomularze są prawie bez wyjątku dobrymi, życzliwymi ludźmi, ich spotkania mają moc przyciągania ludzi najbardziej wykształconych, którzy chętnie przyłączają się do ich związku. Są ochotnikami w służbie Ludzkości i tworzą na całym świecie ogromną armię, która obecnie liczy około czterech milionów dzielnych bojowników (…) Związek jest podobny do dziewiczej ziemi Ameryki, jako puste pole dla twórczych działań w przyszłości. Przyjdźcie więc do nas, wy najbardziej wykształceni ludzie wszystkich krajów (…) Kto ma jakieś zdolności i dość dobrej woli znajdzie tu łatwo ogromne, praktyczne pole dla własnej aktywności i zdobędzie gwiezdny wieniec zasługi” (s. 393).

Tyle Trentowski. O ile mi wiadomo nie było dotąd w języku polskim tak obszernego streszczenia jego książki. Są w niej twierdzenia które mogą budzić sprzeciw, ale Trentowski wcale nie liczył na to, że każdy czytelnik zgodzi się z każdym zdaniem, które przeczyta. Wcale o to nie chodziło skoro przyznawał każdemu prawo do myślenia własnym mózgiem i cieszyła go różnorodność myśli, poglądów i sposobów myślenia. Wyjaśnił w tej książce swój własny stosunek do masonerii, przedstawił swój pogląd na to, co jest w niej najważniejsze, wysunął na pierwszy plan myśl, ideę, postawę, filozofię masońską, odcinając się od tego co uznał za nieistotne, zewnętrzne dodatki.

Kolejny rozdział:

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments