Wolnomularstwo amerykańskie a nurt liberalny

Niniejszy tekst dedykuję wolnomularzom z Loży “Kościuszko”, pracującej na Wschodzie Nowego Jorku, USA.
Karol Wojciechowski

1. 1868 r. i 1877 r.

Jak trafnie zauważa badacz wolnomularstwa Paul Bessel (zarazem regularny wolnomularz), wedle szeroko rozpowszechnionego wśród amerykańskich masonów poglądu, Wielki Wschód Francji porzucił w 1877 r. masońskie wymogi dotyczące Wielkiego Architekta Wszechświata i Biblii na ołtarzach, zaś amerykańskie Wielkie Loże, idąc śladem brytyjskich, cofnęły mu uznanie. Natomiast w 1913 r. kilku francuskich masonów zrozumiało błąd zarówno WWF, jak i Wielkiej Loży Francji, i odeszli ze swych macierzystych warsztatów, tworząc Wielką Lożę Narodową Francuską, która do dziś jest jedyną uznawaną Wielką Lożą w kraju nad Sekwaną.*

Taki pogląd jest jednak nie mającym oparcia w faktach historycznych mitem, gdyż zerwanie stosunków między wolnomularstwem francuskim a amerykańskim nastąpiło nieco wcześniej z innych przyczyn. W 1868 r., krótko po Amerykańskiej Wojnie Cywilnej, Wielki Wschód Francji uznał masońską grupę w Luizjanie (loże błękitne utworzone przez członków nieregularnej Rady Najwyższej RSDiU wywodzącej się od francuskiego złotnika Josepha Cerneau), która nie została uznana przez Wielką Lożę Luizjany. Ta ostatnia potraktowała posunięcie GOdF jako równoznaczne z „inwazją” na jej terytorium i dlatego natychmiast cofnęła mu uznanie. Nie poprzestała jednak na tym i zaczęła nakłaniać do tego również inne Wielkie Loże USA. Te w większości przypadków przychyliły się do jej prośby. Ciekawostką jest fakt, że po tym posunięciu stosunki z Wielkim Wschodem Francji zerwało również amerykańskie Memphis-Misraim. Pęknięcie nici łączącej wolnomularstwo francuskie z potężną częścią światowego ruchu masońskiego stało się faktem. Jakkolwiek po latach, kiedy Francuzi odkryli swój błąd i wycofali uznanie, było już za późno na przywrócenie relacji. Istnieją przy tym dowody wskazujące na to, że pierwszorzędną rolę w procesie cofnięcia uznania grały motywy rasistowskie. Grand Orient de France przyjął bowiem rezolucję, w której stwierdził, że „ani kolor skóry, ani rasa, ani religia nie powinny dyskwalifikować człowieka do inicjacji”, a w tamtym czasie Wielka Loża Luizjany stosowała segregację rasową (odrzucano czarnoskórych kandydatów) i nie był to przypadek odosobniony w USA. Natomiast gdy Wielki Wschód Francji podjął w 1877 r. sławetne kroki nie mogło być mowy o zerwaniu stosunków, ponieważ one już nie istniały. Nie oznacza to jednak, że posunięcie to nie wywołało za oceanem dyskusji. Wprost przeciwnie. Paradoksem jest to, że duża część amerykańskich braci w jakiś czas później zdecydowała się na odbudowę łańcucha braterskiego z wolnomularstwem francuskim, a stało się to w burzliwym okresie – podczas I wojny światowej, gdy potrzeba wzmocnienia więzi między ludźmi jeszcze bardziej wzrosła.

2. Odbudowa stosunków z wolnomularstwem romańskim

Zaskoczeniem jest jednak, że – od ostatnich lat I wojny światowej – liberalny Wielki Wschód Francji (do lat 30. XX w.) i liberalno-tradycjonalistyczna Wielka Loża Francji (do lat 60. XX w.) posiadały uznanie niemałej wcale części amerykańskiej masonerii, a w niektórych przypadkach – nawet jeśli takowe rozpoznanie nie nastąpiło – zezwolono na wzajemne wizytowanie się w lożach.

Ów rozpoznanie nie było jednak wynikiem przeoczeń, ani nie stanowiło efektu braku orientacji co do wydarzeń z 1877 r., co nie raz było sugerowane z mylnym odwołaniem się do przypadku Wielkiej Loży z Dakoty. Jak już wspomniano, wolnomularstwo USA nie utrzymywało oficjalnych stosunków z francuskim od końca lat 60. XIX w. Wybuch wojny, sojusz między Francją i Stanami Zjednoczonymi dały impuls do odbudowy relacji braterskich, a dobrym miejscem do tego stały się loże polowe. W takiej sytuacji przestały odgrywać znaczenie napięcia ideologiczne, postulat braterstwa i tolerancji zaczął brać w coraz większym stopniu górę nad sporami o doktrynę masońską i kwestię wiary w Boga. Wielkie Loże amerykańskie postanowiły w większości przypadków na nowo przyjrzeć się sytuacji masonerii francuskiej i rozważyć sprawę odbudowy relacji z nim. „Analizie” poddane zostały przede wszystkim aspekty doktrynalne, w tym pamiętne reformy z 1877 r. Co ciekawe, dla wielu liberalne posunięcia GOdF-u nie okazały się na tyle sprzeczne z duchem wolnomularskim, żeby tą obediencję odrzucić. Jeszcze lepszy efekt uznaniowy osiągnęła stojąca pośrodku masońskich sporów ideowych Wielka Loża Francji.

Poniżej w tabeli zamieszczono posunięcia tych Wielkich Lóż USA, które zdecydowały się na ponowne zbliżenie z masonerią francuską:


Ciała masońskie, które mniej lub bardziej jednoznacznie sprzeciwiły się uznaniu masonerii francuskiej, to: Wielka Loża Missouri (komunikat z 20 września 1917 r. i 1918 r.); Wielka Loża Connecticut (komunikat z 6 lutego 1918 r.); Wielka Loża Virginii (komunikat z 12 lutego 1918 r.); Wielka Loża Wisconsin (komunikat z 11 czerwca 1918 r.).

Obediencje, które rozważały sprawę, lecz odłożyły ją na później ze względu na rozbieżności: Wielka Loża Massachusetts (komunikat z 13 czerwca 1917 r.); Wielka Loża Arkansas (komunikat z 20 listopada 1917); Wielka Loża Północnej Karoliny (komunikat z 15 stycznia 1918); Wielka Loża Tennessee (komunikat z 30 stycznia 1918); Wielka Loża Oklahomy (komunikat z 28 lutego 1918 r.); Wielka Loża Maine (komunikat z 9 maja 1918 r.); Wielka Loża Nebraski (komunikat z 5 czerwca 1918 r.); Wielka Loża Waszyngtonu (komunikat z 11 czerwca 1918 r.); Wielka Loża Vermontu (komunikat z 12 czerwca 1918 r.); Wielka Loża Idaho (komunikat z 10 września 1918 r.); Wielka Loża Illinois (komunikat z 8 października 1918 r.).

Regularne potęgi wolnomularskie, które w ogóle nie poruszały tego tematu: Wielka Loża Delaware, Wielka Loża Mississippi, Wielka Loża Ohio, Wielka Loża Zachodniej Virginii, Wielka Loża Maryland, Wielka Loża Południowej Karoliny, Wielka Loża Pensylwanii, Wielka Loża Arizony, Wielka Loża Kansas, Wielka Loża New Hampshire, Wielka Loża Michigan, Wielka Loża Nowy Meksyk, Wielka Loża Montany.

W każdym razie z pewnością jednakże wielkim zaskoczeniem dla większości wolnomularzy z USA (i nie tylko!) będzie to, że po 1900 r. Wielka Loża Francji była uznawana (lub zezwalano na wizyty wzajemne w lożach) przez 23 amerykańskie obediencje regularne, a więc prawie połowę wszystkich Wielkich Lóż USA. Natomiast jeśli bezwzględnie przyjmie się twierdzenie, że Wielki Wschód Francji znajduje się od końca XIX w. absolutnie poza nawiasem wolnomularstwa i że jest jawnie nieregularny czy po prostu niemasoński, będzie jeszcze większym zaskoczeniem, iż 12, a więc więcej niż ćwierć wszystkich Wielkich Lóż USA, uznało go lub zezwoliło na wzajemne wizytowanie swych placówek pod koniec I Wojny Światowej. Tym bardziej zaskakujące jest stanowisko Wielkiej Loży Luizjany, która 5 lutego 1918 r. nie tylko uchyliła akt o zerwaniu stosunków z GOdF, alei i nawiązała ponownie stosunki z nim, wymieniając poręczycieli przyjaźni. A przecież była to obediencja, która przyczyniła się do niemal całkowitego zerwania więzi wolnomularstwa amerykańskiego z francuskim!

Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze, że dwie obediencje amerykańskie uznały Niezależną Wielką Lożę Francji, wcześniej rozpoznaną jako jedyną we Francji przez UGLE, a 6 Wielkich Lóż zezwoliło jej adeptom na wizytowanie swoich placówek. Ogółem więc wolnomularstwo francuskie doczekało się uznania ze strony aż 25 obediencji amerykańskich.

Należy wspomnieć, iż Wielka Loża Iowa wymieniła z Wielką Lożą Francji obfitą korespondencję w sprawie wzajemnego uznania i problemów ideologicznych, natomiast Wielka Loża Kentucky zaaprobowała powołanie komitetu rozważającego obecne problemy wolnomularstwa na świecie. Niektóre Wielkie Loże amerykańskie przezwyciężyły nie tylko opór związany z doktrynalnym profilem GOdF tj. brakiem wymogu wiary w Istotę Wyższą. Przymknęli oko także na kwestię sporu o terytorialność.

Wspomniany wybuch wojny i zetknięcie się wolnomularzy różnych armii były silnym impulsem do nawiązania stosunków. Te Wielkie Loże, które odmówiły uznania uczyniły tak po wszechstronnej analizie; niektóre z nich (np. WL Connecticut) oświadczyły, iż rozważą swoje uznanie, jeśli obydwie obediencje francuskie będę kładły Biblie na ołtarzach, a od kandydatów swoich wymagać będę wiary w Boga. Zaskakuje jednak z pewnością to, że Wielka Loża Luizjany, która pół wieku wcześniej (zob. tekst na Wikipedii) podżegała inne obediencje USA do zerwania stosunków z GOdF, teraz nie tylko z powrotem do uznała, ale i rozszerzyła swój braterski łańcuch na Wielką Lożę Francji. Z kolei Wielkie Loże Nowego Jorku, Kalifornii, Kentucky, Texas, Utah, Rhode Island i Luizjany oraz wszystkich pozostałych stanów, które uznały nadsekwańskie wolnomularstwo, zezwoliły swoim adeptom-żołnierzom odwiedzanie nie lóż braci francuskich, ale także belgijskich czy serbskich.

Przedstawiciel Wielkiej Loży Alabamy, Oliver D. Street, odniósł się do sytuacji wolnomularstwa w Belgii. Zwrócił szczególną uwagę na Wielki Wschód, którego – jak go określił – Brat Charles Magnette, prawnik i członek Senatu belgijskiego, jest Wielkim Mistrzem. Charakter obediencji określił (trafnie) jako taki sam jak Wielkiego Wschodu Francji. Dodał, że z racji tego, iż rozpoznają go Wielkie Loże Kanady, Kuby oraz USA, takie jak Arkansas, Maine, Maryland, Queensland, Utah i Wiktorii, to także Wielka Loża Alabamy pragnie uznać Wielki Wschód Belgii i dokonać wymiany przedstawicieli. W 1918 r. Wielka Loża Alabamy oficjalnie uznała także WWF, WLF i szwajcarską „Alpinę” po dokładnym ich przeanalizowaniu. W przypadku Wielkiej Loży Francji ważne było to, że jest ona niezależna od RSDiU i Rady Najwyższej oraz GOdF, jak również że pracuje na chwałę Wielkiego Budowniczego Wszechświata. Wspomina też o Wielkim Wschodzie Włoch: o tym, że nie jest rozumiany przez obediencje wielu innych krajów, ale jest uznawany przez obediencje: Nevady, Minnesoty, Nowego Jorku, Kanady, Kuby i prawdopodobnie Kolumbii Brytyjskiej oraz Dystryktu Kolumbii, Queensland, Tasmanii, Wiktorii i innych. Z powodu niejasności jego sytuacji nie może jednak Wielka Loza Alabamy jednoznacznie stwierdzić, czy go rozpoznaje czy nie.

Z kolei masoni z Wielkiej Loży Kentucky mieli zabronione uznawać wolnomularzy z Niemiec, Skandynawii, Holandii, Francji, Belgii, Hiszpanii, Portugalii, Serbii, Węgier, Meksyku, Brazylii, Argentyny i wielu innych jurysdykcji, w których uczy się, że stanowią one światową, uniwersalną rodzinę. Znaleźli jednak pośrednie wyjście w stosunku do obediencji nadsekwańskich: zezwoliły na wzajemne wizytowanie warsztatów bez oficjalnego uznania.

3. Dyskusje amerykańskich masonów o obliczu ideowym wolnomularstwa francuskiego

Zmiana w stosunkach między amerykańskim i francuskim wolnomularstwem nastąpiła po wybuchu I Wojny Światowej. Walka żołnierzy, w tym wolnomularzy, na frontach różnych krajów, niosła ze sobą również dylemat działalności masońskiej w formie lóż polowych i odwiedzin warsztatów w krajach, z którymi obediencje, do których należeli żołnierze-masoni, nie utrzymywały relacji. Serię decyzji obediencji amerykańskich poprzedziły – jak wspomniano – dość burzliwe dyskusje, analizy ideowo-doktrynalne oraz obfita korespondencja między obediencjami i wolnomularzami. W kontekście toczącej się wojny i możliwości wizytowania lóż romańskich przez masonów z USA toczyła się m.in. na łamach czasopisma „The Builder Magazine” (August 1917 – Volume III – Number 8) zaciekła dyskusja pomiędzy wolnomularzami. (…).

(…) Cała ta dyskusja i wymiana myśli zakończyła się dla masonerii francuskiej bardzo pomyślnie. Pewna liczba obediencji amerykańskich wystosowała specjalne oświadczenia w zakresie zbliżenia stosunków z obediencjami francuskimi. Dla przykładu Wielka Loża Nowego Jorku argumentowała to w ten sposób:

„Zważywszy na to, że masońskie ciała Francji, poprzez swoje deklaracje i uczynki, dali masońskie powitanie naszym braciom obecnym we Francji, i zaofiarowali im, z wielkim oddaniem, swą masońską opiekę. (…) W rezultacie (…) rozważamy całkowicie przywrócenie masońskiej jedności, na zasadach tworzących wolnomularstwo”

Komitet Wielkiej Loży Kalifornii oznajmił m.in. że jest pożądane iż „Uniwersalizm masonerii” nie mniej niż „Ojcostwo Boga i Braterstwo człowieka” powinno być czymś więcej niż pustą frazą. Mając na uwadze różnice między masonerią anglosaską a romańską, zdecydowano się odbudować relacje z masonami we Francji, Belgii, Włoszech, i dopuszcza się wizytowanie lóż tych obediencji. Również Wielka Loża Alabamy potwierdziła, że choć z powodów ideologicznych (m.in. brak Biblii na ołtarzu) nie utrzymywano z masonerią francuską stosunków, lecz zacieśnienie więzów i braterskiej współpracy między masonami na wojnie spowodowało zmianę kursu i dążenie do zbliżenia i bliższego poznania wolnomularstwa Francji. Co więcej w siedzibie Wielkiego Wschodu Francji przy paryskim Rue Cadet 16 utworzone zostało z inicjatywy obydwu stron „Masońskie Biuro Sprzymierzonych Wojsk we Francji (Masonic Bureau for Allied Armies in France).

Słowa stały się faktem. Stosunki między masonerią amerykańską a franuską przywrócono, adepci obydwu stron znów zaczęli się spotykać w swoich warsztatach. Loże polowe Amerykanów zaczęły zapraszać na swoje posiedzenia liberalnych wolnomularzy z Francji. Na zebraniu American Army Lodges in the World War Sea and Field Lodge No. 4 gościł Czcigodny Mistrz jednej z lóż marsylskich, Aime Mognier (33 st.), będący zarazem wysokim dygnitarzem Wielkiego Wschodu Francji. W trakcie prac wygłosił on następujące przemówienie:

„To jest rzeczywiście przyjemność i honor dla mnie być obecnym na zebraniu Amerykańskiej Loży Polowej nr 4. Jako członek Rady Wielkiego Wschodu Francji oraz Czcigodny Mistrz Loży na Wschodzie Marsylii, zapewniam Was, Drodzy Bracia, o naszym całkowicie braterskim odczuciu. Jak zdeklarowaliśmy przy okazji na Waszym pierwszej wizycie i przyjęciu na wzniosłym spotkaniu w Rycie Francuskim, z całego serca oferujemy Wam nasze pomieszczenia świątynne w gmachu Wielkiego Wschodu Francji. W imieniu WWF pozdrawiam Was (…), Moi Bracia. (…) Dla chwały naszych przodków, amerykańskich i francuskich, nasze serca są z Waszymi.”

Poza tym jeden z członków loży polowej American Army Lodges Sea and Field Lodge No. 3 we francuskim Le Mans, brat Charles F. Irwin, wspomina, iż:

„Francuscy masoni z Le Mans, należący do Wielkiego Wschodu Francji, serdecznie nas przywitali i wyrazili zadowolenie z naszej masońskiej działalności, oddając nam zupełnie bezpłatnie do użytku swój lokal lożowy przy 3 Rue Gastelier.”

4. Ponowne zrywanie więzi

Jak zauważył Ludwik Hass: zmiana warunków społeczno-politycznych na świecie, wycofanie się USA z działalności Ligi Narodów i bliskiej współpracy z Europą, osłabiło tendencje do zbliżenia się narodów romańskich i amerykańskich, stopniowo rozluźniały się bliskie dotąd więzi między Francją a Ameryką, które stały się przyczyną ponownego nawiązania stosunków między wolnomularstwem romańskim a amerykańskim. Szala ponownie zaczęła przychylać się na drugą stronę. W otwartych na współpracę z francuskimi modernistami masońskimi Wielkimi Lożami USA znów górę wzięły głosy przeciwne. O ile jednak Wielka Loża Francji ze względu na swój umiarkowany charakter (szanuje przekonania swoich członków, ale przeciwstawia się dominacji klerykalizmu w kraju) utrzymała większość zawartych wcześniej stosunków, to GOdF utracił w ciągu następnych kilkunastu lat praktycznie wszystkie kontakty z obediencjami amerykańskimi. W 1935 roku zerwały z nim ostatnie cztery przychylne mu Wielkie Loże USA – Alabamy, Iowy, Minnesoty i Rhode Island, a pozostałe pięć wycofało się ze stosunków wcześniej. Wspomniane potęgi masońskie uzasadniały swój krok faktem posiadania przez Wielki Wschód loży „Atlantyda”, co miało oznaczać naruszenie zasady terytorialności, choć została ona założona już w 1910 r. Dużym błędem miało być także uznanie przez Francuzów pokątnej Wielkiej Loży Pensylwanii, co było tak naprawdę niedopatrzeniem. (…)

(…) Nieco mniej boleśnie potoczyła się historia z Wielką Lożą Francji, która większość nawiązanych kontaktów utrzymała. Ta obediencja zresztą wzbudziła duże zainteresowanie wśród Wielkich Lóż USA. Jej obraz w oczach amerykańskich wolnomularzy nie zawsze był jednolity: jedni (np. W.P. Campbell-Everden) widzieli w niej tradycyjną obediencję konserwatywną, przestrzegającą – w przeciwieństwie do Wielkiego Wschodu Francji – wszystkich landmarków i opierającą się na tych samych zasadach, co Zjednoczona Wielka Loża Anglii i Wolnomularstwo Rytu Szkockiego. Inni z kolei – całkiem trafnie zresztą – podnosili to, iż nie przestrzega ona do końca zasad właściwych wolnomularstwu anglosaskiemu. Szanuje przekonania swoich członków, ale zarazem przeciwstawia się dominacji klerykalizmu w kraju, a poza tym nie nakłada na swoje warsztaty obowiązku kładzenia na ołtarzu lożowym Biblii. Z tej ostatniej przyczyny zwłaszcza niektóre Wielkie Loże odmówiły nawiązania z nią stosunków. (…)

5. Okres powojenny. Koniec podwójnego uznania

Wybuch II wojny światowej, a następnie wyzwolenie okupowanej Francji przez wojska alianckie, przyczyniły się do zmiany sytuacji sztuki królewskiej nad Sekwaną i nie tylko. W tym tradycyjnie laickim kraju, gdzie liberalne wolnomularstwo posiadało silną pozycję, teraz na znaczeniu zaczęło zyskiwać marginalne do tej pory wolnomularstwo stricte konserwatywne, której przedstawicielem była Wielka Loża Narodowa Francuska (GLNF, wcześniej Wielka Loża Niezależna i Regularna Francji i jej Kolonii). Duże straty nurtu liberalnego i pokrewnego miały zarazem wpływ na wzmocnienie się pozycji ośrodka wolnomularskiej ortodoksji, którą była Zjednoczona Wielka Loża Anglii oraz pokrewne jej ideowo wolnomularstwo amerykańskie, teraz już dalekie od jakichkolwiek tolerancji wobec „postępowych reform” w masonerii romańskiej.

W rezultacie obediencje idące ścieżką konserwatyzmu wolnomularskiego zyskiwały na znaczeniu i tak się stało w przypadku wspomnianej GLNF, na którą dużo bardziej niż wcześniej zwróciły uwagę Wielkie Loże USA. Za to o odnowieniu stosunków z zabiegającym o to Wielkim Wschodem Francji nie mogło już być mowy – obfita korespondencja z Wielką Lożą Nowego Jorku na temat spraw ideowych nie skłoniła Nowojorczyków do uznania liberalnych Francuzów. Z kolei obediencja środka, którą była tradycjonalistyczno-liberalna Wielka Loża Francji, nie znalazła się w izolacji. Po 1953 r. mieliśmy bowiem do czynienia ze wspólnym uznawaniem WLF i WLNF w wielu stanach USA. Następnie w latach 1965-66 sukcesywne wycofywanie uznania dla Grande Loge de France. Motywowano te kroki rozmaicie: niemożność uznania dwóch Wielkich Lóż, kontakty jej z Wielkim Wschodem Francji albo sprawa Księgi Świętego Prawa na posiedzeniach loży. W tej kwestii Wielka Loża Waszyngtonu stwierdziła, że chociaż GLdF przyjęła za wymóg, aby się tam znajdowała, to wcześniej nie była w stosowaniu tego konsekwentna. W rezultacie w latach 60. Wielka Loża Francji utraciła swoje cenne kontakty i została zepchnięta de facto do świata wolnomularstwa nieregularnego. Sytuację tą przypieczętował jeszcze rozłam w Radzie Najwyższej Francji i powstanie zorientowanej na nurt anglosaski Rady Najwyższej na Francję, która wygrała rywalizację o uznanie przez Jurysdykcje Rytu Szkockiego w USA.

Po 2000 r. znów powróciła jednak kwestie uznania odrzuconych wcześniej obediencji francuskich, a przyczyniły się do tego m.in. badania historyczne Paula Bessela, który wydobył na jaw dawne relacje po 1877 r. między lożami romańskimi a amerykańskimi. Jednocześnie pewna „konserwatyzacja” Wielkiej Loży Francji, przejawiająca się w nieco ściślejszym przestrzeganiu landmarków (choć wciąż nie do końca konsekwentnym), odejściu od społecznych zainteresowań oraz koncentracji na sprawach symboliczno-rytualnych, skłoniła ją do walki o odzyskanie utraconych wcześniej kontaktów. Rozpoczęła się intensywna korespondencja między jej przedstawicielami a niektórymi Wielkimi Lożami w USA. (…) Wielka Loża Francji została (…) ponownie uznana przez wiele innych Wielkich Lóż USA, w tym również Prince Hall. Wszystko to działo się oczywiście przy ostentacyjnym sprzeciwie Wielkiej Loży Narodowej Francuskiej.

* W 2011 r. Zjednoczona Wielka Loża Anglii z różnych powodów zawiesiła stosunki z Wielką Lożą Narodową Francuską. Informację o tym znajdziemy m.in. na samej stronie UGLE. Por. też: “UGLE Formally Severs with GLNF”.

WYBRANA BIBLIOGRAFIA

1. “The Builder Magazine 1915 – 1930. A Journal For The Masonic Student”, on-line: http://www.phoenixmasonry.org/the_builder_1915-1930_toc.htm

2. „Concise History of the French Regular Freemasonry”, Brother Laurent Jaunaux, Regular Grand Lodge of Belgium, on-line: http://www.masonicnetwork.org/blog/2009/concise-history-of-the-french-regular-freemasonry/

3. “GLNF (National Grand Lodge of France) documents relating to the Grand Lodge of Minnesota’s Recognition of the GLF and Related Subjects – 2001-2002, Masonic Recognition Issues”, on-line: http://www.bessel.org/masrec/glnfdocs.htm

4. „History of the Relationship of the Grand Lodge of the District of Columbia with Masonic Grand Bodies in France” by Paul M. Bessel, January 23, 2000, on-line: http://bessel.org/francedc.htm

5. „U.S. Recognition of French Grand Lodges in the 1900s” [published in Heredom: The Transactions of the Scottish Rite Research Society – volume 5, 1996, pages 221-244] by Paul M. Bessel, 32°, on-line: http://bessel.org/masrec/france.htm

6. L. Hass, „Świat wolnomularski. Konkrety.” Tom 1. Trudne czasy 1932–1945, Wyd. Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna, Łowicz 2004

7. L. Hass, „Świat wolnomularski. Konkrety” Tom 2. 1945 – lata dziewięćdziesiąte XX w., Wyd. Neriton, Instytut Historii PAN, Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna, Warszawa 2006

*

Powyższy tekst stanowi kompilację obszernych fragmentów rozdziału V pt. “Wolnomularstwo amerykańskie wobec masonerii francuskiej i nurtu liberalnego”, pochodzącego z książki Karola Wojciechowskiego pt. “Bitwa o Sztukę Królewską. Traktat o masonerii i regularności”, Wydawnictwo Black Antlers Press, Gdynia-Kraków 2017.
Tamże znajduje się szczegółowa, obszerna bibliografia dla zainteresowanych tematem.

Całość publikacji jest do nabycia tutaj:

sklep wydawnictwa Black Antlers Press