Kto pierwszy zrezygnował z Wielkiego Budownika

1877 czy 1871?

Jedną z silnie rozpowszechnionych wersji historii jest taka, że w 1877 r. nastąpiło zerwanie z tradycją wolnomularską przez Wielki Wschód Francji, który zrezygnował z powoływania się na Wielkiego Budowniczego Wszechświata, otwierając tym samym loże dla ateistów. Z tego właśnie powodu został absolutnie i bezdyskusyjnie wykluczony ze społeczności masońskiej przez Zjednoczoną Wielką Lożę Anglii oraz inne regularne obediencje.

O ile jednak prawdą jest, że największa francuska obediencja zrezygnowała wtenczas z wymogu wiary w Boga, a krótko po tej decyzji bardzo wiele Wielkich Lóż zerwało z nią kontakty, to nie jest prawdziwe że jako pierwsza zrezygnowała z obowiązkowego odwoływania się do Wielkiego Architekta Wszechświata. Pierwsza jedynie poniosła konsekwencje tego kroku.

Bardzo niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że działania niejako antycypujące rok 1877 r., a z pewnych powodów przemilczane przez Wielką Lożę-Matkę, miały miejsce nieco wcześniej. Pionierem był tutaj Wielki Wschód Belgii, który w 1854 r. skreślił ze swojej, uchwalonej w 1831 r. konstytucji artykuł 135, zabraniający poruszania w lożach zagadnień politycznych bądź religijnych. Można to było interpretować jako zakaz monitorowania poglądów religijnych i politycznych wolnomularzy belgijskich. Jednakże 27 maja 1871 r. miał miejsce dużo bardziej radykalny przełom: Wielki Wschód Belgii wykreślił z tej samej konstytucji zapis mówiący o obowiązkach używania w oficjalnych dokumentach i rytuałach lożowych odniesień do Wielkiego Budowniczego Wszechświata, będącego synonimem Boga. Przy okazji zniesiono również zasadę dożywotniej funkcji Wielkiego Mistrza oraz protekcji króla belgijskiego. Pomimo podania tego do oficjalnej wiadomości ani Zjednoczona Wielka Loża Anglii, ani też inne konserwatywne obediencje nie zareagowały w żaden sposób na to modernistyczne posunięcia.

Zupełnie inaczej rzecz miała się w przypadku nadsekwańskiego Grand Orient de France. Choć ten już wcześniej, bo już w 1854 r. wprowadził do konstytucji zapis mówiący o wolności sumienia w przypadku adeptów i kandydatów, co mogło stawać w sprzeczności z zapisem o konieczności wiary w Boga i nieśmiertelność duszy. Przemiany społeczno-polityczne (upadek II Cesarstwa, proklamacja Republiki, Komuna Paryska itp.) zachodzące we Francji w tym okresie miały znaczny wpływ na postępującą ewolucję francuskiego wolnomularstwa w kierunku zupełnie odmiennym od anglosaskiego. Stąd też 14 września 1877 r. – w rok po wygranych przez republikanów wyborach parlamentarnych – konwent Wielkiego Wschodu Francji zdecydował, przewagą głosów przedstawicieli 135 lóż przeciwko 76 sprzeciwiających się, zmienić treść art. 1 swojej Konstytucji, usuwając z niego zdanie, stwierdzające, że GOdF „ma jako zasadę istnienie Boga, nieśmiertelności duszy oraz solidarności ludzkiej”, a w jego miejsce wstawiając następujący zapis: „Ma ono jako zasadę całkowitą wolność sumienia i solidarność ludzką”. Z dwuczłonowego paragrafu 2 tegoż artykułu („Traktuje ono wolność sumienia jako prawo przynależne każdemu człowiekowi i nikogo nie wyklucza za jego wierzenia”) pozostawiono tylko drugą część zdania. Paragraf 3, dotyczący dewizy ruchu, którą jest „Wolność, Równość i Braterstwo”, pozostawiono bez zmian.

W następstwie podjętych działań postanowiono również usunąć z nagłówków dokumentów organizacyjnych inwokację „Na Chwałę Wielkiego Architekta Wszechświata”. W 3 lata później analogicznie postąpiono z rytuałami lóż błękitnych, usuwając z nich wzmianki o Bogu, co zresztą nie obyło się bez sprzeciwu części kierownictwa obediencji. W tym samym roku usunięto również zapis konstytucji zabraniający lożom prowadzenia dyskusji na tematy religii czy polityki, ograniczając się jedynie do zakazu angażowania się poszczególnych lóż w bieżące rozgrywki polityczne. Z kolei w 1882 r., nie bacząc na brak zgody Wielkiego Kolegium Rytów, przyjęto nowe treści rytuałów lożowych, nadając im charakter pozytywistyczny, daleki od religijnych aluzji. Wnioskodawca i główny inicjator wszystkich tych zmian, pastor kalwiński Fryderyk Desmons, uzasadniał je w 1898 r. potrzebą uczynienia z masonerii „obszernego schroniska, zawsze otwartego dla wszystkich umysłów szlachetnych i mężnych, dla wszystkich sumiennych i bezinteresownych poszukiwaczy prawdy, jednym słowem, dla wszystkich ofiar despotyzmu i nietolerancji”.

Podkreślić należy, że atmosfera polityczna zaczęła ogarniać również inne, bardziej zachowawcze odłamy wolnomularstwa we Francji. I tak na posiedzeniu Rady Najwyższej Francji RSDiU w dniu 21 maja 1873 r., jej Wielki Komandor stwierdził, iż należy każdemu z braci pozostawić swobodę co do jego wierzeń i przekonań politycznych, a w sercach zawsze zachować świętą dewizę WRB. 8 września tego roku oświadczył również na spotkaniu jednej z paryskich lóż WWF, do której został zaproszony jako gość, iż polityka nie jest w jego organizacji zabroniona, bowiem dla wolnomularzy polityka jest polityką pojednania i szczerego zbliżenia i że należy dopuszczać wszelkie wierzenia i wszelkie poglądy. W tamtym okresie Radzie Najwyższej Francji podlegały również – co było sytuacją dość nietypową – warsztaty świętojańskie, kierowane przez wewnętrzną jednostkę zwaną Grande Loge Centrale. W sprawozdaniu z działalności Rady, datowanego na 1875 r., odnajdujemy apel o skuteczną walkę z duchem antyliberalizmu, który zagraża prawowitym zdobyczom ludzkiej społeczności. Krótko po wspomnianym 1877 r., również w RNF pojawiły się głosy domagające się rezygnacji z inwokacji do WBW (…), lecz środowisko adeptów rytu szkockiego – zwłaszcza instancji kierowniczych obediencji i lóż – dużo bardziej niż Wielkie Wschód opierało się zmianom, okazując swe przywiązanie do tradycji. W wyniku drobnych tarć organizacyjnych i krótkotrwałych rozłamów uniezależniła się od Rady część lóż szkockich, które współtworzyły Wielką Lożę Symboliczną Szkocką, a następnie weszły w skład powołanej w 1894 r. Wielkiej Loży Francji, która otrzymała od RNF pełnomocnictwo do zarządzania 3 stopniami błękitnymi rytu. Tym samym położony został kres działaniom rozłamowym.

Zrywanie więzi

O ile w przypadku Wielkiego Wschodu Belgii, strażnik masońskiej tradycji – Zjednoczona Wielka Loża Anglii – nie podjął żadnych kroków, to w przypadku GOdF postanowiła zareagować szybko. Ludwik Hass sugeruje, że za motywami działania UGLE mogła stać chęć umocnienia jej dominującej pozycji w świecie wolnomularskim przez marginalizację Wielkiego Wschodu Francji, który od lat cieszył się wielkim autorytetem w wielu krajach, również poza granicami Europy i z którym od dawna Wielka Loża Anglii rywalizowała o wpływy w różnorodnych strukturach masońskich. Wbrew utartym przekonaniom nie doszło wtenczas do zerwania stosunków Loży-Matki z centralą nadsekwańską, gdyż UGLE od momentu zjednoczenia (1813) nigdy nie nawiązała z powstałą w 1772 r. główną obediencją francuską żadnych oficjalnych relacji. Wcześniej natomiast – jeszcze jako Wielka Loża Anglii „Moderns” – uznawała zarówno Wielki Wschód Francji, jak i Wielką Lożę Francji, a dwie ostatnie, choć konkurowały ze sobą nawzajem, to i tak rozpoznawały się jako ciała wolnomularskie, a ich adepci mogli wzajemnie wizytować swoje placówki.

Wielka Loża Irlandii oraz Rada Najwyższa RSDiU tego kraju, nie czekając na oficjalne informacje od Wielkiego Wschodu Francji, już w listopadzie 1877 r. zerwały z nim, jak i z Wielkim Kolegium Rytów, wszelkie relacje. 5 grudnia 1877 r. Komitet Zjednoczonej Wielkiej Loży Anglii rozpatrując tą sprawę, oświadczył, iż od tej pory do jej placówek nie zostanie przyjęty bądź też dopuszczony w charakterze gościa wolnomularz spoza Wysp Brytyjskich, który nie uznaje, iż wiara w WBW stanowi jedną z najważniejszych zasad masonerii. Taką konkluzję przedstawiono oficjalnie Wielkiej Loży w dniu 6 marca 1878 r., która zaakceptowała ją bez wahań, a za jej przykładem poszła również Wielka Loża Szkocji. Pod naciskiem obediencji londyńskiej stosunki z Paryżem zerwały także Wielkie Loże skandynawskie oraz niemiecko-staropruskie, choć nie wszystkie one traktowały to jako sprawę pryncypiów i tak np. Wielka Loża Krajowa Szwecji i Norwegii, choć pismem z 20 grudnia 1878 r. zerwała stosunki z GOdF, to korespondowała z jego Sekretariatem aż do początków XX w. Nieco inaczej sprawa miała się w przypadku Wielkich Lóż Stanów Zjednoczonych Ameryki, z których większość zerwała stosunki z Wielkim Wschodem Francji nieco wcześniej, bo już w 1868 r., jednakże nie z przyczyn doktrynalnych, lecz terytorialnych.

Wydarzenia roku 1877 r. rozpoczęły nowy etap w dziejach ruchu wolnomularskiego, który odtąd wyraźnie podzielił się na dwa rywalizujące ze sobą kierunki. Jeden blok tworzyły obediencje ściśle związane ze Zjednoczoną Wielką Lożą Anglii – nurt ten potocznie przyjęto nazywać regularnym bądź tradycjonalistycznym (konserwatywnym), a przez jego oponentów – dogmatycznym. Drugiemu „obozowi” przewodniczył – z racji swej liczebności i wpływów – Wielki Wschód Francji, który jednak w odróżnieniu od UGLE nie odgrywał autorytatywnej roli w środowisku określanym umownie mianem wolnomularstwa liberalnego lub też – niedogmatycznego. Obóz masonerii liberalnej, szczególnie silnie zakorzeniony w krajach romańskich, był dużo bardziej wewnętrznie zróżnicowany od tradycjonalistów i obejmował zarówno obediencje o radykalno-postępowym charakterze (np. WWF, WWB), jak i organizacje bliskie w wielu poglądach lożom konserwatywnym. Należy jednak podkreślić, iż wspomniane określenie (liberalni lub nieregularni) miało charakter wyłącznie umowny, bowiem przez dłuższy czas pomiędzy ugrupowaniami tego kierunku nie istniała żadna więź formalna. Co więcej, niektóre z nich, choć aprobowały pewne nowatorskie posunięcia Wielkiego Wschodu Francji, to z kolei zdecydowanie nie zgadzały się z innymi, odrzucając je całkowicie lub wprowadzając u siebie wiele lat później (np. Rada Najwyższa Luksemburga dopiero w 1905 r. podjęła decyzję o usunięciu WBW z rytuałów, a Biblii z posiedzeń lożowych). W wyniku tego ukształtowały się organizacje, które można nazwać umownie mianem „obediencji środka”, które nie wyrzekając się tradycji mularskiej, zliberalizowały nieco swoje zasady w pewnych kwestiach np. interpretacji symbolu WBW, landmarków, czerpiąc częściowo inspirację od Wielkiego Wschodu Francji, ale nie idąc tak daleko jak on w swoich posunięciach. Organizacje tego typu z jednej strony nie mogły uzyskać uznania przez Londyn lub ideowo mu bliskie ośrodki masońskie w Niemczech bądź w Skandynawii, ale z kolei utrzymywały oficjalne stosunki zarówno z lożami krajów romańskich, jak i niektórych regularnych obediencji wolnomularskich Ameryki Północnej i Południowej, tym samym poniekąd były łącznikiem obydwu obozów.

Regularny chaos

Wydarzenia związane z 1877 r. zwiększyły zainteresowanie samym pojęciem regularności, które jeszcze w XIX w. był czymś nie do końca jasnym i wyraźnie sprecyzowanym. (…). Każdy, kto spodziewa się odnaleźć precyzyjne granice ruchu masońskiego przed 1945 r., rozczaruje się, gdy spojrzy na strukturę i statystyki odnośnie wolnomularstwa na kontynencie europejskim w tym okresie. Nie tylko nie znajdziemy istniejących dziś klarownych podziałów w danym kraju na Wielkie Loży/Wschody Narodowe, pozostające w braterskich relacjach z całym wolnomularstwem anglosaskim, oraz Wielkie Wschody i Wielkie Loże liberalne, odwołujące się pod względem ideowym do zmian wprowadzonych przez nurt romański w 1877, lecz zaskoczy nas duża liczba obediencji tzw. środka (quasi-regularnych), które choć nie posunęły się tak daleko w reformach jak GOdF, to przejęły do siebie pewne postępowe akcenty (np. liberalne podejście do symbolu WBW, brak bezwzględnego wymogu wiary w nieśmiertelność duszy czy obecności Biblii na ołtarzu, rozluźnienie zakazu politycznych dyskusji). Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż uznające się nawzajem Rady Najwyższe Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, pozostające w braterskich relacjach z Jurysdykcją Północną i Południową USA RSDiU oraz – pośrednio także z Radami Wysp Brytyjskich – były związane personalnie i bratersko w większości przypadków z którąś z obediencji quasi-regularnych albo nawet liberalnych (Belgia, Turcja). Mogła się zdarzyć nawet sytuacja, że adept obediencji błękitnej, która nie posiadała uznania którejś z anglosaskich potęg, mógł odwiedzać braci z USA lub z Anglii na posiedzeniu lóż wyższych stopni rytu szkockiego, jeśli jego macierzysty warsztat RSDiU podlegał którejś z uznanych w skali światowej Rad Najwyższych.

Brak jasności co do statusu regularności miał miejsce zresztą nie tylko w Europie, ale i w Ameryce Łacińskiej, gdzie o wpływy walczyły ze sobą nurty liberalne oraz regularno-tradycjonalistyczne. Zwycięzcą tych bojów pozostawał jednak głównie nurt romański, który powoływał tam Wielkie Loże o umiarkowanym charakterze liberalnym, zwykle quasi-regularnym, rzadziej w pełni wzorowanych na Wielkim Wschodzie Francji. Sposoby podejścia do zagadnienia wiary w Boga i interpretacji symbolu WBW były bardzo zróżnicowane. Rozwój rytu szkockiego w Ameryce Południowej i utworzenie licznych Rad Najwyższych powiązanych personalnie z ów quasi-regularnymi obediencjami tylko umacniał de facto pozycję tych ostatnich. Liczba obediencji stricte konserwatywnych była niewielka, choć nie jest prawdą, że nie uznawały one wolnomularskiego charakteru pozostałych Wielkich Lóż i Wschodów. Pojedyncze loże liberalne czy quasi-regularne lub grupy lóż brały bowiem udział w inicjatywach tworzenia regularnych obediencji w tym rejonie i to bez jakiś dodatkowych warunków ponownej inicjacji i tworzenia warsztatów od podstaw. Dla przykładu w 1935 r. 10 lóż anglojęzycznych nieuznanego przez UGLE Wielkiego Wschodu Brazylii, za jego zgodą przyjęło dokumenty założycielskie od obediencji-matki i utworzyło jej Dystryktową Wielką Lożę. Siedzibą czterech tych warsztatów było Sao Paulo, trzech – Rio de Janeiro, a pozostałych Niteroi, Santos i Belo Horizonte. W Ameryce Płd. Najwięcej zawirowań i przegrupowań miało miejsce w Argentynie. Na tle rozbieżności dotyczących obowiązku uznania Boga z Wielkiej Loży Wolnomularstwa Argentyńskiego Dawnego i Uznanego wystąpiło w 1935 r. 16 lóż, w składzie których przeważali ateiści i agnostycy. Powołały one do życia Wielki Wschód Federalny Argentyny, do którego przystąpiła część uchodźców z WW Hiszpanii. Grupa wolnomyślnych adeptów placówek regularnej Wielkiej Loży Portoryko w 1942 r. wystąpiła z nich (wśród nich znany literat Antonio Santaella Blaneo) i utworzyła Wielki Wschód Narodowy Portoryko. Była obediencją obrządku szkockiego, a do swych zadań włączyła walkę z władzą w kraju Kościoła katolickiego oraz amerykańskim imperializmem – o wyzwolenie Puerto Rico spod jego dominacji. Przesądziło to o nieuznaniu jej za regularną przez inne Wielkie Loże na świecie. (…)

Ideowy kontratak

Mimo zerwania stosunków przez obediencje ściśle przestrzegające tradycyjnych zasad masońskich, Wielki Wschód Francji i bliskie mu ideowo obediencje nurtu romańskiego czyniły organizacyjne postępy. Po upływie blisko pół wieku od czasów „ekskomuniki” centrali nadsekwańskiej, Wielka Zjednoczona Loża Anglii postanowiła usztywnić w duchu zachowawczym swoje idee, aby w ten sposób wyraźnie zaznaczyć różnice między nią a Wielkim Wschodem francuskim. Zdecydowała się również podjąć kroki w celu ograniczenia wpływów swego paryskiego rywala i narzucać obediencjom z krajów, które zabiegały o jej uznanie wyraźnie sprecyzowane przez siebie reguły, czego wcześniej zresztą w ten sposób nie robiła. Idąc w tym kierunku, Wielka Loża na swoim zgromadzeniu 4 września 1929 r. uchwaliła dokument pn. „Podstawowe zasady uznania Wielkiej Loży” (Basic Principles for Grand Lodge Recognition). Dokument ten uściślał 8 warunków, które powinna spełniać dana obediencja, aby mogła zostać uznana przez Lożę-Matkę. Wymogi te interpretowane były bardzo jednoznacznie i nie pozostawiały miejsca na dowolności. Mowa była w nich m.in. o konieczności wiary w Istotę Najwyższą, obowiązku składania przysięgi na którąś z Ksiąg Świętego Prawa, będące źródłami objawienia, obecności Trzech Wielkich Świateł w loży w postaci ww. Księgi, Cyrkla i Węgielnicy (stało to poniekąd w sprzeczności z zasadami rytuałów mających francuski rodowód, dla których pojęcia te oznaczały Słońce, Księżyc i Mistrza loży), a także bezwzględnego zakazu dyskusji o charakterze religijnym lub politycznym. W Anglii pod tym pojęciem nie kryło się popieranie rządu, lecz wszystko, co jest sprzeczne z ustalonym porządkiem społecznym i religijnym i co narusza obowiązujące prawo. Ciekawostką jest fakt, że dokument ów nie wymagał wiary w nieśmiertelność duszy, czego z kolei wymagały od swoich kandydatów niektóre obediencje amerykańskie.

Również mimo kodyfikacji zasad nurtu regularnego nie oznaczało to od razu negacji przez jego instytucje tych obediencji, które nie znalazły się w tym gronie, bowiem jeszcze do początku lat 40. XX w., w spisie publikowanym przez Konferencję Wielkich Mistrzów Ameryki Północnej pn. „List of Regular Lodges Masonic”, uwzględniano również te obediencje nieregularne, z którymi oficjalne kontakty jednak utrzymywano, jak i te z którymi nie miało to miejsca. W ostatnim przypadku zaznaczono dodatkowo, iż nie są one powszechnie uznawane i dlatego nie podawano ich adresów oraz szczegółowych danych, jak czyniono to w przypadku pozostałych.

Rozluźnienie gorsetu w obliczu wojny

Wolnomularstwo anglosaskie zawsze bardzo wstrzemięźliwie odnosiło się do zajmowania stanowiska w sprawach politycznych, do takich zaś poniekąd zaliczały się sprawy wojenne. UGLE zwłaszcza jeszcze przed wybuchem oficjalnie odmawiała wypowiadania się w tych sprawach, jak i podejmowania współpracy np. ze stowarzyszeniem AMI (…). Zarazem bardzo wiele obediencji również o statusie bliskim regularności (tzw. quasi-regularnych) z Europy kontynentalnej i Ameryki Łacińskiej ani myślało iść tym torem, tylko konsekwentnie wspierało pacyfistyczną postawę nurtu stricte liberalnego. Dla przykładu Wielki Mistrz Wielkiej Loży Ekwadoru, tuż przed wydarzeniami, które miały miejsce w Monachium (sierpień 1938), nie wierząc już w siłę europejskiej masonerii, zwrócił się do wszystkich obediencji zachodniej półkuli o porozumienie ponad wszelkimi podziałami (obrządkami czy językami), proponując utworzenie Kontynentalnego Instytutu Wolnomularstwa Amerykańskiego, który mógłby zostać podporządkowany/afiliowany przy AMI. To ostatnie otrzymało kopię listu, przekazując treść apelu swoim członkom, ale sama inicjatywa ekwadorska przeszła bez echa ze względu na układ monachijski, a potem wybuch II wojny światowej, które to wydarzenia zaabsorbowały większość.

Co prawda brytyjska masoneria pozostała w tych sprawach przez cały czas nieugięta (…), niemniej antymasońskie posunięcia reżimu hitlerowskiego przyczyniły się do tego, iż wiele regularnych Wielkich Lóż USA zaprzestały unikania wszystkiego, co pozostawało w związku z polityką, w szczególności formułowania apelów dotyczących spraw politycznych. I tak dla przykładu Wielka Loża Nowego Jorku 3 maja 1934 r. na dorocznym zebraniu jednogłośnie podjęła uchwałę, w której to potępiła religijną i rasową nietolerancję i antysemityzm, ale także wyraziła najgłębsze współczucie wszystkim, których dotknęły te czynniki, a dotyczyło to również działaczy politycznych. W przyjętej deklaracji domagano się, aby politycy i mężowie stanu przestali udzielać poparcia tego typu bezprawiu. Z kolei Wielka Loża Kenntucky, gdy dowiedziała się w styczniu 1934 r. o prześladowaniu wysokich dygnitarzy z Wielkiej Loży Symbolicznej Niemiec (w tym jej Wielkiego Mistrza), postanowiła im pomóc, pomimo iż byli oni dla nich nieregularni. Upoważniony przedstawiciel tejże obediencji udał się do ambasady niemieckiej w Waszyngtonie, aby przedstawić ambasadorowi postulat ich uwolnienia (sekretarz ambasady powiadomił później go o uwolnieniu ich, zaprzeczając zarazem, jakoby byli oni torturowani). Obediencja ta w 1936 r. podjęła specjalną uchwałę, w której wyraziła sympatię wszystkim, których ograbiono z ich praw wolnomularskich i wezwała wszystkich dostojników masońskich z całego świata, żeby zabiegali o przywrócenie tym adeptom ich uprawnień. Krok ten był poniekąd reakcją na prześladowania wolnomularstwa i jego adeptów w Europie.

Prześladowania w Europie miały również znaczny wpływ na zmianę stanowiska części masonerii anglosaskiej wobec AMI. W 2 poł. lat 30. wstąpiło do niego 17 spośród 49 central amerykańskich, mimo iż w Kanadzie zdecydowała się na ten krok tylko jedna obediencja (WL Manitoby). Nawet bardzo elitarne Towarzystwo Filaletów dopuściło do swego grona adeptów obediencji europejskich, które nie były powszechnie uznawane za regularne. Wśród tych osób znajdowali się Oswald Wirth i Joannis Francois Corneloup z Francji, John Mossaz ze Szwajcarii (AMI), Maurie Cook z Belgii, Julius Fischer z rumuńskiego Siedmiogrodu oraz Mehmed Raszid Beja, były redaktor biuletynu Wielkiego Wschodu Turcji. W ten sposób de facto potwierdzono ich masońskość.

W 1940 r. we Francji przebywały sojusznicze wojska brytyjskie, co Wielki Wschód Francji starał się wykorzystać do wznowienia stosunków z regularnymi centralami nad Tamizą. Zalecał więc swoim warsztatom, żeby przyjmowały na posiedzeniach brytyjskich żołnierzy oraz oficerów-masonów. Do takiego spotkania doszło w Nantes, na posiedzeniu wspólnie zorganizowanym przez loże WWF i WLF. Goście z Wysp odwiedzili również loże paryskie i na północy Francji.

***

Powyższy tekst stanowi kompilację obszernych fragmentów rozdziałów III i IV książki Karola Wojciechowskiego pt. “Bitwa o Sztukę Królewską. Traktat o masonerii i regularności”, Wydawnictwo Black Antlers Press, Gdynia-Kraków 2017. Tamże zamieszczona jest także bibliografia dla zainteresowanych tematem.

Książkę można kupić tutaj:

http://sklep.black-antlers.com/produkt/bitwa-o-sztuke-krolewska-traktat-o-masonerii-i-regularnosci/